Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą be beauty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą be beauty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 grudnia 2014

Denko - listopad

Zimno wszędzie, mroźnie wszędzie... Powiem Wam, że do zimy (o ile nie jest zbyt mroźna) nic nie mam, ale zauważyłam, że jestem na nią uczulona - właściwie to moja prawa ręka. Od kilku lat jak robi się zimno obserwuję, że skóra w różnych miejscach na dłoni boleśnie mi pęka. Do tej pory było to przeważnie w tym miejscu gdzie paznokieć zaczyna odstawać od skóry, w tym roku mam już 2 dodatkowe pęknięcia na palcach w miejscach nietypowych jak dotąd. Dodatkowo skóra między placami jest bardzo sucha i potrzebuje ciągłego, mega mocnego natłuszczania. Kiedyś jak zagłębiałam się w temat to spotkałam się z opiniami, że być może jest to uczulenie na mleko i produkty pochodne, ale jednak nie, bo mleko piję cały rok a problem dotyka mnie tylko zimą. Nie jest to bardzo uciążliwe i da się z tym żyć, ale może macie jakiś pomysł co to takiego?

Dziś Mikołajki, więc na blogach masa postów, które uwielbiam czytać - chwalicie się prezentami, sporo z nich z różnych akcji Blogerskie Mikołajki. Sama chciałam się zgłosić, ale bałam się, że nie dam rady czasowo to wszystko ogarnąć. Posty te przydatne są mi dziś tym bardziej, że to dla mnie sporo inspiracji, bo z koleżanką również niebawem wymienimy się paczuszkami, które już kompletujemy :).

Przechodząc jednak do tematu posta, z wielką radością zaprezentuję Wam dziś moje MEGA denko. W październiku poszło mi słabo, ale teraz udało mi się pokończyć to, co od jakiegoś czasu czekało na recenzję - skoro do tej pory się nie złożyło to teraz już tym bardziej nic z tego nie będzie. Może przy kolejnym opakowaniu.
W grudniu planuję też zrobić gruntowny przegląd i wyrzucić wszystkie przeterminowane lub od dawna nieużywane przeze mnie produkty. Miało to być połączone z denkiem, ale wyszedłby tasiemiec, więc wyrzutki ogarnę przy okazji.

Fotka grupowa



Twarz - oczyszczanie

1. Pianka Himalaya - świetna, gęsta, dogłębnie oczyszczająca i mega wydajna pianka o przyjemnym zapachu. Wrócę do niej z pewnością.
2. Be Beauty, płyn micelarny - mój ulubieniec i stały bywalec.
3. Green Pharmacy, żel do twarzy z szałwią - nie polubiłam zapachu, więc skończył jako czyściciel pędzli i szczotek do włosów.
4. Mydło Aleppo - produkt zachwalany w wielu miejscach i u mnie spisywał się bardzo dobrze. Teraz przyszła pora na savon noir, ale i do Aleppo jeszcze wrócę.

Twarz - nawilżanie

5. Ziaja, krem mikrozłuszczający na noc i 6. nawilżający na dzień - recenzja tutaj. Nie wrócę. Ładnie pachniały, ale działanie niezauważalne.
7. Barwa, krem Siarkowa Moc - próbki z kończącym się terminem. Po użyciu jednej miałam tak ściągniętą twarz, że aż się bałam uśmiechać - szkoda, bo krem jest świetny jako baza pod makijaż. Miałam wersję pełnowymiarową, ale aż tak nie ściągała. Pozostałe dwie próbki lecą do kosza.

Twarz - inne

8. Perfecta, antybakteryjna maseczka na twarz - z glinką termalną, ale jakoś jej nie zauważyłam, maseczka po prostu wchłonęła się w twarz, resztki zmyłam. Może kiedyś jeszcze kupię to wtedy przyjrzę się bliżej działaniu i obietnicom.
9. Purederm, oczyszczający płatek na nos - coś tam wyciągnął, ale źle go przykleiłam i nie przylegał całym sobą do skóry.
10. Miss Sporty, puder antybakteryjny - puder kupiony w promocji za grosze a spisywał się bardzo dobrze (ostatnio pisałam Wam, że lepiej niż matujący Sensique). Bałam się zapychania, bo spotkałam się z takimi opiniami, ale na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Kiedyś wrócę.
11. Avon, bibułki matujące - gadżet przydatny w torebce na wyjścia, bo tak na co dzień do tego celu używam ręczników papierowych lub nawet papieru toaletowego. Działanie podobne, ale powierzchnia dużo większa ;)

