Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lee stafford. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lee stafford. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 października 2015

Denko - wrzesień

Tak pięknej soboty jak wczoraj nie było już dawno! Ciepło, słonecznie, leniwie i bardzo pozytywnie. Myślałam nawet, że uda mi się wyjść z domu, ale wszystko obserwowałam z balkonu, bo musiałam skończyć książkę, która bardzo mnie wciągnęła i w końcu ogarnąć nieco dom, obiad i zdjęcia do denka. Trochę udało mi się zużyć a sporą część koszyczka zajmowały też wyrzutki, które były wynikiem porządków, więc wszystko się już przesypywało w szafce.
Na początek jednak denko

1. Sylveco, tonik hibiskusowy - miałam zamiar wyrobić się z recenzją jeszcze we wrześniu, ale się nie udało, więc niedługo o nim napiszę.
Teraz: tonik z perłą i kawiorem Theo Marvee
2. Ziaja, oliwkowy płyn micelarny - pisałam o nim tutaj. Bardzo przyjemny produkt, niedrogi, więc z pewnością wkrótce do niego wrócę.
Teraz: woda micelarna Allverne i płyn micelarny Czysta Skóra Garnier
3. Beauty Formulas, plasterki na krosty i plamy - kolejne opakowanie jest u mnie, więc jestem z nich zadowolona.
Teraz: to samo
4. Hean, płyn micelarny 3 w 1 - recenzja tutaj. Spisywał się bardzo dobrze, świetnie radził sobie z demakijażem oczu i jest tani, więc również do niego wrócę.
Teraz: patrz Ziaja

5., 6., 7. Avon, żel pod prysznic Energising, Naturals Jagoda i Orchidea oraz Revitalising  - wszystkie 3 o bardzo przyjemnych zapachach, gęste i wydajne. Odkryciem był ten Jagoda Orchidea, bo zapach mnie urzekł. Wszystkie pewnie jeszcze się u mnie pojawią.
Teraz: coś z zapasów...
8. Mariza, płyn do higieny intymnej - kolejna flaszka, bo zapach bardzo mi się spodobał, ale tym razem miałam problemy z pompką. Zacinała się a pod koniec całkiem przestała działać, więc musiałam lać go na rękę a przez to stracił na wydajności, bo to był wcześniej jego ogromny atut. Być może wrócę jeszcze jak się pojawi w promocji.
Teraz: płyn Active, Avon
9. Soap&Glory, żel pod prysznic mini - bardzo przyjemny zapach, buteleczka w sam raz na weekendowe wyjazdy. Minusem jest odkręcanie, ale da się to jakoś wytrzymać raz na jakiś czas. Jak trafię w sh to wrócę.
Teraz: zużywam zapasy...

10. Avon, dezodorant Luck - zapach bardzo przyjemny, urocze opakowanie, ale użyłam go tylko kilka razy, bo większość TŻ wypsikał zabijając meszki miotaczem ognia...
11. Mariza, mgiełka do ciała Sweet Fruits - przyjemny odświeżacz na co dzień, jednak zapach (przypominający mi starą, dobrą oranżadę) nie uzależnił mnie tak jak poprzednia wersja, Green Tea, której mam już zapas.
Teraz: mgiełka Fresh Citrus
12. Avon, woda Up to You - zapach urzekł mnie w katalogu, więc trafił na listę dla Mikołaja, jednak szybko mi się znudził, bo nie pachniał tak ładnie i ostatecznie ledwo go wymęczyłam. Nie wrócę.
Teraz: coś z zapasów...

13. Avon, szampon BB - kupiłam całą serię i dzięki niemu zmieniłam nastawienie do linii AT. Zerwałam z tymi szamponami, bo wszystkie pachniały mi tak samo, więc przestałam wierzyć w obiecywane cuda i dziwy a ten jest inny. Przyjemnie pachnie i dobrze się spisuje na włosach, nie obciąża ich, nie plącze i nie tępi, włosy są gładkie, ładnie się błyszczą, choć to pewnie nie tylko jego zasługa, ale mam ochotę jeszcze wrócić.
Teraz: mini szampon Joanna
14. Lee Stafford, kuracja głęboko odżywiająca z olejkiem arganowym - włosy faktycznie były gładkie, jedwabiste i lśniące, więc obietnice spełnione! Zapach trochę dziwny i nie wiem czy to tylko zasługa olejku arganowego czy też kończącego się terminu, ale dało się znieść. Nie wrócę, bo te produkty są drogie a aż tak mnie nie zachwyciła.
Teraz: maska pani Potter's

