Z TAGiem spotkałam się jeszcze gdzieś w pierwszej połowie października i miałam się sama zgłosić, ale pomyślałam, że już może trochę późno, więc zrezygnowałam. A tu niespodzianka i parę dni temu zostałam oTAGowana przez fifruwajkę http://fifruwajka.blogspot.com/. Październik co prawda ma się ku końcowi, ale doszłam do wniosku, że wezmę udział i przez 5 kolejnych tygodni będę Wam przekazywać wieści z frontu ;)
Zasady tagu:
- umieść baner z linkiem do inicjatora tagu, Maliny http://testykosmetyczne.blogspot.com/
- umieść zasady tagu w poście na swoim blogu
- dopisz się do listy obserwatorów Maliny
- napisz kto Cię otagował
- zamieść raz w tygodniu recenzję co najmniej jednej testowanej maseczki
- otaguj minimum 5 osób
Celem tagu jest:
- zachęcenie do chwili relaksu, aby zrobić coś tylko dla siebie
- zadbanie o swoją twarz bez względu na wszystkie obowiązki
- poprawienie swojego wyglądu
- wyrobienie sobie nawyku nakładania maseczki raz w tygodniu
- radość i duma ze swojego wyglądu
Maseczki lubię, ale nie nabyłam jeszcze nawyku regularnego ich stosowania, ot tylko tak jak mi się przypomni. A październik już od pierwszych dni zapowiadał się dobrze, bo zamówiłam sobie z Avonu zestaw z Tureckiej Łaźni Termalnej i od samego początku wzięłam się za maseczkę stosując ją dwa razy w tygodniu.
Moja kolekcja maseczek przedstawia się następująco:
Na pierwszy ogień miała iść moja ulubiona czyli błotna z Planet Spa, ale muszę to jeszcze przemyśleć, bo ostatnio dużo o niej na blogach :) Jak widzicie mam tu praktycznie same maseczki Avonowe i jedną z Betterware, żeby jednak nie było zbyt monotematycznie postaram się coś dokupić i zrecenzować.
A pierwszy post już wkrótce ;)
Do zabawy zapraszam:
1. Joannę http://e-fenomeno.blogspot.com/
2. Kasię http://kasiatheweak.blogspot.com/
3. Ewlyn http://polish-my-nail.blogspot.com/
4. Monikę http://wiecznamarzycielkaxd.blogspot.com/
5. http://maniaagain.blogspot.com/
sobota, 20 października 2012
wtorek, 9 października 2012
Avon Color Trend - lakier do paznokci "Aksamitny kolor" Soft Violet i Blue Royale
Jak tylko zobaczyłam te lakiery w katalogu było jasne, że będę je mieć, najlepiej wszystkie 3 odcienie :)
Cena w promocji 9,99 zł za 8 ml lakieru Color Trend wydała mi się jednak ciut za wysoka, bo od dawna nie darzę tej serii wielką miłością a to ze względu za niepowalającą jakość tych produktów - dawno temu zraziłam się do lakierów CT i inne kosmetyki nawet już mnie nie kusiły. Musiałam więc wybrać jeden, maksymalnie dwa odcienie i pojawił się problem, bo żadnego z ich nie mogłam sobie odmówić, ale tu firma mi pomogła, ponieważ w dniu startu nowego katalogu 14 pojawiła się super oferta za zakup 2 lakierów za 14 zł! Mój dylemat rozwiązał się sam, bo w ofercie były dostępne tylko odcienie Soft Violet i Blue Royale, tak więc mam oba :D
Seria Color Trend niedawno przeszła "tuning" i teraz mamy:
Opakowania - faktycznie są bardziej atrakcyjne, takie młodzieżowe (bo tak właśnie kojarzy mi się od dawna ta seria), ale buteleczka zbytnio się nie zmieniła, chyba tylko wcześniej była czarna zakrętka.
Pędzelek - jest mały i bardzo wygodny. Dla osób wprawionych, do pełnego krycia wystarczy jedna, dobrze nałożona warstwa - ważne żeby nie jeździć pędzelkiem po nałożonym już lakierze, gdyż robią się prześwity (co widać na zdjęciach) i ciężko to później przykryć! No chyba, że drugą warstwą, ale ja nie miałam już czasu.
Wysychanie - kolejnym plusem jest właśnie błyskawiczne wysychanie jednej warstwy! Malowałam już nimi drugi raz i bez żadnych przyspieszaczy schnie momentalnie, za pierwszym razem nakładałam drugą warstwę po kilku godzinach, więc nie wiem ile będą schły dwie warstwy jedna po drugiej.
