Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą carea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą carea. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 sierpnia 2015

Denko - lipiec

Już od kilku denek nie mogę zrobić pierwszego zdjęcia gdzieś poza szafą, w której to zbieram, bo puste pudełka wysypują mi się z koszyczka. Nie to, żeby znowu denko było takie ogromne! Po prostu butelki po żelach pod prysznic zajmują sporo miejsca a koszyczek jest mały, ale tak już się do niego przyzwyczaiłam, że nie mogę zmienić.

Dziś denko wyjątkowo na nowym tle. Robimy z TŻem karmnik dla naszych balkonowych gołębi i moją rolą było polakierowanie deseczek. Tak mi się to spodobało, że przez kilka ostatnich dni, spokojnie i wielką precyzją malowałam warstwę po warstwie. A jak zobaczyłam efekt to pomyślałam o tle do zdjęć.

Ciało - oczyszczanie
1. Avon, żel pod prysznic Garden of eden - mój ulubiony niekremowy zapach (z kremowych Divine Time) stąd często do niego wracam.
2. Avon, żel śliwka i wanilia - ciąg dalszy zużywania zapasów (zostały mi 3 ostatnie!). Bardzo ładny zapach, taki wytworny, elegancki, jak dla perfum, konsystencja gęsta, przyjemna. Chyba się polubimy.
3. TBS, kremowy żel pod prysznic shea - kremowa, bardzo gęsta konsystencja cudownie pokrywała całe ciało, lekko się pieniąc przy kontakcie z wodą. Zapach przyjemny a po spłukaniu skóra wyraźnie nawilżona - jak po balsami pod prysznic.
4. M&S, kremowy płyn do kąpieli Downton Abbey - również gesty, choć nie tak kremowy płyn o niezwykłym zapachu. Dobrze się pienił, nie wysuszał, przyjemnie było go używać.
5. Soap&Glory, żel pod prysznic Sugar Crush - mini buteleczka idealna na wyjazdy. Zapach, w porównaniu do klasycznej wersji, jest bardziej orzeźwiający i cytrusowy, ale równie przyjemny. Sam żel natomiast odpowiednio gęsty i dobrze spełniający swoje zadanie.

Makijaż
6. Avon, BB matujący Solutions - bardzo mile zaskoczył mnie ten krem. Zwykle ciężko mi w Avonie dobrać odpowiedni odcień i zadowalający efekt (matujący) a tu wszystko ładnie się złączyło. Miałam odcień Light i był w sam raz - idealnie pasował do mnie, choć pod koniec opakowania, jak złapałam trochę słońca, było gorzej (mam teraz wielki problem z dobraniem podkładu...). Matowienie, choć nie całodniowe, wystarczyło podrasować pudrem, po kilku godzinach chusteczką i było ok. Krem delikatnie tuszuje niedoskonałości, nie ściera się z twarzy i nie zbiera w zmarszczkach. Jest o wiele lepszy niż BB Anew Vitale i z chęcią wrócę do niego jak tylko pokończę trochę zapasów.
7. Pharmaceris, fluid matujący zwężający pory - recenzja tutaj. Nie wrócę.

Twarz
8. Luxury Paris, dwufazowy płyn do demakijażu - nie lubię płynów dwufazowych, ale na ten skusiła mnie cena. Używałam tylko do zmywania oczu i spisywał się świetnie, choć jak odrobina dostała się pod powieki to powodowała zamglenia ;). Nie wrócę.
9. Tołpa, matujący płyn micelarny-tonik 2 w 1 - jeden z moich ulubionych, więc będę wracać.
10. Soraya, orzechowo-morelowy peeling So Pretty - bardzo dobry zdzierak. W gęstej, brązowej paście były zatopione różnej wielkości orzechowe łupinki, które dobrze radziły sobie z martwym naskórkiem. Do tego miał przyjemny morelowy zapach. Wróciłabym, ale coś go ostatnio nie widziałam na półce?
11. Oriflame, oczyszczająco-tonizujący żel z olejkiem z drzewa herbacianego i rozmarynu - mega wydajny produkt! Już niewielka ilość wystarcza na dokładne oczyszczenie twarzy, choć stosowałam go po demakijażu a głównie rano, więc nie miał trudno. Bardzo lubię zapach tej serii, taki zielski a mniej opakowanie, bo zakrętka nie pasuje według mnie do tego typu produktów. Chyba, mimo wszystko, wrócę jeszcze kiedyś do niego.
12. Thalion, krem nawilżający - mini wersja z Shinyboxa. Całkiem fajny krem o przyjemnym, świeżym zapachu i lekkiej konsystencji, która niestety wchłaniała się za długo jak na moje lipcowe wymagania, więc używałam głównie na noc. Dobrze nawilżał, ale nie wiem czy mnie nie zapychał (zobaczyłam mega długi skład, więc on jako pierwszy był na celowniku). Nie skusi mnie droga wersja pełnowymiarowa.

Zapachy
13. Avon, dezodorant w kulce Cherish - ładnie pachniał, działanie zadowalające. Może wrócę.
14. Avon, chłodzący spray do stóp - chłodzący, bo już samo psiknięcie mokrym chłodzi... Spodobał mi się arbuzowy zapach jednak działanie żadne, więc i wody mogę w tym celu używać. Albo tańszej mgiełki do ciała jak już musi pachnieć.
15. Tiger, woda toaletowa Emotion - świetny zapach! Idealny na lato, słodkawo-kwiatowy, trwałość raczej taka jak mgiełek, ale i tak z chęcią poznałabym inne wersje zapachowe tylko nigdzie nie widziałam tych wód.
16. Mariza, mgiełka do ciała Green Tea - ulubieniec lipca! Niezwykle odświeżający, przyjemny zapach, do tego efekt chłodzenia mokrym strumieniem ♥ idealny na upały. Mam jeszcze dwa inne zapachy.

Różne
17. Mariza, odświeżający żel do higieny intymnej - przyjemny żel o delikatnym zapachu i równie delikatnej formule. Piana jest niewielka, ale płyn doskonale radził sobie z oczyszczaniem i pielęgnowaniem okolic intymnych, nie podrażniał.
18. Cleanic, chusteczki nawilżane do peelingu - mega ostre chusteczki, więc zwykle używałam ich...odwrotnie czyli tą gładką stroną i nie do peelingu a do usunięcia makijażu jak nie chciało mi się zmywać... Wolę tradycyjna formę zdzierania, choć jak ktoś lubi ostro to musi spróbować.
19. Soap&Glory, masło do ciała Sugar Crush - również wersja wyjazdowa. Nie jest to ciężkie masło, choć skóra i tak się błyszczała, więc wolałam używać na noc. Nawilżenie zadowalające, zapach przyjemny.
20. Carea, płatki kosmetyczne - używam ich równocześnie, dlatego zawsze razem się kończą :) Prążkowany do demakijażu oczu, gładki do twarzy, do zmywania paznokci różnie.