Ciało - oczyszczanie

12. Mariza, płyn brzoskwiniowy - piękny zapach, dużo piany, dobra wydajność. Wrócę kiedyś. (zbieram tak te plastikowe antałki, ale nie mam pomysłu na wykorzystanie...)
13. Original Source, miętowy peeling - jako peeling raczej słaby i galaretowata konsystencja była męcząca, ale zapach i uczucie chłodzenia i odświeżenia po użyciu latem genialne! Dla mnie jesienią było już za chłodno, ale TŻ też polubił i znalazł go za każdym moim schowaniem ;) Wrócę z wielką chęcią.
14. Avon, czekoladowy peeling - taki sobie zdzieraczek, ale zapach przyjemny i cena znośna. Póki co mam wersję truskawkową, ale i do tego jeszcze wrócę.
15. Mariza, szarlotkowy żel pod prysznic - zapach przyjemny i forma bombki miła dla oka, ale pomysł z pompką wg mnie nieudany. Jedno psiknięcie daje tak mało żelu, że trzeba dusić i dusić a tego nie polubiłam. Do zapachu być może wrócę, ale nigdy więcej żeli pod prysznic z pompką! Opakowanie posłuży mi jako dozownik na mydło.
16. Bingo Spa, solanka - piękny zapach, wrócę.
17. Joanna, żel z grejpfrutem i pomarańczą - wersja mini o cudownie cytrusowym zapachu. Służyła mi podczas wyjazdów, ale dość już mam tego poniewierania się na wannie - mimo wszystko opakowanie zostawiam, jeszcze posłuży mam nadzieję.

Włosy

18. Joanna, odżywka z pokrzywą i zieloną herbatą - bez spłukiwania, więc dla mnie ideał! Myłam, nakładałam i do łóżka - właśnie czegoś takiego potrzebuję. Teraz włosy cierpią na brak zainteresowania z moje strony i widać to po nich, dlatego muszę się za nie wziąć.
19. Radical, szampon wzmacniający - strasznie tępił mi włosy, o braku maski czy odżywki po umyciu nie było mowy. Nie ograniczył wypadania, ale szampon niestety nie działa na stres - no chyba, że trafiłyście na taki ;) Nie wiem czy wrócę.

Higiena intymna

20. Joanna, żel z babką lancetowatą - zapach nietrafiony, ale działanie ok. Popróbuję inne wersje.
21. Green Pharmacy, pianka szałwia i lawenda - sama pianka ok: gęsta, wydajna, dobrze działająca, ale zapach znowu nie mój. Muszę sprawdzić drugą wersję zapachową.

Stopy, dłonie i paznokcie

22. Constance Carroll, zmywacz - dobrze radził sobie z każdym lakierem, ale wysuszał mi płytkę, więc nie wrócę.
23. Laura Conti, krem do rąk słodkie migdały - taki zwyklaczek na lato, który ze słodkimi migdałami nie ma nic wspólnego (bo wyobrażałam sobie, że właśnie tak ma pachnieć). Nie zachęcił mnie do siebie.
24. She Foot, peeling naturalny do stóp - recenzja tutaj. Nie wrócę.

Zapach

25. Avon, woda toaletowa Ultra Sexy - zapach przecudny! ♥ Mam już drugi flakon.


A jak u Was? Denko zadowalające? Mikołaj już był?

niedziela, 3 sierpnia 2014

Denko - lipiec

Lipiec był dla mnie długim miesiącem, więc sporo udało mi się zużyć. W końcu zdenkowałam sporo żeli pod prysznic, bo już mnie zaczyna męczyć to codzienne zastanawianie się na co mam dziś ochotę - planuję ograniczyć liczbę stojących na wannie środków myjących do ciała do maksimum 5 (nie pytajcie ile stoi ich teraz...). Poopróżniałam końcówki butelek i tym sposobem aż tyle dziś tego.


Ciało - oczyszczanie:


1. BeBeauty, żel pod prysznic Bali - żel z drobinkami peelingującym o MEGA przyjemnym zapachu ♥. Nie znam innych wersji a ten stał się moim ulubieńcem i już szukałam kolejnej butelki, ale ich nie ma!!! :(

2. Original Source, żel pod prysznic Kaktus i Guarana - kolejny ulubieniec!!! Tak soczyście owocowy zapach, że miałam ochotę go liznąć z ciała! Wersja sezonowa, więc też się boję, że już go nigdzie nie znajdę. :(

3. Oriflame, żel pod prysznic Parisian Delight - zapach przyjemny, ale raczej z tych wieczorowych, bo taki trochę perfumowy. Konsystencja zbyt rzadka jak dla mnie, więc nie kupię więcej.

