Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 września 2016

Tydzień VI: produkty do pielęgnacji dłoni i stóp (wyzwanie TrustedCosmetics)

Wyzwanie już się skończyło, ale ja postanowiłam zaprezentować Wam jeszcze kosmetyki, których na co dzień używam do pielęgnacji dłoni i stóp. Ominęłam tydzień dotyczący Ulubionych perfum, bo po przejrzeniu "toaletki" okazało się, że nie mam się czym pochwalić. Jakoś tak wyszło, że zeszłam z ilości a to, czego teraz używam to jedna mgiełka (Mariza, Green Tea) i dwie wody perfumowane (Giorgio Armani, Si i Avon, Little Lace Dress) na zmianę. W dzisiejszej kategorii jest większa różnorodność zatem zapraszam



Oczyszczanie awaryjne.
Wiadomo, że nie ma jak woda i mydło, ale jak wiecie uwielbiam buszować w sh, dlatego od jakiegoś czasu w mojej torebce zawsze znajdzie się coś do mycia dłoni. Hitem stały się żele antybakteryjne Bath&Body Works (teraz zapach Sweet Pea) oraz widzicie tu nowość dla mnie czyli piankę do mycia dłoni, Vicks. Nie będzie następcą żeli, ale podoba mi się forma.


Nawilżanie - dłonie.
W domu najczęściej korzystam z przecudnie pachnącego balsamu Miss Nails, SPN Nails na zmianę z kremem czekoladowym Oriflame. W torebce za to mam przy sobie krem Yves Rocher a masełko do skórek Silcare to gratis z gazety i ciągle nie umiem wyrobić w sobie regularności jego używania, więc widać, że mogłam sobie podarować ten zakup.


Peelingowanie.
Akurat mam dwa peelingi specjalnie przeznaczone do dłoni. Ten w słoiczku Vie Heavenly hands pochodzi z sh a drugi to Eveline, 8 w 1. Często w tym celu wykorzystuję też bardzo tłuste, parafinowe peelingi, które nie sprawdziły się do oczyszczania ciała. Nie używam peelingów do stóp, bo uważam, że nie ma takiego, z którego byłabym zadowolona - niezastąpionym gadżetem jest w tym wypadku tarka do stóp, ale zapomniałam o niej robiąc zdjęcie :/


Nawilżanie - stopy.
O ironio! Latem, kiedy stopy potrzebowały tego bardziej niż zwykle, jakoś nie było mi po drodze z regularnym nawilżaniem. Jednak jak już sobie o tym przypomniałam to używałam kremu nawilżająco-regenerującego Amaderm na zmianę z nawilżająco-wygładzającym kremem Mariza (w opakowaniu po kremie SheFoot też już jest ten lawendowy).


Inne.
Z produktami z powyższego zdjęcia nie udało mi się jeszcze dobrze zapoznać. Dezodorant odświażający i jedwab w spray'u to dla mnie zbyteczne kosmetyki, które mam, bo znalazły się w zamówionych przeze mnie pudełkach. Nie wiem czy uda mi się je zużyć przed terminem ważności.

Lubię sobie czasem dogodzić pielęgnując dłonie czy stopy w ten sposób. Rękawiczki czyli maskę-kompres Dermo pharma trzymam na wczesną jesień a skarpetki Exclusive Cosmetics użyłam tuż po zakończeniu wakacji i muszę powiedzieć, że jestem zadowolona. Ich działanie przedłużyłam zakładając na stopy bawełniane skarpetki na noc i efekt był imponujący!

Jakiś czas temu zaopatrzyłam się w taki oto bawełniany zestaw i jestem skłonna polecić go każdemu. Rękawiczki pomagają mi zwłaszcza zimą kiedy moje dłonie źle reagują na mróz a skarpetki niemal przez cały rok, ciężko robi się tylko latem.


