Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miss sporty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miss sporty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 lipca 2016

Fifteen Shades of Pink

Często wspominam, że lubię róże na paznokciach. I najczęściej właśnie ten odcień (lub jego warianty) ląduje w moim koszyku. Tak myślałam, że mam ich sporo, ale nie zdawałam sobie sprawy, że aż tyle :)
Zapraszam zatem na przegląd moich lakierów do paznokci w słodko-cukierkowej tonacji.

Tak prezentuje się cała kolekcja

Nie wszystkie z nich doczekały się prezentacji tutaj, ale jeśli im się poszczęściło to więcej zdjęć możecie zobaczyć po kliknięciu w link.

1. Avon, Radiant Rose - piaskowy brokatowy
2. Avon, Srawberry - szybkoschnący
3. Avon, Fabulous - jak żelowy
4. Avon, Seduce me Strawberry - podobny do Coral Reef, ale z brokatem

5. Molon Pro, nr 26 - raz mi się podoba a raz nie, nie wiem sama...
6. Wibo, Candy Shop nr 2 - idealny na paznokcie u stóp! ♥
7. Alemika, nr 184 - wydaje mi się, że jeszcze go nie użyłam...
8. Rimmel, 322 Neon Fest - rimmelowy ulubieniec! (z różowych)
9. Manhattan, Flamingo Pink - matowy z subtelnym brokatem

10. Rimmel, 405 Rose Libertine - jakościowo gorszy od tych od Rity
11. Rimmel, 009 Candyfloss Cutie - cudny, pastelowy piasek
12. Miss Sporty, 490 - udany i ładny
13. Mister Milano, Grapefruit Sorbet - trochę za dużo w nim pomarańczowego po pomalowaniu
14. Editt, 7 - ciemny, lekko matowy, ale śliczny (choć szybko się ściera)
15. Indigo, Romeo and Juliet - w butelce róż a na paznokciu jak czerwień


Kolory idealne na lato, na jesień czy zimę. Czasem aż się zmuszam do czegoś innego, żeby nie być monotematyczna, ale w tym odcieniu czuje się najlepiej. To w zasadzie najbardziej szalony i odważny element mojego stylu, który w dodatku ładnie prezentuje się z moimi szarościami i innymi odcieniami czerni ;).
I w większości te lakiery/odcienie nie przysparzają mi problemów - wiadomo, że brokatowe i piaskowe zmywa się dłużej, ale nie przebarwiają mi płytki, nawet bez bazy.
Pod względem ilości, na kolejnym miejscu prezentują się w mojej kolekcji nudziaki i szarości, ale z pewnością nie nazbieram ich fifty ani nawet fifteen ;)

Lubicie różowe paznokcie?

sobota, 6 grudnia 2014

Denko - listopad

Zimno wszędzie, mroźnie wszędzie... Powiem Wam, że do zimy (o ile nie jest zbyt mroźna) nic nie mam, ale zauważyłam, że jestem na nią uczulona - właściwie to moja prawa ręka. Od kilku lat jak robi się zimno obserwuję, że skóra w różnych miejscach na dłoni boleśnie mi pęka. Do tej pory było to przeważnie w tym miejscu gdzie paznokieć zaczyna odstawać od skóry, w tym roku mam już 2 dodatkowe pęknięcia na palcach w miejscach nietypowych jak dotąd. Dodatkowo skóra między placami jest bardzo sucha i potrzebuje ciągłego, mega mocnego natłuszczania. Kiedyś jak zagłębiałam się w temat to spotkałam się z opiniami, że być może jest to uczulenie na mleko i produkty pochodne, ale jednak nie, bo mleko piję cały rok a problem dotyka mnie tylko zimą. Nie jest to bardzo uciążliwe i da się z tym żyć, ale może macie jakiś pomysł co to takiego?

Dziś Mikołajki, więc na blogach masa postów, które uwielbiam czytać - chwalicie się prezentami, sporo z nich z różnych akcji Blogerskie Mikołajki. Sama chciałam się zgłosić, ale bałam się, że nie dam rady czasowo to wszystko ogarnąć. Posty te przydatne są mi dziś tym bardziej, że to dla mnie sporo inspiracji, bo z koleżanką również niebawem wymienimy się paczuszkami, które już kompletujemy :).