Próbki
Wszystko oprócz masek White Flower's (recenzja niedługo) i porzeczkowego mydła z loofą Tso Moriri towarzyszyło mi podczas weekendowych wyjazdów. Krem do stóp She Foot dobrze nawilżał, na żel mikrozłuszczający Tołpa poluję na promocjach, bo jest świetny a o szamponie Bioxine nie umiem więcej powiedzieć po jednym razie - był brązowy, ładnie pachniał a próbka wystarczyła na raz, oczyściła i nie splątała włosów. Z kremów do twarzy na pewno nie skusi mnie oliwkowa Ziaja i lekki krem rokitnikowy Sylveco. Choć z tych trzech gdybym miała wybierać kierując się zapachem to nie zdecydowałabym się na żaden... W działaniu spodobał mi się nagietkowy i brzozowy - choć początkowo nieładnie błyszczały się na twarzy to z każdym kolejnym użyciem było lepiej. Dawały radę i pod makijaż i na noc, skóra rano wyglądała bardzo ładnie. Pomyślę nad nimi.


Znacie może coś z mojego denka i podzielacie opinię?

czwartek, 4 czerwca 2015

Denko - maj

Post denkowy zazwyczaj pisze się sam, byle zacząć. No właśnie... Obrobione zdjęcia czekają, czas jest, tylko weny brak od paru dni! Zatem tym krótkim wstępem, zanim czas się skończy, zapraszam Was na przegląd pustych opakowań z maja.


Włosy:
1. Clear Woman, szampon przeciwłupieżowy Shine&Sleek - nie mam problemu z łupieżem, ale jakiś czas temu (chyba) po olejowaniu zaczęła mnie swędzieć głowa a szampon trafił się w Biedrze za 3 zł, więc nie musiałam się długo zastanawiać. Bardzo przyjemnie pachniał, zachęcał do siebie różowym kolorem, nie plątał włosów, swędzenie ustało (olejowanie też) i tym samym chyba się sprawdził. Może jeszcze kiedyś wrócę.
2. Bania Agafii, maska drożdżowa - składnik marcowego (?) ShinyBoxa. Przyjemny, mleczny zapach, wygodna konsystencja, działanie ok, choć ciężko się wypowiedzieć czy faktycznie wpłynął na pobudzenie wzrostu. Coś tam wyrasta, włosy mniej wypadają, ale stosuję sporo kosmetyków o takim działaniu i nie umiem powiedzieć, który z nich faktycznie pomaga. Maska spodobała mi się na tyle, że skusiłam się już na kolejne opakowanie. Być może przy okazji kolejnego pojawi się recenzja.
3. Bania Agafii, maska momentalna Blask i Elastyczność - dobra, błyskawiczna maseczka, która niestety nie zapobiega łamliwości i rozdwajaniu. Do tej już  nie wrócę, ale inne saszetkowe zobaczycie u mnie jeszcze nie raz.

Twarz:
4. Lirene, płyn micelarny z tańczącymi drobinkami - wygrana w rozdaniu. Z chęcią przetestowałam ten płyn, bo pamiętam jak wszedł na rynek i często pojawiał się na blogach. Pechowo zaczęłam przygodę z nim w momencie kiedy nie miałam niczego innego pod ręką i nie polubiliśmy się od pierwszego użycia. Nie jest przeznaczony do zmywania oczu, ale i tak go sprawdziłam i faktycznie była tragedia! Tusz jedynie rozmazany, kredka nienaruszona... Radził sobie z resztkami makijażu, ale do zmycia całego również się nie nadawał. Nie wiem po co te pielęgnujące drobinki w płynie micelarnym, który ma służyć do oczyszczania, zmywania makijażu? W toniku ok, ale w płynie??? Chyba tylko, aby cieszyć oko, bo faktycznie ładnie tańczą po wstrząśnięciu. Nie kupię, nie polecam.
5. Avon, pianka oczyszczająca Solutions - mój ulubieniec do demakijażu! Już niestety nie pojawi się w takiej odsłonie, teraz można ją kupić pod nazwą Nutra Effects. Nowa pachnie bardziej kwiatowo jak dla mnie, ale jest równie skuteczna. Na szczęście!
6. Ziaja, żel z peelingiem Liście Manuka - recenzja tutaj. Z chęcią wrócę.
7. Mariza, aksamitny fluid matująco-kryjący - kolejny ulubieniec twarzowy! Pięknie pachnie, dobrze matuje, nie ściera się z twarzy, nie tworzy efektu maski. Do właściwości kryjących można mieć pewne zastrzeżenia, ale wątpię czy w tej półce cenowej można znaleźć coś dobrego. Oczywiście wrócę.

Ciało:
8. Farmona, peeling myjący Mojito - przyjemny malec o zapachu drugiego z moich ulubionych drinków (w sumie to nie wyobrażam sobie peelingu o zapachu ginu z tonikiem ;)). Nie za wiele miał w sobie tych drobinek, ale na co dzień był w sam raz. Może wrócę a może skuszę się na inny zapach.
9. Avon, żel Naturals Lilia i gardenia - mam tyle tych żeli nakupionych w promocji typu 3 w cenie jednego, że w końcu muszę się ich pozbyć! Zapach nawet przyjemny, ale konsystencja tak rzadka, że żel uciekał z dłoni. Teraz używam innego i jest dużo lepszy, więc to pewnie tylko kwestia zapachu - jak masz dobrego nosa to trafisz na gęsty, jak w ruletce. Nie wrócę.
10. Mariza, żel Mango i Liczi - element zestawu. Świetny zapach, idealny na lato! Konsystencja ok, dobrze oczyszczał, nie wysuszał skóry. Czy pobudza? Nie wiem, ale przyjemnie było go używać. Teraz w kolejce ustawił się melonowy, potem może jaśminowy - jak się uda to i do tego wrócę, ale muszę trafić na wyprzedaż, bo w cenie katalogowej nie kupuję tych żeli. Uważam, że są za drogie.
11. Avon, żel Senses Energising - jeśli lubicie zapach zielska to ten żel jest w sam raz dla Was. Ja go polubiłam i może kiedyś jeszcze wrócę.

12. Green Pharmacy, pianka do higieny intymnej Biała akacja i zielona herbata - miałam już szałwiową, ale zapach tej o wiele bardziej przypadł mi do gustu. Bardzo polubiłam formę pianki do higieny intymnej, więc z pewnością wrócę, właśnie do tego wariantu zapachowego i wtedy pojawi się recenzja.
13. Floslek, balsam delikatnie brązujący - nie spodziewałam się, że ten balsam aż tak mi się spodoba! Zapach mega przyjemny, taki delikatnie waniliowy a działanie dokładnie takie jak zapewnia producent - nie sposób zrobić sobie nim krzywdy. Z dnia na dzień skóra nabiera lekkiego koloru, nogi (bo tylko tu go używałam) prezentują się bardzo ładnie, są nawilżone, gładkie, po prostu zadbane. Używałam go już od wczesnej wiosny, żeby nie szokować jak tylko odsłonię nogi - nie korzystam z solarium a przypadkowo złapana zeszłoroczna opalenizna już się zmyła ;). Być może wrócę, ale teraz używam innego o podobnym działaniu.
14. Mariza, serum arganowe do rąk - serum, więc faktycznie lekka konsystencja, ale działanie bardzo zadowalające. Krem świetnie nawilżał i pielęgnował dłonie, dodatkowo szybko się wchłaniał. Jedynym minusem jest opakowanie - forma pompki jest świetna, ale rurka jest prosta, więc tuż nad napisem "regenerujące" przestał nabierać produkt i trzeba było sobie radzić inaczej. A wystarczyłoby wstawić tylko trochę dłuższa rurkę (tak podejrzewam). Wrócę, jak trafię na równie dobrą promocję.