4. Apart, nektar do kąpieli liczi i żurawina - kolejny świeży i rześki zapach. Stosowałam go do wanny jako nektar oraz jako żel pod prysznic, w obu przypadkach spisywał się bardzo dobrze.

5. Avon, peeling do ciała Garden of Eden - nie przepadam za peelingami z serii Senses, bo są słabe, ale ten kupiłam tylko dla zapachu - idealny na lato! Jeden z moich ulubionych w Avonie.

6. Bingo Spa, solanka z minerałami z Morza Martwego z ekstraktem soku Noni - kolejna bingowa sól, która swoim zapachem przenosi mnie do parku wodnego Tropicana ♥. Kończą mi się już sole, więc muszę pomyśleć nad porobieniem zapasów.

7. Mariza, rewitalizujący płyn do kąpieli Jaśmin - bardzo wydajna ta beczułka! Płyn dawał dużo piany i spełniał swoją rolę, ale zapachowo bardziej podoba mi się używana jeszcze Brzoskwinia.

8. Tso Moriri, mus pod prysznic Amore - recenzja tutaj. Będę wierną użytkowniczką ♥ ♥ ♥


Włosy:


9. Pilomax, maska do włosów ciemnych - recenzja niedługo.

10. DeBa, szampon odżywczy - nie byłam z niego zadowolona, więc większość poszła do mycia pędzli.


Twarz - pielęgnacja i makijaż:


11. Miraculum, krem zwężający pory cera tłusta i mieszana - prezent z czerwcowego spotkania blogerek z terminem ważności do sierpnia... Dopiero pod koniec lipca doczytałam, że nadaje się i na dzień i na noc i dzięki temu udało mi się go zużyć. Idealnie dopasowany do mojej cery, bardzo ładnie pachniał i dobrze matowił oraz dawał radę jako baza pod makijaż (jedynie fluid matujący Pharmaceris wyglądał źle, ale on jest jakiś problematyczny, bo jeszcze na żadnym kremie nie wyglądał dobrze...). Nie zauważyłam zapychania, pojawiło się parę syfów w trakcie używania, ale nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że to jego wina.

12. Mariza, podkład balansujący - długo na niego czekałam (tzn. na promocję) i polubiłam niemal od pierwszego użycia. Piękny zapach, bardzo dobrze matowił i nie tworzył na twarzy efektu maski. Jedynie krycie mogło być ciut mocniejsze, ale i tak mam zamiar kupić go jeszcze.

13. Rimmel, tusz do rzęs - nie miałam z nim większych problemów. Ładnie podkreślał moje rzęsy, tak idealnie na co dzień.

14. Avon, baza pod cienie do powiek - recenzja tutaj. Koniecznie kupię niedługo, bo mam inną i jest słaba.

15. Tołpa, matujący płyn micelarny-tonik 2 w 1 - bardzo fajny płyn o przyjemnym zapachu. Początkowo używałam go tylko do twarzy, bo na butelce była informacja, żeby omijać okolice oczu, ale gdzieś u kogoś przeczytałam, że świetnie sobie radzi z tuszem, więc czasami i tak go używałam.Wrócę.


Inne:


16. Cztery Pory Roku, krem do rąk - fajny i baaardzo wydajny krem. Dobrze nawilżał, szybko się wchłaniał.

17. Efektima, peeling i maska do stóp - nie zużyłam, bo się przeterminowały i po wydobyciu wyglądały bardzo dziwnie. Stopy nie twarz, mogą znieść więcej, ale wolałam nie ryzykować.

18. Biały Jeleń, hipoalergiczna emulsja do higieny intymnej - nic szczególnego, choć zapach ładny.

19. Avon, woda Femme - ciekawy zapach, ale nie na tyle, żebym miała do niego wrócić.

20. SheFoot, odżywczy krem do stóp i paznokci - 2 saszetki i mało mogę powiedzieć, ale mam ich jeszcze kilka, więc następnym razem napiszę coś więcej.


Miałyście okazję używać coś z mojego spisu? Jak wrażenia?


