Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 2 sierpnia 2016

Denko - lipiec

Połowa wakacji już niestety za nami. Przez pierwsze tygodnie miałam przyjemność byczyć się niemiłosiernie, leżeć i czytać całymi dniami, robiąc jedynie krótkie przerwy na wrzucenie czegokolwiek na ruszt. Druga połowa minęła mi już nieco bardziej pracowicie, ponieważ byłam opiekunką grupy na półkoloniach - 10 dni poza domem aktualnym, spędzone tymczasem w domu rodzinnym nie sprzyjało zużywaniu kosmetyków (a napakowałam ich sobie na ten okres całą torbę i musiałam potem tłuc się z tym wszystkim busem).

W zasadzie ten czas nie sprzyjał żadnej aktywności z mojej strony, poza tą oczywistą, polegającą na pracy z dziećmi (no i zrobiłam kilka słoików ogórków kiszonych, codziennie poganiana przez mamę i brata-złośliwca :P). Czekałam na te dni od początku lipca mając ambitny plan wykorzystania ławeczki do brzuszków, która znajduje się w pokoju siostry - chciałam robić 100 brzuszków każdego dnia, ale niestety, będąc już na miejscu, przypomniałam sobie o tym dopiero po tygodniu... Nie wiem jak ja to wyparłam?! A czas z darmową ławeczką w zasięgu brzucha minął w mgnieniu oka... No trudno.

Ale przejdźmy już może do sedna

1. Bio IQ, szampon do włosów i ciała - produkt z JoyBoxa. Świetnie spisywał się i do mycia ciała (nie musiałam już stosować nawilżaczy) i do mycia włosów, choć zapach mnie nie przekonał. Wolę ładniej pachnące produkty.
Teraz: żel Dove
2. Avon, żel pod prysznic Orchard malina, jabłko, porzeczka - jest to chyba mój ulubiony zapach z tych nowych edycji. Idealnie współpracował również ze mną w formie mydła w piance.
Teraz: żel Revitalising
3. Avon, ziołowy scrub do ciała - byłam zachwycona jego zapachem! Działanie również mnie satysfakcjoowało, więc chętnie do niego wrócę.
Teraz: kawowy żel peelingujący Perfecta

4. Green Pharmacy, pianka do higieny intymnej Biała akacja i zielona herbata - ulubiona forma w ulubionej wersji zapachowej. Wrócę.
Teraz: żel do higieny intymnej Venus
5. Avon, pieniący żel do golenia - kupiłam mężowi, ale dopiero pod koniec opakowania zaczął jej używać i był tak samo zadowolony jak ja.

6. SheFoot, krem do stóp z komórkami macierzystymi - bardzo podobał mi się cynamonowy zapach i działanie a także opakowanie. Na zdjęciu widać, że coś tam jeszcze zostało, ale nie rozcinałam opakowania, bo po raz pierwszy spotkałam się z taką formą kremu do stóp i mam zamiar to wykorzystać do przelewania innych kremów.
Teraz: lawendowy krem Mariza
7. Soraya, balsam do ciała Wyszczuplanie i ujędrnianie - miałam już serum, teraz pora na balsam. Pod poprzednim opakowaniem w komentarzach miałam pytanie czy działa - chłodzi, wygładza i ujędrnia, ale w obwodzie nic mi się nie zmniejszyło (używałam obu bez ćwiczeń). Natychmiastowy efekt sprężystości i wygładzenia skóry najlepiej było widać na brzuchu, bo głównie stosowałam go na uda, które jakoś chyba zdążyły się do niego przyzwyczaić. Brzuch nie miał szans ;)
Teraz: balsam orzeźwiająco-energetyzujący Vianek

8. Jadwiga, papka do cery trądzikowej - świetny produkt, którego jedynym minusem okazało się zbyt szybkie zastygnięcie.
Dwa razy ją reanimowałam dolewając do środka wody różanej, ale (odpukać!) syfy nie wyskakują mi już tak często, więc nie było szans na zużycie do końca. Zastygniętą resztę przesypałam do opakowania po kremie pod oczy i w razie niespodzianki maczam palec w wodzie, potem w tym proszku i jeszcze działa.
Trochę zwykle mi się wysypuje przy odkręcaniu i wtedy pyli i brudzi, ale jakoś sobie z tym radzę. Chętnie wrócę, ale mam nadzieję, że już nie będę musiała.
Teraz: plasterki Beauty Formulas
9. Himalaya, krem przeciwtrądzikowy Clarina - nie wyrobiłam się z recenzją przed końcem. Krem do stosowania miejscowego, ale często smarowałam nim całą twarz (z naciskiem na miejsca problematyczne) i byłam zachwycona natychmiastowym efektem wygładzenie i ujednolicenia kolorytu a także pięknym, ziołowym zapachem. Przeważnie stosowałam na noc a kilka razy też na dzień i twarz wtedy przyprószałam już tylko pudrem e-naturalne do cery naczynkowej (zdenkowanym w czerwcu) i było mi tak dobrze. Wrócę, aby mieć go w nagłych wypadkach, bo faktycznie łagodzi wszelkie zmiany i przyspiesza ich gojenie.
Teraz: krem z kwasem 10% Pharmaceris
10. Pharmaceris, krem nawilżająco-kojący do twarzy - mini wersja, którą otrzymałam przy zakupie kremu z kwasem. Mam wrażenie, że moja twarz w końcu wychodzi na prostą! Nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić, który produkt najbardziej się do tego przyczynił (mam zamiar napisać nieco o tym), ale i ten mi nie zaszkodził a bardzo ładnie nawilżał i chronił przed promieniowaniem - efekt jest taki, że twarz mam białą jak w zimie a dekolt opalony i mam teraz inny problem :)
Teraz: BB Gold Skin79 (nie stosuję nic więcej na dzień)
11. Avon, konturówka do oczu Storm - pisałam już o niej dwukrotnie tu i tu, niepochlebnie i w końcu ostatecznie się złamała, więc z ulga wyrzucam. Choć efekt na powiece bardzo mi się podobał to już nie wrócę.
Teraz: ponadczasowa, żelowa kredka Savage (która już mi się kończy i nie mam więcej w zapasie :/) na zmianę z wiecznie odbijającą się na powiece granatową Eveline...

