Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alterra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alterra. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 lipca 2016

Denko - czerwiec

No, nie poszczęściło nam się w karnych. Muszę Wam powiedzieć, ze choć nie jestem wielkim kibicem to nasze mecze oglądałam ostatnio bardzo chętnie i wyjątkowo uważnie (w sumie to nie tylko nasze). Super, że zaszliśmy tak wysoko, oby dobra passa trwała!

Oto kolejny początek miesiąca, więc pora na denko. Takie sobie, ale zawsze to coś. Zapraszam


1. Alterra, szampon nawilżający Granat i aloes - lubię ten szampon i często wracam do niego. Ładnie pachnie, dobrze myje włosy, nie plącze ich. Wrócę.
Teraz: szampon Alterra Biotyna i Kofeina na zmianę z innymi
2.  L'Occitane, odżywka do włosów suchych i zniszczonych z 5 olejkami - zakup z sh. Przepięknie pachnąca odżywka, która ładnie nawilżała moje włosy a zapach długo się na nich utrzymywał. Włosy były sypkie i miękkie, nie obciążone. Chętnie bym wróciła.
Teraz: maska Kallos Keratin


3. Nail Tek, Quicken top coat przyspieszający wysychanie - to mój pierwszy top coat tego typu i byłam z niego bardzo zadowolona. Oprócz faktycznego przyspieszania wysychania, przedłużał trwałość lakieru kolorowego, który dzięki niemu wolniej ścierał się czy odpryskiwał. Paznokcie bardzo ładnie błyszczały. Dopiero pod sam koniec zgęstniał mi, ale udało się go zużyć do końca.
Teraz: top coat Insta-Dri Sally Hansen
4. Eveline, odżywka 8 w 1 - miałam już diamentową, więc teraz chciałam wypróbować czegoś nowego. Lubię odżywki, które dają efekt mlecznych paznokci. Tej trochę się bałam i choć nie spotkało mnie najgorsze to odżywka nie poradziła sobie z problemem a dodatkowo trochę zniszczyła mi płytkę - w miejscach, gdzie paznokcie wyrastają ze skóry porobiły się brzydkie bruzdy i nierówności. Nie wrócę.
Teraz: mlecznoróżowa odżywka Sally Hansen
5. Avon, lakier do paznokci Coral Reef - to mój pierwszy zużyty niemal do końca lakier! Ulubiony odcień z Avonu, który przez kilka ostatnich letnich sezonów gościł na dłoniach i na stopach. Zostało już go bardzo mało, ale w końcu zgęstniał i nie dało się już nim malować. Choć mam sporo podobnych lakierów to myślę, że kupię go znowu.
Teraz: sama nie wiem co wybrać z zapasów ;)


6. Soap&Glory, masło do ciała Smoothie Star - zakup z sh. Cudowne masło o pistacjowo-migdałowo-waniliowym zapachu! Wersja 50 ml, więc w sam raz na wyjazdy i na kilka użyć. Masło niemal gumowe, tak fajnie nabierało się z opakowania a na ciele nie tłuściło tylko porządnie nawilżało. Zapach długo był wyczuwalny zarówno na skórze jak i w pomieszczeniu, w którym był aplikowany na ciało. Rewelka! Chętnie wrócę.
Teraz: masełko S&G Sugar Crush
7. Perfecta, mineralny żel myjący z mikrogranulkami - produkt chyba z Joyboxa albo z gazety. Stosowałam go wieczorem po przemyciu twarzy pianką oczyszczająca, niemal codziennie. Granulki faktycznie były mikro, więc nie bałam się tak często. Żel ładnie pachniał, domywał resztki makijażu, nie podrażniał. Może wrócę.
Teraz: peelingi z zapasów

Próbka - krem pod oczy Sylveco. Co zakupy wrzucają mi tę próbkę... Może i krem jest dobry, ale taka pojemność, w przypadku kremu pod oczy, starcza mi na kilkanaście użyć a wydobywanie go z małej saszetki jest bardzo niewygodne, choćby dlatego, że krem wchodzi mi pod paznokcie. Mam jeszcze jedną...