Już niebawem post zakupowy, zapraszam :)

czwartek, 1 maja 2014

Denko - kwiecień

Kwiecień skończył się dla mnie szybko i niespodziewanie. Z radością czekałam na długi weekend, żeby w końcu nadrobić co nieco na blogu, planowałam notatki a dziś rano nagle mnie oświeciło - przecież długi majowy weekend jest w MAJU! I tym o to sposobem poprzedni miesiąc zamknął się dla mnie z bardzo słabym wynikiem a dziś już rozpoczynam nowy, zgodnie z moim zwyczajem, od denka.

Pod tym względem miesiąc również skończył się za szybko... Spodziewałam się większej ilości pustych opakowań, bo resztki czekają już tylko na zużycie, ale również się nie udało, bo zabrakło dni ;)

Oto wszystkie kosmetyki zdenkowane przeze mnie w kwietniu



Ciało - oczyszczanie:


1. Isana, żel pod prysznic masło shea i owoc pasji - to mój pierwszy żel tej firmy i z pewnością nie ostatni. Bardzo ciekawy i przyjemny zapach, żel odpowiednio gęsty, więc nie uciekał przez palce i dobrze się pienił i oczyszczał a do tego można go dorwać w bardzo przystępnej cenie - czego chcieć więcej? Jakie zapachy polecacie wypróbować?

2. Avon, żel Winter Cocoon - mój ulubieniec okresu zimowego. To już druga butelka i możliwe, że jeszcze zrobię sobie jakiś mały zapasik.

3. Nivea, odżywczy balsam do ciała pod prysznic - próbka, która wystarczyła mi na 3 umycia nóg. Produkt zebrał wiele niepochlebnych opinii, więc nawet mnie nie kusił, ale okazało się, że niesłusznie. U mnie świetnie się spisywał wtedy, gdy już nie miałam czasu na balsamowanie. Nie jest to co prawda nawilżanie na najwyższym poziomie, ale w sytuacjach awaryjnych jak znalazł. Być może kupię pełnowymiarową wersję.


Ciało - nawilżanie:


4. Oriflame, masło do ciała More - to produkt zdecydowanie dla fanów zapachu. Żel z duetu zdenkowałam już jakiś czas temu i oba produkty pachną zbyt intensywnie jak dla mnie a masło w dodatku jest za mało maślane. W kwestii nawilżania i rozprowadzania na ciele nie było tak źle, bo dobrze się wchłaniało i pielęgnowało skóre, ale z ulgą je wykończyłam.

5. Bingo Spa, serum kolagenowe do ciała z olejkiem arganowym - opisywałam je parę dni temu tutaj. Nie zrobiło na mnie pozytywnego wrażenia, więc nie planuję powrotu.


Twarz:


6. BeBeauty,płyn micelarny do demakijażu - świetny produkt, do którego wracam regularnie. Spisuje się u mnie bardzo dobrze a do tego jest tani, więc to z pewnością nie ostatnia butelka.

7. Avon, serum wyrónujące koloryt skóry - recenzja po pierwszym opakowaniu tutaj. To opakowanie stosowałam mniej regularnie, ale widać ogromną poprawę też dzięki temu, że wprowadzone zmiany w pielęgnacji przynoszą efekty i cera widocznie mi się goi. Nie planowałam kolejnej recenzji, więc nie robiłam zdjęć przed i po serum i teraz trochę żałuję, bo serio widać różnicę - oczywiście zostało mi jeszcze trochę plam, ale powoli powoli mam nadzieję, że maksymalnie je zminimalizuję ;) Polecam Wam to serum z czystym sumieniem, ale najlepiej to czekać na dobre promocje, bo cena może szokować. Ja obserwuję je bardzo uważnie i jak będzie dobra oferta to skuszę się ponownie.


Reszta, której nie umiałam pogrupować...


8. Avon, szampon z odżywką czerwona koniczyna i czarna porzeczka - moja druga butelka. Szampon jest bardzo dobry do codziennej pielęgnacji i pewnie wrócę jeszcze do niego.

9. Avon, delikatna pianka do higieny intymnej - recenzja tutaj. Moja pierwsza pianka tego typu i nie ostatnia ogólnie, ale tej firmy z pewnością. Była dla mnie za mało zbita i przez to mało wydajna a cena zbyt wygórowana. Nie wrócę.

