Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pollena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pollena. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 grudnia 2015

Denko - listopad

♪ Hello! How are you? ♪
Jestem, jestem. Zapodziałam się na chwilę, narobiłam sobie mega zaległości wszędzie tylko nie w pracy (odkryłam w sobie zamiłowanie do laminowania ;)), ale to nie znaczy, że kosmetycznie nic się u mnie nie działo. Wręcz przeciwnie, bo listopad jakoś wyjątkowo sprzyjał zużywaniu, na szczęście mniej kupowaniu.

Oto, co udało mi się wykończyć w listopadzie
1. Biały Jeleń, żel nagietkowy - dość długo przeleżał w moich zapasach, więc wydaje mi się, że żel stracił trochę na gęstości (w porównaniu z poprzednim opakowaniem). Zapach niezmiennie mi się podoba, więc jak kiedyś jeszcze trafię to się skuszę.
Teraz: różności z zapasów
2. Marks&Spencer, balsam Downton Abbey - oj, oj! Pomyliło mi się, bo myślałam, że to żel... Jedynym plusem tego produktu jest chyba tylko zapach - mega intensywny, perfumowany, taki wytworny. Główny problem to niewygodne opakowanie oraz ciężkie wchłanianie (balsam robił się biały na ciele i trzeba było trochę czekać aż kolor zniknie, ja przeważnie nie miałam na to czasu). Nawilżanie było całkiem w porządku, ale nie wrócę, bo pewnie i tak już na niego nie trafię w SH.
Teraz: ujędrniający olejek Eveline
3. C-THRU, żel pod prysznic Lovely Garden - dostałam jako gratis przy otwarciu kolejnego sklepu i w sumie nie spodziewałam się, że te żele są tak fajne! Trafiłam na ciekawy, kwiatowy zapach - z chęcią psikałabym się taką wodą. Żel był odpowiednio gęsty i dobrze oczyszczał. Myślę, że jeszcze kiedyś trafi w moje ręce.
Teraz: patrz pkt. 1
4. Original Source, płyn do kąpieli - czekoladowo-miętowy przyjemniaczek. Pienił się, pachniał, może wrócę.
Teraz: płyn ciasteczkowy z Biedry

5. ZróbSobieKrem, glinka zielona - miał powstać o nich oddzielny post a tu nie ma czasu. Nie stosowałam jej na tyle regularnie, by móc się wypowiadać na temat wpływu na stan mojej cery. Tak doraźnie to faktycznie usuwała nadmiar sebum, działała kojąco na wszelkie stany zapalne itp., oczyszczała. Przeważnie rozprowadzałam ją z wodą różaną, czasem dodatkowo z olejkiem arganowym. Wrócę jak pokończę inne kolory.
Teraz: glinka żółta i inne z zapasów
6. Jadwiga, maseczka kaolinowa - tak wielkim pudłem podzieliłam się z siostrą. Rozrabiałam ją podobnie jak glinkę zieloną, ale tym razem musiałam ją często zraszać podczas zasychania, bo ma tendencję do osypywania się z twarzy. Wybawieniem z sytuacji okazał się być zakup skompresowanych masek, które są strzałem w 10! Maska robi co ma robić a ja nie muszę co chwilę spsikiwać twarzy (nie lubię tego!). Maska przyjemnie uspokajała moją twarz, zmiękczała skórę i ją wygładzała oraz rozjaśniała już podczas doraźnego stosowania. Kiedyś wrócę.
Teraz: patrz wyżej
7. Clean&Clear, pianka oczyszczająca - tego typu produkty towarzyszą mi już od dawna, lubię próbować nowości i cieszę się, że trafiłam na nią, gdyż ma wszystkie cechy, które powinna mieć według mnie dobra pianka. Przyjemnie pachnie, jest wydajna a co najważniejsze bardzo dobrze radzi sobie z oczyszczaniem, nawet usuwaniem makijażu. Wrócę, mimo tego, że nie zwalczyła moich pryszczy.
Teraz: pianka Pharmaceris
8. BeBeauty, micelarny żel nawilżający - kiedyś bardzo lubiłam ten żel za zapach i za efekt dokładnego oczyszczania a kolejne opakowanie mnie rozczarowało. Zapach na szczęście się nie zmienił, ale żel nie radzi sobie już tak dobrze ze zmywaniem twarzy. Ma pfajną, bezbarwną, żelową formułę, która się nie pieni a przyjemnie koi skórę po całym dniu, zwłaszcza latem. Myślę, że mimo wszystko wrócę jeszcze kiedyś do niego, choćby do porannej toalety czy mycia pędzli.
Teraz: żel z Avonu
9. Garnier, płyn micelarny Czysta skóra - całkiem w porządku. Używałam go do zmywania i twarzy i oczu i radził sobie doskonale, równie skutecznie jak pozostałe 2 Garniery. Teraz czaję się na powrót do różowego (ma być niedługo w Biedronce).
Teraz: płyn BeBeauty

10. Bandi, krem intensywnie nawilżający - przede wszystkim przepiękny zapach ♥ Plus za opakowanie typu air-less, całkiem dobre nawilżanie i wchłanianie, nie świecenie się na twarzy, nie powodowanie zapychania i innych problemów skórnych. Nie wiem czy wrócę, bo staram się jednak szukać nieco tańszych produktów.
Teraz: matujący krem korygujący Sebio, Tołpa
11. Avon, kuracja z kwasem salicylowym - bałam się wysuszania a dostałam kilka syfów w gratisie... Od początku czekałam i czekałam aż zacznę coś zauważać na twarzy, jakieś pozytywne zmiany i dopiero pod koniec dostałam te wątpliwe prezenty. Liczyłam jednak na coś innego, nie wrócę.
Teraz: regenerujący krem korygujący Sebio, Tołpa