8. E-naturalne, puder średniokryjący do cery naczynkowej Baobab - sama go sobie zrobiłam :). Miał być post pokazujący wszystko, ale jest jak widzicie... Puder wyszedł mi w kolorze zielonkawym, co jest zrozumiałe w przypadku krycia czerwonych naczynek (a wybrałam go w związku z moimi problemami skórnymi, nie-naczynkowymi). Używałam go od stycznia, więc jest bardzo wydajny i mam wielką ochotę powtórzyć zakup. Stosowałam go na podkład jak i na skórę tylko z kremem do twarzy - wówczas ładnie matowił cerę i ukrywał mniejsze plamy po krostach (jestem na etapie ich "wywabiania"). Przy obecnym stanie twarzy nie bałam się z nim wychodzić solo, bez podkładu pod spodem. Nie zapychał, nie bielił, choć ostatnio, jak już trochę opaliłam dekolt, było widać różnicę. Wrócę, chyba, ze już nie będę musiała ;)

Teraz: puder bambusowy e-naturalne i perełki wyrównujące koloryt z Marizy
9. Revlon, podkład Colorstay 150 Buff - wyrzucam resztkę, bo już tyle czekała na zużycie, że pewnie jest po terminie a ja straciłam ochotę na coś, co nie spełniło moich oczekiwań. Może to kwestia odcienia, który pewnie mógłby być ciut ciemniejszy (choć 150 zimą nie był zły) a może mojego wyobrażenia, że to będzie podkład idealny skoro tyle osób go chwali, ale nie zachwycił mnie już od pierwszej chwili. Widać go było na twarzy, zbierał się w zmarszczkach, ścierał, głównie z wypukłych krost, jednym słowem rozczarowanie. Nie będę sprawdzać innych odcieni i nie wrócę.
Teraz: BB Skin 79 (o nich niebawem)

Próbka - Purple BB, Skin 79. Znalazłam już swój odcień i niedługo o nich napiszę coś więcej. Ten jest trochę ciemniejszy niż Gold czy Orange, ale to jednak nie to.


10. Avon, żel pod prysznic Oasis - zielona herbata i mięta. Zapach przyjemny, odświeżający i orzeźwiający, idealny na lato. Żel gęsty, więc zrobiłam sobie z niego pięknie pachnące mydło w piance (może Wam to niebawem pokażę, ale z innym żelem). Myślę, że wrócę, choć widziałam, że zaraz pojawią się kolejne nowe zapachy.
Teraz: pozostałe dwie nowości na zmianę - Delightful Orchard i Joyful Tropics
11. Avon, żel pod prysznic Winter Cocoon - drzewo sandałowe i wanilia, mój ukochany zapach ♥. Jak sama nazwa wskazuje, może nie bardzo pasuje na tę porę roku, ale mi to w niczym nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Mam w zapasie jeszcze dużą butlę.
Teraz: jw.
12. Avon, żel pod prysznic Kwiat wiśni - cieszę się, że to już ostatni żel Naturals z moich zapasów. Niektóre zapachy były bardzo ładne, ten akurat mniej, ale wolę linię Senses.
Teraz: jw.
13. Tso Moriri, malinowy mus pod prysznic Amore - Wow! Pisałam o nim już 2 lata temu! I w zasadzie nic się nie zmieniło od tego czasu, moja miłość stała się może bardziej dojrzała ;). Mus przepięknie pachnie, cudownie pielęgnuje skórę pod prysznicem, nie potrzeba już się dodatkowo nawilżać. W ostatnich dniach pomógł mi ochronić opalone ramiona przed schodzeniem skóry (kiedyś robił to też peeling cukrowy Amore). Wspaniała linia zapachowa, którą uwielbiam i będę stale do niej wracać - peeling i mus znowu mam na liście zakupowej.
Teraz: nie mam nic podobnego w zapasach, czekam na dostawę ;)
14. Sanex, żel pod prysznic DermoProtector - zapach świeży, dość przyjemny, choć powiedziałabym, że taki trochę sanitarny. Bardzo niewygodne opakowanie - mała wersja, więc w sam raz na wyjazdy, ale ciężko ściągnąć tę niebieską zatyczkę. Dodatkowo żel jest dość gęsty, więc żeby zużyć do końca musi stać do góry nogami a ciężko to otwierać i zamykać kilka razy pod prysznicem.
Teraz: patrz pkt. 10, 11, 12


No i tyle. A jak u Was?

