Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 4 czerwca 2015

Denko - maj

Post denkowy zazwyczaj pisze się sam, byle zacząć. No właśnie... Obrobione zdjęcia czekają, czas jest, tylko weny brak od paru dni! Zatem tym krótkim wstępem, zanim czas się skończy, zapraszam Was na przegląd pustych opakowań z maja.


Włosy:
1. Clear Woman, szampon przeciwłupieżowy Shine&Sleek - nie mam problemu z łupieżem, ale jakiś czas temu (chyba) po olejowaniu zaczęła mnie swędzieć głowa a szampon trafił się w Biedrze za 3 zł, więc nie musiałam się długo zastanawiać. Bardzo przyjemnie pachniał, zachęcał do siebie różowym kolorem, nie plątał włosów, swędzenie ustało (olejowanie też) i tym samym chyba się sprawdził. Może jeszcze kiedyś wrócę.
2. Bania Agafii, maska drożdżowa - składnik marcowego (?) ShinyBoxa. Przyjemny, mleczny zapach, wygodna konsystencja, działanie ok, choć ciężko się wypowiedzieć czy faktycznie wpłynął na pobudzenie wzrostu. Coś tam wyrasta, włosy mniej wypadają, ale stosuję sporo kosmetyków o takim działaniu i nie umiem powiedzieć, który z nich faktycznie pomaga. Maska spodobała mi się na tyle, że skusiłam się już na kolejne opakowanie. Być może przy okazji kolejnego pojawi się recenzja.
3. Bania Agafii, maska momentalna Blask i Elastyczność - dobra, błyskawiczna maseczka, która niestety nie zapobiega łamliwości i rozdwajaniu. Do tej już  nie wrócę, ale inne saszetkowe zobaczycie u mnie jeszcze nie raz.

Twarz:
4. Lirene, płyn micelarny z tańczącymi drobinkami - wygrana w rozdaniu. Z chęcią przetestowałam ten płyn, bo pamiętam jak wszedł na rynek i często pojawiał się na blogach. Pechowo zaczęłam przygodę z nim w momencie kiedy nie miałam niczego innego pod ręką i nie polubiliśmy się od pierwszego użycia. Nie jest przeznaczony do zmywania oczu, ale i tak go sprawdziłam i faktycznie była tragedia! Tusz jedynie rozmazany, kredka nienaruszona... Radził sobie z resztkami makijażu, ale do zmycia całego również się nie nadawał. Nie wiem po co te pielęgnujące drobinki w płynie micelarnym, który ma służyć do oczyszczania, zmywania makijażu? W toniku ok, ale w płynie??? Chyba tylko, aby cieszyć oko, bo faktycznie ładnie tańczą po wstrząśnięciu. Nie kupię, nie polecam.
5. Avon, pianka oczyszczająca Solutions - mój ulubieniec do demakijażu! Już niestety nie pojawi się w takiej odsłonie, teraz można ją kupić pod nazwą Nutra Effects. Nowa pachnie bardziej kwiatowo jak dla mnie, ale jest równie skuteczna. Na szczęście!
6. Ziaja, żel z peelingiem Liście Manuka - recenzja tutaj. Z chęcią wrócę.
7. Mariza, aksamitny fluid matująco-kryjący - kolejny ulubieniec twarzowy! Pięknie pachnie, dobrze matuje, nie ściera się z twarzy, nie tworzy efektu maski. Do właściwości kryjących można mieć pewne zastrzeżenia, ale wątpię czy w tej półce cenowej można znaleźć coś dobrego. Oczywiście wrócę.

Ciało:
8. Farmona, peeling myjący Mojito - przyjemny malec o zapachu drugiego z moich ulubionych drinków (w sumie to nie wyobrażam sobie peelingu o zapachu ginu z tonikiem ;)). Nie za wiele miał w sobie tych drobinek, ale na co dzień był w sam raz. Może wrócę a może skuszę się na inny zapach.
9. Avon, żel Naturals Lilia i gardenia - mam tyle tych żeli nakupionych w promocji typu 3 w cenie jednego, że w końcu muszę się ich pozbyć! Zapach nawet przyjemny, ale konsystencja tak rzadka, że żel uciekał z dłoni. Teraz używam innego i jest dużo lepszy, więc to pewnie tylko kwestia zapachu - jak masz dobrego nosa to trafisz na gęsty, jak w ruletce. Nie wrócę.
10. Mariza, żel Mango i Liczi - element zestawu. Świetny zapach, idealny na lato! Konsystencja ok, dobrze oczyszczał, nie wysuszał skóry. Czy pobudza? Nie wiem, ale przyjemnie było go używać. Teraz w kolejce ustawił się melonowy, potem może jaśminowy - jak się uda to i do tego wrócę, ale muszę trafić na wyprzedaż, bo w cenie katalogowej nie kupuję tych żeli. Uważam, że są za drogie.
11. Avon, żel Senses Energising - jeśli lubicie zapach zielska to ten żel jest w sam raz dla Was. Ja go polubiłam i może kiedyś jeszcze wrócę.