12. Mrs. Potter's, maska Ochrona koloru - włosy ostatni raz farbowałam jakieś 3 lata temu, ale nie przeszkadzało mi to w używaniu tej maski. Nie obciążała, miała przyjemny zapach, włosy po niej wyglądały normalnie.
Teraz: mleczny Kallos
13. Avon, balsam do ciała Luck - wodę skończyłam już dawno a balsam dopiero teraz. Pachniał przepięknie i dobrze nawilżał a do tego szybko się wchłaniał, więc polubiłam go.
Teraz: patrz pkt. 2
14. Rexona, antyperspirant - byłam zadowolona zarówno z zapachu jak i z ochrony (choć nie była 100%-owa), więc raczej do niego wrócę.
Teraz: antyperspirant CD
15. Isana, zmywacz do paznokci - przeczytałam tyle pozytywnych opinii, że nie mogłam go nie wypróbować. I nie mam innego wyjścia jak tylko dołączyć do jego miłośniczek! Faktycznie świetny zmywacz, który robi, co ma robić a do tego nie niszczy płytki i jest bardzo wydajny. Już rozglądam się za kolejną butelką.
Teraz: zmywacz z pompka z Biedronki

16. Linda, mydło drzewo sandałowe - bardzo spodobał mi się zapach tego mydła ♥. Nie jest tak gęste jak lubię (a pod koniec jeszcze syn dolał do butelki wody, żeby mydło starczyło na dłużej...), ale zapach wynagradza wszystko. Mam już kolejne opakowanie.
Teraz: to samo w łazience + mydło w piance B&BW a w kuchni zapach poziomkowo-winogronowy
17. Carea, płatki kosmetyczne - wracam regularnie.
Teraz: to samo
18. Tso Moriri, mydło Drzewo sandałowe - w tej kostce jeszcze lepiej było czuć ten niezwykły zapach! Lubię i wrócę.
Teraz: mydło z kolekcji Walentynkowej
19. Bania Agafii, peeling-masaż do ciała - pisałam o nim tutaj. Zdecydowania odradzam i sama też nie wrócę.
Teraz: na zmianę Avon, Perfecta i Tso Moriri
20. Barely There, kula do kąpieli - pierwsza moja kula i tej firmy i w ogóle i chyba mi się spodobało. Miły dla nosa zapach, przyjemne musowanie w wannie oraz wrażenie nawilżenia ciała - zdecydowanie warto tym bardziej, że w SH dałam za nią grosze.
Teraz: kule Tso Moriri
21. IsaDora, tusz do rzęs - zwykle, jak już nauczę się współpracować ze szczoteczką a tusz nie skleja rzęs a potem się nie osypuje to go lubię i tak było tym razem. Ładnie podkreślał rzęsy.
Teraz: tusz Eveline

Próbki. Peeling kawowy i złoty TM - oba całkiem przyjemne a ten złoty zostawia na skórze maleńkie błyszczące drobinki, serum Avon - ostatnia próbka :(, krem nagietkowy Sylveco - nie pamiętam już czy poprzednim razem też tak brzydko pachniał, Hean ze śluzem ślimaka - nic specjalnego.

Wyrzucam:


A jak Wam poszło w listopadzie? Znacie coś ode mnie?

czwartek, 3 września 2015

Denko - sierpień

Wakacje przyszły i poszły - pora już wrócić do rzeczywistości. Wrzesień u mnie jednak będzie też miesiącem podsumowań, pojawi się wakacyjna kosmetyczka i ulubieńcy a dziś pora na rozprawienie się ze zużytymi kosmetykami. Sierpień był gorący, więc sprzyjał zużywaniu wszelkich produktów oczyszczających, nawilżaczy (oprócz tych do twarzy) mało. I tym razem nowość - pod każdym opisem będę podawać zastępcę (o ile jest konkretny), gdzieś mi się to obiło o oczy i podłapuję, bo podoba mi się taki pomysł.
Zapraszam


1. Avon, pianka oczyszczająca - pozycja obowiązkowa w codziennym demakijażu. Skuteczna, wydajna, niepodrażniająca.
Teraz - pianka Clean&Clear
2. BeBeauty, żel-peeling oczyszczający - miał zastąpić żel peelingujący Ziaji w codziennym oczyszczaniu, ale nie polubiłam go tak jak poprzednika. Spisywał się poprawnie, jest wydajny i tani. Teraz - peeling morelowy Soraya
3. Tołpa, krem-miód regenerujący - bardzo pachnący krem, który faktycznie dogłębnie odżywiał i pielęgnował, ale czasami, zwykle po maseczkach, odczuwałam pieczenie na twarzy.
Teraz - kuracja z kwasem salicylowym Avon
4. Dottore, krem intensywnie nawilżający z 5% kwasem migdałowym - miniwersja (15 ml) z JoyBoxa. Bardzo przyjemny krem o fajnej formule i ciekawym zapachu. Był niezwykle wydajny, bo opakowanie starczyło mi na cały miesiąc używania. Bałam się działania kwasów latem, ale na szczęście nie zauważyłam niczego złego. Nie matowił, ale też nie świecił się i dobrze sobie radził pod makijażem. Czy zredukował niedoskonałości? Raczej powyciągał mi trochę syfów...
Teraz - serum wyrównujące koloryt skóry

5. FM, żel waniliowy - nie spodziewałam się tej firmy w ShinyBoxie, więc od początku byłam na nie. Zapach nie taki czysto waniliowy, raczej jakiś perfumowany. Kompletnie niepraktyczna butelka - kto wpadł na pomysł zakrętki do żelu pod prysznic? Do produktów kąpielowych ok, ale do żelu? Dobrze oczyszczał, nie wysuszał, zapach nie utrzymywał się długo na ciele.
Teraz - różności z zapasów...
6. Yves Rocher, żel kawowy - mój pierwszy żel YR i czuję, że nie ostatni. Ciekawy zapach, działanie w porządku, dobra konsystencja i praktyczne opakowanie.
Teraz - jw.
7. The Body Shop, żel truskawkowy - apetyczny żel o zapachu kompotu truskawkowego ♥ Pychota! Jak jeszcze znajdę w sh to z pewnością się skuszę.
Teraz - jw.
8. Avon, peeling truskawkowy - peeling to dużo powiedziane, ale lubię go głównie za zapach truskawkowej mamby. Działanie zadowalające jeśli chodzi o przygotowanie nóg do depilacji, na resztę ciała wybieram inne zdzieraki.
Teraz - peeling cukrowy Avon

9. Venus, żel do golenia - bardzo lubię ten żel za zapach i ogromną, gęstą pianę, w którą się zmienia. Pisałam już o nim tutaj.
Teraz - żel do golenia Avon Men ;)
10. Bath&Body Works, balsam Paris Amour - świetny nawilżacz i niezwykły dawca pozytywnych doznań węchowych (choć i tak wolę Pink Chiffon ♥).
Teraz - różności z zapasów...
11. Soap&Glory, krem do rąk - całkiem dobre nawilżanie, praktyczne opakowanie idealne do torebki, ładny zapach.
Teraz - kilka różnych równocześnie