piątek, 3 kwietnia 2015

Denko - marzec

Przy okazji porządków domowych ogarniam dziś też kosmetyczne zbiory. Muszę się Wam przyznać, że siatę z pustymi opakowaniami chowam zwykle do szafy, żeby potem przejrzeć to jeszcze raz i zostawić opakowania, które jeszcze na coś będą mogły mi się przydać. I tym sposobem mam tam kilka takich siat, oczywiście nieprzeglądanych, więc dziś tylko pozbieram zakrętki i wszystko leci migiem do śmieci! Dość tego!
Dorzucę tam jeszcze siatę marcową i chyba zapcham cały zbiornik pod blokiem... Bo w marcu poszło mi bardzo dobrze.


Ciała oczyszczanie
1. Apart, żel pod prysznic algi i goji - kremowy żel o ładnym zapachu, ale nie na tyle, żebym miała do niego wrócić.
2. Nirvana Spa, peeling do ciała Vanilla Creme Brulee - zapach niezwykle delikatny, trzeba było się mocno wwąchiwać, żeby cokolwiek poczuć. Działanie peelingujące całkiem w porządku, więc jak uda mi się jeszcze nań trafić w sh to z przyjemnością skorzystam.
3. Isana, mydło w płynie - wszyscy mieli to i ja! Może rozejrzę się za jakąś inną wersją, bo z tego byłam zadowolona.
4. Tso Moriri, puder kąpielowy z olejem kokosowym Rajskie drzewo i awokado - czegoś takiego jeszcze nie miałam. Bardzo pachnący proszek, który barwi wodę po rozpuszczeniu. W wannie czuć jak skóra jest natłuszczana, pojawia się na niej olejowa warstwa, która jest nawet przyjemna. Lubię jak w kąpieli mi się pieni, ale czasami może być i tak. Może wypróbuję inne wersje.
5. Sanctuary Spa, żel pod prysznic - bardzo fajny żel z drobinkami nawilżającymi. Ostatnio, pisząc o peelingu, byłam chyba trochę niesprawiedliwa albo ten produkt jest po prostu lepszy. I zapach był ładniejszy (a to ta sama linia) i używanie przyjemniejsze. Może jeszcze się skuszę.
6. Marks&Spencer, kryształki do kąpieli Downton Abbey - przezroczyste, więc nie barwiły wody po rozpuszczeniu, ale zapach był przepiękny! Mocny, perfumowany, wyrazisty. Dodatkowych właściwości nie zaobserwowałam, ale mm jeszcze do testów płyn do kąpieli i balsam do ciała z tej serii.
7. NN, żółte kryształki do kąpieli - odsypka od koleżanki. Mniej pachnące niż te wyżej.

Ciała nawilżanie
8. Pat&Rub, rewitalizujące masło do ciała - pisałam o nim ostatnio tutaj. Świetne masło i z chęcią kiedyś wrócę.
9. Ekoa, masło do ciała Żurawinowa odbudowa - miała być recenzja, ale nie zdążyłam zrobić zdjęcia a w tym przypadku to było konieczne. Nie spotkałam się jeszcze z taką konsystencją masła, było zbite, z widocznymi "krupami", w kontakcie z ciepła skórą topiło się. Po posmarowaniu skóra błyszczała się jak pokryta olejem, więc nadawało się tylko na noc, pod pidżamę. Nawilżanie na bardzo dobrym poziomie (długotrwałe, podobnie jak w przypadku Pat&Rub), zapach przepiękny, ale ta oleistość (wręcz dusząca!) to nie dla mnie...
10. Eveline, luksusowe masło do ciała - zdecydowanie najsłabsze/najgorsze z prezentowanej trójki. Zapach bardzo ładny, łatwo się rozprowadzało, ale bardzo wolno wchłaniało. Skóra po aplikacji była biała i dopiero po chwili ta warstwa wsiąkała, kolor znikał. Używałam go coraz mniej, ale ciągle było tak samo. Nawilżanie takie w sam raz na co dzień, ale ja nie mam czasu na czekanie aż nogi będą w swoim naturalnym kolorze. Nie chcę więcej.

