Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pollena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pollena. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 sierpnia 2013

Denko - lipiec

Tradycyjnie nowy miesiąc zaczynam od wpisu denkowego. Trochę się rozleniwiłam ostatnio, ale pora już brać się ostro do roboty!


Fotka zbiorowa
(wcześniej koszyczek służył mi do przechowywania nowości, ale już się w nim nie mieszczę, więc od jakiegoś czasu zbieram tu puste opakowania)



Ciało - oczyszczanie


1. Pollena, Biały Jeleń żel pod prysznic babka lancetowata i dzika jabłoń - cudny zapach, miłe używanie zwłaszcza latem. Chętnie wrócę do niego

2. Avon, różany płyn do kapieli - zapach trochę zimowy i nawet opakowanie z choinką ;) W środku był czerwony, bardzo rzadki płyn, który barwił wodę na czerwono i słabo się pienił. Miło się go używało w okresie świątecznym, każdego roku decyduję się na taki zakup i mimo wszelkich minusów, skuszę się jeszcze.

3. Oriflame, krem pod prysznic More - powstal jako dodatek do wody od Demi Moore. Zapach bardzo wytworny, elegancki, ale dla mnie trochę zbyt kwaśny. Krem spisywał się dobrze i często wykorzystuję takie okazje na zakup tanich zestawów (kupiłam go z lakierem do włosów i masłem do ciała, lakier sprzedałam a masło gdzieś się jeszcze poniewiera nieużywane).

4. Original Source, żel pod prysznic czekolada i pomarańcz - delicjowy zapach :) Bardzo fajny, ale w upały trochę za ciężki, wolę cytrusy. Tak czy inaczej, polubilam się z tym żelem i to z pewnością nie jest pierwszy i ostatni raz.

Oczywiście tych czterech żeli nie zużyłam w miesiąc, teraz tylko wypadło ich definitywne wykończenie :)


Ciało - nawilżanie


5. Perfecta, wyszczuplający mus do ciała czarna porzeczka i grapefruit - raczej nie wyszczuplił, ale zapach idealny na lato! Czułam głównie grapefruit i było to bardzo przyjemne doznanie. Mus dobrze się wchłaniał a skóra po nim była aksamitna, nie ściągnięta. Mam ochotę na inne wersje zapachowe.

6. Barwa, balsam do ciała żurawina i imbir - wcześniej te balsamy oddawałam siostrze, ale po powąchaniu ten musiał zostać u mnie, pachnie obłędnie! Kwaśna żurawina, jak sok - mniam mniam! Balsam miał mleczkową konsystencję i doskonale się rozprowadzał na ciele i wchłaniał. Czy ujędrnił? Nie wiem, ale dla samego zapachu skuszę się jeszcze!

7. Mariza, krem do stóp nawilżająco-wygładzający - mój ulubieniec od jakiegoś czasu, recenzja tutaj. Kolejne opakowanie już czeka na półce.


Oczyszczanie - twarz


8. Avon, żel 3 w 1 - kolejny ulubieniec zapachowy! Słabo sobie radzi z usuwaniem makijażu, dlatego używam go tylko rano i tu jest ok. Mam też wersję zieloną, ale ona już tak nie pachnie i jeszcze jej nie próbowałam.

9. Mariza, peeling drobnoziarnisty do twarzy - bardzo fajny i godny polecenia zdzierak. Recenzja tutaj a kolejne opakowanie już zamówione.

10. Avon, maseczka do twarzy z błotem termalnym - był ogień! Początkowo trochę bałam się jej używać, bo przy mojej wrażliwej cerze takie rozgrzewanie nie było dobrym pomysłem, ale używałam jej rzadko, więc nie narobiła mi szkody. Ostatnimi czasy stosowałam ją jako peeling, bo opakowanie dawno wyrzucone a zapomniałam jak długo może być na twarzy. Nie jest już dostępna w sprzedaży.

11. BeBeauty, płyn micelarny - to już chyba moje trzecie opakowanie, co świadczy samo za siebie. Zużywam swoje zapasy, bo Biedronka nas chyba oszukała i nie ma zamiaru wycofać kury przynoszącej złote jajka ;). Płyn jest genialny, uwielbiam zmywać nim oczy, ale podczas wyjazdów służy mi do demakijażu i tonizacji całej twarzy. Kupię, kupię, kupię!!!


Kolorówka


12. Avon, nawilżająca pomadka Lilac Shimmer - odcień idealny dla mnie! Chociaż wolę błyszczyki, to ta pomadka również podbiła moje serce - piękny kolor i długotrwałe nawilżanie w zupełności mi wystarcza. Gdyby nie to, że mam z 5 innych nieotwieranych pomadek to kupiłabym ją jeszcze raz.

13. Avon, ekstremalnie wydłużający tusz do rzęs - spodobał mi się dopiero po czasie, bo na początku musiałam nauczyć się malować tą szczoteczką, która kilka razy dziabnęła mnie w oko. Tusz ma takie króciutkie włókna (widać je na waciku po demakijażu), które przyczepiają się do rzęs i w ten sposób je wydłużają. Nie zlepiał rzęs i chętnie wrócę do niego.

14. Oriflame, dotleniający podkład Oxygen Boost - tym razem w odcieniu Natural Ivory. Lubię go i wracam chętnie (to chyba już moje trzecie opakowanie) mimo tego, że nie kryje tak jakbym chciała. Teraz robię sobie przerwę, bo w kolejce mam 2 kremy BB (trzeci lada moment do mnie dotrze...) i jeden podkład.

15. Avon, żelowa kredka Super SHOCK - czarna z mieniącymi się drobinkami. Nie umiem robić kreski eyelinerami a kredką wychodzą mi takie jakie chcę :) Mam jeszcze 4 w zapasie: mocno czarną i fioletową do zużycia, bo kobaltowej i srebrnej chętnie bym się pozbyła - źle się czuję w takich kolorach.


Inne


16. Carea, płatki kosmetyczne - stały bywalec.

17. Avon, serum na suche i zniszczone końcówki - końcowki i tak się rozdwajają, ale lubię wiedzieć, że przynajmniej coś robię w celu ich zabezpieczenia. Kupię.