15. Avon, Planet Spa wygładzająco-oczyszczający scrub z jagodami Acai - produkt o nieziemskim zapachu i przepięknym kolorze, takim soczyście fioletowym. Gdyby tylko o to chodziło w tego typu produktach to mogłabym go polecić, ale gdy mowa o właściwościach wygładzających to zaczyna się problem... Drobinek jest mało, bardzo słabo ścierają, właściwie to tylko tak łaskoczą po ciele a kolor farbuje skórę w miejscach gdzie skóra jest mniej nawilżona. Mimo wszystko, myślę, że wrócę do niego jak trafi się świetna okazja.
16. Ekoa, cytrusowa sól do kąpieli - dostałam gratis do zakupów, podzieliłam się z koleżanką, więc ta ilość wystarczyła mi na dwie słabe kąpiele. Nie przekonałam się do tego produktu: zapach w opakowaniu bardzo ładny, ale w wodzie znika. Właściwości pielęgnujących również nie zauważyłam.

16. Avon, woda perfumowana Herve Leger Intrigue - po zachwycie wersją Femme, nabrałam ochoty i na ten. Zapach bardzo ładny, taki bardziej wieczorowy, ale trwałość słabsza. Chętnie poznałabym jeszcze wersję Ete.
17. Garnier, antyperspirant - zapach i działanie ok, ale chyba nie wrócę, bo aż tak nie przekonał mnie do siebie. Ciągle szukam ideału.

Drobnica:
Płatki Carea - pozycja obowiązkowa; próbki masełek Farmona Cosmo i Pinacolada - żurawinowe chętnie ujrzałabym w swojej kosmtyczce; krem na dzień Biolaven - nie dla mnie; plastry na krosty Beauty Formulas - pozycja obowiązkowa; krem pod oczy Avon Anew Vitale - nie polecam, bo po chwili oczy piekły i łzawiły; mydełko Tso Moriri - kolejna pozycja obowiązkowa; musująca pastylka do kąpieli She's A Rebel - mam jeszcze 3 inne kolory, ale nic specjalnego; wosk YC Warm Vanilla - przyjemniaczek. 


A jak u Was poszło w maju? Więcej ubyło czy przybyło?

wtorek, 3 lutego 2015

Denko - styczeń

Po czym poznać, że już czas na denko? A no po tym, że musisz zrobić miejsce na nowe puste opakowania :) Lubię początek miesiąca właśnie przez te posty denkowo-zakupowe, zarówno u Was jak i u mnie, bo bardzo motywują. Niniejszym zapraszam więc na przegląd moich pustaków


Wszystko razem oczywiście nie mieści się w moim mini-koszyczku, więc tym bardziej musiałam przyspieszyć, bo niedługo zaczęłoby mi spadać z półki.

Ciało - oczyszczanie
1. Joanna, peeling myjący grapefruit z pomarańczą - bardzo fajny zdzierak o mega przyjemnym, soczystym zapachu. Będę wracać.
2. Johnson baby, płyn do kąpieli - ani zapach, ani piana... Współczuję bobaskom ;)
3. Se-Yo, żel grapefruit i marakuja - kolejny ładnie pachnący żel. Marakuja była tylko w nazwie, ja jej nie czułam, ale i tak jestem zadowolona, choć wrócę raczej do tego gruszkowego zapachu.
4. The Body Shop, żel pod prysznic - recenzja tutaj. Świetny żel o niecodziennym zapachu kupiony za grosze w sh! Oby więcej takich okazji.
5. Original Source, żel mango i makadamia - lubię żele OS, ale zapach tego kojarzył mi się ze znienawidzonym syropem na kaszel z dzieciństwa... Śmieszna konsystencja, ale działanie w porządku. Do tego zapachu nie wrócę.
6. Sanoflore, olejek do kąpieli - słabo go poznałam, więc nie umiem nic powiedzieć.


Włosy
7. L'Biotica, intensywnie regenerująca maska do włosów - o tak! Do niej wrócę z wielką chęcią! Poza przemiłym, mlecznym zapachem, oferowała mi też pielęgnację włosów na wysokim poziomie. Używałam i pod czepek, i na szybko jako maskę-ekspres i za każdym razem byłam zadowolona. Włosy mięciutkie, nawilżone, niesplątane, ślicznie pachnące. Z chęcią wrócę.
8. Bania Agafii, balsam aktywator wzrostu - nie wiem czy faktycznie aktywował wzrost, bo używam teraz wielu do tego przeznaczonych produktów i mam sporo baby hair (choć inne dalej wypadają), ale polubiłam go, więc wrócę. Mam w zapasie jeszcze kilka innych opakowań.
9. Batiste, suchy szampon - świetny produkt, choć trochę rozleniwia ;). Ładnie pachnie, działanie zgodne z opisem. Chętnie poznam inne zapachy.
10. Head&Shoulders, szampon przeciwłupieżowy - to właściwie TŻ zdenkował, ja używałam tylko w najgorszym momencie. Przy pierwszym użyciu byłam zaskoczona uczuciem chłodzenia na skalpie, nie spotkałam się jeszcze z czymś takim. Skuteczny produkt i z pewnością godny polecenia.


Ciało - nawilżanie
11. Mariza, rozświetlające mleczko do ciała Mango i liczi - bardzo ciekawy zapach choć nie tak słodko-owocowy jak się tego spodziewałam, liczi dodaje coś od siebie. Ma w sobie rozświetlające drobinki, nie brokat, więc pięknie wygląda na skórze, choć spodnie niestety brudzi. Szybko się wchłania i dobrze pielęgnuje - zwykle używałam go na nogi, ale na ciele dopiero czuć to długotrwałe nawilżenie i miękkość! Aż nie mogłam uwierzyć. Być może wrócę.
12. Soap glory, masło do ciała - mini wersja z sh. Bardzo mi się spodobało! Chętnie sięgnęłabym po pełnowymiarowe opakowanie, bo zarówno zapach jak i działanie są na wysokim poziomie.
13. Bath&Body Works, balsam do ciała Pink Chiffon - recenzja tutaj. Mój hit ♥


Twarz - pielęgnacja
14. Avon, kremowy peeling do twarzy z minerałami z MM - ostatnio (dość długi zasięg ma to moje ostatnio) polubiłam peelingi kremowe, więc z tego, choć dość łagodny, byłam bardzo zadowolona. Lubię produkty z tej serii i regularnie do nich wracam.
15. Tołpa, łagodzący koncentrat wzmacniający - chodzi o wzmacnianie naczynek. Produkt o okropnym zapachu, który bardzo męczył podczas nakładania. Dostałam go z 1 gr do kremu na dzień. Całe szczęście...
16. Bingo Spa, średni peeling błotny - ciekawy produkt, który nie doczekał się recenzji a w międzyczasie zdążył przeterminować, więc ostatki zużyłam na ciało. Faktycznie średni, bo drobinki znajdują się w nieco rzadszej bazie niż wyżej opisywany peeling avonowy, ale przez to nie mniej skuteczny. Nie wiem czy wrócę.


Makijaż
17. Mariza, podkład matujący - bardzo tani produkt, ale o zadowalającej skuteczności. Wyrównywał koloryt (choć nie ukrył wszystkiego) i faktycznie matowił, ładnie pachniał i nie zapychał a do tego dał się zużyć do ostatniej kropli - mam już kolejne opakowanie.