I to już wszystko z mojej strony jeśli chodzi o wyzwanie Opróżniamy kosmetyczki. Myślałam, że zrobię to inaczej, ale plany i zamiary swoje a rzeczywistość swoje. Cieszę się, że się zgłosiłam, bo trafiłam dzięki tej akcji na wiele ciekawych blogów i poznałam kosmetyki, którym w najbliższym czasie z pewnością warto się przyjrzeć. Brakowało mi w tym wyzwaniu tygodnia włosowego, choć pewnie też miałabym problem z jego realizacją.


A jak Wy dbacie o dłonie i stopy?

środa, 31 sierpnia 2016

Tydzień IV: Kosmetyki do pielęgnacji ciała (wyzwanie TrustedCosmetics)

Idąc za ciosem postanowiłam się spiąć i ostatniego dnia wakacji umieścić kolejny post realizujący wyzwanie TrustedCosmetics. Tym razem przyszła pora na kosmetyki do pielęgnacji ciała


Ta kategoria jest bez wątpienia moją ulubioną i w związku z tym najbardziej obszerną (choć pod względem ilości produktów będzie chyba porównywalna z kosmetykami do pielęgnacji twarzy). Zarówno tutaj, jak się za chwile o tym przekonacie, jak i w moich zapasach w zakamarkach. Jednak wzorem poprzednich tygodni, dziś pokażę Wam tylko to, czego aktualnie używam.

Zacznijmy zatem od szeroko pojętej pielęgnacji czyli oczyszczania i nawilżania ciała.

 Dwa żele pod prysznic Avon: Rio Coctail i Revitalising. Pierwszy to limitowana edycja na tegoroczne lato a drugi to zapach, do którego wróciłam, bo bardzo mi się podoba. W tej kategorii zawsze królują u mnie żele firmy Avon, bo uważam, że mają bardzo dobry stosunek jakości do ceny a poza tym, zapachy są nietuzinkowe. Jak mam więcej czasu na prysznic to wybieram żel Dove Słodki krem z piwonią - jego gęstość może być zaletą, ale ja raczej nie przepadam za kremowymi żelami.

 Raz na jakiś czas robię sobie złuszczanie naskórka. Aktualnie używam kawowego żelu peelingującego pod prysznic Perfecta na zmianę z Żurawinowym z The Body Shop (zakup z sh). Nie są to zdzieraki wybitnej mocy, ale oba bardzo przypadły mi do gustu pod względem zapachu i działania na co dzień. Od dawna próbuję zużyć też peeling solny Bingo Spa, ale przez jego sypką formułę nie idzie mi to dobrze i ciągle przysparza nerwów i stresów pod prysznicem.

 Czasem żel pod prysznic zastępuję inną formą i wówczas wybieram olejek pod prysznic Avon, białą glinkę myjącą Bania Agafii albo piankę oczyszczającą Avon. Lubię testować tego typu udziwnienia i powyższe trio bardzo dobrze sprawdza się w swojej roli. Walory zapachowe są ich kolejnym plusem.

 Bardzo rzadko korzystam z kąpieli i zwykle używam w tym celu żeli pod prysznic, ale czasem robię wyjątek dla soli. Mam ich przeogromny wybór a widzicie tu te, które wyjątkowo cenię. Solankę z minerałami z Morza Martwego Bingo Spa lubię chyba najbardziej, bo swoim zapachem przywołuje miłe wspomnienia, sól z Wieliczki jest przewydajna a ta niebieska Bingo Spa to w sumie zwyklak, ale po ubytku widać, że często z niej korzystam. Nie widzę miedzy nimi różnicy pod względem działania.

