Jedyne co mi ostatnio regularnie wychodzi jeśli chodzi o blogowanie to denko i zakupy ;). Tyle produktów czeka na swoje 5 minut w tym miejscu a mi ciągle brakuje czasu... Mam nadzieję, że szybko to ogarnę także ten tego - zapraszam
Po kolei
1. Avon, oczyszczająca pianka do mycia twarzy przeciw wypryskom Clearskin - pisałam o niej tutaj. Być może kupię kiedyś jak już przetestuję te pianki, które mnie interesują.
2. Mariza, nawilżający żel do mycia twarzy z bawełną i olejkiem awokado - mało żelu w żelu. Dla mnie ta konsystencja to coś pomiędzy emulsją a rzadkim mleczkiem. Mimo tej niezgodności w nazwie, produkt całkiem fajnie oczyszczał, ładnie pachniał i faktycznie nawilżał, skóra po nim nie była ściągnięta a przyjemnie miękka. Kupię jak będzie w promocji.
3. Eucerin, żel oczyszczający Dermo Purifyer - jedyny produkt z trójki otrzymanej od portalu wizaż, który jako tako się sprawdził. Świetnie oczyszczał twarz, ale ściągał i wysuszał, więc biegiem musiałam tonizować i wklepywać krem. Raczej już do niego nie wrócę.
4. Dabur, woda różana - to już moja druga zdenkowana flaszka a trzecia od razu zajęła jej miejsce. Uwielbiam i będę kupowała regularnie.
5. Floslek, płyn micelarny do demakijażu skóry naczynkowej - prezent ze spotkania. Bardzo poręczne i wygodne opakowanie. Całkiem dobrze oczyszczał skórę z makijażu, ale absolutnie nie nadawał się do demakijażu moich oczu - spróbowałam raz i oczy mnie piekły, więc więcej nie było powtórek. Ma bardzo ciekawy zapach, który kojarzy mi się z dzieciństwem i pracownią krawiecką mojej cioci (tak się zastanawiałam nad tym skojarzeniem i niewykluczone, że gdzieś tam w kącie wisiały suszone kwiaty arniki). Nie dawał takiego uczucia odświeżenia jak micel BeBeauty czy Tołpa Physio, zostawiał delikatną warstwę ochronną i czasem na noc niczego więcej już nie nakładałam. Raczej nie wrócę jednak do niego.
6. Apart, płyn do kąpieli oliwka i buriti - prezent ze spotkania. Gigantyczna butla, która nigdy wcześniej nie przykuła mojej uwagi w sklepie. Bardzo ładny zapach a płyn spełniał swoje zadanie, bo dobrze się pienił, więc jest ok. Mam jeszcze nektar w tak dużej butli i normalny pojemnościowo żel. Produkty Apart mają bardzo przyjemne ceny, więc z pewnością spróbuję innych wariantów zapachowych.
7. Avon, płyn do kąpieli Złota Orchidea - wersja świąteczna z butelką w kształcie dzwoneczka. Zapach po prostu obłędny! Nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba. Przez dość zgrabną i wygodną w użyciu butelkę stosowałam go także jako żel i spisywał się równie dobrze. To edycja limitowana, więc nie wiem czy będzie jeszcze szansa go dorwać.
8. Eveline, złoty peeling-masaż drenujący - prezent ze spotkania. Pisałam o nim tutaj. Zapach mi się bardzo podobał, ale uważam, że cena nie pasuje do jakości, więc nie kupię z własnej woli.
9. Pat&Rub, rewitalizujące masło do ciała Żurawina i cytryna - prezent ze spotkania. U mnie spisało sie rewelacyjnie i niedługo pojawi sie recenzja. Drugie opakowanie czeka w kolejce.
10. Bath&Body Works, balsam do ciała - prezent ze spotkania. O jeny!!! Jak on pachnie! Obłęd po prostu. Najlepsze jest to, że zapach bardzo długo utrzymuje się na ciele i stopniowo uwalnia się nawet po kilku godzinach - raz w pracy aż się zdziwiłam co to tak pachnie a dopiero potem sobie przypomniałam, że nawilżałam nim...nogi :) Działanie również rewelacyjne i cieszę się, że mam zachomikowane jeszcze 2 pełnowymiarowe opakowania o innych zapachach.
11. Avon, skoncentrowane serum Anew Genics - długo się zabierałam do niego, ale w końcu dno! Miałam wrażenie, że powodował pojawianie się syfów, więc ostatecznie zakończył na szyi i dekolcie. Nie kupię więcej.