Zapachy
18. i 19. Avon, Little Pink Dress i In Bloom - ładne i trwałe zapachy. Rzadko wracam do tych samych, więc pewnie już się nie spotkamy.


Inne
20. Avon, płyn do higieny intymnej dla nastolatek - chciałam się trochę odmłodzić ;). Nie lubię tych płynów, ale kupuję ilekroć pojawi się nowy zapach... Ten miał taką kremowo-perłową konsystencję, która co jakiś czas zapychała otwór, więc zdarzyło się opryskać łazienkę. Pieni się, myje i odświeża, ale nie wrócę.
21. Carea, płatki kosmetyczne - w końcu dorwałam 3-paki :D!


Próbki i saszetki
1. Tso Moriri: mus do biustu, złote masło do ciała i peeling złoty - 2 ostatnie mam chęć kupić, bo bardzo mi się spodobały i po zapachu (w maśle to czułam poziomki!) i po działaniu.
2. Ekoa, peeling cytrusowy - oj, chyba się nie polubiliśmy. Mam wersję pełnowymiarową o zapachu żurawiny i już się boję rozczarowania.
3,4,5. Kremy - żaden z nich mnie nie zachwycił.
6. Cetaphil - zapodział mi się, więc uniknął wyrzucenia podczas ostatnich porządków.
7. Beauty Formulas, płatki na krosty - bardzo lubię i polecam.
8,9. Krem Corine de Farme i maseczka Perfecta, choć i to ostatnie do używania jak krem. Oba mnie zapchały, więc wyrzucam, niezdenkowawszy ;)

A jak u Was spisały się produkty, o których wspominam? Jak Wasze denka?

piątek, 2 stycznia 2015

Denko - grudzień

Dziś pora na rozliczenie się z ostatniego denka ubiegłego roku. Męczy mnie już ten bałagan w łazience i masa pootwieranych produktów, więc wzięłam się ostro do roboty i wynik jest zadowalający. Same spójrzcie


Twarz
1. Bielenda, nawilżający płyn micelarny - bardzo fajny produkt do demakijażu, skutecznie oczyszczał i faktycznie nawilżał. Kiedyś wrócę.
2. Dabur, woda różana - kolejna pusta butelka. Tę zużyłam tylko jako tonik, nie robiłam maseczek. Wrócę.
3. Tołpa, Botanic krem matujący Amarantus - nie polubiłam go. Bardzo ładnie pachnie, ale nie matuje tak dobrze jak jego bracia z linii Sebio czy Strefa T a poza tym nie współgrał z moimi podkładami (tylko te z Marizy dały radę), więc nie wrócę. Aktualnie używam matującego Sebio.
4. Oriflame, krem na noc rozjaśniający przebarwienia - bardzo intensywnie pachnie, wręcz męcząco. Efektów nie zauważyłam a spodziewałam się wiele. Nie wrócę, nie polecam.
5. Avon, maseczka Anew Vitale 2 w 1 - świetna maseczka! Miała być recenzja, ale zanim się za to zabrałam to zdążyli ją wycofać ze sprzedaży. Przepięknie pachnie, oprócz działania pielęgnacyjnego podczas zmywania zachodzi także złuszczanie, bo ta budyniowa konsystencja ma w sobie mnóstwo drobinek silnie ścierających martwy naskórek. Spróbuję ją jeszcze złapać na wyprzedaży, ale może być ciężko.

Ciało - oczyszczanie

6. The Body Shop, dyniowy żel pod prysznic - recenzja. Bardzo fajny produkt, niespotykany zapach, świetna cena. Końcem grudnia dorwałam kolejny żel TBS w sh, zobaczycie go niebawem w poście zakupowym.
7. On Line, żel pod prysznic - gęsty, wydajny żel, ale zapach w połączeniu z gorącą wodą był czasem bardzo męczący. Nie wrócę.
8. Avon, żel pod prysznic - przepiękny zapach, działanie jak zwykle w porządku. Wrócę.
9. Avon, żel pod prysznic Ultra Sexy - pokochałam wodę o tym zapachu, żel również. Wielki minus za okropne opakowanie, bo jest twarde i nie ma dozownika (tylko otwór) a żel bardzo gęsty, więc pod koniec ciężko było go wydobyć.
10. Sulphur Zdrój, buska maska siarczkowa do ciała - nie miałam tyle czasu, żeby z nią leżeć, więc nie mogę za dużo powiedzieć. Zapach przyjemny.
11. Biały Jeleń, specjalistyczny olejek do kąpieli - takie małe nic. Nie pachnie szczególnie zachęcająco, nie nawilża, słabo pielęgnuje. Nie zachęcił mnie do siebie.
12. Sulphur Zdrój, borowina Spa do kąpieli - bardzo brudzi wodę, ale kąpiel była przyjemna dzięki zapachowi.

Ciało - nawilżanie
13. Green Pharmacy, masło do ciała - porządne masło o bardzo przyjemnym zapachu. Konsystencja jak dla mnie mało maślana, ale nawilżenie zadowalające. Szybko się kończy. Wrócę jeszcze do tego właśnie zapachu.
14. Tołpa, nawilżające mleczko-nektar do ciała - mój pierwszy produkt do pielęgnacji ciała tej firmy, ale jestem pod wrażeniem. Niby tylko mleczko, ale świetnie nawilżało i pielęgnowało oraz szybko się wchłaniało. Do tego ten śliczny zapach! Mam ochotę na produkt pełnowymiarowy.
15. Avon, krem do stóp i łokci Planet Spa - mój ulubieniec i zawsze mam go w zapasie. Szczerze polecam.
16. Johnson Baby, mleczko pielęgnacyjne - może dla bobasków jest ok, dla mnie za słabe.
17. Avon, dezodorant antyperspiracyjny On Duty - zapach ciekawy, ale potem czuć było jakby się zepsuł (taki jego urok). Nie wiem czy wrócę.

Włosy
18. Avon, szampon wzmacniający czarna rzepa i cedr - wykończyłam z ulgą i już chyba dam sobie spokój z szamponami avonowymi. Nic nie wzmacniał, nie zauważyłam.
19. Queen Helene, odżywka w kremie z cholesterolem - też nie miałam czasu, żeby używać jej zgodnie z zaleceniami, więc nie jestem w stanie jej ocenić. Stosowałam na kilka minut po umyciu, włosy były mięciutkie, łatwiej się rozczesywały, więc mogę sobie wyobrazić co by było po 30 minutach pod ręcznikiem. Z chęcią wrócę kiedyś i to sprawdzę.
20. L'Biotica, serum wzmacniające - dobrze nawilżało suche końcówki, ale jakoś szczególnie ich nie wzmocniło. Gdybym nie wzbraniała się tak przed wizytą u fryzjera, podcięła to, co trzeba to może zauważyłabym efekt. Raczej nie wrócę.

Makijaż
21. Joko Cosmetics, puder prasowany nr J11 - firma zrobiła porządek w swoich magazynach i na czerwcowe spotkanie dała nam w prezencie puder wyprodukowany w marcu 2012... Zużyłam, ale nic o nim nie napiszę.
22. Mariza, podkład balansujący - to już chyba moja druga butelka. Bardzo fajny podkład, ale tuż pod zakrętką sporo go zostało i w żaden sposób nie mogłam się tam dostać, więc nie byłam w stanie zużyć go do końca. Zostanę przy ichnim aksamitnym fluidzie, bo ten jakoś równomiernie spływa z opakowania i nic się nie marnuje.