 W kategorii nawilżaczy bardzo rzadko wracam drugi raz do znanego mi kosmetyku, jest ich bowiem na rynku tak wiele, że mam raczej ochotę ciągle poznawać nowe. Odkryciem tego roku są bez wątpienia dwa produkty: balsam orzeźwiająco-energetyzujący Vianek oraz balsam hipoalergiczny Pat&Rub. Oba posiadają bardzo wygodne opakowania oraz mega przyjemne zapachy i rewelacyjne działanie. Niedawno polubiłam też olejki nawilżające do ciała. Z zaprezentowanych powyżej na szczególne uznanie zasługuje z pewnością ten w mini opakowaniu Kwiat wiśni Tso Moriri, bo ten multiregenerujący po depilacji Eveline nie wyróżnia się niczym specjalnym. Dwufazowy balsam Avon to produkt z oferty zimowej, jednak przez błyszczącą poświatę, którą zostawia na ciele staram się zużyć go latem na odkryte ciało, co jest męczące, bo zapach, choć bardzo przyjemny, do typowo letnich nie należy.
Nie widać tu niczego do walki z cellulitem i rozstępami, gdyż dałam sobie z tym spokój.

 Nie umiem korzystać ze zwykłych żeli pod prysznic przy higienie intymnej - podświadomie czuję wówczas jakiś dyskomfort, dlatego od zawsze towarzyszą mi specjalne produkty do tego celu. Gdybym miała policzyć to chyba produkty firmy Venus wybieram najczęściej (choć ostatnio bardzo polubiłam się z pianka Green Pharmacy) a zapach zielonej herbaty biorę w ciemno bez względu na markę.

 Zazwyczaj wybieram antyperspiranty w formie kulki. Jest to dla mnie najbardziej wygodne rozwiązanie i po raz kolejny spotykam się z niepozostawiającą białych śladów a bardzo przyjemnie pachnącą kulką Activelle firmy Oriflame. Sztyft Rexona bardzo mnie rozczarował, bo brudzi ubrania a spray CD granat, mimo przecudnego zapachu i braku obecności aluminium, nie radzi sobie dobrze z ochroną przed brzydkim zapachem.

Z kolei depilacja to temat, który co jakiś czas traktuję po macoszemu. Robię to niemal codziennie, ale najważniejsze są dla mnie maszynki a nie preparaty ułatwiające golenie (jak skończę opakowanie żelu czy pianki do golenia to długo nie kupuję nowego). Przeważnie używam maszynek Wilkinson a na wyjątkowe okazje wyciągam maszynkę Venus. Dla lepszego poślizgu korzystam z aktualnie używanych żeli pod prysznic.


Tak to u mnie wygląda. Jestem ciekawa czy w tej kategorii spotkam się gdziekolwiek z minimalizmem, bo dla mnie bardzo ważna jest różnorodność. Każdego dnia wybieram inny zapach, kolor czy formę używanego kosmetyku. Nawet z balsamami mam przeważnie tak, że nie używam tego samego dzień po dniu.
A jak jest z tym u Was?

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Tydzień III: Kosmetyki do makijażu (wyzwanie TrustedCosmetics)

Kolejny tydzień, kolejna odsłona mojej kosmetyczki - to mógłby być wstęp, gdybym nie narobiła sobie takich zaległości. Tymczasem koniec wakacji za pasem a ja biorę się za temat, który miałam w planach zrealizować 2 tygodnie temu. Póki jeszcze początek roku szkolnego nie porwał mnie w wir przygotowań, zobaczcie czego używam na co dzień do makijażu


Podzieliłam dziś wszystko na 3 kategorie, oto pierwsza

Twarz
 Widzicie tu BB Gold Skin79, który ujarzmiam pudrem bambusowym e-naturalne przy użyciu pędzla no name (otrzymałam go kiedyś jako gratis do zakupów z okazji otwarcia kolejnego sklepu Rossmann w moim mieście). Testuje również 2 odcienie pudru matującego Annabelle Minerals i mam zamiar w najbliższym czasie zakupić większe opakowanie. Plamy zakrywam korektorem Avon.