12. Avon, krem wyrównujący koloryt skóry - używanie szło mi równie opornie, ale tu przez efekt błyszczącej skóry po nałożeniu. Nie zauważyłam spektakularnych efektów, ale nawilżał dobrze. Nie wrócę do niego.
13. Wibo, tusz do rzęs Growing Lashes - prezent ze spotkania. Rewelacyjny tusz! Już kiedyś pisałam w denku, że nie spodziewałam się po takiej lichej szczoteczce tak zadowalającego efektu. Chętnie wrócę do niego, ale muszę zejść trochę z zapasów. Szczoteczka z poprzedniego tuszu służy mi do tej pory do rozczesywania brwi i usuwania z nich podkładu jeśli mi się czasem machnie ;)
14. Mariza, matująco-wygładzający puder bambusowy - pisałam o nim tutaj. Opakowanie 7 g starczyło mi na ok. 1,5 miesiąca, więc wydajność jest bardzo kiepska a cena wygórowana, ale efekt podobał mi się na tyle, że kupię jak będzie w sensownej promocji.
15. L'biotica, suplement Energia & Witaminy - marzec był dla mnie ciężkim miesiącem, więc jeszcze w lutym, aby zapobiec wiosennej depresze (?) postanowiłam wypróbować ten specyfik. Mimo regularnego łykania tabletek, nie zauważyłam żadnej poprawy - może 30 dni to za krótko.
16. Carea, płatki - szerzej o nich tutaj. Mam już kolejny trójpak :)
17. Ekoa, próbka peelingu Cytrusowe orzeźwienie - prezent do zamówienia. Bardzo przyjemny zapach i zadowalające działanie, ale warstwa która pozostała po zmyciu peelingu z ciała trochę mnie zniechęciła i aż się boję jak będzie z moim pełnowymiarowym żurawinowym.
18. Avon, zmywacz do paznokci - kiedyś już pisałam w denku, że bardzo dobry, ale za drogi, więc go więcej nie kupię, ale skoro udało się go dorwać za grosze to nie mogłam odpuścić. Lubię i jak tylko mam taką okazję to kupuję w dobrej cenie, bo na co dzień używam tańszych zmywaczy.
19. Beauty Formulas, plasterki oczyszczające na wypryski - myśłałam, że płatki Marion z ostatniego denka są dobre, ale przy tych to jednak słabiaki. Plasterki BF (10 szt-2,89 zł Allegro, w sklepie widziałam 30 szt-15 zł) bardzo mocno przylegają do skóry i nie ma mowy, żeby się odkleiły w nocy (czasem rano aż bałam się zrywać). Stosowałam je właśnie na świeżo wyciśnięte syfy, na noc i rano zmiany były zmniejszone, podgojone i podsuszone. Po kilku dniach od przyklejenia, na syfie robił się strup a wkoło skóra była dość mocno wysuszona. Kupię z pewnością parę opakowań na zapas.
20. Avon, woda perfumowana Tomorrow - miałam ją bardzo długo, bo zapach jednak nie nadawał się dla mnie na co dzień, ale jak ostatnio raz się zdecydowałam i okazało się, że trwałość bardzo się zmniejszyła to zabrałam się za denkowanie, żeby całkiem nie zwietrzała. Wody z tej serii są ładne i bardzo trwałe, więc jej miejsce zajęły już dwie inne :)
I znowu to samo! Właśnie się zorientowałam, że znowu zapomniałam o dwóch produktach zdenkowanych jeszcze w lutym... Wszystko przez to, że puste opakowania uzupełniłam zamiennikami i używam ich w dalszym ciągu. Mowa o żelu antybakteryjnym B&BW i mydle do rąk Apart. Może w kwietniowym denku wspomnę chociaż o mydle Apart, bo zapach miało przepiękny!
Znacie coś?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eucerin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eucerin. Pokaż wszystkie posty
sobota, 5 kwietnia 2014
środa, 2 stycznia 2013
Denko - grudzień
Zapraszam na ostatnie denko 2012 roku. Rzutem na taśmę, w Sylwestra, opróżniłam jeszcze 3 opakowania, więc nie udało mi się zamknąć tego tematu w poprzednim roku ;)
Opakowania pełnowymiarowe:
1. Avon, żel pod prysznic Blissful - kupuję je regularnie, zmieniam tylko zapach.
2. Avon, intensywnie odświeżający płyn do higieny intymnej - bardzo świeży i ciekawy zapach, konsystencja trochę rzadsza, ale nie spływająca z dłoni. Raczej już nie kupię. Opakowanie zostawiam.