18. Oriflame, mydełko z drzewem herbacianym i rozmarynem - baardzo wydajna kostka! Używałam jej prawie rok, ale nieregularnie i tylko do przemywania twarzy rano. Kupiłam, bo myślałam, że będzie to tańszy odpowiednik żelu tonizującego z tej serii, który spisywał się u mnie bardzo dobrze, ale okazało się, że jednak nie. Co żel to żel! ;)


Pielęgnacja okolic oczu


19. Floslek, żel ze świetlikiem lekarskim i rumiankiem - świetny produkt! Uratował moje powieki po strasznym przesuszeniu kremem na dzień Anew Vitale. Miałam wrażenie, że im bliżej końca tym żel stawał się bardziej gęsty, ale nie wpływało to na wchłanianie. Nie podrażniał a bardzo dobrze nawilżał. Chętnie wrócę do niego.

20. Avon, luksusowy żel wygładzająco-rewitalizujący - cieszę się, że zapłacilam za niego ok. 5 zł chociaż nie jest wart nawet tego! Słaby luksus jak dla mnie, długo się wchłaniał i przez to lepił powieki. Nie zauważyłam pozytywnego działania na drobne zmarszczki czy cienie pod oczami a nawilżenie też było takie sobie. Nie kupię.


Próbki


1. Bandi, antycellulitowy balsam wyszczuplający - ciężko cokolwiek powiedzieć po próbce, która starczyła na jedno użycie, ale wiem, że nie kupię pełnowymiarowego opakowania, bo mimo tego, że bardzo rozgrzewa (przez co można mieć wrażenie, że działa) to słabo się wchłania i nogi po prostu się świecą. Nie dla mnie.

2. Mariza, krem matujący Biała herbata - przepięknie pachnie! Miałam już tak, że kupowałam krem matujący tylko ze względu na zapach, ale w końcu doszłam do wnisoku, że nie warto. Ten spisywał się dość dobrze, ale nie odpowiada mi konsystencja i wrażenie rozprowadzania na twarzy czegoś mega tłustego. To po chwili mija, ale u mnie nie przejdzie. Próbka starczyła mi na tydzień, ale używałam go tylko na noc i nie wiem czy nada się pod makijaż. Muszę kupić próbkę jeszcze raz i sprawdzić ;)

3. i 4. Ziaja, kremowy płyn do higieny intymnej - ok, ale znam lepsze.



Uff! W końcu!
A jak u Was w lipcu? Wakacje sprzyjają denkowaniu czy nie bardzo?




P.S. Jeśli chcecie to mam do oddania pompkę z serum na końcówki - podobno pasuje do podkładu Revlon.

sobota, 6 lipca 2013

Denko - czerwiec

Syn odwieziony na wakacje do dziadków, pierwsze przetwory już porobione, akumulatory trochę naładowane, więc biorę się ostro do roboty i szukania roboty ;). Oczywiście, przy okazji pobytu u rodziców odwiedziłam sklep z gablotką Tso Moriri, skusiłam się na jeden produkt i namiętnie go testuję! Ach, co za zapach! Z ciekawostek powiem Wam jeszcze, że ponad tydzień temu otwarto w Chełmie "Mydlarnię u Franciszka" - musiałam wejść i się rozejrzeć - póki co niczego nie kupiłam, ale mogę Wam śmiało polecić odwiedziny, bo Panie są naprawdę bardzo pomocne i chętnie służą radą w doborze kosmetyków. Sama wiem już mniej więcej czego potrzebuję (a czego nie!), aby przywrócić moją twarz do ładu i pokryło się to z propozycjami Pań, ale budżet mnie hamuje, więc muszę się zdecydować (póki co) na jedną a konkretną rzecz. Chyba będzie to mydło Aleppo, ale trochę się boję, bo czytałam, że po nim nie ma się już ochoty na używanie innych myjadeł do twarzy a mam ich spory zapas i co... ;) Przecież nie wyrzucę!


Ale do rzeczy! Po całkiem pokaźnym majowym denku, nie spodziewałam się, że w czerwcu pójdzie mi równie dobrze, ale mile się zaskoczyłam :) Same zobaczcie


1. Avon, żel Citrus Burst - cytrusowy zapach idealny na lato! Wrócę do niego.

2. Bandi, Hydro Care mleczko intensywnie nawilżające - recenzja niedługo

3. BeBeauty, zmywacz do paznokci z olejem kokosowym i gliceryną - dobrze zmywał, ale trochę przesuszał płytkę. Chodziło mi głównie o opakowanie z pompką, więc kolejnego chyba nie kupię tylko będę przelewać inne ;)

4. Intimea, żel do higieny intymnej kwas mlekowy i ekstrakt z kory dębu - żel jak żel, ale wolę wersję niebieską. Zapach bardziej mi odpowiada a działanie takie samo. 

5. Avon, głęboko nawilżający krem do stóp - pisałam o nim tutaj, może kiedyś wrócę do niego.

6 i 7. Biosilk, odżywka i szampon Silk Therapy - pokochałam ten duet już od samego zapachu a stosowanie także mnie zadowoliło: włosy były miękkie i gładkie, łatwo się układały i szybko nie przetłuszczały a zapach utrzymywał się bardzo długo, do kolejnego mycia (a włosy myję 2 razy w tygodniu, chyba, że muszę częściej). Chętnie wrócę do nich kiedyś. Opakowania zostawiam na odlewki na podróż.

8. Avon, woda Outspoken Intense - zapach nawet ładny, ale trwałość na mnie bardzo kiepska. Nie kupię już tego zapachu.

9. Oriflame, podkład Extralasting - najlepiej kryjący podkład Ori z do tej pory używanych przeze mnie tej firmy (co nie znaczy, że krył wystarczająco...). Zawsze wydobywam produkt do ostatniej kropli, ale z tym tragicznym opakowaniem się nie dało - pod światło widać zużycie, ale nie da się ani odkręcić pompki ani rozciąć opakowania, bo jest z dość grubego plastiku. Dałam sobie spokój i więcej nie kupię.

10. Floslek, emulsja kojąca SOS po opalaniu - mam jeszcze jedną i rozważam pełnowymiarową recenzję :)

11. Avon, kulka On Duty Pure Blue - TRAGEDIA!!! Zapach bardzo ładny, ale działanie masakryczne: bieli pachy i ubrania, nie działa zadowalająco, a w przypadku cieplejszych dni to już w ogóle (a nie mam problemu z nadmierną potliwością)... Nie polecam!

12. e-naturalne, krem nawilżająco-regenerujący - to w zasadzie nie denko a wyrzutek, ale byłam już blisko dna. Recenzja tutaj i tutaj. U mnie się nie sprawdził.