12. Green Pharmacy, pianka do higieny intymnej Biała akacja i zielona herbata - miałam już szałwiową, ale zapach tej o wiele bardziej przypadł mi do gustu. Bardzo polubiłam formę pianki do higieny intymnej, więc z pewnością wrócę, właśnie do tego wariantu zapachowego i wtedy pojawi się recenzja.
13. Floslek, balsam delikatnie brązujący - nie spodziewałam się, że ten balsam aż tak mi się spodoba! Zapach mega przyjemny, taki delikatnie waniliowy a działanie dokładnie takie jak zapewnia producent - nie sposób zrobić sobie nim krzywdy. Z dnia na dzień skóra nabiera lekkiego koloru, nogi (bo tylko tu go używałam) prezentują się bardzo ładnie, są nawilżone, gładkie, po prostu zadbane. Używałam go już od wczesnej wiosny, żeby nie szokować jak tylko odsłonię nogi - nie korzystam z solarium a przypadkowo złapana zeszłoroczna opalenizna już się zmyła ;). Być może wrócę, ale teraz używam innego o podobnym działaniu.
14. Mariza, serum arganowe do rąk - serum, więc faktycznie lekka konsystencja, ale działanie bardzo zadowalające. Krem świetnie nawilżał i pielęgnował dłonie, dodatkowo szybko się wchłaniał. Jedynym minusem jest opakowanie - forma pompki jest świetna, ale rurka jest prosta, więc tuż nad napisem "regenerujące" przestał nabierać produkt i trzeba było sobie radzić inaczej. A wystarczyłoby wstawić tylko trochę dłuższa rurkę (tak podejrzewam). Wrócę, jak trafię na równie dobrą promocję.

15. Avon, Planet Spa wygładzająco-oczyszczający scrub z jagodami Acai - produkt o nieziemskim zapachu i przepięknym kolorze, takim soczyście fioletowym. Gdyby tylko o to chodziło w tego typu produktach to mogłabym go polecić, ale gdy mowa o właściwościach wygładzających to zaczyna się problem... Drobinek jest mało, bardzo słabo ścierają, właściwie to tylko tak łaskoczą po ciele a kolor farbuje skórę w miejscach gdzie skóra jest mniej nawilżona. Mimo wszystko, myślę, że wrócę do niego jak trafi się świetna okazja.
16. Ekoa, cytrusowa sól do kąpieli - dostałam gratis do zakupów, podzieliłam się z koleżanką, więc ta ilość wystarczyła mi na dwie słabe kąpiele. Nie przekonałam się do tego produktu: zapach w opakowaniu bardzo ładny, ale w wodzie znika. Właściwości pielęgnujących również nie zauważyłam.

16. Avon, woda perfumowana Herve Leger Intrigue - po zachwycie wersją Femme, nabrałam ochoty i na ten. Zapach bardzo ładny, taki bardziej wieczorowy, ale trwałość słabsza. Chętnie poznałabym jeszcze wersję Ete.
17. Garnier, antyperspirant - zapach i działanie ok, ale chyba nie wrócę, bo aż tak nie przekonał mnie do siebie. Ciągle szukam ideału.

Drobnica:
Płatki Carea - pozycja obowiązkowa; próbki masełek Farmona Cosmo i Pinacolada - żurawinowe chętnie ujrzałabym w swojej kosmtyczce; krem na dzień Biolaven - nie dla mnie; plastry na krosty Beauty Formulas - pozycja obowiązkowa; krem pod oczy Avon Anew Vitale - nie polecam, bo po chwili oczy piekły i łzawiły; mydełko Tso Moriri - kolejna pozycja obowiązkowa; musująca pastylka do kąpieli She's A Rebel - mam jeszcze 3 inne kolory, ale nic specjalnego; wosk YC Warm Vanilla - przyjemniaczek. 


A jak u Was poszło w maju? Więcej ubyło czy przybyło?

11 komentarzy:

  1. żel marizy miałam ale nie do końca przypadł mi do gustu i maseczkę chyba też miałam i skończyłam wczoraj - całkiem fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. spore denko :) znam ten antyperspirant z Garniera, ale też mnie nie przekonał :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, zaszalałaś. Z Avonowych peelingów polecam oliwkowy, z minerałami Morza martwego i z brązowym cukrem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie duże denko :) u mnie takie z 2 miesięcy tym razem :P
    Antyperspirant Garnier się u mnie sprawdzał, wracałam do niego.
    Muszę nabyć żele z serii Naturals jak będzie jakaś promocja, bo dawno już nie miałam :)
    Zaciekawiłaś mnie z kolei tym balsamem brązującym Flos-Leku, ostatnio z siostrą zastanawiałyśmy się jaki kupić i w końcu nie wzięłyśmy żadnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładnie Ci poszło. Też lubię te pianki z GP. U mnie w zeszłym miesiącu zużyta została lawendowa a tę z akacją dopiero co kupiłam, mam nadzieję, że bedzie równie dobra.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja ostatnio tez nacięłam sie na pseudo-peeling który pachnie cudnie ale w ogóle nie ścierał.

    OdpowiedzUsuń
  7. zainteresowała mnie pianka z pharmacy

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam zawsze problem z pisaniem denkowych postów, muszę je brać na kilka razy :D
    Chętnie bym wypróbowała szampon z Biedronki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ladne ilosci ;) A ja w sumie to nic nie mialam xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też bardzo lubię tę piankę z zieloną herbatą :) A ta maska drożdżowa mi nie przypadła do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię ten balsam brązujący FlosLek. Bardzo delikatnie "opala" ale za to równomiernie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)

Masz pytanie? Pisz :) scar_lett@wp.pl