3. Avon, szampon dodający objętości włosom cienkim i delikatnym Malina i Hibiskus - skusił mnie zapach, wielkiej objętości nie zauważyłam, ale dobrze oczyszczał i odświeżał. Może kupię.
4. Avon, preparat do demakijażu oczu z odżywką - stały bywalec, zrobiłam już zapas w katalogu 1/2013, bo jest w świetnej cenie. Teraz używam go na zmianę z nowym micelem BeBeauty z Biedronki. Kupię ponownie.
5. Oriflame, prasowany puder Studio Artist - recenzja. Lustereczko zostawiam do torebki :)
6. Avon, intensywne serum antycellulitowe z wyciągiem z karamboli - cellulit mam, ale nie przeszkadza mi on na tyle, abym miała stosować regularnie tego typu kosmetyki, więc w tym roku pokończę to, co mam i więcej nie będę w nie inwestować. To serum miało dziwny, trawiasty zapach i po użyciu ciało się trochę lepiło - lekkie wygładzenie było widać i czuć dopiero drugiego dnia jak prześcieradło/piżama wchłonęły tę lepkość...
7. Avon, krem do rąk i paznokci z gliceryną i witaminą E - tu w wersji limitowanej z tamtego roku bodajże. Bardzo lubię gęstą konsystencję, świeży zapach i działanie tego kremu, więc kupuję go regularnie.
8. Barwa, krem pielęgnacyjny do rąk i paznokci z ekstraktem z kokosu - fajny zapach, ale z rzadką konsystencją i kiepskim działaniem krem nie trafił chyba na dobrą porę roku. Może w lecie spisałby się lepiej, bo w okresie jesienno-zimowym za słabo nawilżał moje przesuszone dłonie. Nie kupię.
9. Avon, nawilżający preparat do demakijażu, żel, tonik 3 w 1 Brzoskwinia i Kwiat bawełny - zapach bardzo oryginalny, oczyszczanie takie sobie (musiałam robić poprawki jak miałam mocniejszy makijaż), ale opakowanie tragiczne(!!!) zaczynając od bardzo niepraktycznego odkręcania i na otworze o średnicy włosa kończąc! Nie wiem kto to wymyślił? Na początku można było sobie z tym poradzić mocno naciskając tubkę, ale jeszcze przed połową musiałam ją rozciąć i wycisnąć wszystko do innego dozownika, bo brakowało mi nerwów. Karny *** dla twórcy!!! Nie kupię!
10. Avon, głęboko nawilżający krem do stóp - wersja limitowana sprzed dwóch lat chyba. Bardzo świeży zapach, lekkie chłodzenie (dlatego tyle u mnie przeleżał, bo dodatkowe chłodzenie stóp zimą u mnie nie przejdzie), ale nawilżanie słabiutkie.
11. Oriflame, krem matujący Pure Skin Shine Control - kupuję go tylko ze względu na zapach, bo czuję tu przepiękne fiołki ♥ Matuje raczej na krótko a pod koniec tego opakowania jakoś mi zgęstniał i ciężko rozprowadzał się na twarzy, bo wcześniej było ok. Nie wiem czy te fiołki jeszcze mnie skuszą
12. Eucerin, matujący krem nawilżający - ten na dzień bardziej przypadł mi do gustu, ale jeśli chodzi o matowienie to wersja nocna lepiej sobie z tym radziła. Nawilżał dobrze, ale nie umiał sobie poradzić z niedoskonałościami powstałymi po używaniu kremu na noc. Nie kupię.
Próbki:
- Iwostin, trójsferyczny żel peelingujący do mycia twarzy - bardzo mi się spodobał, ale jedna próbka to trochę mało, żeby poznać produkt; może kiedyś skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie
- Avon, serum naprawcze Reversalist - cudowne, wspaniałe serum!!! Teraz używam go tylko z próbek, bo nie widzę sensu w płaceniu takiej kasy za dziwaczne opakowanie, które utrudnia całkowite zużycie produktu.
- Dla kosmetyki, Dar piękna - niezwykle pojemna saszetka, opakowanie wystarczyło mi na 5-6 użyć! Delikatny krem o bardzo dziwnym zapachu (jarzębiny?). Taki sobie kremik.
Suplement:
- Bratek Plus - jestem w trakcie, recenzja niebawem.
