Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 28 sierpnia 2016

Żelowy lakier do paznokci Charcoal Smoke, Avon

Tydzień temu wystartował kolejny katalog Avon a w nim pojawiły się 4 nowe odcienie lakierów żelowych. Staram się nie kupować już każdego odcienia, który mi się spodoba, ale jednemu nie mogłam się oprzeć i dziś, przy okazji niedzieli i nowego mani, postanowiłam go Wam zaprezentować.

 To jeszcze nie jest kolekcja jesienna, (ta pojawi się lada moment, ale już wiem, że nic w moim stylu) raczej coś na pożegnanie wakacji. Nowe odcienie to: Nudeitude, Moondust, Charcoal Smoke i Night Vision

 Butelka 10 ml, cena ok. 10 zł

Konieczne były 2 warstwy. Nie ze względu na podbicie koloru, ale po jednej były widoczne prześwity, mimo moich usilnych starań, aby poradzić sobie z malowaniem szybciej. No i przez to kolor wyszedł ciemniejszy niż na fotce w katalogu (a szkoda!), bardzo blisko mu już do czerni. Całość zabiezpieczyłam topem Insta-Dri.
Dodatkowo, w ramach fantazji, użyłam lakieru Ice to Meet You Essence (który to staram się wciskać ostatnio do każdego zestawienia) i Silver Crystals Avon. Efekt jest taki







Co myślicie?
A może inny z tych nowych odcieni bardziej przypadł Wam do gustu i już się skusiłyście?

sobota, 20 sierpnia 2016

Tydzień II: Kosmetyki do pielęgnacji twarzy (wyzwanie TrustedCosmetics) + wyniki mini rozdania

Za dalszą realizację wyzwania biorę się z pewnym poślizgiem. Nie spodziewałam się, że będę miała problemy już od samego początku, ale tak to bywa.


Tym razem będą to kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Tych chyba u mnie jest najwięcej, ale dziś postanowiłam pokazać tylko aktualnie używane przeze mnie a nie pochowane jeszcze w zapasach (no, z małym wyjątkiem). Od razu uprzedzę, że nie wszystkich pokazanych dziś kosmetyków używam każdego dnia ;) To taka moja pielęgnacyjna podstawa.


Oczyszczanie
 Od kilku lat królują tu pianki oczyszczające. Teraz akurat kończę Pharmaceris (następna będzie Tołpa, jak tylko do mnie dotrze). Po piance stosuję żel głęboko oczyszczający Tołpa (zamówiłam a potem zobaczyłam, że to męski... bardzo polubiłam jego zapach ♥) lub rumiankowy żel Sylveco z pomocą chińskiej silikonowej myjki do twarzy (rano używam już samego żelu).


Tonizowanie
 Ostatnio najczęściej wybieram tonik ogórkowy Ziaja - nie powiem, żeby był rewelacyjny, ale jest najlepszy z tych, co teraz mam otworzone. Ten Theo Marvee znalazł się w Shinyboxie i jakoś nie mogę go skończyć a z kolei tonik Eveline przez jakiś czas bardzo dobrze służył mi do zmywania oczu (dopóki nie doczytałam, że to tonik micelarny a nie płyn ;))


Nawilżanie
 Tu skromnie, bo szczęśliwie udało mi się pozbyć zalegających zapasów. Na dzień wybieram krem Effaclar Duo +, ale to dopiero parę dni, więc mogę jedynie powiedzieć, że zapach ma śliczny. Na noc krem z 10% kwasem migdałowym Pharmceris na zmianę z emulsją Golden Snail Skin79 (bardzo wydajna bestia!). Pod oczy walczę z kremem Oeparol, ale już rozglądam się za czymś innym.


Demakijaż
 Wielkie butle płynów micelarnych! Jest to rozwiązanie ekonomiczne, choć w podróży mało wygodne. Przy prezentacji mojej kosmetyczki otrzymałam komentarz od zaczarowaneej, że wybrałaby tylko jeden płyn (z dwóch pokazanych przeze mnie) - gdybym wtedy miała różowego Garniera to też bym tak zrobiła :). Jest to bowiem chyba najlepszy i najbardziej uniwersalny płyn micelarny jaki do tej pory przyszło mi używać! Kiedyś myślałam tak o płynie Physio Tołpa, ale kolejna butelka zmieniła moją o nim opinię i przestałam zmywać nim oczy. Z kolei płyn Owies Green Pharmacy dobrze zmywa oczy, ale nie lubię przecierać nim twarzy, więc chcąc nie chcąc musiałam dźwigać obie butle. Teraz w końcu mam Garniera!


Peelingowanie
 Najchętniej wybieram peeling drobnoziarnisty Mariza - to już moje kolejne opakowanie i myślę, że morelowy Soraya będzie jego godnym następcą. Nie mogę się przekonać do wersji gommage Avon, miałam już z żeń-szeniem i wiem, że przy mojej cerze powinnam właśnie takich używać. Kremowy z olejkiem arganowym jest bardzo delikatny, ale rzadko go wybieram. Peeling w płatkach NIP+FAB to gadżet z sh, dobry na wyjazdy, ale również nie przepadam za taką formą.


