Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tołpa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tołpa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 maja 2015

Denko - kwiecień

Dziś Święto Pracy, więc, z Polskim Topem Wszech Czasów w tle, szybciutko biorę się za rozliczenie zużyć z poprzedniego miesiąca. Może taki szybki start pomoże mi regularnie pojawiać się z notkami w maju? Zobaczymy :)
Chyba idą zmiany, bo męczy mnie masa kosmetyków w domu... Męczy mnie zawalona łazienka, przepełniona kosmetyczka, pojedyncze sztuki pochowane między książkami... Ale także to, że nie mogę się cieszyć np. nowościami z ShinyBoxa, bo mam tyle otwartych żeli do twarzy, że zaczynanie kolejnego to głupota. Z kredkami do oczu, żelami do ciała, peelingami i balsamami do ciała podobnie... Dlatego, jak zaraz zobaczycie, kończę z trzymaniem miniaturowych wersji żeli, które mogłyby być przydatne na wyjazdach - denkuję wszystko jak leci, żeby jak najszybciej się odgruzować.


Ciała oczyszczanie
1. Avon, kremowy żel Indulgent - momentami zapach kojarzył mi się z dzieciństwem, z szamponem Bambino :). Zapach przyjemny, działanie w porządku, ale raczej nie wrócę, bo mam ogromny zapas innych zapachów a pozostałe firmy również czekają.
2. Original Source, żel ananasowy - bardzo słodki, owocowy zapach, bardzo wygodna butelka. Lubię żele OS i jak mam możliwość to do nich wracam.

3. Soap&Glory, kremowy żel - mega przyjemny zapach, gęsta konsystencja, jedynie odkręcanie na minus, bo wolę zatrzask. Mam już kolejną buteleczkę.
4. The Body Shop, żel Chocomania - fajna pojemność, żeby poznać zapach, ale mnie nie urzekł. Początkowo fajna, czekoladowa nuta zmienia się w męczący, ostrzejszy zapach. Nie zachęca.
5. Yves Rocher, żel karmelizowana gruszka - tu z kolei inaczej, choć opakowanie/otwieranie równie wkurzające jak przy żelu S&G. Karmelu mało, ale gruszkowo bardzo przyjemnie. Mam ochotę na więcej.


Twarz
6. Sylveco, lipowy płyn micelarny - bardzo przyjemny płyn, mam już kolejną butelkę i planuję recenzję. Polecam.
7. Tołpa, matujący krem korygujący - kolejne wykończone opakowanie i mam jeszcze w zapasie. Bardzo lubię ten krem, bo oprócz nawilżania i matowienia, pomaga mi w walce o czystą skórę a także świetnie spisuje się jako baza pod makijaż. Również planuje jego recenzję.

Dłonie
8. Pat&Rub, balsam do rąk Trawa cytrynowa i kokos - recenzja. Bardzo fajny krem i kiedyś z chęcią do niego wrócę.
9. Avon, peeling do rąk i stóp z masłem shea - recenzja. Do stóp nie używałam, ale do rak spisywał się bardzo dobrze. Używam teraz innego, ale muszę kupić kolejną tubkę tego. Polecam.
10. Laura Conti, odżywka wybielająca - lubiłam ją za efekt mlecznych paznokci i dobre działanie jako baza pod lakier, nie miałam przebarwień, więc nie wiem czy faktycznie dałaby radę wybielić.

Ciała nawilżanie
11. Avon Naturals, mus waniliowy - rzadziak, słabiak, choć o przyjemnym zapachu. Nie wrócę.
12. Avon, mus Ultra Sexy - tutaj już nieco gęstsza, choć nadal musowa konsystencja a zapach przepiękny ♥. Nawilżanie ok, ale zostawiał białe ślady na ubraniach. Nie wrócę.

Włosy
13. Bania Agafii, ekspresowa maska regeneracyjna - inny kolor, inny zapach niż poprzednich (które choć różne to wydawały mi się bardzo podobne), działanie podobne czyli bardzo dobre. Myślę, że już na stałe zagościły u mnie w łazience.
14. Avon, serum nabłyszczające - oleiste serum o pięknym zapachu, które dobrze wpływało na włosy. Lekko wygładzało, nawilżało, nabłyszczało, nie obciążało i nie plątało włosów. Teraz testuję kurację naprawczą, ale nie wykluczam, ze jeszcze wrócę.

Inne
15. Biały Jeleń, pianka do higieny intymnej - bardzo wydajny produkt o ładnym, świeżym zapachu. Działanie w porządku, więc wrócę jak tylko uszczuplę zapasy.
16. Mariza, krem nawilżająco-wygładzający - recenzja. Uwielbiam ten krem i robię zapas ilekroć jest w promocji. Polecam.

Makijaż
17. Mariza, puder sypki - stały bywalec (razem z ryżowym i prasowanym), więc widać, że mi się podoba i jestem zadowolona z działania. Wrócę i polecam.
18. Hean, tusz intensywnie pogrubiający i modelujący - nie mam wielkich wymagań, więc byłam z niego bardzo zadowolona. Szybko podkreślał rzęsy, ładnie je rozdzielał, nie sprawiał problemów. Być może wrócę.

Próbki i inne
1. Laura Conti, kaolinowa maseczka ujędrniająca - zaraz po nałożeniu piekła mnie trochę twarz, ale po chwili przeszło a po zmyciu twarz była odżywiona, uspokojona, gładka, bardzo przyjemna w dotyku. Miło mnie zaskoczyła, więc może kiedyś wpadnie do koszyka.
2. Tołpa, krem przeciw pierwszym zmarszczkom - przez cały czas miałam wrażenie, że ten przyjemny zapach skądś znam, ale nie mogłam przypomnieć sobie skąd (i dalej nie wiem). Krem ok, dobrze nawilżał, nadawał się pod makijaż. Nie wiem co w kwestii zmarszczek, bo 2 próbki to mało. Może kiedyś wrócę (jak zejdę z zapasów tołpowych kremów ;)).
3. Beauty Formulas, plastry na krosty - stały bywalec.
4. Tso Moriri, mydełko świąteczne - stały bywalec.
5. Sylveco, krem brzozowy z betuliną - krem zdecydowanie nie dla mnie, bo zostawia tłusty, błyszczący film, ale to co robił z moja cerą przez noc to bajka! Mega nawilżał, mega odżywiał i łagodził wszelkie podrażnienia - byłam zachwycona.
6. Sylveco, peeling wygładzający - bardzo ostry i już myślałam, że się polubimy, ale po zmyciu zostawił na mojej skórze nieprzyjemną, tłustą warstwę. Mam oczyszczający w wersji pełnowymiarowej i już się boję go otwierać. Peelingów używam przeważnie przed maseczką a nie wyobrażam sobie nakładania maski na taki film! (musiałam zmywać tę warstwę żelem).
Nie wiem o co chodzi, ale któregoś dnia podczas szybkiego przeglądania lisy czytelniczej widziałam wysyp recenzji na temat Sylvecowych peelingów (czy to była jakaś akcja?) - muszę wrócić do tych wpisów i poczytać czy w ogóle otwierać ten swój peeling.

Na koniec przeterminowane wyrzutki czyli 3 saszetki z kremem przeciwzmarszczkowym i rozświetlającym. Szkoda mi zwłaszcza tego ostatniego, bo miło go wspominam, ale jakoś się zapodział i o nim zapomniałam.