Włosom dogadzanie
11. Bania Agafii, maska do włosów Siedmiu sił - bardzo polubiłam te błyskawiczne maski, choć z każdą kolejną widzę mniej różnic między nimi :). Ta pachnie bardzo ziołowo, włosy nie są obciążone - dla mnie to wystarczy. Jak przetestuję wszystkie, które mam to wtedy wybiorę najlepszą.
12. Lee Stafford, olejek arganowy - używałam go tylko na końcówki, choć resztę z dłoni wcierałam czasem w całe włosy. Jest bardzo wydajny, ma przepiękny zapach, który długo czuć na włosach i dobrze radził sobie z nawilżaniem suchych końcówek, dodatkowo je nabłyszczając. Często widzę produkty tej marki w swoim sh, ale są to rzeczy używane a takich unikam - jak trafię na nówkę to z pewnością chapnę!
13. Alterra, szampon regenerujący Orzech macadamia i figa - znam tylko 2 szampony tej marki (jeszcze ten z granatem), lubię je i czasem do nich wracam.

Twarzy pielęgnowanie
14. Avon, serum wyrównujące koloryty skóry - pisałam o nim tutaj. Często wracam do niego (już od niemal 2 lat), choć już nie fotografuję twarzy przed i po w celu ujrzenia efektów. Polecam, sama też już mam kolejne.
15. Lirene, tonik 3 w 1 Redukcja przebarwień - przyjemny tonik o cytrusowym zapachu. Ciężko ocenić jak wpłynął na przebarwienia, bo był stosowany razem z avonowym serum. Zmienił moje spojrzenie na toniki, ale i tak wolę wodę różaną.
16. CosmoSpa, czarne mydło - recenzja tutaj. Teraz mam inne, może wrócę.
17. BeBeauty, płatki do demakijażu oczu - recenzja. Nie polubiłam, więc nie polecam.
18. Dermika, Skin Calligraphy serum Koncentrat piękna - wystarczyło mi na 5 razy. Ładnie pachniało, nie powodowało błyszczenia, szybko się wchłaniało. Nie wiem jednak czy chciałabym pełnowymiarowe opakowanie.
19. Visage Parfait, Creme Bar krem membranowy do twarzy - dużo spodziewałam się po opisie: "stymuluje naturalne procesy zdrowotne w skórze, odbudowuje barierę ochronną skóry i likwiduje skutki niewłaściwej pielęgnacji cery", zwłaszcza tym podkreślonym. Stosowałam na noc i dobrze się spisywał, ale nie było efektu WOW (choć może to ja za dużo sobie obiecywałam). Opakowanie 15 ml starczyło mi na cały miesiąc.

Kolorowanie
20. Mariza, puder ryżowy - mój ulubieniec.
21. Sensique, odżywka do paznokci - stosowałam ją głównie dla efektu mlecznych paznokci, bo dobroczynnego wpływu na płytkę nie zauważyłam.
22. Sensique, tusz do rzęs - chyba trafił mi się jakiś felerny egzemplarz, bo był suchy i długo trzeba było się namachać szczoteczką. Efekt to naturalnie podkreślone, podkręcone rzęsy, ale za długo trwało to czarowanie, więc wyrzucam.
23. Sylveco, odżywcza pomadka z peelingiem - recenzja. Odkrycie roku i już ulubieniec. Mam kolejną.
24. Ingrid, kredka do oczu i ust - prezentowałam ją tutaj. Bardzo fajna kredka, może skuszę się jeszcze na jakiś kolor.

Perfumowanie (na złoto)
25. Avon, Little Gold Dress - początkowo zapach bardzo mi się podobał, ale potem spowszedniał i z ulgą wykończyłam. Nie wrócę.
26. Avon, Rare Gold - bardzo elegancki i trwały zapach, trochę babciny, ale z pewnością ma coś w sobie. Używałam dawno temu, potem chciałam się pozbyć, ale nie było chętnych, więc musiałam zdenkować. Ku mojemu zaskoczeniu często byłam komplementowana, więc chyba dojrzałam, żeby tak pachnieć ;) Mimo to, nie wrócę, bo mam jeszcze wiele zapachów do wypróbowania.

Pozostałe o siebie dbanie
27. Carea, płatki kosmetyczne - stali bywalcy, ulubieńcy.
28. Ziaja, krem do rąk - krem w sam raz dla mało wymagających dłoni. Szybko się wchłania, ładnie pachnie, nawilża - taki na co dzień. Nie wiem czy wrócę.
29. Evree, wygładzający peeling do stóp - nie wierzę peelingom do stóp. Ten miał fajną, piankową konsystencję i ciekawy zapach (doczytałam, że to dzięki olejkowi lawendowemu), ale nie był w stanie zastąpić tarki do stóp. Nie wrócę.