10. Lady Speed Stick, antyperspirant - kosmetyk ten otrzymał u mnie miano bubla. Tragedia, koszmar i masakra! Zapach nawet ładny i przyjemny, choć początkowo kojarzył mi się z dentystą, ale działanie po prostu mniej niż niedostateczne... Nic z napisów na opakowaniu się nie zgadza - absolutnie nie chroni a do tego brudzi ubrania! Nie polecam a sama boje się już jak spisze się drugi sztyft kupiony w duecie z tym.

11. Lambre, próbka wody nr 27 - zapach nawet ciekawy, ale chyba nie do końca mój. Raczej nie mam ochoty na cała flaszkę.

12. Avon, odżywka do paznokci - na początku używania byłam z niej bardzo zadowolona, bo nie pachniała jak większość odżywek tylko miała lekko cytrusowy zapach a do tego przyjemnie chłodziła płytkę paznokcia. Szokujących efektów nie zauważyłam a w międzyczasie zakochałam się w odżywkach z mlecznym efektem na paznokciach, więc poszła w odstawkę a po powrocie gluciła się niemiłosiernie a do tego paznokcie po wyschnięciu były całe w pęcherzykach. Jakoś zużyłam, ale nie wrócę do niej.

13. Venus, żurawinowa pianka do golenia - zapach mega przyjemny i zachęcający ♥ Sama pianka rzeczywiście ułatwiała depilację i była ogromnie wydajna, ale chyba nie skuszę się ponownie, bo żel do depilacji zrobił na mnie o wiele lepsze wrażenie. Chyba, że wrócę dla samego zapachu :)



Tragedii nie ma, ale spodziewałam się lepszego wyniku, bo tak jak pisałam na początku - wybrałam sobie kosmetyki do zdenkowania w tym miesiącu i z niektórymi po prostu się nie wyrobiłam.


A Wam jak poszło? Znacie coś ode mnie?

piątek, 13 grudnia 2013

Denko - listopad

Po czym poznać, że już wystarczająco długo zwlekamy z publikacją denka? Ano po tym, że puste pudełka siedzą sobie wygodnie w koszyczku a denka z nowego miesiąca nie mają się gdzie podziać... 
Znowu znalazłam się w jakimś dziwnym niedoczasie... I lepiej nie będzie, bo nadchodzący tydzień zapowiada się ciężko, więc boję się, że grudzień tego roku będzie moim najgorszym blogowym miesiącem :/. A tyle miałam planów...


Ale przechodząc do pierwszego punktu z mojej grudniowej listy, przed Wami mój koszyczek i denka





Twarz:


1. Elite-cosmetic, mleczko do demakijażu - wygrana w losowaniu spotkaniowym w Chełmie. Kiedy rok temu odkryłam micela z Biedronki, lubiane przeze mnie do tamtego momentu mleczka odeszły do lamusa... I nie planuję ich powrotu do moich rytuałów pielęgnacyjnych. Z tym było trochę dziwnie - najpierw prawie połamałam otwieranie, ale potem nauczyłam się obsługi, zapach raz przypominał mi delikatne brzoskwinie a raz zalatywało stęchlizną a działanie też jakoś mnie nie przekonało. Nie radził sobie zbytnio z demakijażem, chyba, że zużyłam naprawdę sporo wacików. Jestem na nie.

2. BeBeauty, płyn micelarny - chyba muszę pomyśleć o jakiejś notce na jego temat, ale czy ktoś go jeszcze nie zna?! ;) Nie pierwsze i z pewnością nie ostatnie opakowanie.

3. Eveline, nawilżający płyn micelarny - recenzja tutaj. Bardzo wygodne opakowanie a płyn też w porządku, dobrze sobie radził z demakijażem. Byłam zadowolona i może kiedyś wrócę do niego.

4. Orientana, maska-krem pod oczy z czereśni - recenzja tutaj. Była ok, ale jak dla mnie to za duże opakowanie. Ciężko było je wykończyć. Może skuszę się na jakąś mniejszą tubkę o innych właściwościach.

5. Orientana, maska-krem z aloesu - recenzja tutaj. I znowu maska gigant! Spisywała się całkiem dobrze, moja skóra wręcz ją spijała w oczach! Powrót może, ale też w mniejszym opakowaniu.




Dłonie/paznokcie:



6. Pat&Rub, balsam do rąk trawa cytrynowa i kokos - (musicie mi uwierzyć na słowo ;), recenzja tutaj. Świetny produkt i aż podskakuję do góry z radości, bo drugie opakowanie mam w zapasie :).