12. Bania Agafii, balsam Aktywator wzrostu - używam regularnie, ale włosy nadal wypadają. mam jeszcze kilka saszetek.
Teraz - to samo
13. Avon, odżywka do włosów BB - nowa linia produktów z serii AT, która uwiodła mnie już samym zapachem ♥. Odżywka do spłukiwania, taka minutówka, bardzo ładnie zmiękczała włosy i sprawiała, że długo ładnie pachniały. Zawsze przed nią używałam szamponu z serii a po niej - balsamu, więc ciężko ocenić jej samodzielne działanie, ale jestem skłonna powrócić
Teraz - różne inne

14. Avon, woda Luck - śliczny zapach w uroczym opakowaniu ♥ Kokardka trochę mnie jednak denerwowała, bo na szybko trudno było trafić w nią tym małym zamykaniem.
Teraz - wszystko po trochu
15. Pollena, mydło Biały Jeleń - na początku myłam nim twarz, ale tego typu produkty szybko mnie nudzą, więc przeniosłam je na dłonie. Twarz przesuszało, dłonie jako tako.
Teraz - malinowe mydło The Body Shop
16. Sensique, tusz do rzęs - tusze w większości mnie zadowalają, bo nie mam wielkich wymagań i z tym było podobnie. Nie zlepiał rzęs, ładnie je podkreślał, nie osypywał się, dobrze się zmywał. Plus za szczoteczkę z włosia, jednak wolę takie.
Teraz - tusz IsaDora


Próbki
Ostatnie dni sierpnia (tuż przed spotkaniem blogerek) sprawiły, że wykończyłam niemal 2 opakowania plasterków na syfy Beauty Formulas (w kolejnym zostały mi już tylko 2 sztuki...)! Najgorszej nocy miałam ich 5 na twarzy... Świetnie sobie radzą z syfem już dobrze wyciśniętym - przez noc konkretnie go przesuszają i spłaszczają, gorzej z takim co się dopiero rozwija/klaruje, ale ratowałam się czymkolwiek. Dalej próbka podkładu AA Cover (z JoyBoxa, mam pełnowymiarowy Lumi) spisała się bardzo zachęcająco - odcień w rzeczywistości nie jest tak ciemny jak mogło się wydawać, bardzo ładnie wyglądał na twarzy i faktycznie ukrywał drobne niedoskonałości (wątpię czy cokolwiek byłoby w stanie poradzić sobie z tym, co miałam na twarzy bez korektora...). Żel peelingujący Tołpa przekonał mnie do siebie już dawno, kolejne próbki tylko to potwierdzają a krem odżywczy SheFoot jest taki sobie. Hipoalergiczne masło Pat&Rub wystarczyło akurat na dwie nogi, ale jest mało maślane wg mnie i przez to może nie nawilża tak jak np. żurawinowe, choć zapach ma bardzo ładny, taki delikatny, nietypowy jak na P&R.

Wyrzucam Eye Liner Lovely, bo jest już suchy. Sam wysechł, bo mało go używałam - głównie przed zmywaniem oczu jak ćwiczyłam kreskę ;)

Uff! Udało się skończyć przed powrotem TŻa ;)
Znacie coś? Podzielacie opinię?

piątek, 1 maja 2015

Denko - kwiecień

Dziś Święto Pracy, więc, z Polskim Topem Wszech Czasów w tle, szybciutko biorę się za rozliczenie zużyć z poprzedniego miesiąca. Może taki szybki start pomoże mi regularnie pojawiać się z notkami w maju? Zobaczymy :)
Chyba idą zmiany, bo męczy mnie masa kosmetyków w domu... Męczy mnie zawalona łazienka, przepełniona kosmetyczka, pojedyncze sztuki pochowane między książkami... Ale także to, że nie mogę się cieszyć np. nowościami z ShinyBoxa, bo mam tyle otwartych żeli do twarzy, że zaczynanie kolejnego to głupota. Z kredkami do oczu, żelami do ciała, peelingami i balsamami do ciała podobnie... Dlatego, jak zaraz zobaczycie, kończę z trzymaniem miniaturowych wersji żeli, które mogłyby być przydatne na wyjazdach - denkuję wszystko jak leci, żeby jak najszybciej się odgruzować.


Ciała oczyszczanie
1. Avon, kremowy żel Indulgent - momentami zapach kojarzył mi się z dzieciństwem, z szamponem Bambino :). Zapach przyjemny, działanie w porządku, ale raczej nie wrócę, bo mam ogromny zapas innych zapachów a pozostałe firmy również czekają.
2. Original Source, żel ananasowy - bardzo słodki, owocowy zapach, bardzo wygodna butelka. Lubię żele OS i jak mam możliwość to do nich wracam.

3. Soap&Glory, kremowy żel - mega przyjemny zapach, gęsta konsystencja, jedynie odkręcanie na minus, bo wolę zatrzask. Mam już kolejną buteleczkę.
4. The Body Shop, żel Chocomania - fajna pojemność, żeby poznać zapach, ale mnie nie urzekł. Początkowo fajna, czekoladowa nuta zmienia się w męczący, ostrzejszy zapach. Nie zachęca.
5. Yves Rocher, żel karmelizowana gruszka - tu z kolei inaczej, choć opakowanie/otwieranie równie wkurzające jak przy żelu S&G. Karmelu mało, ale gruszkowo bardzo przyjemnie. Mam ochotę na więcej.


Twarz
6. Sylveco, lipowy płyn micelarny - bardzo przyjemny płyn, mam już kolejną butelkę i planuję recenzję. Polecam.
7. Tołpa, matujący krem korygujący - kolejne wykończone opakowanie i mam jeszcze w zapasie. Bardzo lubię ten krem, bo oprócz nawilżania i matowienia, pomaga mi w walce o czystą skórę a także świetnie spisuje się jako baza pod makijaż. Również planuje jego recenzję.