Oczy
 Okres wakacyjny sprzyja lenistwu także w kwestii makijażu, więc ostatnio obowiązkowo tylko tusz do rzęs Scandaleyes Rimmel żelowa kredka do kresek Tropical Storm lub Savage Avon. Jak mam więcej czasu i wybieram inną kredkę niż tu widzicie, to wówczas stosuję także bazę pod cienie Avon, aby uniknąć odbicia kreski na powiece. Żel do brwi RevitaLash obecnie także jest mało używany, podobnie jak korektor pod oczy Avon. Mini tusz do rzęs IsaDora zabieram na wyjazdy.

Usta
W tej kategorii jedynie peelingująca pomadka Sylveco. Szminek nie używam* (chociaż mam ich kilka) a kiedy odkryłam tę pomadkę, to w odstawkę poszły również tak lubiane przeze mnie błyszczyki.
* Kiedyś, jak miałam jeszcze ładną, czystą twarz, to zużyłam jedną szminkę i byłam z niej bardzo zadowolona (odcień o ile pamiętam Lilac Shimmer). Potem problem wyprysków się nasilił a moim zdaniem widok takiej problematycznej twarzy z kolorową szminką na ustach (już nie wspomnę o tak modnych ostatnio wyrazistych kolorach!) jest okropny.


Tym razem jak widzicie - minimalizm. Tego używam a nie widzę sensu pokazywania zapasów. Jeśli o nie chodzi to najwięcej mam pudrów sypkich (odstawione na rzecz mniej inwazyjnego pudru bambusowego) a potem kredek do kresek. Chociaż w kwestii kredek to raczej nie zapasy a alternatywne rozwiązania, bo posiadam kredki w różnych odcieniach (granat i czerń królują, choć czarnych kresek nie miałam już baaardzo długo) i używam ich w zależności od nastroju. W zapasie także jakiś krem tonujący, podkład w płynie i dwa opakowania sypkiego podkładu mineralnego, ale lepiej współpracuje mi się z AM. Tusze mam tylko te dwa i już zaczęłam się rozglądać za czymś nowym, ale szczęśliwie dowiedziałam się, że załapałam się do testu tuszów na Wizażu :)


Tymczasem. Pędzę zerknąć do Waszych kosmetyczek!

sobota, 20 sierpnia 2016

Tydzień II: Kosmetyki do pielęgnacji twarzy (wyzwanie TrustedCosmetics) + wyniki mini rozdania

Za dalszą realizację wyzwania biorę się z pewnym poślizgiem. Nie spodziewałam się, że będę miała problemy już od samego początku, ale tak to bywa.


Tym razem będą to kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Tych chyba u mnie jest najwięcej, ale dziś postanowiłam pokazać tylko aktualnie używane przeze mnie a nie pochowane jeszcze w zapasach (no, z małym wyjątkiem). Od razu uprzedzę, że nie wszystkich pokazanych dziś kosmetyków używam każdego dnia ;) To taka moja pielęgnacyjna podstawa.


Oczyszczanie
 Od kilku lat królują tu pianki oczyszczające. Teraz akurat kończę Pharmaceris (następna będzie Tołpa, jak tylko do mnie dotrze). Po piance stosuję żel głęboko oczyszczający Tołpa (zamówiłam a potem zobaczyłam, że to męski... bardzo polubiłam jego zapach ♥) lub rumiankowy żel Sylveco z pomocą chińskiej silikonowej myjki do twarzy (rano używam już samego żelu).


Tonizowanie
 Ostatnio najczęściej wybieram tonik ogórkowy Ziaja - nie powiem, żeby był rewelacyjny, ale jest najlepszy z tych, co teraz mam otworzone. Ten Theo Marvee znalazł się w Shinyboxie i jakoś nie mogę go skończyć a z kolei tonik Eveline przez jakiś czas bardzo dobrze służył mi do zmywania oczu (dopóki nie doczytałam, że to tonik micelarny a nie płyn ;))


Nawilżanie
 Tu skromnie, bo szczęśliwie udało mi się pozbyć zalegających zapasów. Na dzień wybieram krem Effaclar Duo +, ale to dopiero parę dni, więc mogę jedynie powiedzieć, że zapach ma śliczny. Na noc krem z 10% kwasem migdałowym Pharmceris na zmianę z emulsją Golden Snail Skin79 (bardzo wydajna bestia!). Pod oczy walczę z kremem Oeparol, ale już rozglądam się za czymś innym.


