Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beauty formulas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beauty formulas. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 września 2014

Denko - sierpień

Mój tradycyjny rozkład postów we wrześniu uległ zmianie przez wyniki rozdania, bo zwykle zaczynam miesiąc od denka, potem zakupy i reszta. W niczym to chyba nie przeszkadza tylko ja odczuwam jakieś zabałaganienie ;)

Koszyczek i tym razem nie podołał... Musze albo mniej zużywać albo znaleźć inny sposób przechowywania pustych opakowań.



Ciało - oczyszczanie


1. Ziaja, żel pod prysznic Gruszka i awokado - mój pierwszy ziajowy żel, ale wiem, że nie ostatni. Ślicznie pachniał a to dla mnie najważniejsze. Teraz mam grejpfruitowy, ale do tego wrócę na bank.

2. White Flower's, sól do kąpieli - zapach delikatny a działanie niezauważalne. Nie wiem czy kupię.

3. Luksja, żel pod prysznic - kremowa konsystencja, ale zapach taki średni, mało przyjemny. Nie kupię.

4. Tso Moriri, mydło glicerynowe Polskie maki - bardzo je lubię, ale przez dużą różnorodność zapachowo-wzorkową nie wracam 2 razy do tego samego ;). Kupię, ale inne.

5. Sulphur Zdrój, buskie spa siarczkowe - po nazwie spodziewałam się strasznego zapachu, ale było cytrusowo ;). Zużyłam na 2 razy, więc mało mogę powiedzieć - płyn bardzo wodnisty, ale dobrze się pienił choć piana szybko znikała. Nie kupię, bo wolę sole.

6. Avon, mydło peelingujące do stóp - całkiem ostre mydełko! Oczywiście to nie to samo co porządna tarka, ale spodziewałam się lekkiego łaskotania a tu czasem, przy dużym zbiorowisku tych drobinek, było niezłe tarcie. Może kiedyś kupię.


Twarz


7. Queen Helene, maseczka miętowa - recenzja tutaj. Ostatnio używałam jej głównie jako wysuszacz na krosty i świetnie sobie z tym radziła, więc jak tylko gdzieś ją znajdę to kupię.

8. Joanna, peeling do twarzy z gruszką - początkowo lubiłam, głównie za zapach, ale potem stwierdziłam, że wolę kremowe peelingi a nie takie żelowe. Słaby drapak i raczej nie kupię.

9. Bandi, kojący krem SPF 25 - recenzja tutaj. Nie kupię.

10. Tołpa, krem matujący - miałam, lubię i kupię.

11. Yves Rocher, krem do twarzy Hydra Vegetal - mocno pachnący żel, który zbyt długo się wchłania. Nie zdecyduję się na pełnowymiarową wersję.

12. Mariza, puder półtransparentny - to tester i kosztował grosze. Nie był tak mocno sprasowany, więc trochę pylił, ale to chyba cecha rozpoznawcza pudrów z Marizy. Odcień dla mnie idealny na lato, dobrze matowił, nie zapychał, ładnie pachniał. Kupię.


Ciało - pielęgnacja


13. Avon, wielozadaniowy balsam pielęgnacyjny - kocham go za zapach ♥ (owies + rumianek). Ogromna butla, ale dzięki pompce fajnie go się używało. Szybko się wchłaniał i dobrze nawilżał, ale tak na co dzień, nie długotrwale. Bardzo ładnie podkreślał moją opaleniznę, jakby wyrównywał koloryt skóry. Kupię.

14. Avon, mgiełka do ciała Fiołek - bardzo przyjemny spryskiwacz na lato o ładnym zapachu (miał pojawić się w Ulubieńcach minionych wakacji, ale ostatecznie zdecydowałam się na Tigera, bo jest głębszy, "wielonutowy" i przez to jeszcze ładniejszy). Kupię w przyszłym roku, ale może inny zapach na spróbowanie.