A jak Wam poszło w kwietniu?

środa, 4 marca 2015

Denko - luty

Bardzo lubię początki miesiąca na blogach - następuje wtedy wysyp wpisów denkowych i zakupowych, które z wielkim zainteresowaniem przeglądam. Zawsze coś mi wpadnie w oko, coś trafi na listę marzeń lub z niej wyleci.
U mnie, choć luty był krótkim miesiącem, poszło nieźle. I to mimo kilkudniowej nieobecności w domu (a co za tym idzie, niedostępności czy też niemożności przewiezienia ze sobą niektórych rzeczy).


Twarz
1. Be Beauty, matujący płyn micelarny - recenzja tutaj. Tego nie kupię, ale do wersji klasycznej (niebieskiej) jeszcze wrócę.
2. Mariza, peeling drobnoziarnisty - recenzja tutaj. W aktualnym katalogu jest w promocji, więc lada moment kupię ponownie.
3. Avon, maseczka oczyszczająca Tajski Kwiat Lotosu - świetna maseczka, do której wróciłam po przerwie. Chyba już nie jest dostępna w ofercie regularniej, ale czasem można ją dorwać na wyprzedaży.
4. Tołpa, płyn micelarny Physio - mój ulubieniec jeśli chodzi o tołpowe micele ♥ Kupuje ilekroć jest w dobrej promocji, bo tak bez to trochę drogawo wychodzi.
5. Biały Jeleń, pianka do mycia twarzy - nie spodziewałam się po niej, że będzie aż tak dobra! Kupiłam ją za grosze a była bardzo wydajna i skuteczna, do tego pięknie pachniała. Wrócę jeśli będzie taka możliwość, bo nigdzie stacjonarnie jej nie widziałam (swoją kupiłam w aptece Gemini).


Włosy
6. Alterra, szampon nawilżający - kolejny powrót po przerwie. Był w fajnej promocji przy okazji otwarcia nowego sklepu w mieście, więc wpadł do koszyka i trochę szkoda, że nie zrobiłam większego zapasu. Bardzo lubię jego zapach, konsystencję, działanie - bardzo udany produkt, do którego z pewnością wrócę.
7. Bania Agafii, maska stymulująca wzrost włosów - kolejna fajna rosyjska maska. Ciężko stwierdzić czy faktycznie włosy rosną (i mniej wypadają) po niej, bo stosuję różne specyfiki, ale lubię zapach tych maseczek, ich małe opakowania, przyjemną cenę i takie błyskawiczne działanie na co dzień - włosy są nieobciążone i dobrze się układają. Wrócę.
8. Avon, balsam dyscyplinujący włosy - z żalem wykończyłam tę buteleczkę, bo od dawna produkt nie pojawia się już w katalogach a nie pamiętam, żeby był wycofywany. Niby maleństwo, ale wystarczy kropla, aby ujarzmić sterczące kłaczki, nadać włosom gładkości i miękkość z przyjemnym zapachem w gratisie. Jeśli znacie jakiś produkt drogeryjny, który byłby podobny do tego balsamu to bardzo Was proszę o cynk :)


Ciało
9. Bingo Spa, solanka z minerałami z Morza Martwego - stały bywalec jeśli mam ochotę na pachnącą a bezpianową kąpiel. Wrócę.
10. Avon, żel pod prysznic Maroccan Delights - słaby zapach (mało "marokański" jak dla mnie), słaba konsystencja (nieco inna niż reszty żeli, nie tak gęsta), wymęczyłam z przymusem. Nie wrócę.
11. Avon, olejek do kąpieli - na początku używałam go do włosów (zachwycił mnie od pierwszego użycia), do kąpieli, pod prysznic i do nawilżania. Zostało mi tylko wypróbować na dłonie, ale nie zdążyłam, bo się skończył. Mam jeszcze kilka innych wersji zapachowych.
12. Tso Moriri, mydełko organiczne - mydełko z tegorocznej świątecznej edycji. Lubię i zawsze mam kilka kostek w domu.
13. Sanctuary Spa, peeling do ciała - słaby peeling, zapach za mocny jak dla mnie, ale patrząc na to, że dałam za niego grosze w sh a świetnie nadawał się na wyjazdy to może być. Niemniej jednak już nie zwracam uwagi na te produkty podczas buszowania w koszach.
14. Be Beauty, mydło w płynie Cookies - mydło jak mydło, ale zapach niecodzienny, bardzo ładny, ciasteczkowy. Szkoda, że na dłoniach nie utrzymywał się trochę dłużej. Mam jeszcze żel i płyn do kąpieli z tej serii.

Inne
15. Maseczki: oczyszczająca Efektima i Montagne Jeunesse - pierwszą znam i lubię, drugą poznałam dzięki zakupom w sh. Pachniała przepięknie, fajnie ukoiła skórę. Twarz po zmyciu była gładka, zmatowiona.
16. Biały Jeleń: emulsja do higieny intymnej o szampon do włosów - takie sobie.
17. Oriflame, krem uniwersalny - to historyczny moment, bo to pierwszy kremik, który udało mi się wykończyć! Sporo po terminie ważności... No, ale mimo tego, na mega suche dłonie nie działał źle.
18. Papierowy pilniczek - lubię takie pilniczki i mam kilka w zapasie.


19. Avon, krem BB Anew Vitale - recenzja tutaj. Zostało mi tam na dnie jeszcze na 2 użycia, ale już nie mam siły męczyć się z tym różowym odcieniem (krem BB matujący z serii Solutions dopasował się do mnie o wiele lepiej). 
20. Bath & Body Works, krem do rąk True Blue Spa - recenzja tutaj. Być może wrócę.


Znacie coś z mojego denka? Jak u Was sprawdziły się moje produkty?

wtorek, 3 lutego 2015

Denko - styczeń

Po czym poznać, że już czas na denko? A no po tym, że musisz zrobić miejsce na nowe puste opakowania :) Lubię początek miesiąca właśnie przez te posty denkowo-zakupowe, zarówno u Was jak i u mnie, bo bardzo motywują. Niniejszym zapraszam więc na przegląd moich pustaków


Wszystko razem oczywiście nie mieści się w moim mini-koszyczku, więc tym bardziej musiałam przyspieszyć, bo niedługo zaczęłoby mi spadać z półki.

Ciało - oczyszczanie
1. Joanna, peeling myjący grapefruit z pomarańczą - bardzo fajny zdzierak o mega przyjemnym, soczystym zapachu. Będę wracać.
2. Johnson baby, płyn do kąpieli - ani zapach, ani piana... Współczuję bobaskom ;)
3. Se-Yo, żel grapefruit i marakuja - kolejny ładnie pachnący żel. Marakuja była tylko w nazwie, ja jej nie czułam, ale i tak jestem zadowolona, choć wrócę raczej do tego gruszkowego zapachu.
4. The Body Shop, żel pod prysznic - recenzja tutaj. Świetny żel o niecodziennym zapachu kupiony za grosze w sh! Oby więcej takich okazji.
5. Original Source, żel mango i makadamia - lubię żele OS, ale zapach tego kojarzył mi się ze znienawidzonym syropem na kaszel z dzieciństwa... Śmieszna konsystencja, ale działanie w porządku. Do tego zapachu nie wrócę.
6. Sanoflore, olejek do kąpieli - słabo go poznałam, więc nie umiem nic powiedzieć.