13. Eveline, diamentowa odżywka do paznokci - używałam jej od września ubiegłego roku i przy regularnym stosowaniu w grudniu moje paznokcie były już doprowadzone do porządku. Niestety, ale powrót do kolorowego lakierowania znowu je osłabił i od końca stycznia ratuję się czym mogę - używałam jej teraz nieregularnie, na zmianę z odżywką Wibo i Sensique i dwa paznokcie nadal nie wyglądają dobrze. Być może kiedyś powtórzę kurację (znowu regularnie), ale teraz zajmę się dwiema pozostałymi, bo pokochałam wygląd moich paznokci z trzema warstwami odżywek ♥ (no, może oprócz tej Wibo, bo ciągle prześwituje..)

14. Ziaja, naturalny oliwkowy szampon do włosów - niebawem pojawi się recenzja całej linii, ale już teraz mogę powiedzieć, że biegam i szukam kolejnej butelki. Widziałyście go gdzieś? U mnie w Rossku i Naturze nie ma :/

15. Pollena, Biały Jeleń żel pod prysznic naturalny - bardzo fajny, delikatny zapach, działanie takie jakie powinno być. Może troszkę zbyt galaretowata konsystencją, bo czasem spadł mi z ręki, ale i tak chętnie poznam inne wersje zapachowe.

16. Bingo Spa, kolagen do ciała - moja opinia tutaj. Nic się nie zmieniło i do końca byłam z niego zadowolona. Ratowałam nim nawet spaloną słońcem skórę i dawał radę, choć brakowało mi lekkiego chłodzenia. Chętnie wrócę do niego, ale póki co, mam w kolejce tyle balsamów, że nie będzie to wcześniej niż za rok ;)

17. Avon, chłodzący spray po opalaniu - niedługo pojawi się recenzja porównująca ten spray i emulsję Floslek, zapraszam.



1 i 2. Soraya, kuracja matująca: matująco-nawilżający krem na dzień oraz aktywnie normalizujący krem na dzień i noc - krem nie wyrządził mi krzywdy, ale też jakoś specjalnie nie zawrócił mi w głowie. Dość dobrze matowił, ale nie planuję zakupu pełnowymiarowego opakowania.

3. Biały Jeleń, żel do mycia twarzy - saszetki idealne na wyjazdy :) Jak zejdę trochę z ilości (i nie polubię mydła Aleppo ;)) to kupię duże opakowanie.

4. Handmade Cosmetics, krem nawilżający N1 do skóry mieszanej - bardzo się cieszę, że miałam możliwość przetestowania próbki, bo wiem, że krem jest dla mnie idealny i właśnie zbieram na pełnowymiarowe opakowanie. Zapach, konsystencja i działanie - wszystko mnie zadowoliło i już się nie mogę doczekać zakupu, muszę jeszcze tylko wykończyć Siarkową Moc.

5. Pharmaceris, krem peelingujący - przy mojej cerze powinnam całkowicie przejść na tego typu produkty, ale jakoś nie potrafię zrezygnować z tradycyjnych zdzieraków. Próbka to w tym przypadku mało, aby wyrobić sobie opinię, bo niczego nie zauważyłam...

6. Barwa, krem matujący Siarkowa Moc - mam już pełnowymiarową wersję i jestem zadowolona.

7. Madame Lambre, podkład 2 - bardzo fajny podkład i chętnie zakupię duże opakowanie, ale coś jest namieszane z odcieniami, bo wg mnie nr 1 (testowany ma maju) był o wiele ciemniejszy niż ta 2. Podkład ma bardzo ciekawy zapach i dość dobrze kryje, nawet lepiej niż ten nr 1.

8. L'oreal, delikatny płyn do demakijażu oczu - dobrze radził sobie z tuszem i kredką a cieni nie używam, więc nie wiem. Nie podrażniał. Nie kupię, bo mam już swojego taniego ulubieńca ;), ale opakowanie zostawiam.

9. Carea, płatki kosmetyczne - moje ulubione. Mam w zapasie.




Znacie coś? Podzielacie opinię?

piątek, 14 czerwca 2013

Denko - maj

W końcu odzyskałam dostęp do neta, więc mam nadzieję, że wyjdę jakoś na prostą i ponadrabiam wszelkie zaległości ;)  Już połowa miesiąca a ja dopiero ogarniam denko... A tu jeszcze zaległe spotkanie blogerek, że o zaplanowanych recenzjach nie wspomnę... Biorę się ostro do roboty! :)

W maju poszło mi bardzo dobrze, aż nie mogłam pomieścić wszystkiego w moim denkowym koszyczku!


Tym razem produkty od razu podzieliłam na kategorię i nie mam zbiorowej fotki wszystkich kosmetyków.


  Pielęgnacja - ciało/oczyszczanie


1. Biały Jeleń, emulsja do higieny intymnej - bardzo fajny produkt o przyjemnym zapachu i skutecznym działaniu, już mam kolejną.

2. Oriflame, żel pod prysznic - limitowana wersja o przecudnym zapachu ♥ Miałam cały zestaw i z żelu chyba jestem najbardziej zadowolona. Nie wiem czy będzie jeszcze okazja, ale chętnie kupiłabym ponownie.

3. Avon, peeling do ciała z minerałami z Morza Martwego - mój ulubieniec peelingowy, ale nie jestem pewna czy go niebawem nie zdetronizuję ;) Uwielbiam zapach całej serii i ciągle do nich wracam.

4. Barwa, antybakteryjny żel do mycia ciała -  nie polubiłam go, zapach i konsystencja dziwne, działanie takie jak innego żelu. Opakowanie zostawiam na późniejsze odlewki.


 Pielęgnacja - twarz



5. BeBeauty, płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu - to już drugie opakowanie i z pewnością nie ostatnie! Nie wiem jak u Was, ale u mnie w Biedrze ciągle widzę ten płyn i dobrze, bo go uwielbiam ♥

6. Avon, żel oczyszczający Anew Vitale - miała być recenzja a wyszło jak zawsze... Bardzo fajny żel, ale ja chyba nie mam szczęścia do opakowań tych żeli, bo to już drugi, który popsuł mi się tuż po zakupie. Przelałam do butelki z pompką i używało mi się go o wiele lepiej. Żel ma przecudny zapach i jest bardzo wydajny i skuteczny: świetnie radził sobie nawet z makijażem, nie powodował uczucia ściągnięcia i przesuszenia. Chętnie kupię ponownie.

7. Avon, Anew Clinical serum wyrównujące koloryt skóry - recenzja i zdjęcia szokujących efektów tutaj. Mam już kolejne opakowanie.