15. Avon, krem do stóp i łokci - ulubieniec do stóp, więc ciągle do niego wracam.
Teraz: krem na pękające piety Mariza
16. Soap&Glory, mini masło do ciała - patrz pkt. 9. Tu dodam jeszcze, że nawilżenie jest odpowiednie a zapach na ciele czuć jeszcze pod koniec dnia, więc jest naprawdę bardzo trwały.
Teraz: różności z zapasów
17. Beauty Naturalis, balsam do ciała Aronia - miał wzmacniać naczynka, więc używałam go z wielkim zainteresowaniem a po całym opakowaniu tego raczej mleczka niż balsamu mogę stwierdzić, że bliżej mu jednak do bubla. Nic nie redukował, ciężko też teraz stwierdzić czy wzmacniał, bo nie ma jak tego sprawdzić. Z opisu zgadza się jedynie to, że pielęgnuje skórę, sprawia, że jest miękka, wygładzona i przyjemna w dotyku, ale to potrafi wiele balsamów. Plus za przyjemny zapach i szybkie wchłanianie, ale nie skłoni mnie to do powrotu.
Teraz: kilka różnych produktów z zapasów
18. Eveline, odmładzający krem do rąk - i znowu przerost treści nad formą... Zwykły krem jakich wiele, przyjemnie pachnie, dobrze się wchłania, ale nie nawilża tak jak lubię i nie odmłodził moich dłoni. Nie wrócę.
Teraz: krem Kropla Zdrowia i inne

19. BeBeauty, zmywacz w płatkach - bardzo dobrze sobie radził z jasnymi lakierami, choć płatki wydawały się być słabo nasączone płynem (nie tak jak te Ferity). Pod koniec przyspieszyłam, bo bałam się, że całkiem wyschną. Nie wrócę raczej, bo wolałabym mniejsze opakowanie, ale podobnych płatków chętnie będę wypatrywać, bo to ciekawa odskocznia od zwykłego zmywacza.
Teraz: Cleanic z JoyBoxa (oprócz tego normalny zmywacz z Rosska)
20 Mariza, porcelanowy preparat do regeneracji paznokci - lubiłam go, bo był bardzo wydajny i  dawał efekt mlecznych paznokci, ale w kwestii wzmocnienia nic się nie zmieniło. Paznokcie mam słabe, kilka stale się rozdwaja a nawet rozczwarza, więc nie ma sensu wracać.
Teraz: odżywka wybielająca Manhattan
21. Eveline, korektor 8 w 1 kryjąco-rozświetlający z olejkiem arganowym - bardzo ładnie krył moje cienie pod oczami, nie zbierał się w zmarszczkach, rozjaśniał spojrzenie. Przyjemnie mi się go używało i wrócę do firmy, ale tym razem wezmę chyba Art scenic, bo również czytałam pozytywne opinie.
Teraz: pod oczy nic... Na twarz kamuflaż Catrice.
22. Carea, płatki  kosmetyczne - uwielbiam.
Teraz: to samo


Próbki i inne
Krem do rąk Mister Milano pięknie pachniał i spisywał się w porządku w kwestii nawilżenia, ale nie wiem czy cena przekonałaby mnie do zakupu. Bardzo spodobał mi się też krem rozjaśniający przebarwienia Ava Cosmetic, bo ładnie uspokajał cerę po nocy, ale tonę w zapasach i nie mogę się teraz skusić na pełnowymiarowe opakowanie. Pędzel do nakładania maseczek Avon gubi włosie podczas używania, więc już się zużył i teraz chyba poszukam czegoś innego. Z próbek produktów Tso Moriri najbardziej spodobał mi się mus wiśniowy tylko z ewentualnym zakupem muszę poczekać aż uszczuplę zapasy. Tołpowy żel jest na mojej liście musthave.

Przeterminowane wyrzutki
Największy bubel ever czyli sztyft LSS! Zniszczył mi wiele ubrań a i tak nie chronił zadowalająco - nigdy więcej! Dermacol stosowałam jako korektor (dobrałam zły odcień, żeby móc go stosować jak podkład) i choć świetnie ukrywał to, co potrzeba to zdążył mnie paskudnie zapchać, więc poszedł w odstawkę. Podkład z Marizy kupiłam na wyprzedaży i mimo, że termin ważności upływa za nieco ponad miesiąc to już od kilku podejść (jeszcze przed wakacjami było pierwsze) nie da się go używać przez brzydkie rolowanie i okropny zapach. Szkoda, bo to prawe cała butelka... Reszta jak widać to błyszczyki, których nie zdążyłam zużyć przed terminem, odżywka do rzęs i tusz kobaltowy oraz najgorsze na świecie lakiery Vipera i Virtual! Ten żółty ma cienki pędzelek do zdobień, ale jak tu zdobić skoro odcień jest bardzo słabo napigmentowany a pędzelek ze sterczącymi na bok włoskami... A ten matujący to jeszcze większa tragedia, bo nawet nie zasycha na paznokciu, więc co tu mówić o matowieniu... 