Włosy
7. L'Biotica, intensywnie regenerująca maska do włosów - o tak! Do niej wrócę z wielką chęcią! Poza przemiłym, mlecznym zapachem, oferowała mi też pielęgnację włosów na wysokim poziomie. Używałam i pod czepek, i na szybko jako maskę-ekspres i za każdym razem byłam zadowolona. Włosy mięciutkie, nawilżone, niesplątane, ślicznie pachnące. Z chęcią wrócę.
8. Bania Agafii, balsam aktywator wzrostu - nie wiem czy faktycznie aktywował wzrost, bo używam teraz wielu do tego przeznaczonych produktów i mam sporo baby hair (choć inne dalej wypadają), ale polubiłam go, więc wrócę. Mam w zapasie jeszcze kilka innych opakowań.
9. Batiste, suchy szampon - świetny produkt, choć trochę rozleniwia ;). Ładnie pachnie, działanie zgodne z opisem. Chętnie poznam inne zapachy.
10. Head&Shoulders, szampon przeciwłupieżowy - to właściwie TŻ zdenkował, ja używałam tylko w najgorszym momencie. Przy pierwszym użyciu byłam zaskoczona uczuciem chłodzenia na skalpie, nie spotkałam się jeszcze z czymś takim. Skuteczny produkt i z pewnością godny polecenia.


Ciało - nawilżanie
11. Mariza, rozświetlające mleczko do ciała Mango i liczi - bardzo ciekawy zapach choć nie tak słodko-owocowy jak się tego spodziewałam, liczi dodaje coś od siebie. Ma w sobie rozświetlające drobinki, nie brokat, więc pięknie wygląda na skórze, choć spodnie niestety brudzi. Szybko się wchłania i dobrze pielęgnuje - zwykle używałam go na nogi, ale na ciele dopiero czuć to długotrwałe nawilżenie i miękkość! Aż nie mogłam uwierzyć. Być może wrócę.
12. Soap glory, masło do ciała - mini wersja z sh. Bardzo mi się spodobało! Chętnie sięgnęłabym po pełnowymiarowe opakowanie, bo zarówno zapach jak i działanie są na wysokim poziomie.
13. Bath&Body Works, balsam do ciała Pink Chiffon - recenzja tutaj. Mój hit ♥


Twarz - pielęgnacja
14. Avon, kremowy peeling do twarzy z minerałami z MM - ostatnio (dość długi zasięg ma to moje ostatnio) polubiłam peelingi kremowe, więc z tego, choć dość łagodny, byłam bardzo zadowolona. Lubię produkty z tej serii i regularnie do nich wracam.
15. Tołpa, łagodzący koncentrat wzmacniający - chodzi o wzmacnianie naczynek. Produkt o okropnym zapachu, który bardzo męczył podczas nakładania. Dostałam go z 1 gr do kremu na dzień. Całe szczęście...
16. Bingo Spa, średni peeling błotny - ciekawy produkt, który nie doczekał się recenzji a w międzyczasie zdążył przeterminować, więc ostatki zużyłam na ciało. Faktycznie średni, bo drobinki znajdują się w nieco rzadszej bazie niż wyżej opisywany peeling avonowy, ale przez to nie mniej skuteczny. Nie wiem czy wrócę.


Makijaż
17. Mariza, podkład matujący - bardzo tani produkt, ale o zadowalającej skuteczności. Wyrównywał koloryt (choć nie ukrył wszystkiego) i faktycznie matowił, ładnie pachniał i nie zapychał a do tego dał się zużyć do ostatniej kropli - mam już kolejne opakowanie.


Zapachy
18. i 19. Avon, Little Pink Dress i In Bloom - ładne i trwałe zapachy. Rzadko wracam do tych samych, więc pewnie już się nie spotkamy.


Inne
20. Avon, płyn do higieny intymnej dla nastolatek - chciałam się trochę odmłodzić ;). Nie lubię tych płynów, ale kupuję ilekroć pojawi się nowy zapach... Ten miał taką kremowo-perłową konsystencję, która co jakiś czas zapychała otwór, więc zdarzyło się opryskać łazienkę. Pieni się, myje i odświeża, ale nie wrócę.
21. Carea, płatki kosmetyczne - w końcu dorwałam 3-paki :D!


Próbki i saszetki
1. Tso Moriri: mus do biustu, złote masło do ciała i peeling złoty - 2 ostatnie mam chęć kupić, bo bardzo mi się spodobały i po zapachu (w maśle to czułam poziomki!) i po działaniu.
2. Ekoa, peeling cytrusowy - oj, chyba się nie polubiliśmy. Mam wersję pełnowymiarową o zapachu żurawiny i już się boję rozczarowania.
3,4,5. Kremy - żaden z nich mnie nie zachwycił.
6. Cetaphil - zapodział mi się, więc uniknął wyrzucenia podczas ostatnich porządków.
7. Beauty Formulas, płatki na krosty - bardzo lubię i polecam.
8,9. Krem Corine de Farme i maseczka Perfecta, choć i to ostatnie do używania jak krem. Oba mnie zapchały, więc wyrzucam, niezdenkowawszy ;)

A jak u Was spisały się produkty, o których wspominam? Jak Wasze denka?

piątek, 2 stycznia 2015

Denko - grudzień

Dziś pora na rozliczenie się z ostatniego denka ubiegłego roku. Męczy mnie już ten bałagan w łazience i masa pootwieranych produktów, więc wzięłam się ostro do roboty i wynik jest zadowalający. Same spójrzcie


Twarz
1. Bielenda, nawilżający płyn micelarny - bardzo fajny produkt do demakijażu, skutecznie oczyszczał i faktycznie nawilżał. Kiedyś wrócę.
2. Dabur, woda różana - kolejna pusta butelka. Tę zużyłam tylko jako tonik, nie robiłam maseczek. Wrócę.
3. Tołpa, Botanic krem matujący Amarantus - nie polubiłam go. Bardzo ładnie pachnie, ale nie matuje tak dobrze jak jego bracia z linii Sebio czy Strefa T a poza tym nie współgrał z moimi podkładami (tylko te z Marizy dały radę), więc nie wrócę. Aktualnie używam matującego Sebio.
4. Oriflame, krem na noc rozjaśniający przebarwienia - bardzo intensywnie pachnie, wręcz męcząco. Efektów nie zauważyłam a spodziewałam się wiele. Nie wrócę, nie polecam.
5. Avon, maseczka Anew Vitale 2 w 1 - świetna maseczka! Miała być recenzja, ale zanim się za to zabrałam to zdążyli ją wycofać ze sprzedaży. Przepięknie pachnie, oprócz działania pielęgnacyjnego podczas zmywania zachodzi także złuszczanie, bo ta budyniowa konsystencja ma w sobie mnóstwo drobinek silnie ścierających martwy naskórek. Spróbuję ją jeszcze złapać na wyprzedaży, ale może być ciężko.