Zmywanie - co do zmywania to również nie miałam problemu, bo malowałam na bazie i płytka nie była przebarwiona (gdzieniegdzie zostało trochę brokatu, ale go zdrapałam ;)).
Trwałość - przy oszczędnym moczeniu wytrzymuje 2-3 dni, ale jak dużo sprzątamy itp. to odpryski pojawiają się szybciej. Nie wiem jak na zdrowych paznokciach, bo moje się rozdwajają (a tu gdzie się rozdwajają to zaczynają się zadzierać, więc je zdrapuję - grr!) i właśnie w tych miejscach lakier odpryskiwał dużo szybciej :/
Pojemność i cena - 8 ml/9,99 zł (w promocji)
Przejdźmy zatem do zdjęć ;)
I oba na paznokciach:
A tu kolejne porównanie ze zdjęciem w katalogu - różnicę widać od razu, zwłaszcza z tym granatowym
Od razu powiem, że inaczej wyobrażałam sobie te lakiery - myślałam, że to będzie alternatywa dla tych, którzy nie lubią lakierów matowych i w tym przypadku ten efekt będzie delikatniejszy. Już po wyciągnięciu buteleczek z opakowania zdziwiła mnie obecność w butelce dużej ilości brokatu :? W katalogu tego nie widać a w realu lakier wygląda jak zwykły brokatowy.
Podobny efekt wcześniej uzyskiwałam malując paznokcie lakierem brokatowym i nakładając na to bazę Soft Touch Essence, więc w zasadzie każdy lakier brokatowy mogłam zrobić "aksamitnym" (tańsze rozwiązanie, ale mam mało brokatowych a już na pewno nie w tych odcieniach). Mimo tego, że lakier okazał się różnić od mojego wyobrażenia to jestem zadowolona i polecam zakup - chyba, że macie dużo brokatowych w swojej kolekcji to wtedy wystarczy zakup bazy Essence i efekt będzie identyczny :).
Reasumując, choć po poście może tego nie widać to jestem bardzo zadowolona z zakupu i atrakcyjnej ceny (być może moja ocena byłaby dużo bardziej surowa gdybym za jeden lakier płaciła dyszkę). Szkoda tylko, że odcień Fuchsia Feel nie był dostępny w tej ofercie, bo te, które mam są śliczne, ale takie mało żywiołowe - ciut za nudne na nadchodzącą zimę.
Skusiłyście się może na nie? A może macie Fuchsia Feel? Chętnie obejrzę zdjęcia :)
Cena w promocji 9,99 zł za 8 ml lakieru Color Trend wydała mi się jednak ciut za wysoka, bo od dawna nie darzę tej serii wielką miłością a to ze względu za niepowalającą jakość tych produktów - dawno temu zraziłam się do lakierów CT i inne kosmetyki nawet już mnie nie kusiły. Musiałam więc wybrać jeden, maksymalnie dwa odcienie i pojawił się problem, bo żadnego z ich nie mogłam sobie odmówić, ale tu firma mi pomogła, ponieważ w dniu startu nowego katalogu 14 pojawiła się super oferta za zakup 2 lakierów za 14 zł! Mój dylemat rozwiązał się sam, bo w ofercie były dostępne tylko odcienie Soft Violet i Blue Royale, tak więc mam oba :D
Seria Color Trend niedawno przeszła "tuning" i teraz mamy:
* więcej odcieni,
* nowe formuły,
* mocniejszy kolor,
* nowe opakowania
* te same świetne ceny ;)
Opakowania - faktycznie są bardziej atrakcyjne, takie młodzieżowe (bo tak właśnie kojarzy mi się od dawna ta seria), ale buteleczka zbytnio się nie zmieniła, chyba tylko wcześniej była czarna zakrętka.
Pędzelek - jest mały i bardzo wygodny. Dla osób wprawionych, do pełnego krycia wystarczy jedna, dobrze nałożona warstwa - ważne żeby nie jeździć pędzelkiem po nałożonym już lakierze, gdyż robią się prześwity (co widać na zdjęciach) i ciężko to później przykryć! No chyba, że drugą warstwą, ale ja nie miałam już czasu.