Uff! Zeszło mi dłużej niż myślałam a sprzątanie czeka! Zmykam czym prędzej a Wy powiedzcie jak Wam poszło w marcu i czy znacie coś z mojego denka.

środa, 4 marca 2015

Denko - luty

Bardzo lubię początki miesiąca na blogach - następuje wtedy wysyp wpisów denkowych i zakupowych, które z wielkim zainteresowaniem przeglądam. Zawsze coś mi wpadnie w oko, coś trafi na listę marzeń lub z niej wyleci.
U mnie, choć luty był krótkim miesiącem, poszło nieźle. I to mimo kilkudniowej nieobecności w domu (a co za tym idzie, niedostępności czy też niemożności przewiezienia ze sobą niektórych rzeczy).


Twarz
1. Be Beauty, matujący płyn micelarny - recenzja tutaj. Tego nie kupię, ale do wersji klasycznej (niebieskiej) jeszcze wrócę.
2. Mariza, peeling drobnoziarnisty - recenzja tutaj. W aktualnym katalogu jest w promocji, więc lada moment kupię ponownie.
3. Avon, maseczka oczyszczająca Tajski Kwiat Lotosu - świetna maseczka, do której wróciłam po przerwie. Chyba już nie jest dostępna w ofercie regularniej, ale czasem można ją dorwać na wyprzedaży.
4. Tołpa, płyn micelarny Physio - mój ulubieniec jeśli chodzi o tołpowe micele ♥ Kupuje ilekroć jest w dobrej promocji, bo tak bez to trochę drogawo wychodzi.
5. Biały Jeleń, pianka do mycia twarzy - nie spodziewałam się po niej, że będzie aż tak dobra! Kupiłam ją za grosze a była bardzo wydajna i skuteczna, do tego pięknie pachniała. Wrócę jeśli będzie taka możliwość, bo nigdzie stacjonarnie jej nie widziałam (swoją kupiłam w aptece Gemini).


Włosy
6. Alterra, szampon nawilżający - kolejny powrót po przerwie. Był w fajnej promocji przy okazji otwarcia nowego sklepu w mieście, więc wpadł do koszyka i trochę szkoda, że nie zrobiłam większego zapasu. Bardzo lubię jego zapach, konsystencję, działanie - bardzo udany produkt, do którego z pewnością wrócę.
7. Bania Agafii, maska stymulująca wzrost włosów - kolejna fajna rosyjska maska. Ciężko stwierdzić czy faktycznie włosy rosną (i mniej wypadają) po niej, bo stosuję różne specyfiki, ale lubię zapach tych maseczek, ich małe opakowania, przyjemną cenę i takie błyskawiczne działanie na co dzień - włosy są nieobciążone i dobrze się układają. Wrócę.
8. Avon, balsam dyscyplinujący włosy - z żalem wykończyłam tę buteleczkę, bo od dawna produkt nie pojawia się już w katalogach a nie pamiętam, żeby był wycofywany. Niby maleństwo, ale wystarczy kropla, aby ujarzmić sterczące kłaczki, nadać włosom gładkości i miękkość z przyjemnym zapachem w gratisie. Jeśli znacie jakiś produkt drogeryjny, który byłby podobny do tego balsamu to bardzo Was proszę o cynk :)


Ciało
9. Bingo Spa, solanka z minerałami z Morza Martwego - stały bywalec jeśli mam ochotę na pachnącą a bezpianową kąpiel. Wrócę.
10. Avon, żel pod prysznic Maroccan Delights - słaby zapach (mało "marokański" jak dla mnie), słaba konsystencja (nieco inna niż reszty żeli, nie tak gęsta), wymęczyłam z przymusem. Nie wrócę.
11. Avon, olejek do kąpieli - na początku używałam go do włosów (zachwycił mnie od pierwszego użycia), do kąpieli, pod prysznic i do nawilżania. Zostało mi tylko wypróbować na dłonie, ale nie zdążyłam, bo się skończył. Mam jeszcze kilka innych wersji zapachowych.
12. Tso Moriri, mydełko organiczne - mydełko z tegorocznej świątecznej edycji. Lubię i zawsze mam kilka kostek w domu.
13. Sanctuary Spa, peeling do ciała - słaby peeling, zapach za mocny jak dla mnie, ale patrząc na to, że dałam za niego grosze w sh a świetnie nadawał się na wyjazdy to może być. Niemniej jednak już nie zwracam uwagi na te produkty podczas buszowania w koszach.
14. Be Beauty, mydło w płynie Cookies - mydło jak mydło, ale zapach niecodzienny, bardzo ładny, ciasteczkowy. Szkoda, że na dłoniach nie utrzymywał się trochę dłużej. Mam jeszcze żel i płyn do kąpieli z tej serii.