Demakijaż
 Wielkie butle płynów micelarnych! Jest to rozwiązanie ekonomiczne, choć w podróży mało wygodne. Przy prezentacji mojej kosmetyczki otrzymałam komentarz od zaczarowaneej, że wybrałaby tylko jeden płyn (z dwóch pokazanych przeze mnie) - gdybym wtedy miała różowego Garniera to też bym tak zrobiła :). Jest to bowiem chyba najlepszy i najbardziej uniwersalny płyn micelarny jaki do tej pory przyszło mi używać! Kiedyś myślałam tak o płynie Physio Tołpa, ale kolejna butelka zmieniła moją o nim opinię i przestałam zmywać nim oczy. Z kolei płyn Owies Green Pharmacy dobrze zmywa oczy, ale nie lubię przecierać nim twarzy, więc chcąc nie chcąc musiałam dźwigać obie butle. Teraz w końcu mam Garniera!


Peelingowanie
 Najchętniej wybieram peeling drobnoziarnisty Mariza - to już moje kolejne opakowanie i myślę, że morelowy Soraya będzie jego godnym następcą. Nie mogę się przekonać do wersji gommage Avon, miałam już z żeń-szeniem i wiem, że przy mojej cerze powinnam właśnie takich używać. Kremowy z olejkiem arganowym jest bardzo delikatny, ale rzadko go wybieram. Peeling w płatkach NIP+FAB to gadżet z sh, dobry na wyjazdy, ale również nie przepadam za taką formą.


Maseczkowanie
 Jak na leniwca przystało, przy robieniu zdjęć zaczęłam od masek-gotowców, ale w pielęgnacji od jakiegoś czasu wybieram je coraz rzadziej. Jak widzicie, pod względem ilościowym Avon (Planet Spa) rulez ;) Maseczka błotna jest chyba moim jedynym ulubieńcem, do którego wracam ilekroć mi się skończy. Polubiłam też czekoladową a o tej glinkowej z olejkiem arganowym nie mam zdania, bo za mało ją znam. Czarnych wynalazków Clearskin kiedyś używałam regularnie (to w większej tubce to raczej gęsta pasta do mycia, której czasem pozwalałam dłużej zostać na twarzy), ale teraz się ich boję. Maskę korygującą Bielenda do tej pory miałam tylko raz na twarzy, ale w końcu dorwałam serum z tej serii, więc chyba się zmobilizuję do stosowania duetu.

 Coś co ostatnio lubię najbardziej czyli sypkie glinki! Nie myślałam, że tak mi się spodobają, bo początkowo przerażało mnie to rozrabianie i odmierzanie. Teraz doszłam do wprawy i mało kiedy muszę korygować proporcje :). Najczęściej i najchętniej wybieram białą glinkę Mokosh, bo jest rewelacyjna! Z musu jest to także francuska glinka różowa e-naturalne, bo (pewnie zaraz mnie zlinczujecie) termin miała do czerwca... (ale to sypki półprodukt, co?) Brązową i żółtą glinkę CosmoSpa wybieram najrzadziej, bo jeszcze nie zachwyciły mnie tak jak biała i w przeciwieństwie do różowej, mogą poczekać.
Na zdjęciu widzicie także wodę różaną, której używam i do rozrabiania masek i do tonizowania twarzy a także skompresowane maski w płacie, które stały się dla mnie nieodzowne w glinkowej pielęgnacji.