Maseczkowanie
 Jak na leniwca przystało, przy robieniu zdjęć zaczęłam od masek-gotowców, ale w pielęgnacji od jakiegoś czasu wybieram je coraz rzadziej. Jak widzicie, pod względem ilościowym Avon (Planet Spa) rulez ;) Maseczka błotna jest chyba moim jedynym ulubieńcem, do którego wracam ilekroć mi się skończy. Polubiłam też czekoladową a o tej glinkowej z olejkiem arganowym nie mam zdania, bo za mało ją znam. Czarnych wynalazków Clearskin kiedyś używałam regularnie (to w większej tubce to raczej gęsta pasta do mycia, której czasem pozwalałam dłużej zostać na twarzy), ale teraz się ich boję. Maskę korygującą Bielenda do tej pory miałam tylko raz na twarzy, ale w końcu dorwałam serum z tej serii, więc chyba się zmobilizuję do stosowania duetu.

 Coś co ostatnio lubię najbardziej czyli sypkie glinki! Nie myślałam, że tak mi się spodobają, bo początkowo przerażało mnie to rozrabianie i odmierzanie. Teraz doszłam do wprawy i mało kiedy muszę korygować proporcje :). Najczęściej i najchętniej wybieram białą glinkę Mokosh, bo jest rewelacyjna! Z musu jest to także francuska glinka różowa e-naturalne, bo (pewnie zaraz mnie zlinczujecie) termin miała do czerwca... (ale to sypki półprodukt, co?) Brązową i żółtą glinkę CosmoSpa wybieram najrzadziej, bo jeszcze nie zachwyciły mnie tak jak biała i w przeciwieństwie do różowej, mogą poczekać.
Na zdjęciu widzicie także wodę różaną, której używam i do rozrabiania masek i do tonizowania twarzy a także skompresowane maski w płacie, które stały się dla mnie nieodzowne w glinkowej pielęgnacji.

 Na koniec takie oto saszetkowce, które zabieram zwykle ze sobą na wyjazdy, ale przeważnie o nich zapominam. Jest to jednak niezbędnik w mojej kosmetyczce, po prostu lubię wiedzieć, że je mam ;).
Najbardziej jestem ciekawa tej kociej maski Skin79 i już kilka razy do niej podchodziłam, ale chcę od razu przygotować foto materiał na post, więc szybko entuzjazm mi stygnie...



Prawdę mówiąc, nie wiem czy dobrze podeszłam do tematu. Specjalnie nie zaglądałam na Wasze blogi z realizacją tego tygodnia, żeby się nie sugerować tylko zrobić po swojemu. Nie wiem czy wystarczy Wam to, co napisałam o poszczególnych produktach - może w niektórych przypadkach warto było powiedzieć coś więcej, lepiej to zaprezentować, ale chciałam dać taki ogólny pogląd na to, czego używam w pielęgnacji twarzy a szersze opinie być może pojawią się, someday... Jeśli coś szczególnie Was zainteresowało.
Tym razem zapomniałam o papce trądzikowej Jadwiga i plasterkach na krosty Beauty Formulas (nie wiedziałam gdzie je podpiąć) oraz o północnym czarnym mydle detox Natura Siberica (tak dawno go nie używałam).



- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 
Wyniki mini rozdania

Zgłosiło się 9 osób i maszyna losująca w postaci mojego syna wybrała numer 4 czyli

Dorotxy

Gratuluję i czekam na dane do wysyłki :)

piątek, 5 sierpnia 2016

Lipcowe (mini) zakupy + mini rozdanie

Tak jak pisałam Wam w poprzednim poście, lipiec był dziwnym miesiącem i jak się zaraz przekonacie, nie sprzyjał mi nawet pod względem zakupów. W zasadzie mogłoby nie być dzisiejszego posta, ale postanowiłam pokazać chociaż tyle. Zakupy pochodzą tylko z sh i z katalogu Avon

A) jak Avon
 - lawendowo-jaśminowy krem do rąk,
- odżywka do paznokci

 - żel pod prysznic Rio Coctail (to chyba a propos rozpoczynających się dziś igrzysk)

 - żel pod prysznic Calming Tuscany (zapach raczej nie mój)

S) jak SH czyli łowy z ciuchlandu

 - męski zestaw L'Occitane: żel pod prysznic, pianka do golenia, coś po goleniu i mydło

 - elixir do kąpieli Downton Abbey M&S (już raz miałam, ale chyba inną wersję, więc wiedziałam, że warto)

- lakiery do paznokci O.P.I., i 3 x Essie (w domu okazało się, że ten ostatni niebieski mam już w wersji pełnowymiarowej, więc...)


Postanowiłam się podzielić z Wami :)
Często piszecie, że u Was nie ma takich sklepów i postanowiłam zorganizować mini rozdanie. Początkowo w skład nagrody miał wchodzić niebieski lakier Essie Avenue Maintain i coś jeszcze z moich nieużywanych zapasów, ale wczoraj wpadło mi w ręce coś wspaniałego, dlatego dołączam to do nagrody


Jeśli nie przeraża Was to, że kosmetyki pochodzą z ciuchlandu to zapraszam - wystarczy być obserwatorem bloga i zgłosić się w komentarzu poniżej. Myślę, że na zgłoszenia poczekam tydzień i w ciągu następnych paru dni wybiorę zwycięzcę. 

Pudełko z zestawu truskawkowego The Body Shop jest trochę zniszczone, ale w środku znajduję się dodatkowo urocza myjka do ciała

 



Jestem też ciekawa jak u Was pod względem nowości? Ubogo jak u mnie czy nieco lepiej?