Inne
15. Maseczki: oczyszczająca Efektima i Montagne Jeunesse - pierwszą znam i lubię, drugą poznałam dzięki zakupom w sh. Pachniała przepięknie, fajnie ukoiła skórę. Twarz po zmyciu była gładka, zmatowiona.
16. Biały Jeleń: emulsja do higieny intymnej o szampon do włosów - takie sobie.
17. Oriflame, krem uniwersalny - to historyczny moment, bo to pierwszy kremik, który udało mi się wykończyć! Sporo po terminie ważności... No, ale mimo tego, na mega suche dłonie nie działał źle.
18. Papierowy pilniczek - lubię takie pilniczki i mam kilka w zapasie.


19. Avon, krem BB Anew Vitale - recenzja tutaj. Zostało mi tam na dnie jeszcze na 2 użycia, ale już nie mam siły męczyć się z tym różowym odcieniem (krem BB matujący z serii Solutions dopasował się do mnie o wiele lepiej). 
20. Bath & Body Works, krem do rąk True Blue Spa - recenzja tutaj. Być może wrócę.


Znacie coś z mojego denka? Jak u Was sprawdziły się moje produkty?

niedziela, 7 października 2012

Denko - wrzesień

I znowu z poślizgiem... Post miał ukazać się tydzień temu w poniedziałek, ale pojawił się problem z kompem i do wczoraj byłam odcięta od świata :/ Dopiero dziś porobiłam fotki i mogę się już pozbyć pustych opakowań.

Tak prezentuje się całość:


Tym razem podzielę kosmetyki na kategorie:

a. ciało 


1. Luksja, witaminowy nektar pod prysznic Grapefruit i granat - zapach taki sobie, nie lubię w tych nektarach zamknięcia, bo nie da się postawić go do góry nogami bez konieczności podpierania... Raczej nie kupię

2. Avon, żel pod prysznic Garden of Eden - to mój ulubiony zapach z tej serii, gości u mnie regularnie i oby go szybko nie wycofali!


b. twarz



1. Mariza, mleczko do demakijażu, cera naczynkowa - nie przepadam za mleczkami, ale to było ok. Nie podrażnia, dość dobrze zmywa makijaż. Na opakowaniu nie ma słowa o tym czy można używać go do demakijażu oczu, więc postanowiłam zaryzykować - nie podrażnia bardzo, ale oczy trochę pieką to chyba jednak się nie nadaje. Nie kupię ponownie.

2. Avon, tonik rewitalizujący Solutions - nie lubię avonowych toników, ale ten jest ok. Ma śliczny zapach, nie podrażnia, dobrze usuwa resztki makijażu czy maseczki i co najważniejsze dla mnie - nie pozostawia lepkiej, błyszczącej warstwy na twarzy. Jeśli nie znajdę innego toniku, który dosłownie powali mnie na kolana to kupię go jeszcze.

3. Avon, preparat do demakijażu oczu z odżywką - nie napiszę o nim nic odkrywczego, używam go regularnie i jest moim ulubieńcem. Zawsze mam w zapasie co najmniej jedno opakowanie.


c. zapachy



1. Avon, mgiełka do ciała Miami Party - lekko duszący zapach, więc na upały się nie nadawał za bardzo a właśnie wtedy wolę używać mgiełek. Nie kupię raczej, bo jest jeszcze dużo mgiełek, których nie miałam.

2. Avon, mgiełka do ciała Island Vibe - limitowanka sprzed paru lat, jakoś uchowała się u mnie aż do teraz :) Bardzo ciekawy zapach, taki powiedziałabym elegancki (ma coś w sobie z tych droższych, lepszych perfum). Chętnie kupiłabym ją jeszcze, ale to już niemożliwe.

