Lakier Indigo Romeo and Juliet otrzymałam w majowym ShinyBoxie i od razu okrzyknęłam go faworytem. Jak się za chwile okaże, trochę na wyrost, ale odcień rozkochał mnie w sobie już od pierwszego ujrzenia - wiedziałam, że z jakości będę raczej zadowolona a ten malinowy odcień nie mógł mi się lepiej trafić. Drugi odcień wrzucany losowo do pudełek, Parlez-vous francais?, był według mnie za blisko czerwieni, choć teraz po opisie na stronie wnioskuję, że może spodobałby mi się bardziej (intensywna czerwień z odrobiną różu). Ale przejdźmy do rzeczy
Oto Frankie* i Romeo z Juliet
Zacznę jednak od tego, czego się spodziewałam... Nie widać tego na zdjęciu i pewnie zaraz weźmiecie mnie za wariatkę, ale w butelce ten kolor wygląda właśnie na malinowy, taki ciemno koralowy, no może trochę rozbieloną czerwień. Podobnie prezentuje się na stronie producenta (ale tam z kolei chyba wszystkie odcienie są zbyt rozbielone)
![]() |
źródło |
A oto co otrzymujemy na paznokciu (teraz doczytałam na stronie, że to romantyczna czerwień)
Za pierwszym malowaniem nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Spotykałam się z tym, że kolor lakieru w butelce różnił się od tego prezentowanego w katalogu czy na zdjęciu, ale nigdy nie widziałam takiej różnicy pomiędzy tym jak wygląda w butelce a jak na paznokciu!
Na tym zdjęciu chyba byłam najbliżej uchwycenia koloru, choć tu z kolei mało widać. Nie wiem o co chodzi, ale nacykałam tyle zdjęć i na wszystkich jest ok, bez kitu! Zaraz pomyślicie, że to chyba ja mam jakieś zwidy... Jak ktoś lubi czerwienie to lakier jest idealny, ja wolę wszystkie z domieszką różu
Lakiery Indigo są znane z tego, że są bardzo dobrze napigmentowane (mam jeszcze Electric Ice Tea i potwierdzam) i już jedna warstwa ładnie się prezentuje i nie robi prześwitów. Na kolejnych zdjęciach są już dwie warstwy, bo jednak to podbija kolor i przedłuża trwałość, która dochodzi do 4-5 dni (ja nie używam utwardzaczy a dość mocno eksploatuję dłonie na co dzień, więc to dobry wynik)
Dostępność:
internet lub sklepy
Cena:
jest widoczna chyba po zalogowaniu na stronie, ale gdzieś mi się obiło o oczy i pamiętam, że ok. 16 zł/10 ml
* Frankie - lala kupiona wczoraj w sh
Podoba Wam się ten odcień? Znacie lakiery Indigo?
Za czerwienią nie do końca przepadam na paznokciach, więc tym razem lakier mnie nie kusi :)
OdpowiedzUsuńBardzo ładny kolorek
OdpowiedzUsuńkolor ładny, ale w życiu nie dałabym tyle za ten lakier - już wolę poczekać na promocję w superpharm czy rossmann i w okazji 2 za 1 kupić essie czy sally hansen - w tej samej cenie
OdpowiedzUsuńŁadna soczysta czerwień chociaż nie lubię tego koloru na pazurkach :)
OdpowiedzUsuńładna czerwień:)
OdpowiedzUsuńJa rzadko maluję paznokcie na czerwono, ale uważam że takie paznokcie są strasznie kobiece :)
OdpowiedzUsuńale piekna ta czerwien :)
OdpowiedzUsuńpiekny kolor:)
OdpowiedzUsuńFaktycznie się trochę różni- ja nie przepadam za typowymi czerwieniami i też by mnie pewnie rozczarował :(
OdpowiedzUsuńŁadny kolor choć wolałabym ten z opakowania ;))
OdpowiedzUsuńŚliczny kolor, choć ten ze zdjęcia na stronie bardziej mi się podoba :)
OdpowiedzUsuń