15. Avon, glicerynowy krem do rąk - edycja świąteczna. Kiedyś bardzo lubiłam te kremy, ale teraz wydaje mi się, że są gorsze niż dawniej. Albo to ja podniosłam poprzeczkę. Kupię jak opakowanie mi się spodoba.

16. She Foot, krem do stóp z masłem shea - całkiem przyjemny krem, dobrze nawilża. Mam jeszcze kilka próbek w zapasie i może kupię wersję pełnowymiarową.

17. Beauty Formulas, maska na stopy -  recenzja tutaj. Kupię.


Inne


18. Carea, płatki kosmetyczne - stale ich używam, ale teraz bardziej podobają mi się te zielone. Kupię.

19. Pilomax, maska do włosów zniszczonych - to już drugie opakowanie. Świetnie się u mnie spisuje i zapewnia błyskawiczny i zadowalający efekt. Używałam, gdy nie miałam czasu na długie maseczkowanie. Kupię.

20. Gentle Day, podpaski - wielki debiut na moim blogu, bo jeszcze nigdy nie pisałam o podpaskach. Długie prawie jak wkłady poporodowe ;), ale o wiele cieńsze i przyjemniejsze w używaniu. Nie kupię.


A jak Wam poszło w sierpniu? Więcej ubyło czy przybyło?
Znacie coś ode mnie?

sobota, 9 sierpnia 2014

Beauty Formulas, relaksująco-odprężająca maska na stopy

Jakiś czas temu dostałam ten produkt w prezencie od Anetki i niedawno natchnęło mnie na użycie. I dobrze, bo okazało się, że to świetny pomysł przy aktualnych upałach. Ostatnio sporo czytam o skarpetkach złuszczających (na które też mam ochotę, ale to raczej jesienią, po sezonie sandałowym) a u mnie dla odmiany relaks i nawilżanie. Przed Wami

relaksująco-odżywcza maska na stopy
Beauty Formulas


Wszystko ładnie, pięknie. Cała recenzja (a właściwie takie zapiski na świeżo) była przygotowana na luźnych karteczkach... Bardzo luźnych, bo od wczoraj przewracam cały dom do góry nogami i nie mogę tego znaleźć :/ Także nie pozostaje mi nic innego jak improwizacja :)

Skarpetki tuż po wyjęciu z opakowania

Zabezpieczenie przed uciekaniem cennych składników

I już na stopach

Skarpetki są wielkie. Na moje stopy (rozmiar 39) aż za duże, ale to nawet lepiej, bo dzięki temu mogłam nimi swobodnie poruszać i "wycierać" wszystkie dobroci z zakamarków. Zapach bardziej jabłkowy niż miętowy, ale obie nuty są wyczuwalne, acz delikatnie. Od razu po założeniu na stopy czuć niezwykle przyjemne chłodzenie - trochę dzięki mięcie a trochę dzięki płynom znajdującym się w środku. Nie ma ich co prawda aż tyle, żeby się wylewały, ale jak chodziłam w nich po domu to robiłam lekkie ślady (wiecie jak to jest - normalnie mogę leżeć bez ruchu godzinami, ale jak już muszę te pół godziny to przypomina mi się od razu 1000 rzeczy do zrobienia na już!) i trochę się ślizgałam. Efekt chłodzenia czuć w zasadzie przez cały czas, bo wystarczy poruszać stopami i mamy to od nowa.

Po ściągnięciu na stopach widać biały, rzadki krem, który po prostu w nie wtarłam i pozwoliłam mu wyschnąć (i tu kolejne 10-15 min leżakowania). Skóra jest namoczona i nasączona wszystkimi składnikami znajdującymi się w środku, więc od razu czuć miękkość i gładkość. Przesuszone po całym dniu stopy wydają się być jaśniejsze, no wizualnie ładniejsze.
Co ciekawe, jak myłam tego dnia stopy po kilku godzinach to na skórze woda zbierała się w takich wielkich kroplach a nie tak jak zwykle spływała po nich strumieniem (kurde, nie wiem jak to opisać).