Przechodząc jednak do tematu posta, z wielką radością zaprezentuję Wam dziś moje MEGA denko. W październiku poszło mi słabo, ale teraz udało mi się pokończyć to, co od jakiegoś czasu czekało na recenzję - skoro do tej pory się nie złożyło to teraz już tym bardziej nic z tego nie będzie. Może przy kolejnym opakowaniu.
W grudniu planuję też zrobić gruntowny przegląd i wyrzucić wszystkie przeterminowane lub od dawna nieużywane przeze mnie produkty. Miało to być połączone z denkiem, ale wyszedłby tasiemiec, więc wyrzutki ogarnę przy okazji.

Fotka grupowa



Twarz - oczyszczanie

1. Pianka Himalaya - świetna, gęsta, dogłębnie oczyszczająca i mega wydajna pianka o przyjemnym zapachu. Wrócę do niej z pewnością.
2. Be Beauty, płyn micelarny - mój ulubieniec i stały bywalec.
3. Green Pharmacy, żel do twarzy z szałwią - nie polubiłam zapachu, więc skończył jako czyściciel pędzli i szczotek do włosów.
4. Mydło Aleppo - produkt zachwalany w wielu miejscach i u mnie spisywał się bardzo dobrze. Teraz przyszła pora na savon noir, ale i do Aleppo jeszcze wrócę.

Twarz - nawilżanie

5. Ziaja, krem mikrozłuszczający na noc i 6. nawilżający na dzień - recenzja tutaj. Nie wrócę. Ładnie pachniały, ale działanie niezauważalne.
7. Barwa, krem Siarkowa Moc - próbki z kończącym się terminem. Po użyciu jednej miałam tak ściągniętą twarz, że aż się bałam uśmiechać - szkoda, bo krem jest świetny jako baza pod makijaż. Miałam wersję pełnowymiarową, ale aż tak nie ściągała. Pozostałe dwie próbki lecą do kosza.

Twarz - inne

8. Perfecta, antybakteryjna maseczka na twarz - z glinką termalną, ale jakoś jej nie zauważyłam, maseczka po prostu wchłonęła się w twarz, resztki zmyłam. Może kiedyś jeszcze kupię to wtedy przyjrzę się bliżej działaniu i obietnicom.
9. Purederm, oczyszczający płatek na nos - coś tam wyciągnął, ale źle go przykleiłam i nie przylegał całym sobą do skóry.
10. Miss Sporty, puder antybakteryjny - puder kupiony w promocji za grosze a spisywał się bardzo dobrze (ostatnio pisałam Wam, że lepiej niż matujący Sensique). Bałam się zapychania, bo spotkałam się z takimi opiniami, ale na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Kiedyś wrócę.
11. Avon, bibułki matujące - gadżet przydatny w torebce na wyjścia, bo tak na co dzień do tego celu używam ręczników papierowych lub nawet papieru toaletowego. Działanie podobne, ale powierzchnia dużo większa ;)

Ciało - oczyszczanie

12. Mariza, płyn brzoskwiniowy - piękny zapach, dużo piany, dobra wydajność. Wrócę kiedyś. (zbieram tak te plastikowe antałki, ale nie mam pomysłu na wykorzystanie...)
13. Original Source, miętowy peeling - jako peeling raczej słaby i galaretowata konsystencja była męcząca, ale zapach i uczucie chłodzenia i odświeżenia po użyciu latem genialne! Dla mnie jesienią było już za chłodno, ale TŻ też polubił i znalazł go za każdym moim schowaniem ;) Wrócę z wielką chęcią.
14. Avon, czekoladowy peeling - taki sobie zdzieraczek, ale zapach przyjemny i cena znośna. Póki co mam wersję truskawkową, ale i do tego jeszcze wrócę.
15. Mariza, szarlotkowy żel pod prysznic - zapach przyjemny i forma bombki miła dla oka, ale pomysł z pompką wg mnie nieudany. Jedno psiknięcie daje tak mało żelu, że trzeba dusić i dusić a tego nie polubiłam. Do zapachu być może wrócę, ale nigdy więcej żeli pod prysznic z pompką! Opakowanie posłuży mi jako dozownik na mydło.
16. Bingo Spa, solanka - piękny zapach, wrócę.
17. Joanna, żel z grejpfrutem i pomarańczą - wersja mini o cudownie cytrusowym zapachu. Służyła mi podczas wyjazdów, ale dość już mam tego poniewierania się na wannie - mimo wszystko opakowanie zostawiam, jeszcze posłuży mam nadzieję.