Ciało - oczyszczanie

6. The Body Shop, dyniowy żel pod prysznic - recenzja. Bardzo fajny produkt, niespotykany zapach, świetna cena. Końcem grudnia dorwałam kolejny żel TBS w sh, zobaczycie go niebawem w poście zakupowym.
7. On Line, żel pod prysznic - gęsty, wydajny żel, ale zapach w połączeniu z gorącą wodą był czasem bardzo męczący. Nie wrócę.
8. Avon, żel pod prysznic - przepiękny zapach, działanie jak zwykle w porządku. Wrócę.
9. Avon, żel pod prysznic Ultra Sexy - pokochałam wodę o tym zapachu, żel również. Wielki minus za okropne opakowanie, bo jest twarde i nie ma dozownika (tylko otwór) a żel bardzo gęsty, więc pod koniec ciężko było go wydobyć.
10. Sulphur Zdrój, buska maska siarczkowa do ciała - nie miałam tyle czasu, żeby z nią leżeć, więc nie mogę za dużo powiedzieć. Zapach przyjemny.
11. Biały Jeleń, specjalistyczny olejek do kąpieli - takie małe nic. Nie pachnie szczególnie zachęcająco, nie nawilża, słabo pielęgnuje. Nie zachęcił mnie do siebie.
12. Sulphur Zdrój, borowina Spa do kąpieli - bardzo brudzi wodę, ale kąpiel była przyjemna dzięki zapachowi.

Ciało - nawilżanie
13. Green Pharmacy, masło do ciała - porządne masło o bardzo przyjemnym zapachu. Konsystencja jak dla mnie mało maślana, ale nawilżenie zadowalające. Szybko się kończy. Wrócę jeszcze do tego właśnie zapachu.
14. Tołpa, nawilżające mleczko-nektar do ciała - mój pierwszy produkt do pielęgnacji ciała tej firmy, ale jestem pod wrażeniem. Niby tylko mleczko, ale świetnie nawilżało i pielęgnowało oraz szybko się wchłaniało. Do tego ten śliczny zapach! Mam ochotę na produkt pełnowymiarowy.
15. Avon, krem do stóp i łokci Planet Spa - mój ulubieniec i zawsze mam go w zapasie. Szczerze polecam.
16. Johnson Baby, mleczko pielęgnacyjne - może dla bobasków jest ok, dla mnie za słabe.
17. Avon, dezodorant antyperspiracyjny On Duty - zapach ciekawy, ale potem czuć było jakby się zepsuł (taki jego urok). Nie wiem czy wrócę.

Włosy
18. Avon, szampon wzmacniający czarna rzepa i cedr - wykończyłam z ulgą i już chyba dam sobie spokój z szamponami avonowymi. Nic nie wzmacniał, nie zauważyłam.
19. Queen Helene, odżywka w kremie z cholesterolem - też nie miałam czasu, żeby używać jej zgodnie z zaleceniami, więc nie jestem w stanie jej ocenić. Stosowałam na kilka minut po umyciu, włosy były mięciutkie, łatwiej się rozczesywały, więc mogę sobie wyobrazić co by było po 30 minutach pod ręcznikiem. Z chęcią wrócę kiedyś i to sprawdzę.
20. L'Biotica, serum wzmacniające - dobrze nawilżało suche końcówki, ale jakoś szczególnie ich nie wzmocniło. Gdybym nie wzbraniała się tak przed wizytą u fryzjera, podcięła to, co trzeba to może zauważyłabym efekt. Raczej nie wrócę.

Makijaż
21. Joko Cosmetics, puder prasowany nr J11 - firma zrobiła porządek w swoich magazynach i na czerwcowe spotkanie dała nam w prezencie puder wyprodukowany w marcu 2012... Zużyłam, ale nic o nim nie napiszę.
22. Mariza, podkład balansujący - to już chyba moja druga butelka. Bardzo fajny podkład, ale tuż pod zakrętką sporo go zostało i w żaden sposób nie mogłam się tam dostać, więc nie byłam w stanie zużyć go do końca. Zostanę przy ichnim aksamitnym fluidzie, bo ten jakoś równomiernie spływa z opakowania i nic się nie marnuje.

Inne
23. Carea, duże płatki kosmetyczne - bardzo fajne, wielkie płaty do oczyszczania twarzy. W Biedrze dostępne są znowu 3-paki tych małych, klasycznych, więc trzeba zrobić zapas.
24. Lilibe, płatki kosmetyczne - tragedia... Nigdy więcej!
25. Beauty Formulas, plasterki na krosty i plamy Tea Tree - niebieskie spisywały się u mnie bardzo dobrze, więc skusiłam się na nowość, która też działa. Planuję recenzję.
26. Tołpa, próbki - podczas wyjazdu świątecznego nie chciałam zabierać butelek, więc zdecydowałam się na próbki. Krem matujący i żel Physio znam i byłam zadowolona a teraz dzięki próbkom poznałam i spodobały mi się też oba żele Sebio, zwłaszcza ten mikrozłuszczający, więc mam zamiar kupić wersję pełnowymiarową. Serum odprężające też ok, ale mam spory zapas, więc nieprędko będę mogła pozwolić sobie na zakup.


Uff! A Wam jak poszło w grudniu? Jesteście zadowolone ze swoich zużyć?

niedziela, 7 września 2014

Denko - sierpień

Mój tradycyjny rozkład postów we wrześniu uległ zmianie przez wyniki rozdania, bo zwykle zaczynam miesiąc od denka, potem zakupy i reszta. W niczym to chyba nie przeszkadza tylko ja odczuwam jakieś zabałaganienie ;)

Koszyczek i tym razem nie podołał... Musze albo mniej zużywać albo znaleźć inny sposób przechowywania pustych opakowań.



Ciało - oczyszczanie


1. Ziaja, żel pod prysznic Gruszka i awokado - mój pierwszy ziajowy żel, ale wiem, że nie ostatni. Ślicznie pachniał a to dla mnie najważniejsze. Teraz mam grejpfruitowy, ale do tego wrócę na bank.

2. White Flower's, sól do kąpieli - zapach delikatny a działanie niezauważalne. Nie wiem czy kupię.

3. Luksja, żel pod prysznic - kremowa konsystencja, ale zapach taki średni, mało przyjemny. Nie kupię.

4. Tso Moriri, mydło glicerynowe Polskie maki - bardzo je lubię, ale przez dużą różnorodność zapachowo-wzorkową nie wracam 2 razy do tego samego ;). Kupię, ale inne.

5. Sulphur Zdrój, buskie spa siarczkowe - po nazwie spodziewałam się strasznego zapachu, ale było cytrusowo ;). Zużyłam na 2 razy, więc mało mogę powiedzieć - płyn bardzo wodnisty, ale dobrze się pienił choć piana szybko znikała. Nie kupię, bo wolę sole.

6. Avon, mydło peelingujące do stóp - całkiem ostre mydełko! Oczywiście to nie to samo co porządna tarka, ale spodziewałam się lekkiego łaskotania a tu czasem, przy dużym zbiorowisku tych drobinek, było niezłe tarcie. Może kiedyś kupię.


Twarz


7. Queen Helene, maseczka miętowa - recenzja tutaj. Ostatnio używałam jej głównie jako wysuszacz na krosty i świetnie sobie z tym radziła, więc jak tylko gdzieś ją znajdę to kupię.

8. Joanna, peeling do twarzy z gruszką - początkowo lubiłam, głównie za zapach, ale potem stwierdziłam, że wolę kremowe peelingi a nie takie żelowe. Słaby drapak i raczej nie kupię.