Zapachy


8. Oriflame, Diamond Musk - najładniejszy zapach z trójcy, ale już od jakiegoś czasu niedostępny w ofercie. Pod koniec już trochę mi się znudził i zdążył bardzo wkurzyć, bo nie wiem czemu Ori do wód wkłada prosto rurki! Przy końcówce trzeba się nieźle namachać, żeby zużyć wodę do końca. Już drugi raz z tym się męczyłam i raczej prędko nie skuszę się na wodę od nich, chyba, że zobaczę rurkę umieszczoną poprawnie ;)

9. Avon, Jet Femme Holiday -  też już chyba niedostępna woda. Zapach podobał mi się na początku a potem skojarzyłam z nim nękające mnie bóle głowy, coś musi być w nutach, co mi nie pasuje, bo tak poza tym to ciekawy zapach.
Bardzo się cieszę, że w końcu zaczęłam schodzić z wód - dość już tego chomikowania i trzymania 15 butelek! Mam już ochotę na coś nowego, ale na półce wciąż za dużo...


Pielęgnacja - ciało/różne


10. Avon, krem rodzinny - serię pokochałam głównie za zapach i ciągle mam coś w zapasie. Całkiem dobry krem, ale nie sprawdził się u mnie stosowany na twarz czy do rąk. Za to na ciało rewelacja! Skóra po nim była nawilżona i taka przyjemnie aksamitna, szybko się wchłaniał i nie błyszczał. Kupię ponownie.

11. Barwa, wiśniowy krem do rąk - zapach przyjemny, ale krem w działaniu to taki zwyklaczek. Nic wielkiego nie robił z przesuszonymi dłońmi, raczej nadawał się na co dzień. Ważne, że się nie lepił i dość szybko wchłaniał - za to plus.

12. Oriflame, deo w kulce - ostatni element zestawu. Zapach cudny, z działaniem ciut gorzej, ale przynajmniej nie bielił pach i ubrań.

13. Oriflame, żel antybakteryjny - rewelacyjny zapach! Głównie dla niego go kupiłam, ale potem zdążyliśmy się polubić. Ostatnio używałam go po grzebaniu w ciuchlandach ;) Mam już inną wersję zapachową.

Inne


14. Pilomax, maska do włosów zniszczonych - bardzo fajna maska dla moich włosów. Włosy były nawilżone, wygładzone, łatwiej się układały i poprawę czuć już podczas jej zmywania. Mam już kolejne opakowanie i być może poświęcę jej osobny wpis.

15. Avon, peeling doskonały - miałam już dać sobie spokój z avonowymi peelingami do stóp i ten na bank to mój ostatni! Niby nie był tak zły jak wcześniejsze, limitowane wersje owocowe, ale i tak słabo sobie radził ze stopami. Nie wierzę, że sam peeling jest w stanie coś zrobić z piętami latem i do tego używam tarki Nie kupię nigdy więcej peelingu do stóp z Avonu!!!


Makijaż


16. Mariza, pudrowy podkład mineralny - recenzja tutaj. Chętnie wypróbuję ciemniejszy odcień.

17. Oriflame, korektor - nadawał się raczej na każdy krem, ukrywał plamki, ale nie leczył wyprysków. Nie kupię.

18. Avon, błyszczyk Extralasting Perpetual Pink - ładny odcień i faktycznie trwały efekt na ustach, błyszczenie niby znikało, ale delikatny kolor pozostawał. 


Suplement


19. Tymofarm, Alphol Omega Plus - miał być oddzielny post na ten temat, ale w zasadzie nie wiedziałabym co o nim napisać... Łykałam regularnie po 2 tabletki dziennie, ale nie zauważyłam żadnej poprawy. Przed rozpoczęciem suplementacji przeszukałam blogi, bo nie wiedziałam czy to w ogóle dla mnie i czego mogę się spodziewać a teraz żałuję, że jednak nie oddałam mamie :/



Próbki


1. Madame Lambre, pokład nr 1 - bardzo ciekawy produkt! Bardzo ładnie pachnie, kryje średnio, ale nie zapycha. Z chęcią skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie.

2. Astor, podkład Lift Me Up - kolor ciut za ciemny, więc nie umiałam się skupić na innych czynnikach. Raczej mnie nie zainteresował.

3. Garnier, BB -  tragedia!!! Użyłam raz i resztę od razu wywaliłam (więc to takie nie do końca denko ;)). Początkowo myślałam, że nie będzie taki zły, ale koło południa ściemniał mi na twarzy i wyglądałam koszmarnie... Dobrze, że do domu miałam blisko.

4. Mariza, próbka aksamitnego fluidu matująco-kryjącego - świetny podkład! Bardzo pasuje mi odcień (naturalny) i zapach tego podkładu a także jego aplikacja i działanie. Jedyny minus to tandetne opakowanie, ale widząc cenę (ok. 14 zł) można mu to wybaczyć. Kupię.


4. Bandi, krem złuszczający na noc - nie lubię próbek Bandi, bo są tak długie i ciężko wydobyć z nich wszystko :/. Taki sobie krem, po próbce nie zauważyłam nic, co skłoniło by mnie do zakupu. Zresztą, to już raczej nie seria dla mnie.

5. Soraya, kuracja matująca - całkiem przyjemny kremik: szybko się wchłaniał, przyjemnie pachniał i matowił twarz. Mam jeszcze kilka próbek, więc zużyję je jedna po drugiej to może wtedy kupię wersję pełnowymiarową.

6. Dla Kosmetyki, krem dar piękna - uchowała mi się gdzieś ta ostatnia próbeczka :) Nie jest to mój ulubiony krem tej firmy, ale nie mogę go nie docenić. Mimo dość nieprzyjemnego, specyficznego zapachu krem faktycznie ukaja i uspokaja cerę, która po nocy jest mięciutka i gładziutka.

7. Barwa, krem Siarkowa Moc - bardzo dużo spodziewałam się po tym kremie i cieszę się, że miałam okazję go wypróbować. Próbkę zużyłam dopiero po zakupie pełnowymiarowej wersji w akcji Rossmanna i nie żałuję, bo wiem, że będę zadowolona. Krem bardzo dobrze matowi a to jest dla mnie wyjątkowo ważne. Do tego ładnie pachnie, szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż. Mam nadzieję, że pełnowymiarowa wersja mnie nie rozczaruje i nie spotkają mnie żadne przykre niespodzianki.