I moje wyrzutki:
- Eucerin, aktywny krem na noc - zostało go jeszcze trochę, ale minął rok od pierwszego użycia (powiem Wam, że nie trzymam się tego tak rygorystycznie, zdarza mi się zużyć krem parę dni po tym okresie, ale w tym przypadku krem od samego początku miał bardzo zły wpływ na stan mojej skóry :/). Odstawiłam go już raz w tamtym roku w lutym a teraz w grudniu, po 2 tyg. używania była powtórka - ogromne, bolące syfy i plamy po nich. Może to tylko oczyszczanie i później byłoby ok, ale ja nie mam zamiaru dalej robić krzywdy mojej twarzy, więc do kosza brzydalu!!!
- Avon, bezbarwny podkład/baza pod makijaż "Idealna gładkość" Magix - kiedyś używałam jej zamiast podkładu i na to kładłam tylko odrobinę pudru transparentnego (tak, to były piękne czasy...), potem zaczęłam testy różnych podkładów i zapomniałam o niej aż się przeterminowała :/ Dziwna, smalcowata konsystencja, osobliwy zapach, ale działanie więcej niż zadowalające - dobry produkt dla osób z cerą bezproblemową.
Znacie coś z moich opróżnień? Lubiłyście?
Opakowania pełnowymiarowe:
1. Avon, żel pod prysznic Blissful - kupuję je regularnie, zmieniam tylko zapach.
2. Avon, intensywnie odświeżający płyn do higieny intymnej - bardzo świeży i ciekawy zapach, konsystencja trochę rzadsza, ale nie spływająca z dłoni. Raczej już nie kupię. Opakowanie zostawiam.
3. Avon, szampon dodający objętości włosom cienkim i delikatnym Malina i Hibiskus - skusił mnie zapach, wielkiej objętości nie zauważyłam, ale dobrze oczyszczał i odświeżał. Może kupię.
4. Avon, preparat do demakijażu oczu z odżywką - stały bywalec, zrobiłam już zapas w katalogu 1/2013, bo jest w świetnej cenie. Teraz używam go na zmianę z nowym micelem BeBeauty z Biedronki. Kupię ponownie.
5. Oriflame, prasowany puder Studio Artist - recenzja. Lustereczko zostawiam do torebki :)
6. Avon, intensywne serum antycellulitowe z wyciągiem z karamboli - cellulit mam, ale nie przeszkadza mi on na tyle, abym miała stosować regularnie tego typu kosmetyki, więc w tym roku pokończę to, co mam i więcej nie będę w nie inwestować. To serum miało dziwny, trawiasty zapach i po użyciu ciało się trochę lepiło - lekkie wygładzenie było widać i czuć dopiero drugiego dnia jak prześcieradło/piżama wchłonęły tę lepkość...
7. Avon, krem do rąk i paznokci z gliceryną i witaminą E - tu w wersji limitowanej z tamtego roku bodajże. Bardzo lubię gęstą konsystencję, świeży zapach i działanie tego kremu, więc kupuję go regularnie.
8. Barwa, krem pielęgnacyjny do rąk i paznokci z ekstraktem z kokosu - fajny zapach, ale z rzadką konsystencją i kiepskim działaniem krem nie trafił chyba na dobrą porę roku. Może w lecie spisałby się lepiej, bo w okresie jesienno-zimowym za słabo nawilżał moje przesuszone dłonie. Nie kupię.
9. Avon, nawilżający preparat do demakijażu, żel, tonik 3 w 1 Brzoskwinia i Kwiat bawełny - zapach bardzo oryginalny, oczyszczanie takie sobie (musiałam robić poprawki jak miałam mocniejszy makijaż), ale opakowanie tragiczne(!!!) zaczynając od bardzo niepraktycznego odkręcania i na otworze o średnicy włosa kończąc! Nie wiem kto to wymyślił? Na początku można było sobie z tym poradzić mocno naciskając tubkę, ale jeszcze przed połową musiałam ją rozciąć i wycisnąć wszystko do innego dozownika, bo brakowało mi nerwów. Karny *** dla twórcy!!! Nie kupię!
10. Avon, głęboko nawilżający krem do stóp - wersja limitowana sprzed dwóch lat chyba. Bardzo świeży zapach, lekkie chłodzenie (dlatego tyle u mnie przeleżał, bo dodatkowe chłodzenie stóp zimą u mnie nie przejdzie), ale nawilżanie słabiutkie.