9. Bandi, kojący krem SPF 25 - recenzja tutaj. Nie kupię.

10. Tołpa, krem matujący - miałam, lubię i kupię.

11. Yves Rocher, krem do twarzy Hydra Vegetal - mocno pachnący żel, który zbyt długo się wchłania. Nie zdecyduję się na pełnowymiarową wersję.

12. Mariza, puder półtransparentny - to tester i kosztował grosze. Nie był tak mocno sprasowany, więc trochę pylił, ale to chyba cecha rozpoznawcza pudrów z Marizy. Odcień dla mnie idealny na lato, dobrze matowił, nie zapychał, ładnie pachniał. Kupię.


Ciało - pielęgnacja


13. Avon, wielozadaniowy balsam pielęgnacyjny - kocham go za zapach ♥ (owies + rumianek). Ogromna butla, ale dzięki pompce fajnie go się używało. Szybko się wchłaniał i dobrze nawilżał, ale tak na co dzień, nie długotrwale. Bardzo ładnie podkreślał moją opaleniznę, jakby wyrównywał koloryt skóry. Kupię.

14. Avon, mgiełka do ciała Fiołek - bardzo przyjemny spryskiwacz na lato o ładnym zapachu (miał pojawić się w Ulubieńcach minionych wakacji, ale ostatecznie zdecydowałam się na Tigera, bo jest głębszy, "wielonutowy" i przez to jeszcze ładniejszy). Kupię w przyszłym roku, ale może inny zapach na spróbowanie.

15. Avon, glicerynowy krem do rąk - edycja świąteczna. Kiedyś bardzo lubiłam te kremy, ale teraz wydaje mi się, że są gorsze niż dawniej. Albo to ja podniosłam poprzeczkę. Kupię jak opakowanie mi się spodoba.

16. She Foot, krem do stóp z masłem shea - całkiem przyjemny krem, dobrze nawilża. Mam jeszcze kilka próbek w zapasie i może kupię wersję pełnowymiarową.

17. Beauty Formulas, maska na stopy -  recenzja tutaj. Kupię.


Inne


18. Carea, płatki kosmetyczne - stale ich używam, ale teraz bardziej podobają mi się te zielone. Kupię.

19. Pilomax, maska do włosów zniszczonych - to już drugie opakowanie. Świetnie się u mnie spisuje i zapewnia błyskawiczny i zadowalający efekt. Używałam, gdy nie miałam czasu na długie maseczkowanie. Kupię.

20. Gentle Day, podpaski - wielki debiut na moim blogu, bo jeszcze nigdy nie pisałam o podpaskach. Długie prawie jak wkłady poporodowe ;), ale o wiele cieńsze i przyjemniejsze w używaniu. Nie kupię.


A jak Wam poszło w sierpniu? Więcej ubyło czy przybyło?
Znacie coś ode mnie?

niedziela, 3 sierpnia 2014

Denko - lipiec

Lipiec był dla mnie długim miesiącem, więc sporo udało mi się zużyć. W końcu zdenkowałam sporo żeli pod prysznic, bo już mnie zaczyna męczyć to codzienne zastanawianie się na co mam dziś ochotę - planuję ograniczyć liczbę stojących na wannie środków myjących do ciała do maksimum 5 (nie pytajcie ile stoi ich teraz...). Poopróżniałam końcówki butelek i tym sposobem aż tyle dziś tego.


Ciało - oczyszczanie:


1. BeBeauty, żel pod prysznic Bali - żel z drobinkami peelingującym o MEGA przyjemnym zapachu ♥. Nie znam innych wersji a ten stał się moim ulubieńcem i już szukałam kolejnej butelki, ale ich nie ma!!! :(

2. Original Source, żel pod prysznic Kaktus i Guarana - kolejny ulubieniec!!! Tak soczyście owocowy zapach, że miałam ochotę go liznąć z ciała! Wersja sezonowa, więc też się boję, że już go nigdzie nie znajdę. :(

3. Oriflame, żel pod prysznic Parisian Delight - zapach przyjemny, ale raczej z tych wieczorowych, bo taki trochę perfumowy. Konsystencja zbyt rzadka jak dla mnie, więc nie kupię więcej.

4. Apart, nektar do kąpieli liczi i żurawina - kolejny świeży i rześki zapach. Stosowałam go do wanny jako nektar oraz jako żel pod prysznic, w obu przypadkach spisywał się bardzo dobrze.

5. Avon, peeling do ciała Garden of Eden - nie przepadam za peelingami z serii Senses, bo są słabe, ale ten kupiłam tylko dla zapachu - idealny na lato! Jeden z moich ulubionych w Avonie.

6. Bingo Spa, solanka z minerałami z Morza Martwego z ekstraktem soku Noni - kolejna bingowa sól, która swoim zapachem przenosi mnie do parku wodnego Tropicana ♥. Kończą mi się już sole, więc muszę pomyśleć nad porobieniem zapasów.

7. Mariza, rewitalizujący płyn do kąpieli Jaśmin - bardzo wydajna ta beczułka! Płyn dawał dużo piany i spełniał swoją rolę, ale zapachowo bardziej podoba mi się używana jeszcze Brzoskwinia.

8. Tso Moriri, mus pod prysznic Amore - recenzja tutaj. Będę wierną użytkowniczką ♥ ♥ ♥


Włosy:


9. Pilomax, maska do włosów ciemnych - recenzja niedługo.

10. DeBa, szampon odżywczy - nie byłam z niego zadowolona, więc większość poszła do mycia pędzli.


Twarz - pielęgnacja i makijaż:


11. Miraculum, krem zwężający pory cera tłusta i mieszana - prezent z czerwcowego spotkania blogerek z terminem ważności do sierpnia... Dopiero pod koniec lipca doczytałam, że nadaje się i na dzień i na noc i dzięki temu udało mi się go zużyć. Idealnie dopasowany do mojej cery, bardzo ładnie pachniał i dobrze matowił oraz dawał radę jako baza pod makijaż (jedynie fluid matujący Pharmaceris wyglądał źle, ale on jest jakiś problematyczny, bo jeszcze na żadnym kremie nie wyglądał dobrze...). Nie zauważyłam zapychania, pojawiło się parę syfów w trakcie używania, ale nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że to jego wina.

12. Mariza, podkład balansujący - długo na niego czekałam (tzn. na promocję) i polubiłam niemal od pierwszego użycia. Piękny zapach, bardzo dobrze matowił i nie tworzył na twarzy efektu maski. Jedynie krycie mogło być ciut mocniejsze, ale i tak mam zamiar kupić go jeszcze.

13. Rimmel, tusz do rzęs - nie miałam z nim większych problemów. Ładnie podkreślał moje rzęsy, tak idealnie na co dzień.

14. Avon, baza pod cienie do powiek - recenzja tutaj. Koniecznie kupię niedługo, bo mam inną i jest słaba.

15. Tołpa, matujący płyn micelarny-tonik 2 w 1 - bardzo fajny płyn o przyjemnym zapachu. Początkowo używałam go tylko do twarzy, bo na butelce była informacja, żeby omijać okolice oczu, ale gdzieś u kogoś przeczytałam, że świetnie sobie radzi z tuszem, więc czasami i tak go używałam.Wrócę.