Włosy

18. Joanna, odżywka z pokrzywą i zieloną herbatą - bez spłukiwania, więc dla mnie ideał! Myłam, nakładałam i do łóżka - właśnie czegoś takiego potrzebuję. Teraz włosy cierpią na brak zainteresowania z moje strony i widać to po nich, dlatego muszę się za nie wziąć.
19. Radical, szampon wzmacniający - strasznie tępił mi włosy, o braku maski czy odżywki po umyciu nie było mowy. Nie ograniczył wypadania, ale szampon niestety nie działa na stres - no chyba, że trafiłyście na taki ;) Nie wiem czy wrócę.

Higiena intymna

20. Joanna, żel z babką lancetowatą - zapach nietrafiony, ale działanie ok. Popróbuję inne wersje.
21. Green Pharmacy, pianka szałwia i lawenda - sama pianka ok: gęsta, wydajna, dobrze działająca, ale zapach znowu nie mój. Muszę sprawdzić drugą wersję zapachową.

Stopy, dłonie i paznokcie

22. Constance Carroll, zmywacz - dobrze radził sobie z każdym lakierem, ale wysuszał mi płytkę, więc nie wrócę.
23. Laura Conti, krem do rąk słodkie migdały - taki zwyklaczek na lato, który ze słodkimi migdałami nie ma nic wspólnego (bo wyobrażałam sobie, że właśnie tak ma pachnieć). Nie zachęcił mnie do siebie.
24. She Foot, peeling naturalny do stóp - recenzja tutaj. Nie wrócę.

Zapach

25. Avon, woda toaletowa Ultra Sexy - zapach przecudny! ♥ Mam już drugi flakon.


A jak u Was? Denko zadowalające? Mikołaj już był?

wtorek, 20 marca 2012

Moje lakiery


Dziś tak trochę na szybko post, w którym pokażę Wam mój zbiór lakierów i wszelkich specyfików do paznokci. Niestety, nie mam zdjęcia ukazującego wszystkie te mazidła razem, ponieważ z rożnych względów (:>) mam je poupychane po kątach...

Pielęgnacja:


- zmywacz do paznokci z odżywką - zmywacz jak zmywacz, więc nie wiem czy jest wart swojej ceny (ok. 12,9 w promocji)
- pachnący krem do nawilżania skórek - czasem (choć bardzo rzadko) wcieram go sobie w skórki, ale to w zasadzie tak profilaktycznie, bo nigdy nie miałam z nimi problemu i nigdy w życiu ich nie wycinałam
- spray przyspieszający wysychanie lakieru - jest spoko! lakier faktycznie szybciej wysycha! Polecam używać nad umywalką, ponieważ może robić tłuste plamy na podłodze lub dywanie, fajnie pachnie i jest wydajny.
- wzmacniająca odżywka do paznokci - to mój ulubiony preparat pielęgnacyjny, ładnie pachnie a paznokcie są od razu mocniejsze
- perłowa kuracja do paznokci - też bardzo ją lubię, daje perłowy odcień na paznokciach, ale fajnie to wygląda tylko przez pierwsze 2-3 dni, potem jakby ciemnieje i paznokcie wyglądają na brudne :/
- bezbarwny lakier do paznokci łamliwych i rozdwajających się - nie lubię i uważam, że nic nie robi z paznokciami (poza tym, że bardzo szybko z nich schodzi płatami)... Podobno jest dobry jako baza pod lakier, ale u mnie i tu się nie sprawdził
- baza przedłużająca trwałość lakieru - jest nawet spoko, ale bez rewelacji

Niedługo do tego zbioru dołączy olejek rycynowy, bo podobno jest dobry na rozdwojone paznokcie a moje wyglądają teraz strasznie... Już tak z nimi mam, że po paru zmianach lakierów muszę to odpokutować minimum miesięcznym odwykiem. Muszę pomyśleć o jakimś wzmocnieniu ich od środka - możecie mi coś polecić?