Inne
23. Carea, duże płatki kosmetyczne - bardzo fajne, wielkie płaty do oczyszczania twarzy. W Biedrze dostępne są znowu 3-paki tych małych, klasycznych, więc trzeba zrobić zapas.
24. Lilibe, płatki kosmetyczne - tragedia... Nigdy więcej!
25. Beauty Formulas, plasterki na krosty i plamy Tea Tree - niebieskie spisywały się u mnie bardzo dobrze, więc skusiłam się na nowość, która też działa. Planuję recenzję.
26. Tołpa, próbki - podczas wyjazdu świątecznego nie chciałam zabierać butelek, więc zdecydowałam się na próbki. Krem matujący i żel Physio znam i byłam zadowolona a teraz dzięki próbkom poznałam i spodobały mi się też oba żele Sebio, zwłaszcza ten mikrozłuszczający, więc mam zamiar kupić wersję pełnowymiarową. Serum odprężające też ok, ale mam spory zapas, więc nieprędko będę mogła pozwolić sobie na zakup.


Uff! A Wam jak poszło w grudniu? Jesteście zadowolone ze swoich zużyć?

niedziela, 2 listopada 2014

Denko - październik

Po tak długiej przerwie zapraszam Was na denko października czyli zbiór mini-recenzji. Żartowałam kiedyś z koleżanką, że jedyne co mi ostatnio regularnie wychodzi (oprócz włosów ;P) to posty denkowe i zakupowe... To straszne, bo w codziennym zapracowaniu/zabieganiu przestałam mieć czas na przyjemności i nie mówię tu jedynie o blogu. Muszę uporządkować swoje sprawy, bo aktualne tempo mocno mnie męczy :/ Ale, ale! Nie po to tu teraz jestem, żeby narzekać ;)

Do rzeczy.

Koszyczek chyba jeszcze nigdy nie prezentował się tak mizernie. Zużywam tylko to, co niezbędne na co dzień - o jakichś ekstrawaganckich produktach typu np. maseczki na twarz/włosy w październiku nie było mowy... Chyba w listopadzie muszę zrobić sobie taką akcję naprawczą, bo zapasy mam niebezpiecznie duże a kondycję twarzy czy włosów raczej niezadowalającą :/



1. Vintage Body Oil,  olejek do kąpieli - postanowiłam dopieścić swoje ciało olejkiem na początek jesieni. Zapach bardzo przyjemny, konsystencja żelowa, gęsta, więc używałam go pod prysznic. Liczyłam na konkretne nawilżanie a okazało się, że olejek niczym nie różni się od zwykłego żelu pod prysznic - nie przesusza, ale balsam po prysznicu obowiązkowo! Nie wrócę.

2. Avon, żel pod prysznic - jedna z moich ulubionych wersji zapachowych, wracam regularnie.


3. Joanna, balsam po depilacji - bardzo delikatny, przyjemny zapach, gęsta formuła i świetne działanie. Szybko się wchłaniał i faktycznie pielęgnował skórę po depilacji, więc być może wrócę.

4. Soraya, balsam do ciała - taki sobie zwyklaczek o bardzo ładnym zapachu. Rzadka konsystencja sprawiała, że łatwo było przesadzić z ilością i dość długo się wchłaniał. Nie wrócę.


5., 6. Carea - płatki kosmetyczne - skończył mi się zapas... Liczyłam, że przy okazji aktualnej gazetki kosmetycznej pojawią się trójpaki a tu cisza.

7. Joanna, żel do golenia - fajny i bardzo wydajny produkt o przyjemnym zapachu. Żele do depilacji podobają mi się bardziej niż pianki, więc będę ich używała regularnie. Teraz dla odmiany sięgam po Venus.


8. Pierre Rene, tusz do rzęs - wakacyjny ulubieniec, który niestety nie doczekał recenzji. Dziwaczna szczoteczka, ale efekt naprawdę fajny. Dobrze podkreślał moje rzęsy, rozdzielał je a nie zlepiał, nie osypywał się w trakcie dnia i łatwo zmywał - to mi wystarczy.

9. Sensique, puder matujący - czytałam o nim sporo dobrego i wreszcie miałam okazję sprawdzić go na sobie. Ładnie pachnie, nie pyli zbyt mocno i dość dobrze matuje, ale po kilku godzinach konieczne są poprawki lub przynajmniej bibułki matujące. Wrócę kiedyś jak będzie w promo, choć w kwestii matowienia w tej półce cenowej lepiej spisuje się używany aktualnie Miss Sporty So Clear.


10. Manila Bond - zostawiłam sobie ten zapach a resztę zestawów rozdałam po rodzinie. Początkowo wydawał mi się najładniejszy, ale w trakcie zmieniłam zdanie. Nie to, że od razu śmierdziel, ale znudził mi się - na szczęście trwałością nie grzeszy, więc szybko poszło ;)

I tyle! Znacie coś?
Niebawem zapraszam Was na post zakupowy - w tym przypadku zmęczenie i brak czasu niestety w niczym nie przeszkodziły ;)

niedziela, 7 września 2014

Denko - sierpień

Mój tradycyjny rozkład postów we wrześniu uległ zmianie przez wyniki rozdania, bo zwykle zaczynam miesiąc od denka, potem zakupy i reszta. W niczym to chyba nie przeszkadza tylko ja odczuwam jakieś zabałaganienie ;)

Koszyczek i tym razem nie podołał... Musze albo mniej zużywać albo znaleźć inny sposób przechowywania pustych opakowań.



Ciało - oczyszczanie


1. Ziaja, żel pod prysznic Gruszka i awokado - mój pierwszy ziajowy żel, ale wiem, że nie ostatni. Ślicznie pachniał a to dla mnie najważniejsze. Teraz mam grejpfruitowy, ale do tego wrócę na bank.

2. White Flower's, sól do kąpieli - zapach delikatny a działanie niezauważalne. Nie wiem czy kupię.

3. Luksja, żel pod prysznic - kremowa konsystencja, ale zapach taki średni, mało przyjemny. Nie kupię.

4. Tso Moriri, mydło glicerynowe Polskie maki - bardzo je lubię, ale przez dużą różnorodność zapachowo-wzorkową nie wracam 2 razy do tego samego ;). Kupię, ale inne.

5. Sulphur Zdrój, buskie spa siarczkowe - po nazwie spodziewałam się strasznego zapachu, ale było cytrusowo ;). Zużyłam na 2 razy, więc mało mogę powiedzieć - płyn bardzo wodnisty, ale dobrze się pienił choć piana szybko znikała. Nie kupię, bo wolę sole.

6. Avon, mydło peelingujące do stóp - całkiem ostre mydełko! Oczywiście to nie to samo co porządna tarka, ale spodziewałam się lekkiego łaskotania a tu czasem, przy dużym zbiorowisku tych drobinek, było niezłe tarcie. Może kiedyś kupię.


Twarz


7. Queen Helene, maseczka miętowa - recenzja tutaj. Ostatnio używałam jej głównie jako wysuszacz na krosty i świetnie sobie z tym radziła, więc jak tylko gdzieś ją znajdę to kupię.

