Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 31 grudnia 2012

HAPPY NEW YEAR

Hej, hej!
To mój ostatni wpis w tym roku, więc chciałabym Wam życzyć


źródło 

upojnej zabawy do białego rana w miłym towarzystwie 
(obojętnie czy w domu czy na balu),

braku kaca jutro
(i na resztę dni, bo wiadomo, że jaki Nowy Rok taki cały rok ;))

a Nowy Rok niech przyniesie Wam 

mnóstwo pomysłów na ciekawe posty,

 same trafione zakupy kosmetyczne

oraz

spełnienie marzeń
(zwłaszcza tych najskrytszych)!



Last and least - maseczka z olejem winogronowym BingoSpa

Jak zwykle w biegu i jak zwykle w ostatniej chwili...
Tym razem sprintem przybywam do Was z recenzją ostatniego produktu, który otrzymałam od firmy BingoSpa czyli

maseczce do twarzy 
ze 100% olejem winogronowym



Od producenta:
Maska do twarzy zawiera 5% czystego oleju winogronowego oraz kompleks ujędrniający. - tyle jeśli chodzi o opakowanie, po resztę musimy zajrzeć na stronkę a tam
Maska polecana jest do pielęgnacji cery tłustej, mieszanej i zanieczyszczonej.
Więcej tutaj




Cena/pojemność:
12 zł/120 g

Dostępność:

Skład:

Moje wrażenia:
* zapach nieładny!!! - coś starego, jakieś grzyby (ale to pewnie zapach oleju winogronowego); czuć go przez cały czas (czyli 15 min.)
* konsystencja żelowa, gęsta
* łatwo się rozprowadza na twarzy i nie spływa z niej
* zaraz po nałożeniu pieką mnie płatki nosa (tu gdzie mam "znaczniki" mojej wrażliwej skóry) i trwa to ok. 5 min
* czuć jak skóra chłonie składniki poprzez lekkie chłodzenie (tak mi się to skojarzyło)
* maseczka tak jakby "waży" się na twarzy - to, co się nie wchłonęło pozostaje w formie glutów
* pod koniec zmywania czuć tłustawą warstwę na twarzy
* po zmyciu chłodną wodą policzki są ciepłe
* skóra jest miękka i gładka, nie ściągnięta i nie spięta 


Podsumowując współpracę z firmą mogę śmiało zaliczyć ją do udanych (choć porównania raczej nie mam ;)). Kolagen do ciała i czekoladowo-miętowe serum przypadły mi do gustu niemal pod każdym względem, w przypadku maseczki zapach zdecydowanie przekreślił wszystko. Niemniej jednak, skuszę się na inne produkty, na pewno będzie to jakaś maseczka bezolejowa :).



Dziękuję firmie BingoSpa za możliwość przetestowania produktów. Fakt otrzymania tych kosmetyków za darmo nie wpłynął na moją ocenę.

niedziela, 30 grudnia 2012

Świąteczny manicure siódmego dnia

Dziś na szybko, bo lecę się dalej wygrzewać - w ostatnim poście pisałam Wam, że opiekuję się moimi chorymi chłopakami a wczoraj choróbsko dopadło i mnie :/ Masakra, wszystko mnie boli i na nic nie mam sił, więc szykuje się u nas Sylwester z Jedynką pod ciepłą kołderką ;)

Pokażę Wam, co miałam na paznokciach w te święta. Nie chciało mi się za bardzo kombinować, więc wybór padł na lakier Silcare nr 72 a w Boże Narodzenie dołączył do niego avonowy Seqined Turquoise. Nie pomyślałam, żeby zdjęcia zrobić na świeżo, więc wszystkie są dzisiejsze (czyli 7. dnia po malowaniu)


1 warstwa odżywki + 2 warstwy Silcare + 2 warstwy Sequined Turquoise (tylko na serdecznym)


Lakier Silcare już wcześniej zapunktował u mnie długą wytrzymałością na moich paznokciach i same możecie to teraz zobaczyć - wskazujący i środkowy mają jedynie trochę starte końcówki a na małym to w ogóle niczego nie widać. Z kolei lakieru brokatowego użyłam dopiero drugi raz od zakupu, zmywanie i barwienie płytki skutecznie mnie do niego zniechęcało. Tym razem myślałam, że skoro mam już na paznokciu 3 warstwy to powinno być ok, ale okazało się, że i tak musiałam porządnie natrzeć go wacikiem, a palec i płytka stały się sine. Jedynym ratunkiem dla tego lakieru będzie chyba odżywka Essence Peel-off pojawiająca się u Was ostatnio na blogach, ale ten zakup przede mną.

Tu jeszcze parę fotek:




Nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że jak na 7. dzień to nie jest źle, co?