Dłonie
8. Pat&Rub, balsam do rąk Trawa cytrynowa i kokos - recenzja. Bardzo fajny krem i kiedyś z chęcią do niego wrócę.
9. Avon, peeling do rąk i stóp z masłem shea - recenzja. Do stóp nie używałam, ale do rak spisywał się bardzo dobrze. Używam teraz innego, ale muszę kupić kolejną tubkę tego. Polecam.
10. Laura Conti, odżywka wybielająca - lubiłam ją za efekt mlecznych paznokci i dobre działanie jako baza pod lakier, nie miałam przebarwień, więc nie wiem czy faktycznie dałaby radę wybielić.

Ciała nawilżanie
11. Avon Naturals, mus waniliowy - rzadziak, słabiak, choć o przyjemnym zapachu. Nie wrócę.
12. Avon, mus Ultra Sexy - tutaj już nieco gęstsza, choć nadal musowa konsystencja a zapach przepiękny ♥. Nawilżanie ok, ale zostawiał białe ślady na ubraniach. Nie wrócę.

Włosy
13. Bania Agafii, ekspresowa maska regeneracyjna - inny kolor, inny zapach niż poprzednich (które choć różne to wydawały mi się bardzo podobne), działanie podobne czyli bardzo dobre. Myślę, że już na stałe zagościły u mnie w łazience.
14. Avon, serum nabłyszczające - oleiste serum o pięknym zapachu, które dobrze wpływało na włosy. Lekko wygładzało, nawilżało, nabłyszczało, nie obciążało i nie plątało włosów. Teraz testuję kurację naprawczą, ale nie wykluczam, ze jeszcze wrócę.

Inne
15. Biały Jeleń, pianka do higieny intymnej - bardzo wydajny produkt o ładnym, świeżym zapachu. Działanie w porządku, więc wrócę jak tylko uszczuplę zapasy.
16. Mariza, krem nawilżająco-wygładzający - recenzja. Uwielbiam ten krem i robię zapas ilekroć jest w promocji. Polecam.

Makijaż
17. Mariza, puder sypki - stały bywalec (razem z ryżowym i prasowanym), więc widać, że mi się podoba i jestem zadowolona z działania. Wrócę i polecam.
18. Hean, tusz intensywnie pogrubiający i modelujący - nie mam wielkich wymagań, więc byłam z niego bardzo zadowolona. Szybko podkreślał rzęsy, ładnie je rozdzielał, nie sprawiał problemów. Być może wrócę.

Próbki i inne
1. Laura Conti, kaolinowa maseczka ujędrniająca - zaraz po nałożeniu piekła mnie trochę twarz, ale po chwili przeszło a po zmyciu twarz była odżywiona, uspokojona, gładka, bardzo przyjemna w dotyku. Miło mnie zaskoczyła, więc może kiedyś wpadnie do koszyka.
2. Tołpa, krem przeciw pierwszym zmarszczkom - przez cały czas miałam wrażenie, że ten przyjemny zapach skądś znam, ale nie mogłam przypomnieć sobie skąd (i dalej nie wiem). Krem ok, dobrze nawilżał, nadawał się pod makijaż. Nie wiem co w kwestii zmarszczek, bo 2 próbki to mało. Może kiedyś wrócę (jak zejdę z zapasów tołpowych kremów ;)).
3. Beauty Formulas, plastry na krosty - stały bywalec.
4. Tso Moriri, mydełko świąteczne - stały bywalec.
5. Sylveco, krem brzozowy z betuliną - krem zdecydowanie nie dla mnie, bo zostawia tłusty, błyszczący film, ale to co robił z moja cerą przez noc to bajka! Mega nawilżał, mega odżywiał i łagodził wszelkie podrażnienia - byłam zachwycona.
6. Sylveco, peeling wygładzający - bardzo ostry i już myślałam, że się polubimy, ale po zmyciu zostawił na mojej skórze nieprzyjemną, tłustą warstwę. Mam oczyszczający w wersji pełnowymiarowej i już się boję go otwierać. Peelingów używam przeważnie przed maseczką a nie wyobrażam sobie nakładania maski na taki film! (musiałam zmywać tę warstwę żelem).
Nie wiem o co chodzi, ale któregoś dnia podczas szybkiego przeglądania lisy czytelniczej widziałam wysyp recenzji na temat Sylvecowych peelingów (czy to była jakaś akcja?) - muszę wrócić do tych wpisów i poczytać czy w ogóle otwierać ten swój peeling.

Na koniec przeterminowane wyrzutki czyli 3 saszetki z kremem przeciwzmarszczkowym i rozświetlającym. Szkoda mi zwłaszcza tego ostatniego, bo miło go wspominam, ale jakoś się zapodział i o nim zapomniałam.


A jak Wam poszło w kwietniu?

środa, 4 marca 2015

Denko - luty

Bardzo lubię początki miesiąca na blogach - następuje wtedy wysyp wpisów denkowych i zakupowych, które z wielkim zainteresowaniem przeglądam. Zawsze coś mi wpadnie w oko, coś trafi na listę marzeń lub z niej wyleci.
U mnie, choć luty był krótkim miesiącem, poszło nieźle. I to mimo kilkudniowej nieobecności w domu (a co za tym idzie, niedostępności czy też niemożności przewiezienia ze sobą niektórych rzeczy).


Twarz
1. Be Beauty, matujący płyn micelarny - recenzja tutaj. Tego nie kupię, ale do wersji klasycznej (niebieskiej) jeszcze wrócę.
2. Mariza, peeling drobnoziarnisty - recenzja tutaj. W aktualnym katalogu jest w promocji, więc lada moment kupię ponownie.
3. Avon, maseczka oczyszczająca Tajski Kwiat Lotosu - świetna maseczka, do której wróciłam po przerwie. Chyba już nie jest dostępna w ofercie regularniej, ale czasem można ją dorwać na wyprzedaży.
4. Tołpa, płyn micelarny Physio - mój ulubieniec jeśli chodzi o tołpowe micele ♥ Kupuje ilekroć jest w dobrej promocji, bo tak bez to trochę drogawo wychodzi.
5. Biały Jeleń, pianka do mycia twarzy - nie spodziewałam się po niej, że będzie aż tak dobra! Kupiłam ją za grosze a była bardzo wydajna i skuteczna, do tego pięknie pachniała. Wrócę jeśli będzie taka możliwość, bo nigdzie stacjonarnie jej nie widziałam (swoją kupiłam w aptece Gemini).