8. Joanna, peeling do twarzy z gruszką - początkowo lubiłam, głównie za zapach, ale potem stwierdziłam, że wolę kremowe peelingi a nie takie żelowe. Słaby drapak i raczej nie kupię.

9. Bandi, kojący krem SPF 25 - recenzja tutaj. Nie kupię.

10. Tołpa, krem matujący - miałam, lubię i kupię.

11. Yves Rocher, krem do twarzy Hydra Vegetal - mocno pachnący żel, który zbyt długo się wchłania. Nie zdecyduję się na pełnowymiarową wersję.

12. Mariza, puder półtransparentny - to tester i kosztował grosze. Nie był tak mocno sprasowany, więc trochę pylił, ale to chyba cecha rozpoznawcza pudrów z Marizy. Odcień dla mnie idealny na lato, dobrze matowił, nie zapychał, ładnie pachniał. Kupię.


Ciało - pielęgnacja


13. Avon, wielozadaniowy balsam pielęgnacyjny - kocham go za zapach ♥ (owies + rumianek). Ogromna butla, ale dzięki pompce fajnie go się używało. Szybko się wchłaniał i dobrze nawilżał, ale tak na co dzień, nie długotrwale. Bardzo ładnie podkreślał moją opaleniznę, jakby wyrównywał koloryt skóry. Kupię.

14. Avon, mgiełka do ciała Fiołek - bardzo przyjemny spryskiwacz na lato o ładnym zapachu (miał pojawić się w Ulubieńcach minionych wakacji, ale ostatecznie zdecydowałam się na Tigera, bo jest głębszy, "wielonutowy" i przez to jeszcze ładniejszy). Kupię w przyszłym roku, ale może inny zapach na spróbowanie.

15. Avon, glicerynowy krem do rąk - edycja świąteczna. Kiedyś bardzo lubiłam te kremy, ale teraz wydaje mi się, że są gorsze niż dawniej. Albo to ja podniosłam poprzeczkę. Kupię jak opakowanie mi się spodoba.

16. She Foot, krem do stóp z masłem shea - całkiem przyjemny krem, dobrze nawilża. Mam jeszcze kilka próbek w zapasie i może kupię wersję pełnowymiarową.

17. Beauty Formulas, maska na stopy -  recenzja tutaj. Kupię.


Inne


18. Carea, płatki kosmetyczne - stale ich używam, ale teraz bardziej podobają mi się te zielone. Kupię.

19. Pilomax, maska do włosów zniszczonych - to już drugie opakowanie. Świetnie się u mnie spisuje i zapewnia błyskawiczny i zadowalający efekt. Używałam, gdy nie miałam czasu na długie maseczkowanie. Kupię.

20. Gentle Day, podpaski - wielki debiut na moim blogu, bo jeszcze nigdy nie pisałam o podpaskach. Długie prawie jak wkłady poporodowe ;), ale o wiele cieńsze i przyjemniejsze w używaniu. Nie kupię.


A jak Wam poszło w sierpniu? Więcej ubyło czy przybyło?
Znacie coś ode mnie?

sobota, 12 lipca 2014

Denko - czerwiec

Witam Was po mojej najdłuższej (jak dotąd) nieobecności w tym miejscu. Większa ilość wolnego czasu w czerwcu pozwoliła mi na poczynienie pewnych założeń i planów co do mających się pojawić notatek, ale życie jak zwykle bywa przewrotne i wszystko weryfikuje. Najpierw problem z niemogącym się rozdwoić netbookiem a potem nieszczęśliwy upadek i śmierć tegoż... Teraz z kolei problem sprzętu się rozwiązał, ale pojawił się kolejny, związany z brakiem czasu. Otóż (w końcu) udało mi się znaleźć pracę w zawodzie!!! :D Co prawda tylko na lipiec i na okres próbny, ale zawsze to coś, więc wolne chwile przed kompem poświęcam na wyszukiwanie inspiracji, aby się wykazać i mieć szansę na przedłużenie tej dobrej passy.
Okres odwyku internetowego sprzyjał jednak i zużywaniu zapasów i nabywaniu nowości, więc, będąc wierną systemowi, który sobie opracowałam dawno temu, dziś zapraszam Was na moje czerwcowe denko. Lada moment pojawią się zakupy z poprzedniego miesiąca oraz zaległa relacja ze spotkania blogerek. Mam nadzieję, że nie zapomniałyście o mnie całkowicie i będziecie tu czasami zaglądać ;)


Przechodząc do tematu...


1. Bingo Spa, sól do kąpieli z mikroelementami - sól jak sól, ale zapach był świetny! Taki aż inhalujący, poczułam się jakbym wróciła do sauny w Tropicanie w Gołębiewskim ♥ Z chęcią kupię ponownie.
2. Avon, oczyszczająco-ujędrniający peeling do ciała z ekstraktem z kolumbijskiej kawy - spodziewałam się zapachu kawowego i podobnego działania a związek okazał się być tylko kolorystyczny... Oczyszczanie takie na co dzień tak, ujędrnianie nie, więc nie planuje powrotu.
3. Oriflame, żel pod prysznic Chocolate Dream - zapach faktycznie bardzo czekoladowy, ale kolorystycznie było mu bliżej do pomarańczy. Byłam zadowolona, więc może kiedyś powrócę.
4. Biały Jeleń, żel pod prysznic Naturalny - bardzo polubiłam te żele, więc z chęcią do nich wracam. Gęsty, ładnie pachnący i dobrze oczyszczający a do tego w dobrej cenie. Polecam.
5. Avon, płyn do kąpieli Spring Garden - zapach nie do końca mój, ale sam płyn spisywał się dobrze. Kupię, ale inny zapach.
6. Avon, spray przyspieszający wysychanie lakieru - rzadko używałam, bo zazwyczaj brakuje mi czasu, ale jak już spryskiwałam nim pomalowane paznokcie to byłam zadowolona. Oprócz przyspieszania wysychania, równocześnie pielęgnował skórki, więc tym bardziej. Bardzo ładnie pachnie, ale niestety może zatłuszczać powierzchnie pod palcami i najlepiej stosować go nad umywalką. Wrócę do niego.


7. Avon, woda perfumowana Herve Leger Femme - obłędny zapach ♥ ♥ ♥ Ekstremalnie trwały i wydajny, do tego taki wytworny, elegancki! Używałam go oszczędnie a szwagierka w tym czasie wypsikała 3 buteleczki :) Jej bardzo wybredny mąż 2 razy pytał mnie co to za woda a nos ma niezwykle "wysokopółkowy". Wrócę.
8. Carea, płatki kosmetyczne - jestem na tak.
9. Soraya, krem BB Piękna Cera - recenzja niebawem, ale jakby co to polecam gorąco.
10. Dabur, woda różana - kolejna opróżniona ćwiartka i nie ostatnia! Bardzo ją polubiłam i kupuję regularnie, choć teraz nie mam, bo nie po drodze mi do sklepu.