3. Oriflame, woda toaletowa Miss O Fashion Princess 30 ml - zapach uroczy, lekko kwiatowy, ale nie słodki, za to trwałość masakryczna!!! Cały flakonik zużyłam w 2 tygodnie, bo tak szybko zapach się ulatniał... Do tego rurka w butelce "stoi" prosto, więc ciężko wypsikać ostatnie kropelki wody (no co za beznadziejny pomysł!!! Z ciekawości aż przejrzałam swoje wody i tylko w tych z Ori tak mam, te z Avonu mają lekko zagiętą rurkę). Nie kupię więcej żadnych tego typu mini wersji z O i nie polecam!


d. włosy



1. Farmona, Odżywka do włosów i skóry głowy Jantar - recenzja wkrótce :)

2. Alterra, szampon regenerujący włosy osłabione i łamliwe, Makadamia i figa - mało zachęcający kolor i zapach, ale szampon nie jest zły. Dobrze oczyszcza, nie obciąża włosów, ale niestety nie poprawia ich wyglądu - dalej są słabe i łamliwe. Nie kupię więcej tego, ale ten z granatem.

3. Avon, farba do włosów 6.0 jasny brąz - jak tylko zdjęłam ręcznik z głowy to od razu przypomniałam sobie, że ten kolor już miałam i nie podobał mi się. Zawsze maluję na różne odcienie brązów, ale ten wychodzi mi bardzo ciemny i ciężko mi się przyzwyczaić. Nie kupię więcej tego koloru! (muszę to sobie zapamiętać!!!)

e. różne



1. Avetpharma, CelluOFF - recenzja wkrótce

2. Oriflame, puder Liselotte Watkins, odcień Light - to już moje drugie i ostatnie opakowanie (kupiłam je w dobrej promocji i uważam, że maksymalnie tyle są warte). Odcień idealny dla bladolicych, dla mnie na lato był ciut za jasny. Dobrze wykańcza makijaż, ale nie jest kryjący. Nie kupię.




Jak tam Wasze wrześniowe denka? Przez tygodniową nieobecność mam trochę zaległości, zaraz lecę nadrabiać :)

piątek, 29 czerwca 2012

Mini denko - czerwiec

Dziś melduję się Wam z moim mini denkiem czerwcowym. Mało tego, bo używam wielu kosmetyków na zmianę i trudniej tak coś opróżnić. 

A zatem do rzeczy:




1. krem do ciała Full Moon, Ori - bardzo fajny!!! Śliczny zapach, dobrze się rozprowadzał i wchłaniał. Szkoda, że to limitowana edycja, bo skusiłabym się raz jeszcze (jakoś te limitowanki bardziej mi odpowiadają).

2. tonik bezalkoholowy Mariza - z ekstraktem z róży, przeznaczony do cery naczynkowej; Bardzo mi się spodobał, bo nie pozostawiał na twarzy uczucia takiego "zalepienia". Zakupię ponownie.

3. szampon nawilżający Granat i aloes Alterra - do włosów suchych i zniszczonych; Rewelacyjny!!! Konsystencja na początku trochę mnie przeraziła, taka straszna galareta, ale okazał się działać cuda! Nie musiałam już stosować żadnych "wygładzaczy" do włosów, bo świetnie ujarzmiał moje kosmyki. Włosy były mięciutkie, pachnące, niczym nie obciążone. Teraz zakupiłam sobie Makadamia i figa (do włosów osłabionych i łamliwych), ale do tego też wrócę z pewnością.

4. mleczko 3 w 1 Avon Care - nie pierwszy i nie ostatni raz jest jednym z bohaterów mojego denka :)
Zauważyłam, że jak stosuję trwalszy podkład to ma problemy z całkowitym zmyciem makijażu, ale nie przeszkadza mi to - awansował na poranną toaletę ;)

5. wygładzający krem do twarzy na dzień EcoBeauty - rozpisywałam się już o nim, nie zadowolił mnie... Dla osób z bezproblemową cerą będzie ok, ale ja już się więcej nie skuszę.

6. peeling do twarzy Owoc granatu - bardzo fajny, delikatny, zakupię ponownie.


A jak tam Wasze denka?