Włosy
6. Alterra, szampon nawilżający - kolejny powrót po przerwie. Był w fajnej promocji przy okazji otwarcia nowego sklepu w mieście, więc wpadł do koszyka i trochę szkoda, że nie zrobiłam większego zapasu. Bardzo lubię jego zapach, konsystencję, działanie - bardzo udany produkt, do którego z pewnością wrócę.
7. Bania Agafii, maska stymulująca wzrost włosów - kolejna fajna rosyjska maska. Ciężko stwierdzić czy faktycznie włosy rosną (i mniej wypadają) po niej, bo stosuję różne specyfiki, ale lubię zapach tych maseczek, ich małe opakowania, przyjemną cenę i takie błyskawiczne działanie na co dzień - włosy są nieobciążone i dobrze się układają. Wrócę.
8. Avon, balsam dyscyplinujący włosy - z żalem wykończyłam tę buteleczkę, bo od dawna produkt nie pojawia się już w katalogach a nie pamiętam, żeby był wycofywany. Niby maleństwo, ale wystarczy kropla, aby ujarzmić sterczące kłaczki, nadać włosom gładkości i miękkość z przyjemnym zapachem w gratisie. Jeśli znacie jakiś produkt drogeryjny, który byłby podobny do tego balsamu to bardzo Was proszę o cynk :)


Ciało
9. Bingo Spa, solanka z minerałami z Morza Martwego - stały bywalec jeśli mam ochotę na pachnącą a bezpianową kąpiel. Wrócę.
10. Avon, żel pod prysznic Maroccan Delights - słaby zapach (mało "marokański" jak dla mnie), słaba konsystencja (nieco inna niż reszty żeli, nie tak gęsta), wymęczyłam z przymusem. Nie wrócę.
11. Avon, olejek do kąpieli - na początku używałam go do włosów (zachwycił mnie od pierwszego użycia), do kąpieli, pod prysznic i do nawilżania. Zostało mi tylko wypróbować na dłonie, ale nie zdążyłam, bo się skończył. Mam jeszcze kilka innych wersji zapachowych.
12. Tso Moriri, mydełko organiczne - mydełko z tegorocznej świątecznej edycji. Lubię i zawsze mam kilka kostek w domu.
13. Sanctuary Spa, peeling do ciała - słaby peeling, zapach za mocny jak dla mnie, ale patrząc na to, że dałam za niego grosze w sh a świetnie nadawał się na wyjazdy to może być. Niemniej jednak już nie zwracam uwagi na te produkty podczas buszowania w koszach.
14. Be Beauty, mydło w płynie Cookies - mydło jak mydło, ale zapach niecodzienny, bardzo ładny, ciasteczkowy. Szkoda, że na dłoniach nie utrzymywał się trochę dłużej. Mam jeszcze żel i płyn do kąpieli z tej serii.

Inne
15. Maseczki: oczyszczająca Efektima i Montagne Jeunesse - pierwszą znam i lubię, drugą poznałam dzięki zakupom w sh. Pachniała przepięknie, fajnie ukoiła skórę. Twarz po zmyciu była gładka, zmatowiona.
16. Biały Jeleń: emulsja do higieny intymnej o szampon do włosów - takie sobie.
17. Oriflame, krem uniwersalny - to historyczny moment, bo to pierwszy kremik, który udało mi się wykończyć! Sporo po terminie ważności... No, ale mimo tego, na mega suche dłonie nie działał źle.
18. Papierowy pilniczek - lubię takie pilniczki i mam kilka w zapasie.


19. Avon, krem BB Anew Vitale - recenzja tutaj. Zostało mi tam na dnie jeszcze na 2 użycia, ale już nie mam siły męczyć się z tym różowym odcieniem (krem BB matujący z serii Solutions dopasował się do mnie o wiele lepiej). 
20. Bath & Body Works, krem do rąk True Blue Spa - recenzja tutaj. Być może wrócę.


Znacie coś z mojego denka? Jak u Was sprawdziły się moje produkty?

piątek, 2 stycznia 2015

Denko - grudzień

Dziś pora na rozliczenie się z ostatniego denka ubiegłego roku. Męczy mnie już ten bałagan w łazience i masa pootwieranych produktów, więc wzięłam się ostro do roboty i wynik jest zadowalający. Same spójrzcie


Twarz
1. Bielenda, nawilżający płyn micelarny - bardzo fajny produkt do demakijażu, skutecznie oczyszczał i faktycznie nawilżał. Kiedyś wrócę.
2. Dabur, woda różana - kolejna pusta butelka. Tę zużyłam tylko jako tonik, nie robiłam maseczek. Wrócę.
3. Tołpa, Botanic krem matujący Amarantus - nie polubiłam go. Bardzo ładnie pachnie, ale nie matuje tak dobrze jak jego bracia z linii Sebio czy Strefa T a poza tym nie współgrał z moimi podkładami (tylko te z Marizy dały radę), więc nie wrócę. Aktualnie używam matującego Sebio.
4. Oriflame, krem na noc rozjaśniający przebarwienia - bardzo intensywnie pachnie, wręcz męcząco. Efektów nie zauważyłam a spodziewałam się wiele. Nie wrócę, nie polecam.
5. Avon, maseczka Anew Vitale 2 w 1 - świetna maseczka! Miała być recenzja, ale zanim się za to zabrałam to zdążyli ją wycofać ze sprzedaży. Przepięknie pachnie, oprócz działania pielęgnacyjnego podczas zmywania zachodzi także złuszczanie, bo ta budyniowa konsystencja ma w sobie mnóstwo drobinek silnie ścierających martwy naskórek. Spróbuję ją jeszcze złapać na wyprzedaży, ale może być ciężko.

Ciało - oczyszczanie

6. The Body Shop, dyniowy żel pod prysznic - recenzja. Bardzo fajny produkt, niespotykany zapach, świetna cena. Końcem grudnia dorwałam kolejny żel TBS w sh, zobaczycie go niebawem w poście zakupowym.
7. On Line, żel pod prysznic - gęsty, wydajny żel, ale zapach w połączeniu z gorącą wodą był czasem bardzo męczący. Nie wrócę.
8. Avon, żel pod prysznic - przepiękny zapach, działanie jak zwykle w porządku. Wrócę.
9. Avon, żel pod prysznic Ultra Sexy - pokochałam wodę o tym zapachu, żel również. Wielki minus za okropne opakowanie, bo jest twarde i nie ma dozownika (tylko otwór) a żel bardzo gęsty, więc pod koniec ciężko było go wydobyć.
10. Sulphur Zdrój, buska maska siarczkowa do ciała - nie miałam tyle czasu, żeby z nią leżeć, więc nie mogę za dużo powiedzieć. Zapach przyjemny.
11. Biały Jeleń, specjalistyczny olejek do kąpieli - takie małe nic. Nie pachnie szczególnie zachęcająco, nie nawilża, słabo pielęgnuje. Nie zachęcił mnie do siebie.
12. Sulphur Zdrój, borowina Spa do kąpieli - bardzo brudzi wodę, ale kąpiel była przyjemna dzięki zapachowi.