Uff! Ledwie dobrnęłam do końca! Jak Wam poszło ze zużyciami ostatnio?

piątek, 3 kwietnia 2015

Denko - marzec

Przy okazji porządków domowych ogarniam dziś też kosmetyczne zbiory. Muszę się Wam przyznać, że siatę z pustymi opakowaniami chowam zwykle do szafy, żeby potem przejrzeć to jeszcze raz i zostawić opakowania, które jeszcze na coś będą mogły mi się przydać. I tym sposobem mam tam kilka takich siat, oczywiście nieprzeglądanych, więc dziś tylko pozbieram zakrętki i wszystko leci migiem do śmieci! Dość tego!
Dorzucę tam jeszcze siatę marcową i chyba zapcham cały zbiornik pod blokiem... Bo w marcu poszło mi bardzo dobrze.


Ciała oczyszczanie
1. Apart, żel pod prysznic algi i goji - kremowy żel o ładnym zapachu, ale nie na tyle, żebym miała do niego wrócić.
2. Nirvana Spa, peeling do ciała Vanilla Creme Brulee - zapach niezwykle delikatny, trzeba było się mocno wwąchiwać, żeby cokolwiek poczuć. Działanie peelingujące całkiem w porządku, więc jak uda mi się jeszcze nań trafić w sh to z przyjemnością skorzystam.
3. Isana, mydło w płynie - wszyscy mieli to i ja! Może rozejrzę się za jakąś inną wersją, bo z tego byłam zadowolona.
4. Tso Moriri, puder kąpielowy z olejem kokosowym Rajskie drzewo i awokado - czegoś takiego jeszcze nie miałam. Bardzo pachnący proszek, który barwi wodę po rozpuszczeniu. W wannie czuć jak skóra jest natłuszczana, pojawia się na niej olejowa warstwa, która jest nawet przyjemna. Lubię jak w kąpieli mi się pieni, ale czasami może być i tak. Może wypróbuję inne wersje.
5. Sanctuary Spa, żel pod prysznic - bardzo fajny żel z drobinkami nawilżającymi. Ostatnio, pisząc o peelingu, byłam chyba trochę niesprawiedliwa albo ten produkt jest po prostu lepszy. I zapach był ładniejszy (a to ta sama linia) i używanie przyjemniejsze. Może jeszcze się skuszę.
6. Marks&Spencer, kryształki do kąpieli Downton Abbey - przezroczyste, więc nie barwiły wody po rozpuszczeniu, ale zapach był przepiękny! Mocny, perfumowany, wyrazisty. Dodatkowych właściwości nie zaobserwowałam, ale mm jeszcze do testów płyn do kąpieli i balsam do ciała z tej serii.
7. NN, żółte kryształki do kąpieli - odsypka od koleżanki. Mniej pachnące niż te wyżej.

Ciała nawilżanie
8. Pat&Rub, rewitalizujące masło do ciała - pisałam o nim ostatnio tutaj. Świetne masło i z chęcią kiedyś wrócę.
9. Ekoa, masło do ciała Żurawinowa odbudowa - miała być recenzja, ale nie zdążyłam zrobić zdjęcia a w tym przypadku to było konieczne. Nie spotkałam się jeszcze z taką konsystencją masła, było zbite, z widocznymi "krupami", w kontakcie z ciepła skórą topiło się. Po posmarowaniu skóra błyszczała się jak pokryta olejem, więc nadawało się tylko na noc, pod pidżamę. Nawilżanie na bardzo dobrym poziomie (długotrwałe, podobnie jak w przypadku Pat&Rub), zapach przepiękny, ale ta oleistość (wręcz dusząca!) to nie dla mnie...
10. Eveline, luksusowe masło do ciała - zdecydowanie najsłabsze/najgorsze z prezentowanej trójki. Zapach bardzo ładny, łatwo się rozprowadzało, ale bardzo wolno wchłaniało. Skóra po aplikacji była biała i dopiero po chwili ta warstwa wsiąkała, kolor znikał. Używałam go coraz mniej, ale ciągle było tak samo. Nawilżanie takie w sam raz na co dzień, ale ja nie mam czasu na czekanie aż nogi będą w swoim naturalnym kolorze. Nie chcę więcej.