11. Oriflame, krem matujący Pure Skin Shine Control - kupuję go tylko ze względu na zapach, bo czuję tu przepiękne fiołki ♥ Matuje raczej na krótko a pod koniec tego opakowania jakoś mi zgęstniał i ciężko rozprowadzał się na twarzy, bo wcześniej było ok. Nie wiem czy te fiołki jeszcze mnie skuszą
12. Eucerin, matujący krem nawilżający - ten na dzień bardziej przypadł mi do gustu, ale jeśli chodzi o matowienie to wersja nocna lepiej sobie z tym radziła. Nawilżał dobrze, ale nie umiał sobie poradzić z niedoskonałościami powstałymi po używaniu kremu na noc. Nie kupię.
Próbki:
- Iwostin, trójsferyczny żel peelingujący do mycia twarzy - bardzo mi się spodobał, ale jedna próbka to trochę mało, żeby poznać produkt; może kiedyś skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie
- Avon, serum naprawcze Reversalist - cudowne, wspaniałe serum!!! Teraz używam go tylko z próbek, bo nie widzę sensu w płaceniu takiej kasy za dziwaczne opakowanie, które utrudnia całkowite zużycie produktu.
- Dla kosmetyki, Dar piękna - niezwykle pojemna saszetka, opakowanie wystarczyło mi na 5-6 użyć! Delikatny krem o bardzo dziwnym zapachu (jarzębiny?). Taki sobie kremik.
Suplement:
- Bratek Plus - jestem w trakcie, recenzja niebawem.
I moje wyrzutki:
- Eucerin, aktywny krem na noc - zostało go jeszcze trochę, ale minął rok od pierwszego użycia (powiem Wam, że nie trzymam się tego tak rygorystycznie, zdarza mi się zużyć krem parę dni po tym okresie, ale w tym przypadku krem od samego początku miał bardzo zły wpływ na stan mojej skóry :/). Odstawiłam go już raz w tamtym roku w lutym a teraz w grudniu, po 2 tyg. używania była powtórka - ogromne, bolące syfy i plamy po nich. Może to tylko oczyszczanie i później byłoby ok, ale ja nie mam zamiaru dalej robić krzywdy mojej twarzy, więc do kosza brzydalu!!!
- Avon, bezbarwny podkład/baza pod makijaż "Idealna gładkość" Magix - kiedyś używałam jej zamiast podkładu i na to kładłam tylko odrobinę pudru transparentnego (tak, to były piękne czasy...), potem zaczęłam testy różnych podkładów i zapomniałam o niej aż się przeterminowała :/ Dziwna, smalcowata konsystencja, osobliwy zapach, ale działanie więcej niż zadowalające - dobry produkt dla osób z cerą bezproblemową.
Znacie coś z moich opróżnień? Lubiłyście?
środa, 7 marca 2012
Pielęgnacja twarzy - nawilżanie
Czekałam z tym postem aż do dnia dzisiejszego, bo myślałam, że będę mogła pochwalić się Wam moimi dwoma nowymi kremami z Oriflame, ale niestety - kurier nie przyjechał... Będzie jutro, więc dziś pokażę Wam te kremy ze strony producenta.
Tak jak pisałam ostatnio, w niedzielę policzyłam swoje wszystkie kremy do twarzy i trochę mnie to zaskoczyło. Część z nich jest już na wykończeniu, więc z przyjemnością na koniec miesiąca pochwalę się moim denkiem.
Kremy na zdjęciach podzieliłam na 3 grupy: na dzień, na noc i sera. Długo nie używałam niczego na noc (i zbiór jest taki ubogi), bo uważałam, że moja skóra tego nie potrzebuje. Z czasem zaczęły się różne problemy i musiałam to nadrobić.
Zatem do rzeczy...
- luksusowy mus pielęgnacyjny do twarzy z masłem shea, Planet Spa - użyłam go dopiero raz, ale w nieudanej kombinacji (zaraz po nim nałożyłam podkład matujący Magix) i bardzo nie spodobał mi się efekt: cały dzień czułam wszystko na twarzy, może nie wyglądało to źle, ale nie lubię czuć takich warstw. Dam mu jeszcze szansę i popróbuję w innych kombinacjach albo samodzielnie (jak zagoi mi się czoło), a jak nic z tego nie będzie to pójdzie do zwrotu.
- odświeżający krem do twarzy z organicznymi ekstraktami z cytryny i świetlika, Pure Nature - używałam go w tamtym roku na wakacjach, ślicznie pachnie, jest bardzo wydajny i daje efekt lekkiego chłodzenia. Nie wiem czy mi się wydaje czy czytałam o tym jak był dostępny w katalogu, ale podobno miał mieć działanie rozjaśniające - niczego takiego nie zauważyłam, ale kupiłam go za ok. 10 zł i uważam, że za tą cenę mimo wszystko warto.