Ciało - nawilżanie
13. Green Pharmacy, masło do ciała - porządne masło o bardzo przyjemnym zapachu. Konsystencja jak dla mnie mało maślana, ale nawilżenie zadowalające. Szybko się kończy. Wrócę jeszcze do tego właśnie zapachu.
14. Tołpa, nawilżające mleczko-nektar do ciała - mój pierwszy produkt do pielęgnacji ciała tej firmy, ale jestem pod wrażeniem. Niby tylko mleczko, ale świetnie nawilżało i pielęgnowało oraz szybko się wchłaniało. Do tego ten śliczny zapach! Mam ochotę na produkt pełnowymiarowy.
15. Avon, krem do stóp i łokci Planet Spa - mój ulubieniec i zawsze mam go w zapasie. Szczerze polecam.
16. Johnson Baby, mleczko pielęgnacyjne - może dla bobasków jest ok, dla mnie za słabe.
17. Avon, dezodorant antyperspiracyjny On Duty - zapach ciekawy, ale potem czuć było jakby się zepsuł (taki jego urok). Nie wiem czy wrócę.

Włosy
18. Avon, szampon wzmacniający czarna rzepa i cedr - wykończyłam z ulgą i już chyba dam sobie spokój z szamponami avonowymi. Nic nie wzmacniał, nie zauważyłam.
19. Queen Helene, odżywka w kremie z cholesterolem - też nie miałam czasu, żeby używać jej zgodnie z zaleceniami, więc nie jestem w stanie jej ocenić. Stosowałam na kilka minut po umyciu, włosy były mięciutkie, łatwiej się rozczesywały, więc mogę sobie wyobrazić co by było po 30 minutach pod ręcznikiem. Z chęcią wrócę kiedyś i to sprawdzę.
20. L'Biotica, serum wzmacniające - dobrze nawilżało suche końcówki, ale jakoś szczególnie ich nie wzmocniło. Gdybym nie wzbraniała się tak przed wizytą u fryzjera, podcięła to, co trzeba to może zauważyłabym efekt. Raczej nie wrócę.

Makijaż
21. Joko Cosmetics, puder prasowany nr J11 - firma zrobiła porządek w swoich magazynach i na czerwcowe spotkanie dała nam w prezencie puder wyprodukowany w marcu 2012... Zużyłam, ale nic o nim nie napiszę.
22. Mariza, podkład balansujący - to już chyba moja druga butelka. Bardzo fajny podkład, ale tuż pod zakrętką sporo go zostało i w żaden sposób nie mogłam się tam dostać, więc nie byłam w stanie zużyć go do końca. Zostanę przy ichnim aksamitnym fluidzie, bo ten jakoś równomiernie spływa z opakowania i nic się nie marnuje.

Inne
23. Carea, duże płatki kosmetyczne - bardzo fajne, wielkie płaty do oczyszczania twarzy. W Biedrze dostępne są znowu 3-paki tych małych, klasycznych, więc trzeba zrobić zapas.
24. Lilibe, płatki kosmetyczne - tragedia... Nigdy więcej!
25. Beauty Formulas, plasterki na krosty i plamy Tea Tree - niebieskie spisywały się u mnie bardzo dobrze, więc skusiłam się na nowość, która też działa. Planuję recenzję.
26. Tołpa, próbki - podczas wyjazdu świątecznego nie chciałam zabierać butelek, więc zdecydowałam się na próbki. Krem matujący i żel Physio znam i byłam zadowolona a teraz dzięki próbkom poznałam i spodobały mi się też oba żele Sebio, zwłaszcza ten mikrozłuszczający, więc mam zamiar kupić wersję pełnowymiarową. Serum odprężające też ok, ale mam spory zapas, więc nieprędko będę mogła pozwolić sobie na zakup.


Uff! A Wam jak poszło w grudniu? Jesteście zadowolone ze swoich zużyć?

sobota, 12 lipca 2014

Denko - czerwiec

Witam Was po mojej najdłuższej (jak dotąd) nieobecności w tym miejscu. Większa ilość wolnego czasu w czerwcu pozwoliła mi na poczynienie pewnych założeń i planów co do mających się pojawić notatek, ale życie jak zwykle bywa przewrotne i wszystko weryfikuje. Najpierw problem z niemogącym się rozdwoić netbookiem a potem nieszczęśliwy upadek i śmierć tegoż... Teraz z kolei problem sprzętu się rozwiązał, ale pojawił się kolejny, związany z brakiem czasu. Otóż (w końcu) udało mi się znaleźć pracę w zawodzie!!! :D Co prawda tylko na lipiec i na okres próbny, ale zawsze to coś, więc wolne chwile przed kompem poświęcam na wyszukiwanie inspiracji, aby się wykazać i mieć szansę na przedłużenie tej dobrej passy.
Okres odwyku internetowego sprzyjał jednak i zużywaniu zapasów i nabywaniu nowości, więc, będąc wierną systemowi, który sobie opracowałam dawno temu, dziś zapraszam Was na moje czerwcowe denko. Lada moment pojawią się zakupy z poprzedniego miesiąca oraz zaległa relacja ze spotkania blogerek. Mam nadzieję, że nie zapomniałyście o mnie całkowicie i będziecie tu czasami zaglądać ;)


Przechodząc do tematu...