12. Avon, woda perfumowana Attraction - bardzo ładny i trwały zapach, który nie wiem czemu tak szybko mi się skończył! Szkoda, że jak coś mi się nie podoba to tak szybko nie ubywa...
Teraz: woda perfumowana Little Lace Dress Avon
13. Mariza, mgiełka do ciała Fresh Citrus - dość ładny zapach, ale nie zdetronizował mojej ulubionej zielonej herbaty. Dobrze służy jako odświeżacz przy upałach, bo chłodzi a nie męczy zbyt intensywnym aromatem.
Teraz: wersja White Flowers

14. Natura Accessories, pumeks do stóp - słabo sobie radził z piętami a dodatkowo brudził je na czarno. Nie wiem skąd pomysł z takim kolorem pumeksu...
15. Yasumi, gąbka konjac Pure - służyła mi długo (po opiniach na KWC widzę, że nawet bardzo długo) i bardzo przyjemnie i używałabym jej jeszcze, ale coś ją zaatakowało z wilgoci... To moja wina, bo choć była zwykle dobrze wyciskana to suszyłam ją w łazience a tam wiadomo - wilgoć. Kupię ponownie i bardziej o nią zadbam, bo polubiłam wieczorne oczyszczanie z jej udziałem.
16. No name, sprężynka do włosów - chińska wersja za grosze, ale z tych wszystkich, które kupiłam podobała mi się najbardziej właśnie przez swoją grubość. Pękła jak bawiłam się nią w dłoniach :/
17. Carea, płatki kosmetyczne (i zielone na zdjęciu poniżej) - must have 4ever!

denko z 10-dniowego wyjazdu
18. Lush, mydło - zakup z SH. Pierwszy raz miałam do czynienia z marką i jestem totalnie zauroczona! Mydło jak plastelina o przecudownym zapachu i wspaniałym działaniu - oczyszczałam nim ciało a po wszystkim nie musiałam używać już żadnych nawilżaczy. Genialny produkt, choć za szybko się skończył ;)
19. Teatox, herbatka Egzotyczne odchudzanie - wypiłam razem z mamą i jej smakowała a ja nie lubię takich mieszanek.
20. Eveline, zabieg z algami do stóp 2 w 1 - peeling jak peeling, ale bardzo spodobało mi się działanie maski, które jeszcze spotęgowałam nakładając na noc skarpetki. Stopy rano były gładziutkie i mięciutkie, ale ze skarpetkami na noc mam tak niemal z każdym dobrym kremem do stóp, więc raczej nie wrócę.

Próbki.
Marion, kokosowy olejek do kąpieli - zapienił się i ładnie pachniał, ale szczególnych właściwości pielęgnacyjnych nie zauważyłam.

Duet Pantene to już moje ostatnie saszetki, ok jak na wyjazd. Krem Perfecta zużyłam z obojętnością na noc i jedyne co zapamietałam to bardzo przyjemny zapach, taki męski. Maska keratynowa Perfect.Me była ok, choć nie powiem, żeby jakoś spektakularnie wygładziła. Mimo to, może jeszcze kiedyś dam jej szansę. Plasterki BF lubię od dawna i zawsze mam w zapasie.


Wyrzucam
 po terminie a kredka już ładnie nie maluje, bo długo leżała w zapomnieniu...

pudło odżywek i lakierów, nieużywanych przeze mnie od ponad 3 lat...
Przy przeprowadzce zapakowałam je do pudełka po pościeli i tak przeleżało do dziś. Wszystko idzie do wyrzucenia (chyba, że komuś na coś by się przydały), ale za to znalazłam tam fajne naklejki i dziś już przyozdobiłam swoje mani :)




Już! Zostawiam Was z lekturą a sama lecę do kosmetyczki na wygrany zabieg :) Sa sa sa :D

13 komentarzy:

  1. Bardzo lubię posty tego typu. Można poznać nowe kosmetyki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kilka produktów mnie zainteresowało. Zwłaszcza ta papka :P

    OdpowiedzUsuń
  3. dawno nie miałam nic z Avonu:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też bardzo lubię tę piankę do golenia, próbowałam zmienić na inną z polecenia brata ;) ale mnie podrażniła i wróciłam do avonowej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ten żel z Avonu, ale na razie czeka na swoją kolej ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam oczywiście waciki z Biedronki :) Lubię serię Planet Spa, ale stosowałam tylko maseczki do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Marzy mi się czytanie przez pół wakacji :) Ten Bio IQ brzmi spoko, jeśli nie trzeba używać nawilżaczy. W sumie widziałam go kiedyś na https://www.showroom.pl/ i się zastanawiałam na ile może być skuteczny.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)

Masz pytanie? Pisz :) scar_lett@wp.pl