Cena:
ok. 6 zł/para

Dostępność: 
internet (np. Darmarsklep)

Składu tym razem nie ma, fotograf zapomniał... Ale jeśli potrzebujecie to dokleję ;)


Jeśli lubicie tego typu wynalazki to polecam. Ja będę do nich wracać od czasu do czasu, bo mi się spodobały a niebawem możecie spodziewać się recenzji rękawiczek tej firmy. Sama jestem ciekawa jak się spiszą :)


Miałyście przyjemność używać takich skarpetek? Jak wrażenia?

sobota, 12 lipca 2014

Denko - czerwiec

Witam Was po mojej najdłuższej (jak dotąd) nieobecności w tym miejscu. Większa ilość wolnego czasu w czerwcu pozwoliła mi na poczynienie pewnych założeń i planów co do mających się pojawić notatek, ale życie jak zwykle bywa przewrotne i wszystko weryfikuje. Najpierw problem z niemogącym się rozdwoić netbookiem a potem nieszczęśliwy upadek i śmierć tegoż... Teraz z kolei problem sprzętu się rozwiązał, ale pojawił się kolejny, związany z brakiem czasu. Otóż (w końcu) udało mi się znaleźć pracę w zawodzie!!! :D Co prawda tylko na lipiec i na okres próbny, ale zawsze to coś, więc wolne chwile przed kompem poświęcam na wyszukiwanie inspiracji, aby się wykazać i mieć szansę na przedłużenie tej dobrej passy.
Okres odwyku internetowego sprzyjał jednak i zużywaniu zapasów i nabywaniu nowości, więc, będąc wierną systemowi, który sobie opracowałam dawno temu, dziś zapraszam Was na moje czerwcowe denko. Lada moment pojawią się zakupy z poprzedniego miesiąca oraz zaległa relacja ze spotkania blogerek. Mam nadzieję, że nie zapomniałyście o mnie całkowicie i będziecie tu czasami zaglądać ;)


Przechodząc do tematu...


1. Bingo Spa, sól do kąpieli z mikroelementami - sól jak sól, ale zapach był świetny! Taki aż inhalujący, poczułam się jakbym wróciła do sauny w Tropicanie w Gołębiewskim ♥ Z chęcią kupię ponownie.
2. Avon, oczyszczająco-ujędrniający peeling do ciała z ekstraktem z kolumbijskiej kawy - spodziewałam się zapachu kawowego i podobnego działania a związek okazał się być tylko kolorystyczny... Oczyszczanie takie na co dzień tak, ujędrnianie nie, więc nie planuje powrotu.
3. Oriflame, żel pod prysznic Chocolate Dream - zapach faktycznie bardzo czekoladowy, ale kolorystycznie było mu bliżej do pomarańczy. Byłam zadowolona, więc może kiedyś powrócę.
4. Biały Jeleń, żel pod prysznic Naturalny - bardzo polubiłam te żele, więc z chęcią do nich wracam. Gęsty, ładnie pachnący i dobrze oczyszczający a do tego w dobrej cenie. Polecam.
5. Avon, płyn do kąpieli Spring Garden - zapach nie do końca mój, ale sam płyn spisywał się dobrze. Kupię, ale inny zapach.
6. Avon, spray przyspieszający wysychanie lakieru - rzadko używałam, bo zazwyczaj brakuje mi czasu, ale jak już spryskiwałam nim pomalowane paznokcie to byłam zadowolona. Oprócz przyspieszania wysychania, równocześnie pielęgnował skórki, więc tym bardziej. Bardzo ładnie pachnie, ale niestety może zatłuszczać powierzchnie pod palcami i najlepiej stosować go nad umywalką. Wrócę do niego.