1. Bingo Spa, sól do kąpieli z mikroelementami - sól jak sól, ale zapach był świetny! Taki aż inhalujący, poczułam się jakbym wróciła do sauny w Tropicanie w Gołębiewskim ♥ Z chęcią kupię ponownie.
2. Avon, oczyszczająco-ujędrniający peeling do ciała z ekstraktem z kolumbijskiej kawy - spodziewałam się zapachu kawowego i podobnego działania a związek okazał się być tylko kolorystyczny... Oczyszczanie takie na co dzień tak, ujędrnianie nie, więc nie planuje powrotu.
3. Oriflame, żel pod prysznic Chocolate Dream - zapach faktycznie bardzo czekoladowy, ale kolorystycznie było mu bliżej do pomarańczy. Byłam zadowolona, więc może kiedyś powrócę.
4. Biały Jeleń, żel pod prysznic Naturalny - bardzo polubiłam te żele, więc z chęcią do nich wracam. Gęsty, ładnie pachnący i dobrze oczyszczający a do tego w dobrej cenie. Polecam.
5. Avon, płyn do kąpieli Spring Garden - zapach nie do końca mój, ale sam płyn spisywał się dobrze. Kupię, ale inny zapach.
6. Avon, spray przyspieszający wysychanie lakieru - rzadko używałam, bo zazwyczaj brakuje mi czasu, ale jak już spryskiwałam nim pomalowane paznokcie to byłam zadowolona. Oprócz przyspieszania wysychania, równocześnie pielęgnował skórki, więc tym bardziej. Bardzo ładnie pachnie, ale niestety może zatłuszczać powierzchnie pod palcami i najlepiej stosować go nad umywalką. Wrócę do niego.


7. Avon, woda perfumowana Herve Leger Femme - obłędny zapach ♥ ♥ ♥ Ekstremalnie trwały i wydajny, do tego taki wytworny, elegancki! Używałam go oszczędnie a szwagierka w tym czasie wypsikała 3 buteleczki :) Jej bardzo wybredny mąż 2 razy pytał mnie co to za woda a nos ma niezwykle "wysokopółkowy". Wrócę.
8. Carea, płatki kosmetyczne - jestem na tak.
9. Soraya, krem BB Piękna Cera - recenzja niebawem, ale jakby co to polecam gorąco.
10. Dabur, woda różana - kolejna opróżniona ćwiartka i nie ostatnia! Bardzo ją polubiłam i kupuję regularnie, choć teraz nie mam, bo nie po drodze mi do sklepu.


11. Beauty Formulas, suchy szampon - mój pierwszy produkt tego typu, więc porównania nie mam. Wydaje mi się, że trochę za szybko mi się skończył a tak często go znów nie używałam. Przydatne dziwactwo, bo czasami to naprawdę nie chce mi się myć, odżywiać, suszyć, czekać... Teraz mam Batiste.
12. Avon, szampon do włosów trudnych do ułożenia - czy ja już nie pisałam, że nie lubię avonowych szamponów z linii AT? Ten trafił do mnie za grosze i pomyślałam, że może tym razem się do nich przekonam, ale nie. Szampon jak szampon, zapach jak wszystkich AT, niczego szczególnego nie zauważyłam. Nie wrócę.
13. ???, odżywka do włosów - pewnie już wiadomo co to za firma, ale ja jeszcze do tego nie dotarłam. Odżywka bardzo przyzwoicie spisywała się na moich włosach, pięknie pachniała a te 100 ml wystarczyło mi na jakieś 8 użyć mniej więcej. Być może kupię jak dowiem się co to.
14. Avon, krem do rąk i stóp z masłem shea i imbirem - lubię kremy do rąk PS i ten również przypadł mi do gustu. Zapach przyjemny (imbir bardzo go odświeżył, więc jeśli kogoś męczyła wersja bez to teraz powinien być zadowolony), nawilżanie na dobrym poziomie, nie lepił się a szybko wchłaniał. Do stóp nie używałam. Wrócę.
15. Oriflame, krem do ciała Wonderful - lubię te limitowane wersje zarówno za zapach jak i za działanie. Był dość gęsty, bardzo dobrze nawilżał i szybko się wchłaniał a to w zasadzie wszystko, czego oczekuję od tego typu produktu. Limitowana edycja i ciężko już trafić, ale będę polowała na inne limitki.


I przeterminowane wyrzutki:

O maseczce Lagenko dziewczyny pisały jeszcze na początku roku, żeby sprawdzić datę i zużyć, ale nie udało mi się. Myślicie, że glinka kaolinowa i kolagen po upływie terminu ważności bezwzględnie nadają się jedynie do wyrzucenia??? Może jest jeszcze jakaś szansa? Czy lepiej nie ryzykować?

A patrzcie, co się stało z kremem... Tuż przed upływem roku od otwarcia chciałam go zdenkować, ale okazał się być tak zbitym, że nie sposób było rozprowadzić go na twarzy. Zapach w dalszym ciągu bardzo przyjemny, cytrusowy, więc to chyba przez warunki przechowywania, bo od zeszłych wakacji leżał sobie w kosmetyczce w łazience.

To tyle jeśli chodzi o czerwiec.
A jak u Was poszło? Próbowałam nadrobić zaległości, ale doszłam do wniosku, że nie dam rady, więc podzielcie się w komentarzach.

wtorek, 1 października 2013

Denko - wrzesień

I wrzesień za nami! Nie wiem jak u Was, ale mi teraz czas dosłownie ucieka w oczach - dzień za dniem, tydzień za tygodniem... Pewnego dnia nawet jak się zdrzemnęłam to po przebudzeniu nie wiedziałam czy to weekend czy środek tygodnia :/ O so chozi...?

Wczoraj planowałam wrzucić jeszcze fotki moich zakupów z sh, ponieważ chciałam regularnie zamieszczać taki cykl postów, ale bardzo słabo mi poszło we wrześniu i doszłam do wniosku, że nie ma czym się chwalić. Dużo czasu spędziłam wczoraj na bieganiu po sklepach w poszukiwaniu marmurkowych Lemaxów, ale nigdzie ich u mnie nie ma!!! Tragedia... Tym bardziej, że z każdym kolejnym sklepem napalałam się na nie coraz bardziej. Są inne Lemaxy, ale o tych nawet nikt nie słyszał - jedna pani to myślała, że chodzi mi o piaski, no tak... Dziś szybko wróciłam do domu uporać się z denkiem, bo potrzebuję opakowań, więc zapraszam serdecznie do zapoznania się z moimi mini-recenzjami.