8. HG, mydełko - taki zwyklaczek, ale radzi sobie.

9. Garnier, balsam intensywnie nawilżający - fajnie nawilżył, ładnie pachniał, szybko się wchłaniał i nie błyszczał się na skórze. Gdyby nie tona innych balsamów czekających w kolejce to może skusiłabym się na zakup, ale póki co muszę trochę powykańczać.



Uff! To tyle. Mam nadzieję, że dobrnęłyście ze mną do końca.
Znacie coś z moich zużyć? Podzielacie opinię?

środa, 1 maja 2013

Denko - kwiecień

W tym miesiącu poszło mi bardzo słabiutko... Tak słabo, że zastanawiałam się czy nie połączyć tego z majowym denkiem, ale pomyślałam, że będzie mi brakować teraz tego wpisu, więc jest :)


Tak to wygląda w koszyczku a teraz rozłożone produkty:


1. Avon, płyn do kąpieli, Fiołek - już bardzo długo nie kupowałam tych płynów, bo zapachy nie były dla mnie aż na tyle kuszące, ale pojawił się fiołek i przepadłam. Super płyn, daje dużo piany i pięknie pachnie! Skuszę się jeszcze na arbuzowy a w przyszłości pewnie też na inne zapachy, bo jestem zadowolona.

2. Avon, preparat do demakijażu oczu z odżywką - stały bywalec. Teraz używam go zamiennie z płynem micelarnym Be Beauty. 

3. Avon, balsam dyscyplinujący włosy - moja opinia o nim tutaj. Korzystam z niego raczej regularnie, choć teraz trochę mniej, bo staram się ograniczać suszenie suszarką. 

4. Polski Lek, suplement diety FemiMAG magnez z Wit. B6 + żelazo - nie zauważyłam pozytywnego wpływu na moje samopoczucie... Fajnie się łykało z nadzieją na jakiś efekt, ale kicha.

5. i 6. Carea, płatki kosmetyczne - wolę te fioletowe, ale i niebieskie mogą być. Mam ich spory zapas i przy następnej promocji również zakupię komplet. 

7. Wibo, maskara pogrubiająca stymulująca wzrost rzęs - cudowny tusz!!! Nie spodziewałam się tego po szczoteczce, ale pięknie ujarzmiała moje rzęsy. Stymulacji wzrostu rzęs nie zauważyłam, ale wydaje mi się, że nie jest mi to potrzebne ;). Mam jeszcze jeden tusz, więc postaram się o recenzję i zobaczycie jak się u mnie sprawuje.

8. Avon, błyszczyk w odcieniu Tan - wszystko już się pościerało z opakowania, ale błyszczyk był rewelacyjny! Odcień taki delikatny, ale widoczny, przyjemny zapach i wrażenie ciągle nawilżonych ust - dla mnie ideał. Już samo to, że to mój drugi taki sam świadczy o jego zaletach. Niestety, nie jest już dostępny w sprzedaży.

9. Mariza, mineralny puder matujący - świetnie sprawował się przy wykańczaniu makijażu a do tego pięknie pachniał! Matowił nawet dobrze, ale nie aż tak jak puder od Madame Lambre. Mimo to, skuszę się jeszcze na niego o ile będzie w promocji.

10. Madame Lambre, puder prasowany - niech Was nie zwiedzie opakowanie (po pudrze ryżowym z Marizy), przełożyłam tu blister, bo inaczej było niewygodnie używać. Recenzja tutaj, kupię ponownie o ile będę miała jak.


I próbki:




1. Ziaja, mleczko do ciała do skóry bardzo suchej, podrażnionej - nie mam ani bardzo suchej, ani podrażnionej skóry, więc nie wiem jak poradzi sobie z takimi problemami. Fajnie się rozprowadzał, przyjemnie pachniał, ale nie nawilżył na długo.

2. Biały Jeleń, emulsja do higieny intymnej z jaśminem i macierzanką - bardzo przyjemna emulsja. Ładnie pachnie, nie jest za rzadka, dobrze się pieni i odświeża. Jestem skłonna kupić pełnowymiarowe opakowanie.

3. Biały Jeleń, szampon do włosów orzech włoski - taki zwyklak. Nie zrobił na mnie jakiegokolwiek wrażenia, więc raczej się nie skuszę.

4. Biały Jeleń, żel do mycia twarzy z aloesem i ogórkiem - przyjemnie oczyścił mi twarz z makijażu równocześnie ją odświeżając. Ładnie pachniał i nie przesuszał skóry, może skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie.

5. Pilomax, szampon do włosów głęboko oczyszczający - ten spisał się o wiele lepiej. Trochę słabo się pienił, ale dobrze odświeżył mi skórę głowy i ładnie pachniał. Byłabym skłonna go kupić.

6. Pilomax, maska do włosów zniszczonych - mam 2 pełnowymiarowe opakowania (pierwsze lada moment się skończy) i jestem bardzo zadowolona z tej maski. Mam zamiar przybyć z recenzją niebawem.

7. Hotel Gołębiewski, mydło - mydło jak mydło. Używałam go do rąk i trochę przesuszało skórę dłoni, ale od czego są kremy :).
Nie wiem czy Wy też tak macie, ale swojego czasu udało mi się odwiedzić parę sławnych hoteli i z każdego wróciłam z podobnymi pamiątkami ;). Zawsze jeździłam ze swoimi kosmetykami, więc chętnie zabierałam sobie do domu te mini buteleczki. Niestety, ale zostałam ukarana za moją pazerność i zbieractwo, bo raz w Gołębiewskim zostawiłam sukienkę plażową :/



I to tyle.
W maju będzie lepiej, bo już czuję lekkość w przypadku niektórych kosmetyków, co mnie bardzo cieszy, bo pełna szafka czeka na opróżnienie ;)



Abstrahując, chciałam zaprosić Was jeszcze do Paczaj ki na Całomajówkową rozdawajkę/zgadywankę - ja wygrałam już tam dziś krem do rąk :D



Do napisania!

sobota, 6 kwietnia 2013

Denko - marzec

Zapraszam na comiesięczne podsumowanie moich zużyć. Tym razem na tapetę wzięłam głównie próbki, bo z nich chyba nigdy nie wybrnę i zapachy, bo dość już tego oszczędzania! Czas na coś nowego ;)




Włosy:

1. Bingo Spa, szampon minerały z Morza Martwego z odżywką keratyna i spirulina - bardzo fajny szampon a ta mega butla kosztowała tylko 6,8 zł! Nie jest wybitnie wydajny, bo słabo się pieni a jak mi się nie pieni na włosach to leję więcej ;). Dobrze oczyszczał, nie plątał i nie obciążał włosów. Jestem nawet skłonna stwierdzić, że w połączeniu z odżywką ekspresową Pilomax pomógł mi na wypadanie włosów! Aż trudno uwierzyć, ale niczego innego nie stosowałam ostatnio a samą odżywkę używam już w sumie od listopada, więc to chyba nie tylko jej zasługa. Z pewnością zagości jeszcze u mnie jak wybrnę nieco z zapasów.