Wysychanie - kolejnym plusem jest właśnie błyskawiczne wysychanie jednej warstwy! Malowałam już nimi drugi raz i bez żadnych przyspieszaczy schnie momentalnie, za pierwszym razem nakładałam drugą warstwę po kilku godzinach, więc nie wiem ile będą schły dwie warstwy jedna po drugiej.
Zmywanie - co do zmywania to również nie miałam problemu, bo malowałam na bazie i płytka nie była przebarwiona (gdzieniegdzie zostało trochę brokatu, ale go zdrapałam ;)).
Trwałość - przy oszczędnym moczeniu wytrzymuje 2-3 dni, ale jak dużo sprzątamy itp. to odpryski pojawiają się szybciej. Nie wiem jak na zdrowych paznokciach, bo moje się rozdwajają (a tu gdzie się rozdwajają to zaczynają się zadzierać, więc je zdrapuję - grr!) i właśnie w tych miejscach lakier odpryskiwał dużo szybciej :/
Pojemność i cena - 8 ml/9,99 zł (w promocji)
Przejdźmy zatem do zdjęć ;)
Blue Royale
porównanie ze zdjęciem w katalogu
i na paznokciach
Soft Violet
porównanie ze zdjęciem w katalogu
i na paznokciach
I oba na paznokciach:
A tu kolejne porównanie ze zdjęciem w katalogu - różnicę widać od razu, zwłaszcza z tym granatowym
Od razu powiem, że inaczej wyobrażałam sobie te lakiery - myślałam, że to będzie alternatywa dla tych, którzy nie lubią lakierów matowych i w tym przypadku ten efekt będzie delikatniejszy. Już po wyciągnięciu buteleczek z opakowania zdziwiła mnie obecność w butelce dużej ilości brokatu :? W katalogu tego nie widać a w realu lakier wygląda jak zwykły brokatowy.
Podobny efekt wcześniej uzyskiwałam malując paznokcie lakierem brokatowym i nakładając na to bazę Soft Touch Essence, więc w zasadzie każdy lakier brokatowy mogłam zrobić "aksamitnym" (tańsze rozwiązanie, ale mam mało brokatowych a już na pewno nie w tych odcieniach). Mimo tego, że lakier okazał się różnić od mojego wyobrażenia to jestem zadowolona i polecam zakup - chyba, że macie dużo brokatowych w swojej kolekcji to wtedy wystarczy zakup bazy Essence i efekt będzie identyczny :).
Reasumując, choć po poście może tego nie widać to jestem bardzo zadowolona z zakupu i atrakcyjnej ceny (być może moja ocena byłaby dużo bardziej surowa gdybym za jeden lakier płaciła dyszkę). Szkoda tylko, że odcień Fuchsia Feel nie był dostępny w tej ofercie, bo te, które mam są śliczne, ale takie mało żywiołowe - ciut za nudne na nadchodzącą zimę.
Skusiłyście się może na nie? A może macie Fuchsia Feel? Chętnie obejrzę zdjęcia :)
niedziela, 7 października 2012
Denko - wrzesień
I znowu z poślizgiem... Post miał ukazać się tydzień temu w poniedziałek, ale pojawił się problem z kompem i do wczoraj byłam odcięta od świata :/ Dopiero dziś porobiłam fotki i mogę się już pozbyć pustych opakowań.
Tak prezentuje się całość:
Tym razem podzielę kosmetyki na kategorie:
1. Luksja, witaminowy nektar pod prysznic Grapefruit i granat - zapach taki sobie, nie lubię w tych nektarach zamknięcia, bo nie da się postawić go do góry nogami bez konieczności podpierania... Raczej nie kupię
2. Avon, żel pod prysznic Garden of Eden - to mój ulubiony zapach z tej serii, gości u mnie regularnie i oby go szybko nie wycofali!
d. włosy
e. różne
1. Avetpharma, CelluOFF - recenzja wkrótce
2. Oriflame, puder Liselotte Watkins, odcień Light - to już moje drugie i ostatnie opakowanie (kupiłam je w dobrej promocji i uważam, że maksymalnie tyle są warte). Odcień idealny dla bladolicych, dla mnie na lato był ciut za jasny. Dobrze wykańcza makijaż, ale nie jest kryjący. Nie kupię.