7. Eveline, odmładzający krem-maska do rąk - miała pojawić się recenzja, ale nie zdążyłam. Bardzo go polubiłam i za przepiękny cytrusowy zapach i za działanie, chociaż nie raz się uśmiechałam "pod wąsem" czytając obietnice producenta zawarte na tubce ;). Polecam i sama też bardzo chętnie do niego wrocę.

8. Wibo, eliksir z jedwabiem - to chyba moja pierwsza "mleczna" odżywka do paznokci i mimo tego, że nie działała cudów (tak jak odżywka diamentowa Eveline) to bardzo ją polubilam. Głównie za look końcowy, bo nieskromnie powiem, że moje opalone dłonie z dwiema/trzema warstwami odżywki na paznokciach prezentowały się bardzo ładnie. Przynajmniej ja się w tym zakochałam ;). Może wrócę, może nie.



Ciało:


9. Avon, masło do ciała oliwka i kwiat pomarańczy - sezon maślany oficjalnie rozpoczęłam jeszcze pod koniec października. W lecie nie wyobrażam sobie nawilżania skóry tak ciężkimi smarowidłami, ale jesień/zima to zupełnie inna bajka. Ciekawy, świeży, cytrusowy zapach (oliwki nie czuć praktycznie), przyjemnie twarda i zbita konsystencja oraz dogłębne nawilżanie ciała to to, co sprawiło, że byłam bardzo ukontentowana i wiem, że jeszcze nie raz masła z Avonu zagoszczą w mojej łazience. Tym razem mam ogromnę ochotę na powrót do masła z minerałami z MM ♥

10. Avon, mydło w płynie Oasis - zepsuł się dozownik, coś się zacina, więc muszę się pozbyć opakowania. Przyjemny zapach, działanie poprawne. Jestem na tak.

11. Avon, aksamitny eliksir do kąpieli Szampan i tajski kwiat lotosu - bardzo dłuuugo mi służył, bo stosowałam zgodnie z instrukcją czyli do kąpieli lałam te dwie mini-nakrętki eliksiru. I to wystarczało na stworzenie dużej ilości piany oraz cudownego zapachu w całej łazience. Piana dość szybko znikała, ale nie mam w zwyczaju zbyt długo "namakać" w wannie, więc mi to nie przeszkadzało. Nie ma już możliwości zakupu tego produktu, ale i tak bym się nie skusiła, bo jest tyle wspaniałych preparatów do kąpieli do wypróbowania, że muszę dać im szansę ;)



Zapachy:


12. Avon, woda perfumowana Little White Dress - to moja ulubiona wersja sukienek zapachowych ♥ Czerwona też mi wpadła w nos a ostatnio rozwąchuję się w złotej. Tylko z czarną coś mi nie po drodze. Chętnie wrócę jak zejdę trochę z ilości otwartych flaszek...



Włosy:


13. Joanna, odżywka do włosów z olejkiem arganowym - miałam cały zestaw i w tym momencie została już tylko maska. I potwierdziło się powiedzenie, że co się odwlecze to (u theMonique) uciecze, bo miała być recenzja całego zestawu i wiadomo... Nie mam o niej zdania, bo raz byłam zadowolona a raz nie a nie wiem czego było więcej.



Akcesoria:


14. Cleanic, chusteczki do higieny intymnej - fajne rozwiązanie na awaryjne sytuacje, ale w moim przypadku miałam problem, bo zanim je wykończyłam to zdążyły podeschnąć. U mnie sprawdziłoby się z połowę mniejsze opakowanie. Nie wiem czy je zakupię.
Zastanawiam się czy póki działa opakowanie, nie pakować tu sobie zwykłych chusteczek nawilżanych, których używam do czyszczenia butów, bo całe opakowanie (ok. 70 szt) ciężko nosić w torebce na co dzień a jednak są niezbędne, zwłaszcza przy takiej nijakiej pogodzie.

15. Cleanic, chusteczki oczyszczające do skóry z problemami - bardzo ładnie pachniały, tak trochę apteczno-chemicznie, ale było to dla mnie przyjemne. Bardzo dobrze oczyszczały twarz nawet z makijażu dzięki takiej gąbczastej strukturze i obecności wody micelarnej! W kwestii moich problemów skórnych rewolucji nie było, ale też nie zaszkodziły a cera po użyciu wydawała się być dużo bardziej miękka i gładsza. Nie podrażniały. Jestem pod wielkim wrażeniem i mam zamiar skusić się na zakup.