Inne:


16. Cztery Pory Roku, krem do rąk - fajny i baaardzo wydajny krem. Dobrze nawilżał, szybko się wchłaniał.

17. Efektima, peeling i maska do stóp - nie zużyłam, bo się przeterminowały i po wydobyciu wyglądały bardzo dziwnie. Stopy nie twarz, mogą znieść więcej, ale wolałam nie ryzykować.

18. Biały Jeleń, hipoalergiczna emulsja do higieny intymnej - nic szczególnego, choć zapach ładny.

19. Avon, woda Femme - ciekawy zapach, ale nie na tyle, żebym miała do niego wrócić.

20. SheFoot, odżywczy krem do stóp i paznokci - 2 saszetki i mało mogę powiedzieć, ale mam ich jeszcze kilka, więc następnym razem napiszę coś więcej.


Miałyście okazję używać coś z mojego spisu? Jak wrażenia?


Już niebawem post zakupowy, zapraszam :)

piątek, 6 czerwca 2014

Denko - maj

W końcu jako tako się ogarnęłam, więc czym prędzej biorę się za rozliczenie denka. Poszło całkiem nieźle, patrząc po koszyczku nie spodziewałam się, że aż tyle tego się uzbierało. Same zerknijcie



1. Artiste, szampon do włosów suchych i zniszczonych - bubel, którego nie polecam; więcej tutaj.

2. Tso Moriri, peeling cukrowy z malinami - cudowny i przepysznie pachnący peeling. Moje odkrycie i ulubieniec ubiegłego roku ♥ recenzja tutaj. To z całą pewnością nie jest moje ostatnie opakowanie.

3. Pharmaceris, delikatny fluid intensywnie kryjący - bardzo dobry podkład mimo tego, że nie był idealny. Recenzja tutaj.

4. Cetaphil, łagodna emulsja do mycia - próbka, więc szybko się skończyła, ale zaskoczyła mnie pozytywnie. Stosowałam ją rano i dobrze oczyszczała a co najważniejsze, radziła sobie ze zmywaniem "placków" po miętowej maseczce Queen Helene a nie każdy preparat myjący sobie z tym radzi. Nie wiem czy skuszę się na pełnowymiarową wersję, bo trochę kosztuje a do porannego oczyszczania wystarczają mi dużo tańsze preparaty.

5. Mariza, krem nawilżająco-wygładzający - recenzja tutaj. Mam kolejne opakowanie.

6. Carea, płatki kosmetyczne - 2 fioletowe opakowania, analizowałam je tutaj.

7. Tołpa, matujący krem nawilżający - bardzo dobry krem i z chęcią do niego wrócę. Parę słów o nim tutaj.

8. Soraya, żel pod prysznic Chocolate Kiss - z ulgą go wykończyłam, bo zapach bardzo mnie męczył. Rozpisywałam się na temat tych żeli tutaj. Do tego zapachu z pewnością nie wrócę.

9. Ferity, zmywacz do paznokci w płatkach - skuteczny zmywacz w ciekawej formie, recenzja tutaj. Jak jeszcze gdzieś na nie trafię to wezmę, może inny zapach na wypróbowanie.

10. Bingo Spa, żel pod prysznic - fajny żel, ładny zapach i atrakcyjna cena (2,55 zł w promo). Pewnie kupię jeszcze kilka butelek jak tylko będę robić zamówienie, bo TŻ bardzo go polubił.

11. Green Pharmacy, płyn micelarny - (niech Was nie zmyli to czerwone opakowanie po szamponie) odlewka od koleżanki, dlatego nie wiem, która to wersja. Do oczyszczania twarzy użyłam go 2 razy i zauważyłam, że się pieni (?), więc resztę zużyłam do demakijażu oczu. I tu radził sobie świetnie! Doskonale usuwał tusz bez konieczności pocierania - wystarczyło jedynie kilka razy przyklepać nasączony wacik do rzęs. Z chęcią kupię całe opakowanie jak tylko znajdę je gdzieś u siebie.

12. Avon, peeling do ciała ze śródziemnomorską oliwą z oliwek i kwiatem pomarańczy - lubię i często wracam do tych peelingów. Nie są silnymi zdzierakami, ale z powodzeniem nadają się nawet na co dzień.

13. Avon, serum antycellulitowe o podwójnym działaniu - tragedia... Miałam kiedyś ten produkt w innym opakowaniu, bo poznałam po zapachu :/. Wchłania się wolno, nogi się błyszczą, czuć lekkie chłodzenie i to tyle jeśli chodzi o działanie antycellulitowe... Nie chcę więcej.


Wyrzutki:


1. Oriflame, błyszczyk
2. Bandi, próbka kremu pod oczy
3. Sensique, korektor 2 w 1
4. Avon, próbka podkładu rozświetlająco-antystresowego


Muszę się przyjrzeć mojej kolekcji próbek, bo dawno już niczego stamtąd nie użyłam a terminy mogą się kończyć. Może w czerwcu coś się uda.


Jak Wasze denka majowe? Używałyście może coś z mojej listy i podzielacie opinię?

niedziela, 18 maja 2014

tołpa, mała wielka pielęgnacja

Piątkowa dostawa świeżego zamówienia z Tołpy zmotywowała mnie do ruszenia tyłka i zabrania się za recenzję produktów, które już skończyłam (bądź jestem w trakcie), miała pojawić się notka o nich, jednak z różnych przyczyn (w całości ode mnie zależnych) tak się nie stało. Uświadomiłam sobie, że osobny wpis o każdym produkcie wartym wspomnienia już się nie pojawi, stąd dzisiejszy, zbiorowy post. A nie mogę pominąć tego milczeniem, bo to między innymi dzięki tej firmie udało mi się doprowadzić twarz do jako takiego stanu i (mam taką nadzieję) z każdym kolejnym produktem będzie tylko lepiej :)


Kiedy mówimy "mała wielka pielęgnacja" mamy na myśli 
codzienne, drobne, ale przemyślane czynności, 
bo uważamy, że to suma małych rzeczy 
daje duży efekt


Już kiedyś Wam pisałam, że mój romans z Tołpą rozpoczął się w grudniu 2013 r. kiedy to skorzystałam z Dnia Darmowej Dostawy i zamówiłam żel do mycia twarzy a za 1 gr dostałam do zamówienia płyn micelarny.


Po zagłębieniu się w opisy wybrałam żel do mycia twarzy i oczu Physio, ponieważ nadaje się do demakijażu skóry wrażliwej i bardzo wrażliwej a poza tym, te czerwone kółeczka na opakowaniu podziałały na mnie bardzo zachęcająco :). Gratisem był płyn micelarny z tej samej serii.
Oba produkty spisały się u mnie świetnie! Żel bardzo dobrze oczyszczał i odświeżał twarz, nie pienił się a przepięknie pachniał, tak delikatnie i świeżo. Twarz po oczyszczaniu nie była zaczerwieniona a przyjemnie ukojona. Płynu micelarnego używałam tylko do demakijażu oczu i doskonale wszystko usuwał jednocześnie odświeżając a nie podrażniając. Bardzo zgrany duet, od którego zaczęło się wychodzienie na prostą w kwestii oczyszczonej i nie zapchanej twarzy, więc z wielką przyjemnością do niego wrócę.


Od razu w grudniu zrobiłam kolejne zamówienie korzystając z okazji, że otrzymałam 30 zł na zakupy (za zapisanie się do newslettera) oraz z tego, że na wszystkie płyny micelarne był rabat. Po obejrzeniu katalogu produktów otrzymanego w pierwszej paczce skusiłam się także na matujący krem korygujący.