Włosom dogadzanie
11. Bania Agafii, maska do włosów Siedmiu sił - bardzo polubiłam te błyskawiczne maski, choć z każdą kolejną widzę mniej różnic między nimi :). Ta pachnie bardzo ziołowo, włosy nie są obciążone - dla mnie to wystarczy. Jak przetestuję wszystkie, które mam to wtedy wybiorę najlepszą.
12. Lee Stafford, olejek arganowy - używałam go tylko na końcówki, choć resztę z dłoni wcierałam czasem w całe włosy. Jest bardzo wydajny, ma przepiękny zapach, który długo czuć na włosach i dobrze radził sobie z nawilżaniem suchych końcówek, dodatkowo je nabłyszczając. Często widzę produkty tej marki w swoim sh, ale są to rzeczy używane a takich unikam - jak trafię na nówkę to z pewnością chapnę!
13. Alterra, szampon regenerujący Orzech macadamia i figa - znam tylko 2 szampony tej marki (jeszcze ten z granatem), lubię je i czasem do nich wracam.

Twarzy pielęgnowanie
14. Avon, serum wyrównujące koloryty skóry - pisałam o nim tutaj. Często wracam do niego (już od niemal 2 lat), choć już nie fotografuję twarzy przed i po w celu ujrzenia efektów. Polecam, sama też już mam kolejne.
15. Lirene, tonik 3 w 1 Redukcja przebarwień - przyjemny tonik o cytrusowym zapachu. Ciężko ocenić jak wpłynął na przebarwienia, bo był stosowany razem z avonowym serum. Zmienił moje spojrzenie na toniki, ale i tak wolę wodę różaną.
16. CosmoSpa, czarne mydło - recenzja tutaj. Teraz mam inne, może wrócę.
17. BeBeauty, płatki do demakijażu oczu - recenzja. Nie polubiłam, więc nie polecam.
18. Dermika, Skin Calligraphy serum Koncentrat piękna - wystarczyło mi na 5 razy. Ładnie pachniało, nie powodowało błyszczenia, szybko się wchłaniało. Nie wiem jednak czy chciałabym pełnowymiarowe opakowanie.
19. Visage Parfait, Creme Bar krem membranowy do twarzy - dużo spodziewałam się po opisie: "stymuluje naturalne procesy zdrowotne w skórze, odbudowuje barierę ochronną skóry i likwiduje skutki niewłaściwej pielęgnacji cery", zwłaszcza tym podkreślonym. Stosowałam na noc i dobrze się spisywał, ale nie było efektu WOW (choć może to ja za dużo sobie obiecywałam). Opakowanie 15 ml starczyło mi na cały miesiąc.

Kolorowanie
20. Mariza, puder ryżowy - mój ulubieniec.
21. Sensique, odżywka do paznokci - stosowałam ją głównie dla efektu mlecznych paznokci, bo dobroczynnego wpływu na płytkę nie zauważyłam.
22. Sensique, tusz do rzęs - chyba trafił mi się jakiś felerny egzemplarz, bo był suchy i długo trzeba było się namachać szczoteczką. Efekt to naturalnie podkreślone, podkręcone rzęsy, ale za długo trwało to czarowanie, więc wyrzucam.
23. Sylveco, odżywcza pomadka z peelingiem - recenzja. Odkrycie roku i już ulubieniec. Mam kolejną.
24. Ingrid, kredka do oczu i ust - prezentowałam ją tutaj. Bardzo fajna kredka, może skuszę się jeszcze na jakiś kolor.

Perfumowanie (na złoto)
25. Avon, Little Gold Dress - początkowo zapach bardzo mi się podobał, ale potem spowszedniał i z ulgą wykończyłam. Nie wrócę.
26. Avon, Rare Gold - bardzo elegancki i trwały zapach, trochę babciny, ale z pewnością ma coś w sobie. Używałam dawno temu, potem chciałam się pozbyć, ale nie było chętnych, więc musiałam zdenkować. Ku mojemu zaskoczeniu często byłam komplementowana, więc chyba dojrzałam, żeby tak pachnieć ;) Mimo to, nie wrócę, bo mam jeszcze wiele zapachów do wypróbowania.

Pozostałe o siebie dbanie
27. Carea, płatki kosmetyczne - stali bywalcy, ulubieńcy.
28. Ziaja, krem do rąk - krem w sam raz dla mało wymagających dłoni. Szybko się wchłania, ładnie pachnie, nawilża - taki na co dzień. Nie wiem czy wrócę.
29. Evree, wygładzający peeling do stóp - nie wierzę peelingom do stóp. Ten miał fajną, piankową konsystencję i ciekawy zapach (doczytałam, że to dzięki olejkowi lawendowemu), ale nie był w stanie zastąpić tarki do stóp. Nie wrócę.


Uff! Zeszło mi dłużej niż myślałam a sprzątanie czeka! Zmykam czym prędzej a Wy powiedzcie jak Wam poszło w marcu i czy znacie coś z mojego denka.