11. Beauty Formulas, suchy szampon - mój pierwszy produkt tego typu, więc porównania nie mam. Wydaje mi się, że trochę za szybko mi się skończył a tak często go znów nie używałam. Przydatne dziwactwo, bo czasami to naprawdę nie chce mi się myć, odżywiać, suszyć, czekać... Teraz mam Batiste.
12. Avon, szampon do włosów trudnych do ułożenia - czy ja już nie pisałam, że nie lubię avonowych szamponów z linii AT? Ten trafił do mnie za grosze i pomyślałam, że może tym razem się do nich przekonam, ale nie. Szampon jak szampon, zapach jak wszystkich AT, niczego szczególnego nie zauważyłam. Nie wrócę.
13. ???, odżywka do włosów - pewnie już wiadomo co to za firma, ale ja jeszcze do tego nie dotarłam. Odżywka bardzo przyzwoicie spisywała się na moich włosach, pięknie pachniała a te 100 ml wystarczyło mi na jakieś 8 użyć mniej więcej. Być może kupię jak dowiem się co to.
14. Avon, krem do rąk i stóp z masłem shea i imbirem - lubię kremy do rąk PS i ten również przypadł mi do gustu. Zapach przyjemny (imbir bardzo go odświeżył, więc jeśli kogoś męczyła wersja bez to teraz powinien być zadowolony), nawilżanie na dobrym poziomie, nie lepił się a szybko wchłaniał. Do stóp nie używałam. Wrócę.
15. Oriflame, krem do ciała Wonderful - lubię te limitowane wersje zarówno za zapach jak i za działanie. Był dość gęsty, bardzo dobrze nawilżał i szybko się wchłaniał a to w zasadzie wszystko, czego oczekuję od tego typu produktu. Limitowana edycja i ciężko już trafić, ale będę polowała na inne limitki.


I przeterminowane wyrzutki:

O maseczce Lagenko dziewczyny pisały jeszcze na początku roku, żeby sprawdzić datę i zużyć, ale nie udało mi się. Myślicie, że glinka kaolinowa i kolagen po upływie terminu ważności bezwzględnie nadają się jedynie do wyrzucenia??? Może jest jeszcze jakaś szansa? Czy lepiej nie ryzykować?

A patrzcie, co się stało z kremem... Tuż przed upływem roku od otwarcia chciałam go zdenkować, ale okazał się być tak zbitym, że nie sposób było rozprowadzić go na twarzy. Zapach w dalszym ciągu bardzo przyjemny, cytrusowy, więc to chyba przez warunki przechowywania, bo od zeszłych wakacji leżał sobie w kosmetyczce w łazience.

To tyle jeśli chodzi o czerwiec.
A jak u Was poszło? Próbowałam nadrobić zaległości, ale doszłam do wniosku, że nie dam rady, więc podzielcie się w komentarzach.

piątek, 6 czerwca 2014

Denko - maj

W końcu jako tako się ogarnęłam, więc czym prędzej biorę się za rozliczenie denka. Poszło całkiem nieźle, patrząc po koszyczku nie spodziewałam się, że aż tyle tego się uzbierało. Same zerknijcie



1. Artiste, szampon do włosów suchych i zniszczonych - bubel, którego nie polecam; więcej tutaj.

2. Tso Moriri, peeling cukrowy z malinami - cudowny i przepysznie pachnący peeling. Moje odkrycie i ulubieniec ubiegłego roku ♥ recenzja tutaj. To z całą pewnością nie jest moje ostatnie opakowanie.

3. Pharmaceris, delikatny fluid intensywnie kryjący - bardzo dobry podkład mimo tego, że nie był idealny. Recenzja tutaj.

4. Cetaphil, łagodna emulsja do mycia - próbka, więc szybko się skończyła, ale zaskoczyła mnie pozytywnie. Stosowałam ją rano i dobrze oczyszczała a co najważniejsze, radziła sobie ze zmywaniem "placków" po miętowej maseczce Queen Helene a nie każdy preparat myjący sobie z tym radzi. Nie wiem czy skuszę się na pełnowymiarową wersję, bo trochę kosztuje a do porannego oczyszczania wystarczają mi dużo tańsze preparaty.

5. Mariza, krem nawilżająco-wygładzający - recenzja tutaj. Mam kolejne opakowanie.

6. Carea, płatki kosmetyczne - 2 fioletowe opakowania, analizowałam je tutaj.

7. Tołpa, matujący krem nawilżający - bardzo dobry krem i z chęcią do niego wrócę. Parę słów o nim tutaj.

8. Soraya, żel pod prysznic Chocolate Kiss - z ulgą go wykończyłam, bo zapach bardzo mnie męczył. Rozpisywałam się na temat tych żeli tutaj. Do tego zapachu z pewnością nie wrócę.

9. Ferity, zmywacz do paznokci w płatkach - skuteczny zmywacz w ciekawej formie, recenzja tutaj. Jak jeszcze gdzieś na nie trafię to wezmę, może inny zapach na wypróbowanie.

10. Bingo Spa, żel pod prysznic - fajny żel, ładny zapach i atrakcyjna cena (2,55 zł w promo). Pewnie kupię jeszcze kilka butelek jak tylko będę robić zamówienie, bo TŻ bardzo go polubił.

11. Green Pharmacy, płyn micelarny - (niech Was nie zmyli to czerwone opakowanie po szamponie) odlewka od koleżanki, dlatego nie wiem, która to wersja. Do oczyszczania twarzy użyłam go 2 razy i zauważyłam, że się pieni (?), więc resztę zużyłam do demakijażu oczu. I tu radził sobie świetnie! Doskonale usuwał tusz bez konieczności pocierania - wystarczyło jedynie kilka razy przyklepać nasączony wacik do rzęs. Z chęcią kupię całe opakowanie jak tylko znajdę je gdzieś u siebie.

12. Avon, peeling do ciała ze śródziemnomorską oliwą z oliwek i kwiatem pomarańczy - lubię i często wracam do tych peelingów. Nie są silnymi zdzierakami, ale z powodzeniem nadają się nawet na co dzień.

13. Avon, serum antycellulitowe o podwójnym działaniu - tragedia... Miałam kiedyś ten produkt w innym opakowaniu, bo poznałam po zapachu :/. Wchłania się wolno, nogi się błyszczą, czuć lekkie chłodzenie i to tyle jeśli chodzi o działanie antycellulitowe... Nie chcę więcej.


Wyrzutki:


1. Oriflame, błyszczyk
2. Bandi, próbka kremu pod oczy
3. Sensique, korektor 2 w 1
4. Avon, próbka podkładu rozświetlająco-antystresowego


Muszę się przyjrzeć mojej kolekcji próbek, bo dawno już niczego stamtąd nie użyłam a terminy mogą się kończyć. Może w czerwcu coś się uda.


Jak Wasze denka majowe? Używałyście może coś z mojej listy i podzielacie opinię?

sobota, 5 kwietnia 2014

Denko - marzec

Jedyne co mi ostatnio regularnie wychodzi jeśli chodzi o blogowanie to denko i zakupy ;). Tyle produktów czeka na swoje 5 minut w tym miejscu a mi ciągle brakuje czasu... Mam nadzieję, że szybko to ogarnę także ten tego - zapraszam


Po kolei

1. Avon, oczyszczająca pianka do mycia twarzy przeciw wypryskom Clearskin - pisałam o niej tutaj. Być może kupię kiedyś jak już przetestuję te pianki, które mnie interesują.
2. Mariza, nawilżający żel do mycia twarzy z bawełną i olejkiem awokado - mało żelu w żelu. Dla mnie ta konsystencja to coś pomiędzy emulsją a rzadkim mleczkiem. Mimo tej niezgodności w nazwie, produkt całkiem fajnie oczyszczał, ładnie pachniał i faktycznie nawilżał, skóra po nim nie była ściągnięta a przyjemnie miękka. Kupię jak będzie w promocji.
3. Eucerin, żel oczyszczający Dermo Purifyer - jedyny produkt z trójki otrzymanej od portalu wizaż, który jako tako się sprawdził. Świetnie oczyszczał twarz, ale ściągał i wysuszał, więc biegiem musiałam tonizować i wklepywać krem. Raczej już do niego nie wrócę.