2. Pantene, odżywka do włosów farbowanych Zdrowy kolor - nie wiem czy faktycznie chroni kolor, bo od kiedy jej używam to nie malowałam włosów. Podobał mi się zapach, gęsta konsystencja, dzięki której odżywka nie spływała z dłoni i włosów oraz efekt miękkości po zastosowaniu. Nie wiem czy kupię, bo mam teraz dużo innych w kolejce a farbować już raczej nie planuję.


Ciało:

3. Avon, delikatny nawilżający płyn do mycia ciała z wyciągiem z rumianku i owsa - mój ulubieniec ze względu na zapach ♥ Będę wracać doń regularnie.

4. Pollena, Hipoalergiczny żel pod prysznic Babka lancetowata i dzika jabłoń - bardzo wygodna butelka, nieco glutowata konsystencja, która niestety spadła mi czasem z dłoni, ale za to zapach obłędny! Ja czułam głównie jabłka, bo nie wiem jak i czy w ogóle pachnie babka lancetowata.

5. Joanna, Odżywcze masło do ciała z wanilią - recenzja tutaj


Twarz:

6. Avon, nawilżający żel-krem do mycia twarzy - początkowo nie bardzo mi się podobał, ale z czasem go polubiłam. Bardzo wydajny preparat, który dobrze oczyszczał twarz z makijażu (nie wiem jak z oczami, bo tu zawsze używam specjalnych produktów), nie podrażniał ani nie pozostawiał po sobie uczucia ściągnięcia, więc i chyba trochę nawilżał a do tego przyjemnie pachniał. Możliwe, że skusze się jeszcze kiedyś.

7. Soraya, Ultranawilżający krem przeciwzmarszczkowy na dzień - być może poświęcę mu osobną notkę, ale jakby mi się nie udało to w razie co napiszę, że nawilżał dość dobrze choć nie poradził sobie z przesuszoną kwasami twarzą i musiałam szukać innego ratunku. Lekka i dobrze wchłaniająca się konsystencja powodowała lekkie błyszczenie, które po paru chwilach ustępowało. Nie wiem jak z działaniem przeciwzmarszczkowym, czasem stosowałam go na noc i rano buzia była bardzo miękka, gładka i uspokojona. Raczej nie kupię, bo wciąż szukam ideału.

8. Avon, Tonik odświeżający - całkiem przyjemny i bardzo wydajny tonik. Nie zalepiał mi porów jak inne toniki Solutions, szybko się wchłaniał i niemal od razu można było wklepywać krem (wystarczyła chwila na wyrzucenie wacika do kosza ;)). Raczej kupię ponownie.


Zapachy:

9. Avon, Woda toaletowa Just Play - świeży i bardzo lekki zapach, który niestety nie grzeszył trwałością (ale za tę cenę mogę mu to wybaczyć). Kupiłam go, bo wyczuwałam w nim wiosenne fiołki :) Niedostępny już.

10. Avon, Woda toaletowa Little Red Dress - moja druga ulubiona sukienka od Avon (zaraz po białej, czarna jakoś nie jest w moim typie). W którejś nucie ma miód i tak w to uwierzyłam, że po jednym z pierwszych użyć ugryzła mnie pszczoła lub osa :) Chyba zapach ją do mnie przyciągnął a ja nie wiedziałam co to, więc chciałam to odgonić i skończyłam z bąblem na szyi... Piękny i bardzo trwały zapach. Może skuszę się jeszcze jak wykończę choć połowę z moich 15 flakoników...


Inne:

11. Oriflame, oczyszczający olejek z ekstraktem z drzewa herbacianego i rozmarynu - wydajny i wszechstronny olejek, który mnie nie zawiódł nawet przy bólu zęba (ale tylko za pierwszym razem). Podsuszał wyduszone syfki, ale nic nie robił z takimi rozwijającymi się. Łagodził uczucie swędzenia po ukąszeniu komara, stosowałam go też jako dodatek do pasty do zębów, ale robiłam to nieregularnie, więc nie wiem czy coś działał. Nie nadawał się do aromatyzacji, nic nie było go czuć niestety. Kupię, ale oddzielnie rozmarynowy i oddzielnie z drzewa herbacianego

12. Avon, Tropikalny krem do rąk i skórek z masłem shea - jeden z moich ulubionych kremów do rąk z serii Planet Spa (zaraz po szarym z minerałami z Morza Martwego). Pięknie pachnie i mimo dość rzadkiej konsystencji dobrze sobie radzi z nawilżaniem dłoni, nawet bardzo przesuszonych. Kupię z pewnością.


Doustne:


13. Plusssz, Tabletki musujące o smaku melona, Pielęgnacja: skóra - smak kompletnie nie w moim typie, choć wydawało mi się, że lubię melona. Nie zauważyłam wpływu na stan skóry, ale wytrwale piłam po jednej tabletce dziennie. Nie kupię.

14. Polski Lek, Suplement diety FemiMAG z melisą - łykałam te tabletki z wielką chęcią i nadzieją, ale nie zauważyłam pozytywnego wpływu magnezu i melisy (choć może to ten śnieg nieginący tak mnie przygnębiał, ze potrzebowałabym chyba końskiej dawki). Nie kupię.

15. Avetpharma, Suplement diety SkinComfort - miałam próbkę, 10 tabletek i także nie zauważyłam żadnego działania. Być może to zbyt mała dawka, żeby móc coś zaobserwować.


Próbki, maseczki, mydełeczka:

1. Ziaja, Krem na dzień i na noc do skóry bardzo suchej, podrażnionej, bio olejek arganowy - uratował moją przesuszoną kwasami buźkę! Bardzo gęsta, ciężka w rozsmarowaniu formuła, która na szczęście zdziałała cuda. Nie kupię pełnowymiarowego opakowania, bo na co dzień nie potrzebuję aż takiego nawilżania, ale chętnie przygarnęłabym parę próbek na czarną godzinę. Probka wystarczyla mi na 5-6 użyć.