- przeciwzmarszczkowy krem rewitalizujący na dzień SPF 25, miniwersja, Anew Rejuvenate - seria przeznaczona dla kobiet w wieku 30+ (czyli metrykowo, raczej jeszcze nie dla mnie). W poradniku wyczytałam, że należy sięgnąć po tę serię jeśli zauważymy pierwsze oznaki starzenia się skóry, ja zauważyłam rozszerzone pory i postanowiłam wypróbować mini zestaw. Krem nie zrobił niczego z moim problemem. Ma dziwny zapach, jest koloru lekko żółtawego (?), konsystencja dość gęsta przez co krem wydaje się być treściwy. Ostatnio chciałam wykończyć ten mini słoiczek, ale zaobserwowałam coś dziwnego - on chyba się zważył! Mam go od paru miesięcy i odstawiłam po pewnym czasie a teraz jak chciałam rozsmarować go na twarzy to porobiły mi się takie gluty, których nie dało się dobrze rozsmarować! Musiałam zmywać ten shit i jeszcze raz nakładać inny krem. Idzie do kosza i do tej serii raczej nie wrócę, bo krem ponadto powoduje u mnie lekkie błyszczenie się skóry, a tego wyjątkowo nienawidzę!!!
- żel-krem Anew Aqua Youth - bardzo lubię ten krem. Super nawilża, delikatnie pachnie, dobrze się rozprowadza, nadaje się pod podkład i nie powoduje błyszczenia :) W tym katalogu jest w wyjątkowo niskiej cenie i zakupię go ponownie. Jak widać na zdjęciu, słoiczek jest już na wykończeniu, więc zobaczycie go w moim ostatnim poście w marcu.
- matujący krem nawilżający Eucerin - to moja wygrana w konkursie klikaczkowym na wizażu. Zbieram się na recenzję w osobnym poście, więc dziś tylko jego zdjęcie.
- krem matujący Pure Skin Shine Control - to już moje drugie opakowanie. Cudów nie zauważyłam, matuje tak sobie, ale prześlicznie pachnie (ja czuję tu chyba fiołki), jest gęsty i treściwy oraz dobrze się rozprowadza i nadaje pod podkład. W promocji kosztuje ok. 15 zł i kupię go jeszcze ze względu chociażby na sam zapach, bo go uwielbiam - to najładniej pachnący krem jaki do tej pory miałam przyjemność używać :) Plusem jest także wygodne opakowanie - wyciska się potrzebną ilość i nic nie zachodzi pod paznokcie ;)
- rozjaśniający krem na dzień (SPF 20) i na noc, Solutions - niewypał! W sumie po tak małym opakowaniu to może i nie da rady zauważyć spektakularnych efektów, ale mi się nie spodobało błyszczenie - zarówno po kremie na dzień jak i na noc.
- krem rozjaśniająco-redukujący przebarwienia Luminosity Pro, Anew Clinical - nie mam już pudełeczka po tym kremie, ale wydaje mi się, że było tam napisane, że jest na noc. Nie stosowałam go regularnie, więc zauważyłam tylko, że dzięki niemu syfy goją się szybciej. Liczyłam na to, że rozjaśni mi trochę plamy po nich, ale nie zrobił tego. Nie wiem jak z innymi przebarwieniami, bo nie mam takowych. Ostatnio stosuję go na noc razem serum naprawczym Anew Reversalist i pasują do siebie te kosmetyki, buźka rano jest taka gładka i aksamitna! Aż chce się dotykać ;)
- aktywny krem na noc, Eucerin - recenzja wkrótce
- kuracja intensywnie nawilżająca, Solutions - zakochałam się w niej od pierwszego użycia! Miałam przesuszoną skórę i po pierwszej aplikacji miałam wrażenie, że to co wklepałam od razu się wchłonęło i muszę powtórzyć zabieg. Rano budziłam się z buźką gładziutką i mięciutką. Jak widać, mam już jej ledwo na dnie, ale twardo trzymam tę resztkę na "suche" dni. Zauważyłam, że jak nie mam problemu z nawilżeniem to po użyciu tej kuracji rano budziłam się z lepką, błyszczącą warstwą na twarzy, więc ewidentnie nadaje się tylko wtedy, kiedy naprawdę cierpimy na przesuszenie.
- serum naprawcze, Anew Reversalist - recenzja wkrótce
- serum przywracające równowagę skóry, Swedish Spa - kocham!!! Super lekka konsystencja, efekt zmatowienia skóry, delikatny zapach i mega wydajność. Opakowanie jest trochę niewygodne w używaniu, ale można to przeboleć. Zdecydowanie kupię jeszcze nieraz.
