Łączna liczba wyświetleń

sobota, 18 lutego 2012

Rozdania!!! Cocoloco85 i Moniak85

To pierwsze rozdania, w których biorę udział.
U Cocoloco85 spodobały mi się kosmetyki i pytanie: Jakiego kosmetyku nigdy nie użyję? dlatego postanowiłam spróbować.  Trochę musiałam się zastanowić, bo tak od razu nic nie chciało mi przyjść na myśl. Obejrzałam nawet ulotki z Rossmanna i Natury myśląc, że może coś mnie natchnie, ale nic. I w końcu oświeciło mnie! 




http://rainygirlisme.blogspot.com/2012/02/pierwsze-r-o-z-d-n-i-e.html





Z kolei u Moniak85 spodobał mi się cały zestaw, no może poza cieniami do powiek, bo ich nie używam, ale jak już je wygram ;) to na pewno spożytkuję. Jestem też ciekawa rozświetlacza do twarzy i gąbki do podkładu, bo sama ich raczej nie kupię.


http://kulkaowszystkim.blogspot.com/2012/02/ogaszam-rozdanie.html



Polecam!

środa, 15 lutego 2012

Poderwij mnie...

Dziś będzie troszkę kulinarnie, bo pochwalę Wam się deserem, który zrobiłam wczoraj z okazji Walentynek.


Tiramisu z sosem o smaku amaretto


Jak doczytałam na opakowaniu produktu, słowo "tiramisu" po włosku oznacza "ocknij się, przebudź się" i "poderwij mnie". Kupując ten pomysł nie wiedziałam o tym ostatnim znaczeniu (o pierwszych dwóch też co prawda nie), ale okazało się, że deser idealnie wpasował się w klimat :)

Oprócz opakowania "Pomysłu na..." potrzebujemy:
250 ml śmietanki 30% (ja miałam tylko 200 ml)
100 g podłużnych biszkoptów (ja dałam okrągłe)
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej

Wykonanie jest bardzo proste:
1. mieszamy proszek ze śmietanką
2. ubijamy masę przez 2 min.
3. chłodzimy, a w tym czasie w gorącej wodzie rozpuszczamy kawę i sos amaretto
4. czakamy aż krem się schłodzi a sos ostygnie
5. moczymy biszkopt w sosie, kładziemy w salaterce, zakrywamy kremem i powtarzamy dopóki krem się nie skończy (ważne, żeby ostatnią warstwą był krem,bo wtedy możemy to jakoś fajnie ozdobić)
Trochę to wszystko trwa, ale większość czasu to chłodzenie - najpierw krem śmietankowy, a po przełożeniu cały deser (ok. 1,5 godz).


Producent podaje, że powinny wyjść 4 porcje, ale ja miałam mniej śmietanki, więc moje desery wyszły skromniutkie.
Na zdjęciu nie bardzo widać te warstwy, ale nie posiadam takich typowych salaterek, więc deser podałam w szklankach i wszystko na koniec posypałam kawą rozpuszczalną

Nie jestem wielką znawczynią w tej kwestii, ale wydaje mi się, że jest to nieco inna wersja tego słynnego deseru. A przynajmniej ja do tej pory spotykałam się z innymi.
Tak czy inaczej, dla mnie PYCHA!!! Mega słodki i łatwy do przyrządzenia - polecam!

Jako dodatek pochwalę Wam się naszyjnikiem, który ostatnio sobie kupiłam w Avonie


Próbowałyście już te nowe desery Winiary? Który smakuje Wam najbardziej?

wtorek, 14 lutego 2012

Eva Natura - peeling i maseczka


Witajcie po dłuższej przerwie...

Dziś przybywam do Was z recenzją  programu pielęgnacyjnego od eva natura. Produkt kupiłam w Carrefourze na wyprzedaży i kosztował mnie tylko 1 zł :)












Program składa sie z dwóch kroków:

1. Peeling - oczyszczanie:

* z mikrogranulkami jojoba i wyciągiem z lukrecji do każdego rodzaju cery, z wyłączeniem trądzikowej

O produkcie:
Dzięki zawartości mikrogranulek jojoba usuwa martwe komórki naskórka i odblokowuje ujścia gruczołów łojowych. Wykonywany podczas peelingu masaż skóry dodatkowo stymuluje cyrkulację krwi. Zabieg peelingu pobudza skórę do wytwarzania nowych komórek, dzięki czemu szybciej się ona regeneruje. Wyciąg z lukrecji zapobiega podrażnieniom skóry.


Drobinki ścierające w peelingu są bardzo maleńkie (takie tyci różowo-czerwone kuleczki) i dość ostre, co sprawia, że dobrze sobie radzą ze ścieraniem naskórka. Zapach jest delikatny, kwiatowy, przyjemny.
Nie wiem czy tak powinno być, bo nie ma o tym ani słowa na saszetce, ale już w chwilę po nałożeniu skóra zaczęła mnie piec i niestety, nie wytrzymałam masażu przez 2-3 minuty (jak zaleca producent).
Po spłukaniu skóra przestała piec, była odświeżona i gładziutka jak pupcia niemowlaka, więc swoje zadanie spełnił.
Opakowanie wystarcza na jedno użycie.



 2. Maseczka relaksująca sos - relaks:

* z aktywną soją i kwasem hialuronowym do każdego rodzaju cery, również wrażliwej

O produkcie:
Aktywna soja i kwas hialuronowy zapewniają widoczny, szybki efekt liftingu i ujędrnienia, bezpośrednio po zastosowaniu maseczki. Naturalne substancje aktywne zapewniają doskonałe napięcie i nawilżenie naskórka , a także przeciwdziałają procesowi przedwczesnego starzenia się skóry. Maseczka usuwa oznaki zmęczenia i stresu.


Maseczka jest koloru bladozielonego, jest strasznie rzadka i ładnie pachnie (chyba aloesem). Producent informuje, że maseczkę najlepiej stosować na noc oraz, że  nie wymaga zmywania, ale ja sobie tego nie wyobrażam - chyba, że nałożymy jej tyle co kremu do twarzy, więc powinno ładnie wsiąknąć. 
Bardzo łatwo się rozprowadza, ale trzeba uważać z ilością, bo może skapywać z twarzy. 
Jeśli chodzi o lifting i ujędrnienie to niczego takiego nie zauważyłam, ale to może dlatego, że jeszcze za bardzo nie mam co ujędrniać na twarzy ;). No i co najważniejsze, użyłam jej tylko raz - przy regularnym stosowaniu (wg producenta 2 razy w tygodniu) być może widać coś więcej. 
Trudno też mi odnieść się do tego relaksu, bo maseczkę robiłam rano przed pracą a nie np. wieczorem w wannie. W każdym razie, mnie nie odstresowała :)

Czy kupię ten program raz jeszcze? Jeśli będzie w tej cenie to tak.



Pojemność 2 x 7,5 ml
Cena: ok. 4,9 zł



Próbowałyście? Co o niej myślicie?