2. Perfecta, Głęboko nawilżająca maseczka na twarz, szyję i dekolt, sok aloesowy+kwiat pomarańczy, cera odwodniona i zmęczona - także posłużyła mi do ratowania przesuszonej skóry, ale spektakularnych efektów nie zauważyłam. Nie lubię takich wchłaniających się maseczek, bo strasznie się błyszczą na twarzy a potem ciężko je zmyć. Ładnie pachniała a opakowanie wystarczyło mi na 2 razy.

3. L'Biotica, Maseczka intensywne nawilżenie - stosowałam ja w tym samym celu, co produktów z pkt. 1 i 2. Działanie ciut lepsze niż maseczki od Perfecty, ale dokładnie ten sam problem ze świeceniem się i zmywaniem.

4. Corine de Farme, Krem rozświetlający - każda wykończona próbka coraz bardziej skłania mnie do zakupu produktu pełnowymiarowego, mimo słowa "rozświetlający" w nazwie. Ta wąska saszetka była bardzo niewygodna w używaniu, więc pozostałe będę po prostu rozrywać.

5. Bandi, Krem z kwasem migdałowym i polihydroksykwasami - katowałam się nimi na początku miesiąca i niestety, ale te próbki to za mało, żeby poprawić stan mojej skóry. Fajna, dobrze wchłaniająca się formula, która nie powodowała świecenia. Mam w planach zakup pełnowymiarowej wersji z trzema kwasami jesienią.

6. Bandi, Krem na noc z kwasami AHA - to ten krem obwiniam o wysuszenie mojej skóry na wiór! Podsuszał też syfy, ale to co zrobił z moimi powiekami (nie wiem jakim cudem, bo starałam się omijać te okolice) i brodą oraz skórą wokół ust to masakra...
Wszystkie 3 próbki starczyły mi na ok. 1,5-tygodniową kurację.

7. The Secret Soap Store, *mydło mandarynka z bergamotką - przepięknie pachnące mydełko ♥ spodobało mi się najbardziej.
*mydło luksusowe Argan&Goats - całkiem ok, zapach taki mydlany, nic specjalnego.
*mydło rewitalizujące Pieprz czarny - ten zapach zdecydowanie nie przypadł mi do gustu... Dzięki niemu wiem, dlaczego od niektórych perfum boli mnie głowa - muszą mieć w nucie pieprz.
Każde mydełko starczyło mi na ok. tydzień, na twarzy nie próbowałam, ale dłonie nie były przesuszone i nie musiałam od razu wcierać kremu.

8. The Secret Soap Store, krem do rąk porzeczka i passiflora - przepięknie pachnące (zwłaszcza passiflora) i bardzo wydajne próbki, ale kremy raczej nie dla mnie. Mimo bardzo dobrego nawilżenia pozostawiały na dłoniach warstwę, która była dla mnie nieprzyjemna. Być może skuszę się na jakiś zapach, aby mieć je w zapasie na przesuszone dłonie, ale tylko na noc do rękawiczki.



Uff! Mam nadzieję, że dobrnęłyście ze mną do końca? Jestem ciekawa czy znacie coś z moich zużyć i czy podzielacie moją opinię?


Zaraz zmykam spać, bo za kilka godzin lecę na koncert Marii Peszek!!! 
Dla Was na dobranoc :*



piątek, 8 marca 2013

Denko - luty

Nadrabiania zaległości ciąg dalszy... Jeszcze chyba nigdy denko nie pojawiało się u mnie tak późno :/ I nigdy nie było tak duże, ale przeprowadzka skutecznie zmotywowała mnie do posegregowania kończących się opakowań i wykańczania ich w pierwszej kolejności.
Szybko, do rzeczy!


1. Pantene Pro-V, 2 w 1 szampon z odżywką do włosów farbowanych - włosy ostatni raz malowałam jeszcze w październiku, więc nie wiem czy faktycznie coś pomaga, ale u mnie spisywał się dobrze. Fajny zapach, wygodna, gęsta konsystencja, dobrze oczyszczał i nie obciążał włosów - być może skuszę się jeszcze.

2. Avon, Anew Rejuvenate rewitalizujący żel oczyszczający  2 w 1 - długo czekałam na dobrą promocję a jak się zdarzyła to po kilku użyciach zepsuło mi się otwieranie :/. Musiałam go przelać do dozownika po mydle i w tej formie było ok: dobrze oczyszcza, choć słabo się pieni, pachnie świeżo, ale trochę chemicznie i wyraźnie czuć chłodzenie na twarzy, więc może być ukojeniem dla rozgrzanej skóry latem. Nie wiem jakie zadanie miały błękitne kuleczki w żelu (nawilżały? tonizowały?), ale fajnie było je przebijać na twarzy ;). Skuszę się jeszcze w dobrej promocji i mam nadzieję, że opakowanie nie popsuje mi się tak szybko.

3. Avon, Anew Ultimate, balsam ujędrniająco-regenerujący do ciała - może to nie moja półka wiekowa, ale uważam ten balsam za totalną porażkę! Lepił się na skórze, długo się wchłaniał a efektów nie zauważyłam... Może u starszych pań spisałby się lepiej, ale ja już mu dziękuję.

4. Olay Essentials, krem na noc active hydrating - recenzja niedługo

5. Avon, podkład Ideal Shade, Nude - to najciemniejszy odcień jakiego używałam do tej pory, ale mam już dość nieudanych prób z Ivory, więc jak tylko miałam okazję kupić ten osławiony podkład to celowałam tak, aby było dobrze na lato. Zdziwiła mnie trochę konsystencja i rozwarstwienie produktu w buteleczce, ale data ważności była jeszcze długa i nie chciało mi się bawić w zwracanie - tym bardziej, że mogłabym nie doczekać wymiany, bo to podkład wycofany ze sprzedaży regularnej i pojawił się tylko w ofercie specjalnej, w raczej małej ilości. Dla mnie to najlepszy podkład z oferty Avonu! Przeszkadzał mi jedynie jego zapach, który niestety czułam nawet w trakcie dnia, ale dla efektu byłam skłonna to wytrzymać. Dobrze mnie matowił a kolor latem wcale nie był za ciemny, z krycia też byłam zadowolona dlatego żałuję, że nie mogę go już nabyć.

6. Plusssz Lady, tabletki musujące o smaku limonkowo-imbirowym, oczyszczanie: detox - przepyszne tabletki do picia, w których na moje szczęście nie czułam imbiru. Nie wiem czy oczyszczały, bo nie umiem tego sprawdzić, ale bardzo przyjemnie się je piło. Raczej nie kupię ponownie, cena dla mnie odstrasza.