4. Dabur, woda różana - to już moja druga zdenkowana flaszka a trzecia od razu zajęła jej miejsce. Uwielbiam i będę kupowała regularnie.
5. Floslek, płyn micelarny do demakijażu skóry naczynkowej - prezent ze spotkania. Bardzo poręczne i wygodne opakowanie. Całkiem dobrze oczyszczał skórę z makijażu, ale absolutnie nie nadawał się do demakijażu moich oczu - spróbowałam raz i oczy mnie piekły, więc więcej nie było powtórek. Ma bardzo ciekawy zapach, który kojarzy mi się z dzieciństwem i pracownią krawiecką mojej cioci (tak się zastanawiałam nad tym skojarzeniem i niewykluczone, że gdzieś tam w kącie wisiały suszone kwiaty arniki). Nie dawał takiego uczucia odświeżenia jak micel BeBeauty czy Tołpa Physio, zostawiał delikatną warstwę ochronną i czasem na noc niczego więcej już nie nakładałam. Raczej nie wrócę jednak do niego.


6. Apart, płyn do kąpieli oliwka i buriti - prezent ze spotkania. Gigantyczna butla, która nigdy wcześniej nie przykuła mojej uwagi w sklepie. Bardzo ładny zapach a płyn spełniał swoje zadanie, bo dobrze się pienił, więc jest ok. Mam jeszcze nektar w tak dużej butli i normalny pojemnościowo żel. Produkty Apart mają bardzo przyjemne ceny, więc z pewnością spróbuję innych wariantów zapachowych.
7. Avon, płyn do kąpieli Złota Orchidea - wersja świąteczna z butelką w kształcie dzwoneczka. Zapach po prostu obłędny! Nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba. Przez dość zgrabną i wygodną w użyciu butelkę stosowałam go także jako żel i spisywał się równie dobrze. To edycja limitowana, więc nie wiem czy będzie jeszcze szansa go dorwać.
8. Eveline, złoty peeling-masaż drenujący - prezent ze spotkania. Pisałam o nim tutaj. Zapach mi się bardzo podobał, ale uważam, że cena nie pasuje do jakości, więc nie kupię z własnej woli.


9. Pat&Rub, rewitalizujące masło do ciała Żurawina i cytryna - prezent ze spotkania. U mnie spisało sie rewelacyjnie i niedługo pojawi sie recenzja. Drugie opakowanie czeka w kolejce.
10. Bath&Body Works, balsam do ciała - prezent ze spotkania. O jeny!!! Jak on pachnie! Obłęd po prostu. Najlepsze jest to, że zapach bardzo długo utrzymuje się na ciele i stopniowo uwalnia się nawet po kilku godzinach - raz w pracy aż się zdziwiłam co to tak pachnie a dopiero potem sobie przypomniałam, że nawilżałam nim...nogi :) Działanie również rewelacyjne i cieszę się, że mam zachomikowane jeszcze 2 pełnowymiarowe opakowania o innych zapachach.


11. Avon, skoncentrowane serum Anew Genics - długo się zabierałam do niego, ale w końcu dno! Miałam wrażenie, że powodował pojawianie się syfów, więc ostatecznie zakończył na szyi i dekolcie. Nie kupię więcej.
12. Avon, krem wyrównujący koloryt skóry - używanie szło mi równie opornie, ale tu przez efekt błyszczącej skóry po nałożeniu. Nie zauważyłam spektakularnych efektów, ale nawilżał dobrze. Nie wrócę do niego.


13. Wibo, tusz do rzęs Growing Lashes - prezent ze spotkania. Rewelacyjny tusz! Już kiedyś pisałam w denku, że nie spodziewałam się po takiej lichej szczoteczce tak zadowalającego efektu. Chętnie wrócę do niego, ale muszę zejść trochę z zapasów. Szczoteczka z poprzedniego tuszu służy mi do tej pory do rozczesywania brwi i usuwania z nich podkładu jeśli mi się czasem machnie ;)
14. Mariza, matująco-wygładzający puder bambusowy - pisałam o nim tutaj. Opakowanie 7 g starczyło mi na ok. 1,5 miesiąca, więc wydajność jest bardzo kiepska a cena wygórowana, ale efekt podobał mi się na tyle, że kupię jak będzie w sensownej promocji.


15. L'biotica, suplement Energia & Witaminy - marzec był dla mnie ciężkim miesiącem, więc jeszcze w lutym, aby zapobiec wiosennej depresze (?) postanowiłam wypróbować ten specyfik. Mimo regularnego łykania tabletek, nie zauważyłam żadnej poprawy - może 30 dni to za krótko.


16. Carea, płatki - szerzej o nich tutaj. Mam już kolejny trójpak :)
17. Ekoa, próbka peelingu Cytrusowe orzeźwienie - prezent do zamówienia. Bardzo przyjemny zapach i zadowalające działanie, ale warstwa która pozostała po zmyciu peelingu z ciała trochę mnie zniechęciła i aż się boję jak będzie z moim pełnowymiarowym żurawinowym.
18. Avon, zmywacz do paznokci - kiedyś już pisałam w denku, że bardzo dobry, ale za drogi, więc go więcej nie kupię, ale skoro udało się go dorwać za grosze to nie mogłam odpuścić. Lubię i jak tylko mam taką okazję to kupuję w dobrej cenie, bo na co dzień używam tańszych zmywaczy.
19. Beauty Formulas, plasterki oczyszczające na wypryski - myśłałam, że płatki Marion z ostatniego denka są dobre, ale przy tych to jednak słabiaki. Plasterki BF (10 szt-2,89 zł Allegro, w sklepie widziałam 30 szt-15 zł) bardzo mocno przylegają do skóry i nie ma mowy, żeby się odkleiły w nocy (czasem rano aż bałam się zrywać). Stosowałam je właśnie na świeżo wyciśnięte syfy, na noc i rano zmiany były zmniejszone, podgojone i podsuszone. Po kilku dniach od przyklejenia, na syfie robił się strup a wkoło skóra była dość mocno wysuszona. Kupię z pewnością parę opakowań na zapas.


20. Avon, woda perfumowana Tomorrow - miałam ją bardzo długo, bo zapach jednak nie nadawał się dla mnie na co dzień, ale jak ostatnio raz się zdecydowałam i okazało się, że trwałość bardzo się zmniejszyła to zabrałam się za denkowanie, żeby całkiem nie zwietrzała. Wody z tej serii są ładne i bardzo trwałe, więc jej miejsce zajęły już dwie inne :)


I znowu to samo! Właśnie się zorientowałam, że znowu zapomniałam o dwóch produktach zdenkowanych jeszcze w lutym... Wszystko przez to, że puste opakowania uzupełniłam zamiennikami i używam ich w dalszym ciągu. Mowa o żelu antybakteryjnym B&BW i mydle do rąk Apart. Może w kwietniowym denku wspomnę chociaż o mydle Apart, bo zapach miało przepiękny!


Znacie coś?