 Na koniec takie oto saszetkowce, które zabieram zwykle ze sobą na wyjazdy, ale przeważnie o nich zapominam. Jest to jednak niezbędnik w mojej kosmetyczce, po prostu lubię wiedzieć, że je mam ;).
Najbardziej jestem ciekawa tej kociej maski Skin79 i już kilka razy do niej podchodziłam, ale chcę od razu przygotować foto materiał na post, więc szybko entuzjazm mi stygnie...



Prawdę mówiąc, nie wiem czy dobrze podeszłam do tematu. Specjalnie nie zaglądałam na Wasze blogi z realizacją tego tygodnia, żeby się nie sugerować tylko zrobić po swojemu. Nie wiem czy wystarczy Wam to, co napisałam o poszczególnych produktach - może w niektórych przypadkach warto było powiedzieć coś więcej, lepiej to zaprezentować, ale chciałam dać taki ogólny pogląd na to, czego używam w pielęgnacji twarzy a szersze opinie być może pojawią się, someday... Jeśli coś szczególnie Was zainteresowało.
Tym razem zapomniałam o papce trądzikowej Jadwiga i plasterkach na krosty Beauty Formulas (nie wiedziałam gdzie je podpiąć) oraz o północnym czarnym mydle detox Natura Siberica (tak dawno go nie używałam).



- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 
Wyniki mini rozdania

Zgłosiło się 9 osób i maszyna losująca w postaci mojego syna wybrała numer 4 czyli

Dorotxy

Gratuluję i czekam na dane do wysyłki :)

niedziela, 31 lipca 2016

Tydzień I: Co zawiera Twoja kosmetyczka? (wyzwanie TrustedCosmetics)


Kobieca kosmetyczka - temat rzeka...
Ciekawi mnie czy któraś z Was posiada tylko jedną kosmetyczkę? Wątpię. Ja mam ich kilka(naście): małe, duże, ładne, zwyczajne itp. I w większości leżą sobie w szafie, nieużywane. W każdej coś tam jest -  w jednej kosmetyki z długą datą, które czekają aż zużyję zapasy, w innej zapomniane przeze mnie gadżety kosmetyczne czy inne śmieci. Tak czy inaczej, żadna nie stoi pusta, ale też żadnej nigdzie nie zabieram ze sobą. Nawet na dłuższe wyjazdy wolę spakować kosmetyki luzem niż tracić miejsce na kosmetyczkę...

Zastanawiałam się jak podejść do tego posta, było nie było chyba najłatwiejszego, i postanowiłam pokazać to, co jest mi niezbędne podczas wszelkich wyjazdów, obojętnie czy takich weekendowych czy dłuższych. Zauważyłam, że nie ma dla mnie znaczenia długość wyjazdu - to, co dziś pokaże jeździ ze mną zawsze tam, gdzie wyjeżdżam na dłużej niż dobę.


Zacznę od najważniejszego czyli od kosmetyków do makijażu:
I mamy tu sprawdzony przeze mnie i idealnie minimalistyczny zestaw na lato! BB Gold Skin79 przyprószony pudrem bambusowym e-naturalne (niech nie zmyli Was opakowanie!) przy użyciu pędzla no name. Do tego żelowa kredka z Avonu w ukochanym odcieniu Savage, tusz do rzęs Rimmel i żel do brwi RevitaLash. Na paznokcie ulubiony różowy odcień Rimmel Neon Fest i jestem gotowa :)
EDIT: Zapomniałam tylko o zawsze i wszędzie obecnej ze mną pomadce peelingującej Sylveco, ale jest to dla mnie taka oczywistość, że nigdy nie muszę jej specjalnie pakować.


Teraz przejdźmy do pielęgnacji ciała:
Tutaj również minimalistycznie, bo wybrałam uniwersalny szampon do włosów i ciała Bio IQ, do tego orzeźwiająco-energetyzujący balsam do ciała Vianek w wygodnym opakowaniu z pompką a jako dopełnienie, mój ostatnio ulubiony zapach z Avonu czyli Attraction.