7. Avon, woda perfumowana Herve Leger Femme - obłędny zapach ♥ ♥ ♥ Ekstremalnie trwały i wydajny, do tego taki wytworny, elegancki! Używałam go oszczędnie a szwagierka w tym czasie wypsikała 3 buteleczki :) Jej bardzo wybredny mąż 2 razy pytał mnie co to za woda a nos ma niezwykle "wysokopółkowy". Wrócę.
8. Carea, płatki kosmetyczne - jestem na tak.
9. Soraya, krem BB Piękna Cera - recenzja niebawem, ale jakby co to polecam gorąco.
10. Dabur, woda różana - kolejna opróżniona ćwiartka i nie ostatnia! Bardzo ją polubiłam i kupuję regularnie, choć teraz nie mam, bo nie po drodze mi do sklepu.


11. Beauty Formulas, suchy szampon - mój pierwszy produkt tego typu, więc porównania nie mam. Wydaje mi się, że trochę za szybko mi się skończył a tak często go znów nie używałam. Przydatne dziwactwo, bo czasami to naprawdę nie chce mi się myć, odżywiać, suszyć, czekać... Teraz mam Batiste.
12. Avon, szampon do włosów trudnych do ułożenia - czy ja już nie pisałam, że nie lubię avonowych szamponów z linii AT? Ten trafił do mnie za grosze i pomyślałam, że może tym razem się do nich przekonam, ale nie. Szampon jak szampon, zapach jak wszystkich AT, niczego szczególnego nie zauważyłam. Nie wrócę.
13. ???, odżywka do włosów - pewnie już wiadomo co to za firma, ale ja jeszcze do tego nie dotarłam. Odżywka bardzo przyzwoicie spisywała się na moich włosach, pięknie pachniała a te 100 ml wystarczyło mi na jakieś 8 użyć mniej więcej. Być może kupię jak dowiem się co to.
14. Avon, krem do rąk i stóp z masłem shea i imbirem - lubię kremy do rąk PS i ten również przypadł mi do gustu. Zapach przyjemny (imbir bardzo go odświeżył, więc jeśli kogoś męczyła wersja bez to teraz powinien być zadowolony), nawilżanie na dobrym poziomie, nie lepił się a szybko wchłaniał. Do stóp nie używałam. Wrócę.
15. Oriflame, krem do ciała Wonderful - lubię te limitowane wersje zarówno za zapach jak i za działanie. Był dość gęsty, bardzo dobrze nawilżał i szybko się wchłaniał a to w zasadzie wszystko, czego oczekuję od tego typu produktu. Limitowana edycja i ciężko już trafić, ale będę polowała na inne limitki.


I przeterminowane wyrzutki:

O maseczce Lagenko dziewczyny pisały jeszcze na początku roku, żeby sprawdzić datę i zużyć, ale nie udało mi się. Myślicie, że glinka kaolinowa i kolagen po upływie terminu ważności bezwzględnie nadają się jedynie do wyrzucenia??? Może jest jeszcze jakaś szansa? Czy lepiej nie ryzykować?

A patrzcie, co się stało z kremem... Tuż przed upływem roku od otwarcia chciałam go zdenkować, ale okazał się być tak zbitym, że nie sposób było rozprowadzić go na twarzy. Zapach w dalszym ciągu bardzo przyjemny, cytrusowy, więc to chyba przez warunki przechowywania, bo od zeszłych wakacji leżał sobie w kosmetyczce w łazience.

To tyle jeśli chodzi o czerwiec.
A jak u Was poszło? Próbowałam nadrobić zaległości, ale doszłam do wniosku, że nie dam rady, więc podzielcie się w komentarzach.

sobota, 5 kwietnia 2014

Denko - marzec

Jedyne co mi ostatnio regularnie wychodzi jeśli chodzi o blogowanie to denko i zakupy ;). Tyle produktów czeka na swoje 5 minut w tym miejscu a mi ciągle brakuje czasu... Mam nadzieję, że szybko to ogarnę także ten tego - zapraszam