Z tej paczki najmniej byłam zadowolona z nawilżającego płynu micelarnego Hydrativ - ot, taki zwyklaczek, za to matujący krem korygujący Sebio i matujący płyn micelarny-tonik 2 w 1 strefa T okazały się być strzałami w 10! Płyn skutecznie usuwa resztki makijażu i rzeczywiście matuje równocześnie odświeżając. A do tego ma bardzo przyjemny zapach. Jest niezwykle wydajny, ale używam go raz dziennie na twarz, bez zmywania oczu. Krem natomiast doskonale matowił mi buźkę na bardzo długo i sprawdzał się jako baza pod makijaż oraz łagodził wszelkie podrażnienia i sprawił, że wypryski przestały się pojawiać tak często. Nie był to efekt natychmiastowy, ale w połączeniu z dobrym oczyszczaniem oraz nie szkodzeniem sobie makijażem, zauważalny. Plusem był też bardzo delikatny i przyjemny zapach.


Kolejne zamówienie poczyniłam w lutym kiedy to pojawiła się tańsza dostawa oraz promocja - przy zakupie dowolnego kremu do twarzy serum za 1 gr. Tym razem wybrałam matujący krem nawilżający strefa T i łagodzący koncentrat wzmacniający Rosacal.


Krem matujący właśnie mi się kończy i, tak jak jego korygujący kolega, spisał się u mnie bez zarzutów. Bardzo dobrze matowił, nie ściągał twarzy, świetnie się rozprowadzał i radził sobie jako baza pod makijaż. Do tego wydajność (obu kremów na dzień) jest bardzo zadowalająca a aluminiowe tuby pozwalają na zużycie preparatu do ostatniej kropli. I dzięki nim kremy dłużej zachowują swoje działanie.
Gorzej z koncentratem :/ Dam mu jeszcze szansę, bo początki do najlepszych nie należą - przy regularnym stosowaniu na noc po kilku dniach zauważyłam przesuszenie? złuszczanie? (skóra już w dotyku była dziwna), więc musiałam odstawić i ratować się Dermoprotektorem Cetaphil, co trwało parę dni. Oby następnym razem było lepiej.


Życie potrafi zaskakiwać, dlatego na twarzy widać 
radość i smutek, 
odprężenie i zmęczenie. 
Nie możemy obiecać, że dzięki naszym dermokosmetykom 
wszystko będzie piękne. 
Ale kwestię skóry możecie mieć z głowy.


Firmę polubiłam nie tylko za kosmetyki, które w większości spisują się u mnie świetnie i w pełni odpowiadają moim potrzebom. Uwielbiam także poczucie humoru twórców? osób odpowiedzialnych za marketing? Zarówno w katalogu jak i na tubkach czy tekturowych opakowaniach przemycane są tak trafne spostrzeżenia i uwagi, że uśmiech mimowolnie pojawia się na twarzy (post jest i tak za długi, więc nie będę cytować wszystkiego, co mi się podoba - mam nadzieję, że przy recenzjach kolejnych kosmetyków uda mi się coś jeszcze dla Was przemycić). Gratuluję temu, kto nad tym czuwa! :)


Podsumowując - tak, wiem... Wniosek wysuwa się jeden - jestem strasznie łasa na wszelkie promocje i rabaty, darmowe wysyłki i gratisy. Ale taka moja natura, więc, skoro groszem nie śmierdzę, to korzystam jak mogę. I cieszę się ogromnie, że skusiłam się na pierwsze zamówienie, bo przyznam to otwarcie - wcześniej wszytkie posty  na blogach nt. produktów Tołpy omijałam bez czytania... Nie wiem dlaczego. Głupio mi teraz, bo widzę jak bezsensownie się uprzedziłam. Ale tylko krowa nie zmienia poglądów, więc na początku czerwca zajrzyjcie tu to zobaczycie co znowu kupiłam ;)


A jakie jest Wasze zdanie o kosmetykach Tołpy? Lubicie? Ja Was szczerze zachęcam do zapoznania się z asortymentem firmy :)

niedziela, 2 marca 2014

Denko - luty

Luty był krótkim miesiącem, ale u mnie dość obfitym jeśli chodzi o zużyte kosmetyki. Część z nich miała/mogła się znaleźć jeszcze w styczniowym denku, ale się nie wyrobiłam lub specjalnie zostawiłam końcówkę, bo miała posłużyć do posta. Okazało się jednak, że zwyczajnie zabrakło mi na to czasu - mimo tak krótkiego miesiąca, w lutym miałam tylko jeden dzień wolny (pozostałe spędziłam albo w pracy albo na szkoleniu). Fukcjonuję teraz na zwiększonych obrotach i naprawdę jestem przemęczona. Ale cieszę się, że jakoś udaje mi się zachować regularność na blogu i choć mało, bo mało to staram się trzymać planu i publikować co nieco. Przejdźmy jednak do tematu.

Fotka zbiorcza


I po kolei:


1. Tołpa, żel do mycia twarzy i oczu - genialny żel o przepięknym zapachu!!! Przezroczysta, niepieniąca formuła świetnie oczyszczała twarz i zostawiała ją miękką i nawilżoną. Jedynym minusem jest wydobycie żelu gdy pompka przestaję działać na samym końcu, ale można sobie z tym poradzić. Z wielką przyjemnością wrócę do niego.
2. Tołpa, płyn micelarny do mycia twarzy i oczu - kolejny genialny produkt tej firmy!!! Ta seria stała się moim faworytem jeśli chodzi o demakijaż i oczyszczanie. Płyn świetnie radził sobie z moim makijażem oczu (czyli tuszem i kredką) oraz twarzy. Skóra była przyjemnie schłodzona, wygładzona i nawilżona bez uczucia zalepienia czy zatłuszczenia. Chcę go, chcę jeszcze nie raz!
(miała się pojawić recenzja tej dwójki, ale nie wyszło - może w przyszłości przy okazji kolejnych opakowań) 


3. Avon, maseczka do twarzy z glinką z Łaźni Termalnej - bardzo fajna maseczka o dość wyraźnym, orientalnym zapachu, więc nie każdemu może się podobać. Ja lubię glinki i z chęcią sięgnę po nią raz jeszcze, ale za jakiś czas, bo mam w kolejce zbyt dużo maseczek...
4. Marion, plasterki punktowe na wypryski - skończyłam zanim zdążyłam się pochwalić zakupem ;). W środku mamy 10 plasterków, ja je zużyłam w ciągu paru dni, bo próbowałam na syfy w różnym stadium rozwoju. Taką sporą, bolącą gulę, która właśnie się rozwijała, ale jeszcze nie nadawała do wyciśnięcia,  po nocy ładnie mi spłaszczył, sprawiając, że tak jakby się rozlała i przestała boleć. Nie wyciągnął jej na wierzch i teraz czuć jeszcze lekkie zgrubienie, ale przynajmniej nie widać bąbla jakby mnie komar ugryzł. Z kolei 2 syfy (mały i średni) świeżo wyciśnięte do rana były już konretnie podsuszone i spłaszczone, więc teraz muszę się tylko pozbyć śladu. Niestety, ale z jednym, chyba źle wyciśniętym, sobie nie poradził i w żaden sposób nie wpłynął na jego zmniejszenie. Jeśli plastry są źle przyklejone albo np. na nierównej powierzchni (typu broda czy inne załamania twarzy) to mogą się odkleić w nocy. Wypróbuję jeszcze kiedyś kolejne opakowanie, bo to jednak za mało, aby wyrobić sobie konkretną opinię - ja jestem zadowolona, ale siostra jest nimi mocno zawiedziona, więc nie wiem od czego to zależy.
5. Tołpa, nawilżający płyn micelarny do mycia twarzy i oczu - ten płyn już mnie tak nie zauroczył jak poprzednik. Mimo faktycznie dobrego nawilżania skóry podczas przemywania, z makijażem oczu radził sobie trochę gorzej i musiałam lekko pocierać (nie wystarczało dociskanie). Butla 400 ml wystarczyła mi na ok. 2 miesiące codziennego używania. Raczej nie wrócę.