- wygładzające serum do twarzy z minerałami z Morza Martwego, Planet Spa - uwielbiam całą tę serię (wiem, wiem - ciągle to powtarzam...), więc musiałam kupić to serum. Przy pierwszym użyciu przestraszyłam się trochę, bo zaczęło szczypać, ale kolejne już były ok. Lekka, żelowa formuła, która fajnie się rozprowadza i wygładza skórę od razu po nałożeniu, matowi :)
- skoncentrowane serum Anew Genics - użyłam ze 2 razy i sama nie wiem co myśleć... Jest lekkie i przyjemne w rozprowadzaniu, ale trochę się po nim błyszczę. Chętnie oddałabym mamie, ale ona nie chce, bo nie używa takich cudaków...
A to moje zakupy kremowe z katalogu 4 Oriflame:
1. Oczyszczająco-nawilżający krem z olejkiem z drzewa herbacianego i rozmarynu, Pure Nature
Info z katalogu:
Lekki, nietłusty krem nawilżający na dzień i na noc (...) zmiękcza i pomaga przywrócić równowagę cerze tłustej, przeciwdziała wypryskom. Pozostawia skórę nawilżoną i oczyszczoną o zdrowym wyglądzie.
2. Wygładzający krem na dzień Ecobeauty
Info z katalogu:
Innowacyjny i naturalny, kompleksowy, antyoksydacyjny krem na dzień pomaga wypełnić skórę, wzmacnia jej barierę ochronną i pomaga w walce z niedoskonałościami.
Tak jak pisałam ostatnio, w niedzielę policzyłam swoje wszystkie kremy do twarzy i trochę mnie to zaskoczyło. Część z nich jest już na wykończeniu, więc z przyjemnością na koniec miesiąca pochwalę się moim denkiem.
Kremy na zdjęciach podzieliłam na 3 grupy: na dzień, na noc i sera. Długo nie używałam niczego na noc (i zbiór jest taki ubogi), bo uważałam, że moja skóra tego nie potrzebuje. Z czasem zaczęły się różne problemy i musiałam to nadrobić.
Zatem do rzeczy...
1. kremy na dzień
- odświeżający krem do twarzy z organicznymi ekstraktami z cytryny i świetlika, Pure Nature - używałam go w tamtym roku na wakacjach, ślicznie pachnie, jest bardzo wydajny i daje efekt lekkiego chłodzenia. Nie wiem czy mi się wydaje czy czytałam o tym jak był dostępny w katalogu, ale podobno miał mieć działanie rozjaśniające - niczego takiego nie zauważyłam, ale kupiłam go za ok. 10 zł i uważam, że za tą cenę mimo wszystko warto.
- przeciwzmarszczkowy krem rewitalizujący na dzień SPF 25, miniwersja, Anew Rejuvenate - seria przeznaczona dla kobiet w wieku 30+ (czyli metrykowo, raczej jeszcze nie dla mnie). W poradniku wyczytałam, że należy sięgnąć po tę serię jeśli zauważymy pierwsze oznaki starzenia się skóry, ja zauważyłam rozszerzone pory i postanowiłam wypróbować mini zestaw. Krem nie zrobił niczego z moim problemem. Ma dziwny zapach, jest koloru lekko żółtawego (?), konsystencja dość gęsta przez co krem wydaje się być treściwy. Ostatnio chciałam wykończyć ten mini słoiczek, ale zaobserwowałam coś dziwnego - on chyba się zważył! Mam go od paru miesięcy i odstawiłam po pewnym czasie a teraz jak chciałam rozsmarować go na twarzy to porobiły mi się takie gluty, których nie dało się dobrze rozsmarować! Musiałam zmywać ten shit i jeszcze raz nakładać inny krem. Idzie do kosza i do tej serii raczej nie wrócę, bo krem ponadto powoduje u mnie lekkie błyszczenie się skóry, a tego wyjątkowo nienawidzę!!!
- żel-krem Anew Aqua Youth - bardzo lubię ten krem. Super nawilża, delikatnie pachnie, dobrze się rozprowadza, nadaje się pod podkład i nie powoduje błyszczenia :) W tym katalogu jest w wyjątkowo niskiej cenie i zakupię go ponownie. Jak widać na zdjęciu, słoiczek jest już na wykończeniu, więc zobaczycie go w moim ostatnim poście w marcu.
- matujący krem nawilżający Eucerin - to moja wygrana w konkursie klikaczkowym na wizażu. Zbieram się na recenzję w osobnym poście, więc dziś tylko jego zdjęcie.
