Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dove. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dove. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 września 2016

Denko - sierpień

Jak to ciężko się zabrać do tego posta... Zdjęcia są i wiem, że jak zacznę to skończę, ale zanim zacznę to jeszcze tylko przejrzę milion stron w necie i może się uda ;)

1. Pharmaceris, pianka głęboko oczyszczająca T - świetny produkt, który bardzo dobrze radził sobie z usuwaniem mojego lekkiego makijażu i innych zanieczyszczeń. Nie wysuszał skóry i był wydajny. Z wielką chęcią wrócę.
Teraz: pianka oczyszczająca Sebio, Tołpa
2. Tołpa, płyn micelarny Physio - rozpisywałam się o nim tutaj. Zużyłam do oczyszczania twarzy po piance Pharmaceris i spisywał się bardzo dobrze, dlatego nie skreślam go ostatecznie, ale okolice oczu będę już omijać.
Teraz: płyn micelarny-tonik Eveline
3. Tołpa, żel do mycia twarzy i oczu Physio - bardzo lubię zapach tego żelu i jego niepieniącą się formułę, ale do wieczornego doczyszczania twarzy używałam innych specyfików. Ten bardzo dobrze spisywał się rano, przy zmywaniu resztek po nocy. Wrócę.
Teraz: żel do mycia twarzy La Roche Posay
4. Skin 79, Golden Snail emulsja do twarzy - mega wydajne maleństwo! Z trójpaku najmniej mi się podobała, ale nie mogę odmówić jej ślicznego zapachu i nawilżania na bardzo dobrym poziomie. Wróciłabym, gdyby było mnie stać ;)
Teraz: matujący krem Soraya

5. Dove, żel pod prysznic - mimo dość przyjemnego zapachu zużyłam z ulgą, bo jak często podkreślam, nie lubię aż tak gęstych produktów do oczyszczania ciała. Na plus z pewnością to, że skóra naprawdę wydawała się być nawilżona. Jak będzie w pudełku to przyjmę, ale sama raczej się nie skuszę na zakup.
Teraz: pianka oczyszczająca Planet Spa, Avon
6. Avon, żel pod prysznic Tropics - lekko kremowy żel o zapachu idealnym na lato. Zużyłam z przyjemnością, ale zapach Orchard stał się moim tegorocznym hitem.
Teraz: żel Energizing
7. Avon, czarne mydło z Tureckiej Łaźni Termalnej - oj, długo ono u mnie poleżało w łazience... Po pierwszych użyciach odstawiłam a teraz wróciłam i stosowałam jak zwykły produkt pod prysznic. Bardzo brudziło wannę i okolicę, ale zapach był rzeczywiście niezwykle przyjemny. Nie ma go już w sprzedaży.
Teraz: biała glinka myjąca Bania Agafii
8. Avon, olejek do kapieli z ekstraktem z lilii wodnej - również przedpotopowy kosmetyk... Teraz zużyłam tak jak mydło, po prostu pod prysznic i było to fajne - olejek a delikatnie pienił się kontakcie z wodą i pozostawiał miło gładkie i pachnące ciało. Mam jeszcze 2 olejki a ten również już nie jest w sprzedaży.
Teraz: podobny olejek, fioletowy
9. The Body Shop, żel pod prysznic Fuji Green Tea - moje urocze wyjazdowe maleństwa z sh! ♥ Mega przyjemny zapach, w porządku działanie. Z chęcią bym wróciła.
Teraz: żel Mango TBS
10. The Body Shop, balsam do ciała - dobrze działał w duecie z żelem i wystarczył mi na ciut dłużej. Jak trafię to wrócę.
Teraz: balsam Mango TBS
11. Soap&Glory, masło do ciała Sugar Crush - intensywnie pachnące masło o przyzwoitym nawilżaniu ciała. Również z sh i jak trafię to wrócę.
Teraz: jw

12. Avon, dezodorant w kulce Summer White Sunset - bardzo podobał mi się zapach wody, więc skusiłam się i na kulkę. Nie jest to jakaś 100%owa ochrona, ale zadowalająca.
Teraz: dezodorant Activelle, Oriflame
13. Mariza, mgiełka do ciała White flowers - wg mnie to najgorszy zapach z tej trójki czy czwórki. Serio! Momentami aż mi było wstyd jak wybiegałam z domu a na klatce ktoś mnie mijał i wiedziałam, że to poczuje... Sama formuła bardzo dobra na lato, ale do tego zapachu z pewnością nie wrócę.
Teraz: mgiełka Mariza Green Tea ♥