6. Carea, płatki kosmetyczne
7. Mariza, lekki krem normalizujący - całkiem fajny krem o bardzo przyjemnym zapachu i lekkiej konsystencji. Świetnie matowił twarz i spisywał się jako baza pod makijaż. Nie zapychał, ale też nie sprawił, że całkowicie pozbyłam się problemu. Być może wrócę, bo cała ta zielona linia jest godna polecenia - chciałabym mieć możliwość używania wszystkich produktów w jednym czasie, aby lepiej zaobserwować działanie, ale może być ciężko, bo ich cena jest spora (bez promocji: żel - 15,6 zł, tonik - 13,6 zł, krem - 19,5 zł, maseczka - 15,9 zł) i nie jestem pewna czy adekwatna do jakości. Już wolę dołożyć parę groszy i zaiwestować w Pharmaceris.
8. Paese, mineralny podkład matujący - recenzja. Chętnie wrócę.
9. Tołpa, matujący krem korygujący - recenzja niebawem, bo prawie wszystko jest już przygotowane. Polecam i wrócę.


10. Paese, utwardzacz z żelazem - bardzo dobra odżywka, która zapewniała mi pożądany efekt mlecznych paznokci. Paznokcie były wzmocnione i się nie rozdwajały, używałam jej samodzielnie lub jako bazy pod lakier. Wrócę.
11. Avon, pilniczek - lubię te papierowe, choć szybko się zużywają. Te nie są tak ostre jak np. kupiony ostatnio na Allegro (niedługo zobaczycie go w poście z zakupami), więc nie niszczą paznokci, choć piłowanie idzie nieco wolniej.
12. Avon, odżywka do paznokci - zgluciła się w butelce i nie da się jej już używać. Nie chcę już tych odżywek, bo wolę mleczne.


13. Green Pharmacy, jedwab w płynie - bardzo fajny produkt, który dodatkowo ślicznie pachnie. Początkowo używałam tylko na końcówkach, ale potem wyżej i wyżej i też było ok. Wrócę.
14. Oueen Helene, gorąca odżywka do włosów Placenta - trzeba ją najpierw podgrzać a potem wetrzeć we włosy. Ja na swoje zużyłam całe opakowanie na raz i nie wyobrażam sobie inaczej, bo buteleczki nie da się już zamknąć ponownie. Zdziwiło mnie pojawienie się piany podczas masowania, ale ten ciepły okład był niezwykle przyjemny. Trochę nierównomiernie rozłożyłam ją na włosach, bo ciężko robić to jedną ręką - na przyszłość zapamiętam, że po otwarciu warto przelać ją od razu do jakiejś miseczki i tak z pewnością pójdzie łatwiej. Włosy się nie splątały, ładnie pachniały,były miękkie i nawilżone. Nic więcej nie umiem powiedzieć po jednym użyciu. Mam ochotę na regularne stosowanie.
15. Ziaja, szmpon do włosów przetłuszczających się - kupiłam dla 100 pkt Payback. Szampon jak szampon, fajny, lawendowy zapach (nie widać tego, bo tak uciełam zdjęcie...), niezbyt rzadka konsystencja, dobre oczyszczanie. Dobrze się pienił i nie plątał włosów. Kupię, ale inny zapach, nie do włosów przetłuszczających się.


16. Avon, żel pod prysznic Winter Cocoon - mój ulubiony zapach tego sezonu ♥. Żel ma raczej kremową konsystencję i kolor, ale to w niczym nie przeszkadza. Polecam gorąco, bo pewnie niedługo zniknie z oferty a jeszcze przez kilka dni można złapać 2 butelki 250 ml za 7,98 zł bodajże, więc super okazja.
17. Mariza, energetyzująca sól do kąpieli Grejpfrut - piękny, orzeźwiający, cytrusowy zapach. Nie powodowała wysuszenia skóry. Wrócę albo skuszę się na inne zapachy, jak będzie w równie dobrej promocji.
18. Original Source, płyn do kąpieli Pomarańcza i imbir - zapach wprost stworzony na okres świąteczno-zimowy. Ta butla wystarczyła mi na rok (2 nakrętki pod strumień wody) nieregularnego używania, ale np. latem rezygnowałam z niego, bo wtedy zapach był dla mnie zbyt duszący. Mega piana szybko nie znikała a zapach jeszcze długo unosił się w łazience. Z chęcią wrócę do tego zapachu kiedyś, bo teraz wyciągam czekoladowy ♥

19. Intimea, żel do higieny intymnej - bardzo lubię. Teraz pojawiła się też wersja 400 ml z pompką i kosztuje chyba 4 zł - początkowo byłam wściekła, bo nie widziałam tych starych butelek i myślałam, że zostały całkowicie wycofane i nie mamy wyboru, ale w innym sklepie znalazłam obie ceny i pojemności. Uff!
20. Eveline, diamentowy peeling-masaż myjący - recenzja pojawi się niedługo.


21. Avon, dezodorant w kulce Pur Blanca - zrezygnowałam z nich na rzecz LSS, ale nie wiem czy był to dobry wybór. Już te avonowe spisywały się lepiej... Jak nie znajdę nic lepszego to wrócę.
22. Safira, nawilżający balsam do ciała z masłem shea - dobry balsam do stosowania na co dzień. Byłam zaskoczona, bo kilka pierwszych psiknięć było pustych a kilkadziesiąt następnych sikało mi wodą... Widocznie balsam się trochę rozwarstwił, ale po przemieszaniu go pompką wszystko wróciło do normy. Szkoda mi było noży na cięcie tego mega grubego plastiku - w środku zostało trochę, ale jak pompka przestała działać to kombinowałam na różne sposoby i wydobyłam ile się dało (to, co zostało nie starczy na raz). Balsam pachnie średnio, ale całkiem dobrze nawilża i szybko się wchłania. Raczej nie wrócę.


23. Barwa, antybakteryjne mydło specjalne Balnea - nie ma na zdjęciu, tylko pudeleczko :) Myłam nim dłonie, mydło jak mydło - zapach taki apteczny, więc mało przyjemny.

Reszta to fotka takiego mojego zboczenia, bo zbieram te pudełeczka tekturowe po kosmetykach i wyrzucam je dopiero jak zdenkuję produkt - zawsze trzymam je w nadziei, że przydadzą się do recenzji ;) I większość niepotrzebnie zagraca mi kąty...



A jak u Was? Jak oceniacie kosmetyki z mojego denka jeśli je miałyście?