Denko ciut większe, bo znowu nie zmieściłam się w moim cudownym koszyczku



a) twarz:


1. Mariza, antybakteryjny żel do mycia twarzy - recenzja. Kupię ponownie w promocji.
2. Choisee, żel do mycia twarzy - recenzja tutaj. Końcówkę zużyłam do mycia pędzla do makijażu, bo zapach zaczął mnie męczyć. Nie kupię.
3. Rimmel, płyn do demakijażu oczu - świetny płyn! Bardzo dobrze sobie radził z tuszem i kredką, nie podrażniał, nie wysuszał - czego chcieć więcej. Otrzymałam go w duecie z tuszem i nie wiem czy jest gdzieś dostępny samodzielnie, ale chętnie bym do niego wróciła. Tylko podejrzewam, że cena byłaby mało atrakcyjna. Opakowanie przyda mi się na wodę różaną.
4. Mariza, antybakteryjny tonik do twarzy - recenzja. Także kupię, ale w promocji.


5. Avon, maseczka błotna do twarzy z minerałami z Morza Martwego  - mój ulubieniec maseczkowy. Nie wiem ile opakowań już zużyłam, ale z pewnością to nie jest ostatnie. Gorąco i szczerze polecam. 
6. Avon, odżywcza maseczka do twarzy z masłem shea - kupiłam ze względu na zapach linii. Maseczka z tych wchłaniających się, całkiem fajna, ale tak jakby ważyła się na twarzy i dużo było miziana się z usuwaniem tych glutów. Nie kupię, bo nawet nie wiem czy jeszcze można ją dorwać i nie zachwyciła mnie na tyle, żeby wracać do niej. Nie mówiąc już o zapasie maseczek jaki posiadam...



b) włosy:


7. Avon, szampon nabłyszczający Dziki fiołek i pestki winogron - też kupiony dla zapachu. Taki zwyklaczek na co dzień. Może wrócę, może nie.
8. Biosilk, silk filler Rozczesywanie bez łez - nie czeszę włosów po myciu, więc nie wiem czy faktycznie ułatwia tę czynność. Stosowałam ją na wilgotne włosy przed suszeniem i ciężko mi coś o niej powiedzieć... Nie plątała, włosy po wysuszeniu były miękkie, nie puszyły się i ślicznie pachniały - tyle. A! I brawo za świetny pomysł ze spryskiwaczem. Raczej nie kupię, bo to, co zauważyłam mam po większości maseczek i odżywek, ale opakowanie zostawiam na wodę brzozową.



c) zapachy:


9. Oriflame, dezodorant Jealousy - nie wiem kiedy ostatnio używałam dezodorantów! Ten dostałam dawno temu w prezencie i ostatnio używałam jako odświeżacza powietrza. Nie ma już w ofercie, ale i tak bym nie kupiła.
10. Avon, roletka Pur Blanca - fajny gadżet do noszenia w torebce. Mam jeszcze taką o zapachu Little White Dress. Szkoda, że każdy zapach nie ma swojego odpowiednika w roletce.
11. Avon, woda perfumowana City Rush - śliczny, świeży zapach ♥ Idealny na lato, trwały,



d) ciało:


12. Biały Jeleń, emulsja do higieny intymnej z szałwią i ogórkiem - lubię i chętnie wracam.
13. Avon, ochronny olejek nawilżający w spray'u SPF 6 - niedobitek z poprzedniego sezonu. Psikałam się żeby nie było, że się nie chronię przed promieniami ;).
14. Oriflame, krem pod prysznic Wonderful - rewelacyjne opakowanie! Bardzo podoba mi się ta panterka :), ale za to otwieranie złamałam już pierwszego dnia. Krem całkiem fajny, mało kremowy a bardziej żelowy, więc nie wiem skąd ta nazwa. Zapach ładny, lekko wytworny, kojarzył mi się z zapachem More, ale dla mnie był dużo bardziej przyjemny. To była edycja limitowana, mam jeszcze krem do ciała (czy tam masło czy balsam) o tym zapachu.
15. Evree, regenerujące serum do stóp - mały a wariat! Dobrze nawilżało i pielęgnowało stopy po rytuale ścierającym. Dość rzadkie, ale treściwe i szybko się wchłaniało. Nie kupię, bo wolę moje lawendowe KWC z Marizy.
16. Floslek, masło do ciała Mango i marakuja - rewelacja! Pokochałam to masło od pierwszego powąchania a potem użycia! Niezwykle delikatny i subtelny zapach, który mimo tego bardzo długo utrzymywał się na ciele. Przyjemna konsystencja, która szybko się wchłaniała i na długo nawilżała. Latem wolę lżejsze preparaty, ale na chłodniejsze dni tylko masło :). Z pewnością kupię kolejne opakowanie tylko nie wiem czy inne zapachy też są tak delikatne i stonowane czy raczej intensywne? Używałyście? Jaki zapach polecacie?



e) inne:


17. Carea, płatki kosmetyczne - lubię i zawsze mam w zapasie.
18. Go Pure, chusteczki odświeżające - małe chusteczki idealne do torebki i na nieprzewidziane zabrudzenia.



f) próbki:


1. Farmona, Radical szampon wzmacniający - za mało, żeby wyrobić sobie jakąś opinię, ale chętnie kupię pełnowymiarowe opakowanie, bo po opisie widzę, że to szampon idealny dla mnie. Kupimy to zobaczymy.
2. L'biotica, ultranawilżający krem do twarzy do cery suchej i odwodnionej - ze względu na rodzaj cery, bardziej podobał mi się zielony, który jest dla mnie odpowiedni. Ten był ok, ale to nie to.
3. Bandi, krem/maska kuracja łagodząca i krem redukujący zaczerwienienia - pierwszy pachnie obłędnie i szybko się wchłania do matu, drugi taki sobie, bo się świeciłam po nim a tego bardzo nie lubię.
4. Avon, serum naprawcze - mój ulubieniec. Mam sporo próbek w zapasie i często się nim ratuję.
5. Corine de Farme, krem przeciwzmarszczkowy 2 w 1 - wole rozświetlający, ale i te próbki muszę jakoś zużyć. Krzywdy mi nie robi, ale szału też.



g) przeteminowane wyrzutki:


Bandi, Nantes, Madame L'ambre - tyle mam tych próbek, że nie ogarnęłam terminów. Boję się używać, bo i bez tego dużo się dzieje na twarzy


Niezaprzeczalnym faworytem tego denka jest masło Flos-Lek ♥ 


A Wam jak poszło w tym miesiącu? Znacie coś z mojego denka?