14. AA, krem do rąk - krem w sam raz na codzień! Nie lepił się na dłoniach a przyjemnie nawilżał i ładnie pachniał. NIe wiem czy wrócę.
Teraz: czekoladowy krem do rąk Oriflame
15. Avon, upiększająca maska do włosów BB - zapach tej linii był inny niż wszystkich produktów z serii AT, dlatego tak je polubiłam. Działanie doraźne przyzwoite, choć moim włosom nadal daleko do normalności. Chyba nie wrócę, bo teraz coś zmieniają opakowania.
Teraz: każda maska z zapasów po trochu
16. Rimmel, tusz do rzęs Scandaleyes - nie mam wielkich wymagań, więc byłam zadowolona, ale teraz jak mam porównanie z tuszem L'oreal to widzę różnicę. Najwięcej zastrzeżeń miałabym do dziwnej szczoteczki, która parę razy dziabnęła mnie w oko, bo sam efekt był w porządku. Nie wrócę.
Teraz: tusz L'oreal Fatale
17. Oeparol, krem pod oczy -hmm... Wklepywałam, bo miałam, ale nie zauważyłam niczego pozytywnego (no jedynie to, że okolice oczu nie były przesuszone po cowieczornym demakijażu). Szukam czegoś dobrego.
Teraz: nic...
18. Sylveco, pomadka peelingująca - kocham ♥ Jeszcze nie kupiłam kolejnej, ale może to dobrze - zużyję w końcu coś z błyszczykowych zapasów.
Teraz: błyszczyk powiększający usta
Próbki - peelingi z Tso Moriri są bardzo w porządku i być może skuszę się na wersję kawową, o ile znów nie zawróci mi w głowie Amore. Z saszetek największą ochotę mam na BB Cleanser Skin79 i czuję, że dużo dłużej nie będę już w stanie się opierać. Esencja do kąpieli Kneipp bardzo męcząca w  zapachu, choć sama kąpiel była przyjemna. Krem nagietkowy Sylveco ok.
19. Carea, płatki kosmetyczne - to ta słabsza wersja, więc z ulgą skończyłam (mam jeszcze ostatnie opakowanie). Te lepsze już zniknęły ze sklepu, więc trzeba zerknąć na różowe i niebieskie.
Teraz: to samo
Wyrzutek - serum do rzęs Biogena. Nie złożyło się, żebym użyła a termin się skończył...


Jakoś dobrnęłam do końca! Mam nadzieję, że lektura będzie dla Was przyjemniejsza niż dla mnie tworzenie ;) Co znacie?

niedziela, 6 marca 2016

Denko - luty

Bez zbędnych tłumaczeń przechodzę do lutowego denka. Wyniki rozdania pojawią się lada moment, jak tylko wszystko podliczę.


1. Garnier, płyn micelarny 3 w 1 - kolejna butelka. Bardzo lubię ten płyn i często go kupuję jak tylko jest w dobrej promocji. Doskonale rodzi sobie z demakijażem i jest bardzo wydajny.
Teraz: płyn Physio, Tołpa
2. Pharmaceris, pianka głęboko oczyszczająca - długo była na mojej liście i w końcu ją kupiłam. Byłam z niej bardzo zadowolona i z pewnością jeszcze nie raz pojawi się w mojej łazience. Polecam.
Teraz: pianka Himalaya
3. Biolaven, żel myjący do twarzy - recenzja tutaj. Bardzo przyjemny żel oczyszczający, pewnie jeszcze wrócę.
Teraz: żel rumiankowy Sylveco

4. Dove, żel pod prysznic - mój pierwszy żel Dove, chyba z Shinyboxa, i raczej ostatni. Nie polubiłam tej bardzo gęstej, kremowej konsystencji, bo przeważnie biorę szybki prysznic a zmywanie tego żelu trwało bardzo długo, właśnie przez jego gęstość. Skóra była faktycznie odżywiona i jakby nawilżona.
Teraz: kremowy żel Avon
5. Yves Rocher, żel pod prysznic Karambola - takie żele lubię! Przyjemnie pachnący i gęsty, ale nie za bardzo. Dobrze się pienił, łatwo i szybko zmywał z ciała - całkowite przeciwieństwo żelu Dove. Z chęcią wrócę do niego lub poznam inne wersje zapachowe.
Teraz: żel melonowy Mariza

Bingo Spa:
6. mleczna kąpieli - sypki proszek, który sprawiał, że woda zyskiwała mleczną barwę, więc można było się poczuć jak Kleopatra ;). Zapach był delikatny, skóra po kąpieli miękka i nawilżona.
7. sól do kąpieli - ładnie pachniała, barwiła wodę na pomarańczowo. Przyjemna sól.
8. kawior do kąpieli - najsłabszy produkt z tych trzech. Te drobne kulki jedynie barwiły wodę (i wannę!), zapach był ledwo wyczuwalny a właściwości pielęgnacyjnych nie zauważyłam.
Teraz: różne sole Bingo Spa