Po kolei

1. Avon, oczyszczająca pianka do mycia twarzy przeciw wypryskom Clearskin - pisałam o niej tutaj. Być może kupię kiedyś jak już przetestuję te pianki, które mnie interesują.
2. Mariza, nawilżający żel do mycia twarzy z bawełną i olejkiem awokado - mało żelu w żelu. Dla mnie ta konsystencja to coś pomiędzy emulsją a rzadkim mleczkiem. Mimo tej niezgodności w nazwie, produkt całkiem fajnie oczyszczał, ładnie pachniał i faktycznie nawilżał, skóra po nim nie była ściągnięta a przyjemnie miękka. Kupię jak będzie w promocji.
3. Eucerin, żel oczyszczający Dermo Purifyer - jedyny produkt z trójki otrzymanej od portalu wizaż, który jako tako się sprawdził. Świetnie oczyszczał twarz, ale ściągał i wysuszał, więc biegiem musiałam tonizować i wklepywać krem. Raczej już do niego nie wrócę.


4. Dabur, woda różana - to już moja druga zdenkowana flaszka a trzecia od razu zajęła jej miejsce. Uwielbiam i będę kupowała regularnie.
5. Floslek, płyn micelarny do demakijażu skóry naczynkowej - prezent ze spotkania. Bardzo poręczne i wygodne opakowanie. Całkiem dobrze oczyszczał skórę z makijażu, ale absolutnie nie nadawał się do demakijażu moich oczu - spróbowałam raz i oczy mnie piekły, więc więcej nie było powtórek. Ma bardzo ciekawy zapach, który kojarzy mi się z dzieciństwem i pracownią krawiecką mojej cioci (tak się zastanawiałam nad tym skojarzeniem i niewykluczone, że gdzieś tam w kącie wisiały suszone kwiaty arniki). Nie dawał takiego uczucia odświeżenia jak micel BeBeauty czy Tołpa Physio, zostawiał delikatną warstwę ochronną i czasem na noc niczego więcej już nie nakładałam. Raczej nie wrócę jednak do niego.


6. Apart, płyn do kąpieli oliwka i buriti - prezent ze spotkania. Gigantyczna butla, która nigdy wcześniej nie przykuła mojej uwagi w sklepie. Bardzo ładny zapach a płyn spełniał swoje zadanie, bo dobrze się pienił, więc jest ok. Mam jeszcze nektar w tak dużej butli i normalny pojemnościowo żel. Produkty Apart mają bardzo przyjemne ceny, więc z pewnością spróbuję innych wariantów zapachowych.
7. Avon, płyn do kąpieli Złota Orchidea - wersja świąteczna z butelką w kształcie dzwoneczka. Zapach po prostu obłędny! Nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba. Przez dość zgrabną i wygodną w użyciu butelkę stosowałam go także jako żel i spisywał się równie dobrze. To edycja limitowana, więc nie wiem czy będzie jeszcze szansa go dorwać.
8. Eveline, złoty peeling-masaż drenujący - prezent ze spotkania. Pisałam o nim tutaj. Zapach mi się bardzo podobał, ale uważam, że cena nie pasuje do jakości, więc nie kupię z własnej woli.


9. Pat&Rub, rewitalizujące masło do ciała Żurawina i cytryna - prezent ze spotkania. U mnie spisało sie rewelacyjnie i niedługo pojawi sie recenzja. Drugie opakowanie czeka w kolejce.
10. Bath&Body Works, balsam do ciała - prezent ze spotkania. O jeny!!! Jak on pachnie! Obłęd po prostu. Najlepsze jest to, że zapach bardzo długo utrzymuje się na ciele i stopniowo uwalnia się nawet po kilku godzinach - raz w pracy aż się zdziwiłam co to tak pachnie a dopiero potem sobie przypomniałam, że nawilżałam nim...nogi :) Działanie również rewelacyjne i cieszę się, że mam zachomikowane jeszcze 2 pełnowymiarowe opakowania o innych zapachach.