* zdjęcie robiłam parę dni temu, jeszcze zanim otrzymałam najnowszą bazę z Avonu (rewitalizującą bazę pod lakier), która od paru dni stała się moją ulubienicą - chłodzi i cudnie wygładza płytkę paznokci, aż chce się głaskać ;)




Lakiery:

1. zielenie (?):
- Avon, Sequined Turquoise - masakra jeśli chodzi o zmywanie (odbarwia pytkę mimo bazy!), ale kolor śliczny
- Miss Sporty, nie ma nazwy chyba (?), jest tylko nr 346 - śliczny! Bardzo dobrze kryje (wystarczy już jedna warstwa) i jest trwały
- Essence, 75 TRYIN' TO BE COOL - trochę słabiej wypada w porównaniu z Miss Sporty, ale daje radę
- vollare cosmetics, bez nazwy - fajny miętusek, ale bez szału jeśli chodzi o krycie i trwałość
- Avon, Aqua Fantasy - ciekawy kolor, szybko schnie, jest trwały 




2. fiolety i błękit:
- Avon, Midnight Plum - sama już nie pamiętam jak się sprawuje, bo strasznie dawno go używałam...
- vollare cosmetics, bez nazwy - jw.
- Avon, Blue Shock - kolor śliczny, ale wg mnie potrzebuje aż 4 (!) warstw, żeby było tak jak mi się podoba




3. czerwienie i róże:
- Avon, Red Wine - podoba mi się zwłaszcza na paznokciach u stóp
- Avon, Tycoon - nie wiem czy on jeszcze nadaje się do użytku...
- Oriflame, Cherry Red - :/
- Avon, Strawberry - jest cudny :love: zwłaszcza na paznokciach stóp
- Oriflame, Bright Pink - :/
- Avon, Perfectly Plesh - nie spodziewałam się po nim dużo dobrego, ale miło mnie zaskoczył; lubię go




4. różne:
- Ingrid, nr 155 - nic specjalnego, ale kolor ładny
- Avon, bezbarwny




5. szaraki:
- Vibo, nr 346 - nic specjalnego
- Catrice, Big City Life - cudo! super kryje, dobrze się trzyma, nie odbarwia - polecam!
- Safari, chyba 331 - fajny kolor, ale szybko się ściera




6. brokatowe:
- Avon, Ruby Slippers - kolor cudny i ślicznie wygląda na paznokciach, ale szybko mi się ścierają końcówki :/
- Avon, Pink Radiance - MÓJ ULUBIONY!!! kocham go, bo super kryje, długo wytrzymuje, nie odbarwia 
- Avon, Golden Rose - ze złotymi drobinkami, może być, choć nie lubię złota
- Avon, Berry Pretty - nic specjalnego




7. francuski manicure
tyle złych opinii czytałam na temat tego zestawu, ale mnie on zadowala - piękny mani wychodzi mi na stopach bez używania pasków, na dłoni wolę się w to sama nie bawić, bo kiepski efekt




8. Efekty specjalne:
- lakier Essence, 07 Soft touch - lubię
- lakier Delia, 07 czarny pękacz - mój pierwszy i jedyny pękacz, daje radę choć szybko gęstnieje w butelce
- naklejki Avon - takie sobie



Z tymi to sama nie wiem co zrobić... Strasznie spodobała mi się cała seria Floral w Oriflame, więc kupiłam wszystkie odcienie lakierów, ale niestety równie strasznie mnie one rozczarowały :/. Te tutaj są nieużywane, nieotwierane - stoją i się kurzą.




Mam nadzieję, że uda mi się tu częściej wpadać, bo ostatnio mam z tym problem...