9. Avon, płyn do higieny intymnej Active - drugie opakowanie, więc jak widać polubiłam ten żel. Wrócę, ale teraz robię sobie przerwę.
Teraz: żel Soraya
10. Bania Agafii, biała glinka myjąca do kąpieli - recenzja tutaj. Mam kolejne opakowanie i raczej nie ostatnie, bo spodobała mi się taka forma produktu oczyszczającego.
Teraz: to samo
11. Avon, dwufazowy balsam do ciała Owoce leśne i masło shea - zapach przecudowny, pięknie widać te dwie kolorowe fazy, łatwo się wchłania i dostatecznie nawilża, tak w sam raz na co dzień, ale ma jedną poważną wadę: zawiera w sobie błyszczące drobinki... Zapach jest bardzo zimowy jak dla mnie, więc nie umiałam się przekonać do używania tego balsamu latem a zimą niestety nie nadawał się pod ubranie, bo zwyczajnie je brudzi. Wielka szkoda, bo jestem zauroczona zapachem.
Teraz: drugi balsam z tej serii, Rozgrzewające przyprawy i wanilia

12. Manhattan, puder - dobry puder, który kontrolował makijaż a przy tym nie zapychał. Do tego był dość tani, więc może wrócę kiedyś.
Teraz: puder średniokryjący e-naturalne
13. Eveline, tusz do rzęs Wonder Show Volume - generalnie nie trzeba mi dużo od tuszu, abym była zadowolona, ale ten spisywał się nad wyraz dobrze! Bardzo wygodna szczoteczka, tusz nie był zbyt mokry, więc łatwo malowało nim się nawet w pośpiechu. Nie osypywał się, bardzo ładnie podkreślał rzęsy i łatwo zmywał. Chętnie wrócę.
Teraz: mini tusz Isadora
14. Isadora, tusz do rzęs - taki mini tusz, w sam raz do noszenia w torebce w razie W. Mało go używałam, bo Eveline wygrywał a ten po czasie zrobił się gęsty i mało przyjemny w użytkowaniu.
Teraz: jw
15. Avon, baza pod makijaż - recenzja tutaj. Świetny produkt i używam już kolejnego opakowania.
Teraz: to samo


16. Vichy, krem do twarzy Idealia - postanowiłam pozbywać się próbek i innych drobiazgów w kosmetyczce, bo robią mi bałagan na półce. Krem nie był zły, ładnie nawilżał, dobrze sprawował się jako baza pod makijaż, nie zapchał. Nie zachwycił mnie jednak na tyle, abym miała się skusić na pełnowymiarowe opakowanie.
Teraz: krem matujący Soraya
17. Avon, woda perfumowana Ultra Sexy - od jakiegoś czasu to mój ulubiony zapach z Avonu ♥ Zmysłowy, słodki, elegancki! Wrócę, jak tylko opróżnię kilka innych flaszeczek.
Teraz: woda Si i inne (w zależności od nastroju)
18. She Foot, serum ultra nawilżające - dla mnie to był normalny krem nawilżający. Bardzo dobry swoją drogą, ale denerwował mnie ten aplikator, który niby miał ułatwiać używanie. Ja krem i tak wcieram dłonią, więc takie opakowanie było dla mnie wyjątkowo zbędnym udziwnieniem.
Teraz: krem nawilżający z komórkami macierzystymi She Foot


Próbki
Tso Moriri - peelingi Kwiat wiśni i Kawior i granat pogłębiły tylko moją miłość do peelingów tej firmy. Ubóstwiam je i uważam, że są idealne i takie, jakie powinny być tego typu produkty. W tych dwóch nie było drobinek owoców a zapachy jak zwykle bardzo przyjemne. Z kolei masło Bambus i pomelo i mus Kwiat wiśni to nie do końca moja bajka. Nie lubię tej tłustości oraz tego, że trzeba bardzo uważać, aby nie przesadzić, ale skuteczności w długotrwałym nawilżaniu nie można im odmówić. Gdybym miała wybrać to skusiłabym się ponownie na mus.

Tu zapodziała się pełnowymiarowa oczyszczająca maska-scrub do twarzy Fitocosmetic. Rozprowadzałam ją z wodą różaną i bardzo ładnie oczyszczała twarz, nie potęgując podrażnień, mimo, że podczas zmywania dość mocno czuć było łupinki orzeszków cedrowych (wiem, że to one z etykiety ;)). Mam jeszcze sporo glinek w zapasach, ale nie wykluczam, że jeszcze do niej wrócę.

Bardzo pozytywne wrażenie zrobiły na mnie próbki kremów do rąk SPN Nails (nieziemskie zapachy i bardzo dobre działanie) i kremu na noc Anew Reversalist (konsystencja i efekt na twarzy bardzo podobny do lubianego przeze mnie serum z tej linii). Odżywczy krem do stóp She Foot był ok, podobnie jak matujący krem Tołpa, a nagietkowy krem Sylveco znów mnie zaskoczył, tym razem konsystencją serwatki... Termin ok, więc nie wiem co się zadziało. Kremy Ava Laboratorium i ten beżowy Anew przeszły bez echa.

Przeterminowane



UFF! Jak zwykle trwało to dłużej niż myślałam...
Jak u Was z denkiem w ubiegłym miesiącu?