Jak tam Wasze wrześniowe denka? Przez tygodniową nieobecność mam trochę zaległości, zaraz lecę nadrabiać :)
Tak prezentuje się całość:
a. ciało
1. Luksja, witaminowy nektar pod prysznic Grapefruit i granat - zapach taki sobie, nie lubię w tych nektarach zamknięcia, bo nie da się postawić go do góry nogami bez konieczności podpierania... Raczej nie kupię
2. Avon, żel pod prysznic Garden of Eden - to mój ulubiony zapach z tej serii, gości u mnie regularnie i oby go szybko nie wycofali!
b. twarz
1. Mariza, mleczko do demakijażu, cera naczynkowa - nie przepadam za mleczkami, ale to było ok. Nie podrażnia, dość dobrze zmywa makijaż. Na opakowaniu nie ma słowa o tym czy można używać go do demakijażu oczu, więc postanowiłam zaryzykować - nie podrażnia bardzo, ale oczy trochę pieką to chyba jednak się nie nadaje. Nie kupię ponownie.
2. Avon, tonik rewitalizujący Solutions - nie lubię avonowych toników, ale ten jest ok. Ma śliczny zapach, nie podrażnia, dobrze usuwa resztki makijażu czy maseczki i co najważniejsze dla mnie - nie pozostawia lepkiej, błyszczącej warstwy na twarzy. Jeśli nie znajdę innego toniku, który dosłownie powali mnie na kolana to kupię go jeszcze.
3. Avon, preparat do demakijażu oczu z odżywką - nie napiszę o nim nic odkrywczego, używam go regularnie i jest moim ulubieńcem. Zawsze mam w zapasie co najmniej jedno opakowanie.
3. Avon, preparat do demakijażu oczu z odżywką - nie napiszę o nim nic odkrywczego, używam go regularnie i jest moim ulubieńcem. Zawsze mam w zapasie co najmniej jedno opakowanie.
c. zapachy
1. Avon, mgiełka do ciała Miami Party - lekko duszący zapach, więc na upały się nie nadawał za bardzo a właśnie wtedy wolę używać mgiełek. Nie kupię raczej, bo jest jeszcze dużo mgiełek, których nie miałam.
2. Avon, mgiełka do ciała Island Vibe - limitowanka sprzed paru lat, jakoś uchowała się u mnie aż do teraz :) Bardzo ciekawy zapach, taki powiedziałabym elegancki (ma coś w sobie z tych droższych, lepszych perfum). Chętnie kupiłabym ją jeszcze, ale to już niemożliwe.
3. Oriflame, woda toaletowa Miss O Fashion Princess 30 ml - zapach uroczy, lekko kwiatowy, ale nie słodki, za to trwałość masakryczna!!! Cały flakonik zużyłam w 2 tygodnie, bo tak szybko zapach się ulatniał... Do tego rurka w butelce "stoi" prosto, więc ciężko wypsikać ostatnie kropelki wody (no co za beznadziejny pomysł!!! Z ciekawości aż przejrzałam swoje wody i tylko w tych z Ori tak mam, te z Avonu mają lekko zagiętą rurkę). Nie kupię więcej żadnych tego typu mini wersji z O i nie polecam!
d. włosy
1. Farmona, Odżywka do włosów i skóry głowy Jantar - recenzja wkrótce :)
2. Alterra, szampon regenerujący włosy osłabione i łamliwe, Makadamia i figa - mało zachęcający kolor i zapach, ale szampon nie jest zły. Dobrze oczyszcza, nie obciąża włosów, ale niestety nie poprawia ich wyglądu - dalej są słabe i łamliwe. Nie kupię więcej tego, ale ten z granatem.
3. Avon, farba do włosów 6.0 jasny brąz - jak tylko zdjęłam ręcznik z głowy to od razu przypomniałam sobie, że ten kolor już miałam i nie podobał mi się. Zawsze maluję na różne odcienie brązów, ale ten wychodzi mi bardzo ciemny i ciężko mi się przyzwyczaić. Nie kupię więcej tego koloru! (muszę to sobie zapamiętać!!!)
e. różne
1. Avetpharma, CelluOFF - recenzja wkrótce
2. Oriflame, puder Liselotte Watkins, odcień Light - to już moje drugie i ostatnie opakowanie (kupiłam je w dobrej promocji i uważam, że maksymalnie tyle są warte). Odcień idealny dla bladolicych, dla mnie na lato był ciut za jasny. Dobrze wykańcza makijaż, ale nie jest kryjący. Nie kupię.
Jak tam Wasze wrześniowe denka? Przez tygodniową nieobecność mam trochę zaległości, zaraz lecę nadrabiać :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)