7. Rossmann, płatki kosmetyczne z aloesem - całkiem fajne płatki, kupiłam w promocji chyba za 1,59 zł i w tej cenie chętnie jeszcze poużywam sobie. Teraz mam zapas biedronkowych i szybko nie będę potrzebowała nowych ;)

8. Venita, rozgrzewający krem do stóp - pisałam o nim tutaj. Może w przyszłym roku skuszę się na niego.

9. Avon, oczyszczający żel do mycia twarzy przeciw wągrom z 2% kwasem salicylowym - beznadziejne, odkręcane opakowanie!!! Tak mnie denerwowała ta zakrętka, że pewnego dnia wycisnęłam wszystko do opakowania po mydle (w którym były już resztki żelu z pozycji nr 2) i tym sposobem zrobiłam sobie ciekawą mieszankę. Niestety, ale nic nie robił z moimi wągrami na nosie... Konsystencja żelowa a w niej pływa sporo ostrych drobinek peelingujących, zapach znośny jak na obecność kwasu. Nie kupię ponownie.

10. Choisee, mydło z masłem shea czekolada i miód - na zdjęciu jest mięta i sezam, ale to była pomyłka i dwa różne mydła miałam z taka samą etykietą. Początkowo zachwycałam się zapachem, ale z czasem ta obślizgła, brudząca zlew kostka w kolorze same-domyślcie-się-czego obrzydzała mnie i ledwo ją skończyłam. Jednak wolałam mięte z sezamem.




11. Avon, żel Waterfall - stały bywalec w mojej łazience i długo tak będzie.

12. Nivea, szampon regenerujący włosy długie Long Repair - skusiłam się na szampon po przetestowaniu go z saszetki w duecie z odżywką z tej samej serii. W duecie była rewelacja, sam szampon już tak nie zachwycał, ale nie było też tak całkiem beznadziejnie. Plus za zapach, konsystencję i wydajność a minus za brak poprawy w kwestii wypadania i łamania się włosów. W duecie kupię, samego szamponu raczej nie.

13. Pollena Ostrzeszów, Biały Jeleń, żel pod prysznic hipoalergiczny z nagietkiem - bardzo fajny żel o niezwykle świeżym i orzeźwiającym zapachu! Konsystencja trochę zbyt galaretowata i raz wypadła mi z dłoni, ale to jedyny minus, bo działaniem a zwłaszcza zapachem jestem zachwycona! Z pewnością to nie jest ostatni mój Jeleń ;)






I dokładka:



14. Intimea, żel do higieny intymnej - mój biedronkowy ulubieniec. Często go kupuję, bo lubię zapach i działanie i uważam, że jak za tę cenę jest naprawdę spoko. Kupię.

15. Avon, scrub do ciała Truskawkarecenzja, kupię ponownie.

16. Oriflame, krem do rąk Silk Beauty Luxury Velvet - bardzo ładny zapach i działanie zadowalające. Z przesuszonymi dłońmi słabo sobie radził, ale jako "nacodzienny" nawilżacz dawał radę. Szybko się wchłaniał i nie zostawiał nieprzyjemnej warstwy. Bardzo udany produkt jak na limitowaną edycję, jak będzie okazja to jeszcze kupię.

17. Farmona, kokosowy krem do rąk i paznokci - zapach obłędny ♥, ale działanie już gorsze :/. Nie wchłaniał się całkowicie i zostawiał lepką warstwę, która mi przeszkadzała. Latem byłam zadowolona z nawilżania, ale w okresie jesienno-wiosennym nie radził sobie z moimi łapkami. Po zużyciu 1/3 opakowania popsuła mi się zakrętka, więc musiałam przelać go do innego pojemniczka. Nie kupię.

18. Avon, peeling głęboko oczyszczający pory - mój ulubiony zdzierak, ale postanowiłam dać buźce odpocząć od niego, tym bardziej, że przy mojej wrażliwej cerze powinnam z tego typu produktów zrezygnować całkowicie. Przy samym końcu miałam wrażenie, że twarz aż mnie boli od tej mięty i ostrych drobinek a chłodzenie zimą nie było już takie przyjemne. Może kiedyś kupię, ale teraz rozejrzę się za peelingiem z BingoSpa i będę go stosować naprawdę sporadycznie.

19. BingoSpa, serum czekoladowo-miętowerecenzja, chętnie wrócę do niego, ale też mam ochotę wypróbować inne zapachy.

20. Bandi, krem z kwasem pirogronowym, azelainowym i salicylowym - próbka wystarczyła mi na 3 użycia, więc to mało, aby móc go ocenić, ale zaciekawił mnie ten krem ze względu na zapach i dobrze brzmiące obietnice. Myślę, że jesienią skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie.


21. Avon, potrójny błyszczyk Luminous Mauve - to zdecydowanie mój ulubieniec jeśli chodzi o avonowe błyszczyki. Kolor idealny dla mnie (wg mnie ;)), przepyszny zapach i smak, nie znikał szybko z ust i pasował mi na co dzień. Na zbiorowym zdjęciu widać, że zostało go trochę w opakowaniu, ale ja już nie miałam siły męczyć się z wydobywaniem. Mam jeszcze taki brzoskwiniowy, ale to już nie to samo :,(

22. Oriflame, balsam do ust Incredibalm - bardzo przyjemny balsam o zapachu budyniu malinowego. Nie dawał koloru, ale za to łagodził jakieś mini podrażnienia. Możliwe, że się jeszcze skuszę, ale teraz mam tyle wszelkich mazideł do ust, że nie wiem kiedy to wykończę...




Tu jeszcze moje wyrzutki:
- tusz SuperSHOCK Max i zwykły SuperSHOCK w wydaniu limitowanym
- korektor



A porządkując rzeczy przed przeprowadzką odnalazłam torbę z pustymi opakowaniami, które zostawiałam na tzw. "przyda-się". Kiedyś czytałam, że pompka z tego serum nadaje się do buteleczki podkładu Revlon, więc jeśli macie ochotę ją przygarnąć to proszę o info w komentarzu. Ja jakoś się jeszcze nie dorobiłam tegoż podkładu ;)




Ufff! Jakoś dobrnęłam... Mam nadzieję, że i Wy dotrwałyście do końca ;)
Znacie coś z tych produktów? Podzielacie moje zachwyty i rozczarowania?