Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 21 października 2013

Cytrusowe dłonie z PAT&RUB

Produkty PAT&RUB zadomowiły się na dobre w blogosferze, więc i ja postanowiłam wtrącić swoje 3 grosze. Gdyby nie spotkanie blogerskie to pewnie nie miałabym takiej szansy a tak, jestem szczęśliwą posiadaczką aż dwóch cudnie pachnących,

relaksujących balsamów do rąk
trawa cytrynowa/kokos


Pierwszy otrzymałam w Lublinie a drugi, kilka tygodni później w Chełmie. Ucieszyłam się, że przypadł mi dokładnie taki sam zestaw właśnie ze względu na ten balsam, bo pokochałam go od pierwszego użycia już w kilka chwil po zapoznaniu się z zawartością uroczego woreczka.

Ale zacznijmy od początku.

Od producenta:
Prawdziwa bomba dobroczynnych substancji pielęgnujących. Dla bardzo zmęczonych i suchych dłoni. Odnawia, nawilża, zmiękcza, rozjaśnia, koi, uelastycznia skórę dłoni i wzmacnia paznokcie. Świetnie się wchłania. Zawarte w balsamie składniki minimalizują negatywny wpływ detergentów i innych czynników podrażniających i wysuszających skórę. Zawiera naturalne filtry UV.

Kompozycja:
olej kokosowy - nawilża, wygładza, łagodzi,
masło awokado - natłuszcza, regeneruje, chroni,
olejek z trawy cytrynowej - odpręża, poprawia wygląd skóry, wygładza ją i oczyszcza,
ekstrakt z cytryny - rozjaśnia i odkaża skórę,
masło z oliwek - wygładza i koi,
kwas hialuronowy - nawilża i chroni,
naturalna witamina E - wygładza, ujędrnia, natłuszcza i nawilża,
inne roślinne substancje natłuszczające i nawilżające
* wszystko to surowce naturalne i z certyfikatem ekologicznym


Moja opinia:
Krem otrzymujemy w plastikowej tubie-walcu o pojemności 100 ml - tu pierwsze zaskoczenie, bo nie spotkałam się jeszcze z takim opakowaniem kremu do rąk. Kolejna niespodzianka to obecność pompki typu air-less! Po ok. 5 pustych psiknięciach ukazuje się krem, więc mamy pewność, że jesteśmy pierwszymi pompującymi ;). I tu się zaczyna...



Krem, który wychodzi z otworu jest biały, może o baaaardzo leciutkim, żółtawym zabarwieniu. Dość gęsty, więc pisząc te słowa jestem spokojna, że nie spłynie mi z dłoni a dzięki temu mogę rozkoszować się zapachem do woli. Rozprowadza się bardzo dobrze i szybko wchłania, pozostawiając po sobie wrażenie wypielęgnowanych, nawilżonych dłoni oraz długotrwały zapach. 
Do nakremowania obu dłoni używam niecałej jednej pompki i taka ilość w zupełności mi wystarcza - lepiej nałożyć mniej niż więcej, przesada niewskazana. Jak mam więcej czasu do delikatnie wcieram go także w skórki przy paznokciach. Szczęśliwie nie mam przebarwień na dłoniach, więc nie wiem czy coś rozjaśnia. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że nie potrzebowałam używać go tak często jak wcześniej innych kremów a po kontakcie z wodą nie musiałam biegiem wklepywać nawilżaczy. 

Połączenie trawy cytrynowej z kokosem daje niesamowity efekt! Ja wącham ręce i wącham i nie mogę przestać, koleżanki, którym dałam po psiku też się zachwycały. Niestety, nie każdemu taki zapach może się to podobać - TŻ zabronił mi kremowania się w aucie... Faceci - pff! 
Początkowo byłam nim tak zachwycona, że codziennie biegałam z nim w torebce. I dalej jestem, ale teraz, jak pierwsze opakowanie ma się już ku końcowi zaczęłam traktować go nieco oszczędniej, bo chcę cieszyć się nim jak najdłużej. 

Skład:
zdjęcie tragiczne, więc odsyłam do źródła


Dostępność:
perfumerie Sephora oraz sklepy internetowe m. in. PAT&RUB

Cena:
39 zł/100 ml

Podsumowując, balsam do rąk PAT&RUB to świetny produkt w mega wygodnym opakowaniu. Jedynym, ale za to największym minusem według mnie jest jego cena, która nie pozwoli mi na zakup innych wersji zapachowych w najbliższym czasie. Nie wiem czy produkt jest wart tych pieniędzy, nie umiem tego wycenić, ale z pewnością takie składniki i takie opakowanie troche kosztują. 
Tak czy inaczej, mnie na taki rarytas zwyczajnie nie stać, więc tym bardziej się cieszę, że dzięki spotkaniu moglam zapoznać się z firmą i produktami, które oferuje. Przy dobrych wiatrach, w przyszłości chętnie popróbuję coś więcej.


Znacie produkty PAT&RUB? Co o nich sądzicie?


P. S. A tak wygląda cała moja kolekcja aktualnie używanych kremów do rąk

15 komentarzy:

  1. nie wiem czy polubiłabym ten zapach, ja mam wersję z żurawiną i w mojej wyraźnie wybija się nuta trawy cytrynowej i ogromnie żałuję, że żurawina jest tak słabo wyczuwalna
    ja raczej też bym sama nic z P&R nie kupiła, ach te ceny, ale oprócz prezentów ze spotkania mam jeszcze krem do stóp z tej firmy, już na wykończeniu więc pewnie niedługo coś tam o nim skrobnę :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Próbowałam ten krem w Sephorze, jest ok, ale za tą cenę to w życiu bym nie go kupiła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam krem tyle że w wersji bogatej :) I cudnie pachnie trawą cytrynową i imbirem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładną kolekcję kremów uzbierałaś. U mnie teraz króluję taniutka Anida, uwielbiam ją :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie lubię tego śmierdziucha. właśnie go oddałam. no niektórym się ten zapach podoba, ale ja go nie mogę znieść :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie poniuchałabym jak Twój pachnie :D Opakowanie mega wygodne- świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja uwielbiam zapach trawy cytrynowej, więc to zdecydowanie coś dla mnie ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety jego cena odstrasza... :(

    OdpowiedzUsuń
  9. szkoda, że ta cena taka, ale przynajmniej jest to dobry i skuteczny produkt. i naturalny :) dobrze, że się sprawdził PS: zapraszam do siebie na rozdanie
    www.womanadvice.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miała ale widzę, że używasz sporo kremów do rąk. Ja jeśli zacznę używać to jeden albo dwa nie więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja ostatnio na urodziny poczyniłam dość fajne zakupy z Pat&Rub :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Gdyby nie cena kosmetyków Pat&Rub to pewnie coraz skusiłabym się na któryś z nich :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)

Masz pytanie? Pisz :) scar_lett@wp.pl