11. Avon, skoncentrowane serum Anew Genics - długo się zabierałam do niego, ale w końcu dno! Miałam wrażenie, że powodował pojawianie się syfów, więc ostatecznie zakończył na szyi i dekolcie. Nie kupię więcej.
12. Avon, krem wyrównujący koloryt skóry - używanie szło mi równie opornie, ale tu przez efekt błyszczącej skóry po nałożeniu. Nie zauważyłam spektakularnych efektów, ale nawilżał dobrze. Nie wrócę do niego.


13. Wibo, tusz do rzęs Growing Lashes - prezent ze spotkania. Rewelacyjny tusz! Już kiedyś pisałam w denku, że nie spodziewałam się po takiej lichej szczoteczce tak zadowalającego efektu. Chętnie wrócę do niego, ale muszę zejść trochę z zapasów. Szczoteczka z poprzedniego tuszu służy mi do tej pory do rozczesywania brwi i usuwania z nich podkładu jeśli mi się czasem machnie ;)
14. Mariza, matująco-wygładzający puder bambusowy - pisałam o nim tutaj. Opakowanie 7 g starczyło mi na ok. 1,5 miesiąca, więc wydajność jest bardzo kiepska a cena wygórowana, ale efekt podobał mi się na tyle, że kupię jak będzie w sensownej promocji.


15. L'biotica, suplement Energia & Witaminy - marzec był dla mnie ciężkim miesiącem, więc jeszcze w lutym, aby zapobiec wiosennej depresze (?) postanowiłam wypróbować ten specyfik. Mimo regularnego łykania tabletek, nie zauważyłam żadnej poprawy - może 30 dni to za krótko.


16. Carea, płatki - szerzej o nich tutaj. Mam już kolejny trójpak :)
17. Ekoa, próbka peelingu Cytrusowe orzeźwienie - prezent do zamówienia. Bardzo przyjemny zapach i zadowalające działanie, ale warstwa która pozostała po zmyciu peelingu z ciała trochę mnie zniechęciła i aż się boję jak będzie z moim pełnowymiarowym żurawinowym.
18. Avon, zmywacz do paznokci - kiedyś już pisałam w denku, że bardzo dobry, ale za drogi, więc go więcej nie kupię, ale skoro udało się go dorwać za grosze to nie mogłam odpuścić. Lubię i jak tylko mam taką okazję to kupuję w dobrej cenie, bo na co dzień używam tańszych zmywaczy.
19. Beauty Formulas, plasterki oczyszczające na wypryski - myśłałam, że płatki Marion z ostatniego denka są dobre, ale przy tych to jednak słabiaki. Plasterki BF (10 szt-2,89 zł Allegro, w sklepie widziałam 30 szt-15 zł) bardzo mocno przylegają do skóry i nie ma mowy, żeby się odkleiły w nocy (czasem rano aż bałam się zrywać). Stosowałam je właśnie na świeżo wyciśnięte syfy, na noc i rano zmiany były zmniejszone, podgojone i podsuszone. Po kilku dniach od przyklejenia, na syfie robił się strup a wkoło skóra była dość mocno wysuszona. Kupię z pewnością parę opakowań na zapas.


20. Avon, woda perfumowana Tomorrow - miałam ją bardzo długo, bo zapach jednak nie nadawał się dla mnie na co dzień, ale jak ostatnio raz się zdecydowałam i okazało się, że trwałość bardzo się zmniejszyła to zabrałam się za denkowanie, żeby całkiem nie zwietrzała. Wody z tej serii są ładne i bardzo trwałe, więc jej miejsce zajęły już dwie inne :)


I znowu to samo! Właśnie się zorientowałam, że znowu zapomniałam o dwóch produktach zdenkowanych jeszcze w lutym... Wszystko przez to, że puste opakowania uzupełniłam zamiennikami i używam ich w dalszym ciągu. Mowa o żelu antybakteryjnym B&BW i mydle do rąk Apart. Może w kwietniowym denku wspomnę chociaż o mydle Apart, bo zapach miało przepiękny!


Znacie coś?