- krem matujący Pure Skin Shine Control - to już moje drugie opakowanie. Cudów nie zauważyłam, matuje tak sobie, ale prześlicznie pachnie (ja czuję tu chyba fiołki), jest gęsty i treściwy oraz dobrze się rozprowadza i nadaje pod podkład. W promocji kosztuje ok. 15 zł i kupię go jeszcze ze względu chociażby na sam zapach, bo go uwielbiam - to najładniej pachnący krem jaki do tej pory miałam przyjemność używać :) Plusem jest także wygodne opakowanie - wyciska się potrzebną ilość i nic nie zachodzi pod paznokcie ;)
- rozjaśniający krem na dzień (SPF 20) i na noc, Solutions - niewypał! W sumie po tak małym opakowaniu to może i nie da rady zauważyć spektakularnych efektów, ale mi się nie spodobało błyszczenie - zarówno po kremie na dzień jak i na noc.
2. kremy na noc
- krem rozjaśniająco-redukujący przebarwienia Luminosity Pro, Anew Clinical - nie mam już pudełeczka po tym kremie, ale wydaje mi się, że było tam napisane, że jest na noc. Nie stosowałam go regularnie, więc zauważyłam tylko, że dzięki niemu syfy goją się szybciej. Liczyłam na to, że rozjaśni mi trochę plamy po nich, ale nie zrobił tego. Nie wiem jak z innymi przebarwieniami, bo nie mam takowych. Ostatnio stosuję go na noc razem serum naprawczym Anew Reversalist i pasują do siebie te kosmetyki, buźka rano jest taka gładka i aksamitna! Aż chce się dotykać ;)
- aktywny krem na noc, Eucerin - recenzja wkrótce
- kuracja intensywnie nawilżająca, Solutions - zakochałam się w niej od pierwszego użycia! Miałam przesuszoną skórę i po pierwszej aplikacji miałam wrażenie, że to co wklepałam od razu się wchłonęło i muszę powtórzyć zabieg. Rano budziłam się z buźką gładziutką i mięciutką. Jak widać, mam już jej ledwo na dnie, ale twardo trzymam tę resztkę na "suche" dni. Zauważyłam, że jak nie mam problemu z nawilżeniem to po użyciu tej kuracji rano budziłam się z lepką, błyszczącą warstwą na twarzy, więc ewidentnie nadaje się tylko wtedy, kiedy naprawdę cierpimy na przesuszenie.
3. sera
- serum naprawcze, Anew Reversalist - recenzja wkrótce
- serum przywracające równowagę skóry, Swedish Spa - kocham!!! Super lekka konsystencja, efekt zmatowienia skóry, delikatny zapach i mega wydajność. Opakowanie jest trochę niewygodne w używaniu, ale można to przeboleć. Zdecydowanie kupię jeszcze nieraz.
- wygładzające serum do twarzy z minerałami z Morza Martwego, Planet Spa - uwielbiam całą tę serię (wiem, wiem - ciągle to powtarzam...), więc musiałam kupić to serum. Przy pierwszym użyciu przestraszyłam się trochę, bo zaczęło szczypać, ale kolejne już były ok. Lekka, żelowa formuła, która fajnie się rozprowadza i wygładza skórę od razu po nałożeniu, matowi :)
- skoncentrowane serum Anew Genics - użyłam ze 2 razy i sama nie wiem co myśleć... Jest lekkie i przyjemne w rozprowadzaniu, ale trochę się po nim błyszczę. Chętnie oddałabym mamie, ale ona nie chce, bo nie używa takich cudaków...
A to moje zakupy kremowe z katalogu 4 Oriflame:
1. Oczyszczająco-nawilżający krem z olejkiem z drzewa herbacianego i rozmarynu, Pure Nature
Info z katalogu:
Lekki, nietłusty krem nawilżający na dzień i na noc (...) zmiękcza i pomaga przywrócić równowagę cerze tłustej, przeciwdziała wypryskom. Pozostawia skórę nawilżoną i oczyszczoną o zdrowym wyglądzie.
2. Wygładzający krem na dzień Ecobeauty
Info z katalogu:
Innowacyjny i naturalny, kompleksowy, antyoksydacyjny krem na dzień pomaga wypełnić skórę, wzmacnia jej barierę ochronną i pomaga w walce z niedoskonałościami.
Zanudziłam Was chyba tym długaśnym postem...
Próbowałyście któryś z tych kremów?
Subskrybuj:
Posty (Atom)