Pielęgnacja włosów
Niezastąpione trio czyli szczotka TT, której używam tylko przed myciem, szampon Alterra z kofeiną (co prawda wolę ten z granatem, ale już mi się skończył) i maseczka do włosów ciemnych Pilomax.

Ponadto wszelkie gadżety ujarzmiające moje kosmyki: spinki, gumki i wsuwki.


Oczyszczanie twarzy
Płyn micelarny Green Pharmacy, który służy mi do zmywania oczu, płyn micelarny Tołpa do zmywania twarzy i pianka głęboko oczyszczająca Pharmaceris do mycia twarzy. Nie mogłam tu zapomnieć o płatkach kosmetycznych Carea.
Niestety, ale w tej kategorii nigdy nie udaje mi się zaoszczędzić miejsca ;)


I przyszła pora na misz-masz czyli różności kosmetyczne
Od góry: krem do rąk AA, dezodorant w kulce Oriflame i krem nawilżająco-regenerujący Amaderm, którego używam głównie do stóp. Do paznokci dodatkowo odżywka InstaDri oraz biedronkowy zmywacz w płatkach Tami i niżej krem stylizujący Goldwell, którego nie lubię, ale od biedy wygładza moje niesforne baby hair, peeling w płatkach NIP+FAB oraz krem z kwasem 10% Pharmaceris.
To białe okrągłe to odsypana papka do cery trądzikowej Jadwiga, plasterki na krosty Beauty Formulas i chiński wspomagacz oczyszczania twarzy. (szczotka zapodziała się tu przypadkowo)


I tyle!
Próbowałam przedstawić tu mój absolutny must have (wyjazdowo)kosmetyczny, w którym przeważa ogólno rozumiana pielęgnacja i, jak łatwo zauważyć, zawarłam w nim niemal wszystko z całego wyzwania. Kolejne posty tematyczne będą oczywiście obszerniejsze, napiszę o poszczególnych kosmetykach nieco więcej a być może pojawi się też tu coś nowego (jeszcze do końca sobie tego nie rozplanowałam).

Tymczasem jestem ciekawa jak prezentują się Wasze kosmetyczki i czy wśród Waszych ulubieńców znajdą się jakieś elementy wspólne z moimi?

piątek, 29 lipca 2016

Wyzwanie TrustedCosmetics - Opróżniamy nasze kosmetyczki

Zwykle nie zgłaszam się do wyzwań czy akcji testowania kosmetyków, ale jak wczytałam się w maila od TrustedCosmetics to z zaciekawieniem weszłam na stronę i postanowiłam dołączyć. Bardzo spodobał mi się pomysł, który oprócz oczywistych porządków w kosmetyczce, pomoże mi także ogarnąć nieco i zapanować nad samym blogiem. Potrzebuję takiego kopa, bo lista produktów wartych wspomnienia (nie tylko w denku) rośnie a jak już siadam do pisania to szukam czy czasem nie mam jakiegoś lakieru do pokazania, bo tak łatwiej i szybciej ;)

Akcja skierowana jest do wszystkich blogerek, nie ma ograniczeń. Warunkiem są chęci i wytrwałość, bo akcja będzie trwała 6 tygodni. Co tydzień w niedzielę na stronie pojawi się tematyczna zajawka i zadaniem blogerek będzie odnieść się w poście u siebie do danej kategorii, prezentując swoich ulubieńców i produkty godne polecenia (tu też nie ma granic - można pokazywać tyle, ile się chce). Brzmi wspaniale, bo przecież nie ma nic lepszego niż pisanie o tym, co się naprawdę lubi, no nie?

Plan wyzwania przedstawia się następująco:








Start w niedzielę 31 lipca, więc jeśli pomysł spodobał się i Wam to zachęcam do dołączenia! :)

A może już się zgłosiłyście? Jestem bardzo ciekawa kto ze znajomych też weźmie udział.