16. Cleanic, płatki kosmetyczne - do tej pory myślałam, że płatki to płatki, więc po co przepłacać? Ale te były inne! Wielkie, mega miękkie i grube - no cud! Przy codziennym demakijażu mogą być mało ekonomiczne, ale raz na jakiś czas dobrze sobie zrobić dobrze takim PŁATEM :) Kiedyś skuszę się na nie w promocji.

I generalnie, chciałabym Wam napisać, ze bardzo się cieszę, że miałam możliwość zapoznania się z produktami Cleanic za sprawą lubelskiego spotkania blogerek - sama z siebie raczej nie skusiłabym się na zakup, bo byłam jakoś dziwnie uprzedzona a okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Dzięki temu prezentowi odkryłam parę perełek (właśnie te chusteczki do skóry problemowej i płatki) i z pewnością i wielką chęcią do nich wrócę, bo to sama przyjemność. W moich zapasach mam jeszcze płatki i chusteczki peelingujące, ale o tym w przyszłości.

17. Carea, płatki kosmetyczne - teraz mam fioletowe.



Próbki, próbeczki:


Szukamy nowego podkładu...
1. Eveline, Magical Cover
2. Avon, Ideal flawless
3. Astor, Lift me up
4. L'oreal, True Match
w kolejności podobania się powinno być odwrotnie. Najbardziej przypadł mi do gustu właśnie L'oreal, choć na początku bardzo bałam się, że odcień będzie za ciemny. Zastanowiłabym się też nad Astorem, bo dwa pozostałe to nie to, czego szukam.


5. Sanoflore, krem na noc - nie lubię zapachu miodu, ale postanowiłam dopieścić swoją twarz. W tym przypadku była to jednak męczarnia i ledwo wykończyłam tę próbkę.
6. Sanoflore, odżywczy krem do skóry wrażliwej - tu już zapach był łagodniejszy i samo używanie przyjemniejsze.
7. Yves Rocher, woda perfumowana Evidence - dość wyrazisty, ale bardzo przyjemny zapach. Czuję go na tej karteczce do tej pory. Kiedyś można chyba było dostać w dobrej cenie pełnowymiarową flaszkę i w sumie żałuję, że się nie skusiłam w ciemno.
8. Avon, serum naprawcze - co by tu o nim jeszcze napisać? ;)



Wyrzutki:



1. Bingo Spa, maska do twarzy z olejem winogronowym - od 
początku nie podobał mi się ten zapach, więc po wyrobieniu sobie o niej opinii i opisaniu jej na blogu tutaj nigdy później do niej nie wróciłam a minął już prawie rok. Zapach teraz jest jeszcze gorszy a fajnych, pustych opakowań nigdy za dużo ;).
2. Nantes, krem pod oczy - przeterminował się biedaczek.
3. Choisee, czekoladowa maseczka do twarzy - nieszczęsne zamówienie siostry sprzed roku i maseczka podzielona na 2 pojemniczki bez żadnej etykiety i informacji o sposobie używania, składzie itp. Żadna z nas jej nie użyła, bo się bałyśmy, ale trzeba przyznać, że pachnie ładnie.
4. Jakaś kredka Deluxe - mam ją z wymiany ciuchowej i nigdy nie użyłam, bo się bałam. Po decyzji o wyrzuceniu jej w końcu do kosza wymazałam cała na kartce - ale to było fajne! :D




A jak u Was w tym miesiącu? Zrobiłyście trochę miejsca nowym kosmetykom?

sobota, 6 lipca 2013

Denko - czerwiec

Syn odwieziony na wakacje do dziadków, pierwsze przetwory już porobione, akumulatory trochę naładowane, więc biorę się ostro do roboty i szukania roboty ;). Oczywiście, przy okazji pobytu u rodziców odwiedziłam sklep z gablotką Tso Moriri, skusiłam się na jeden produkt i namiętnie go testuję! Ach, co za zapach! Z ciekawostek powiem Wam jeszcze, że ponad tydzień temu otwarto w Chełmie "Mydlarnię u Franciszka" - musiałam wejść i się rozejrzeć - póki co niczego nie kupiłam, ale mogę Wam śmiało polecić odwiedziny, bo Panie są naprawdę bardzo pomocne i chętnie służą radą w doborze kosmetyków. Sama wiem już mniej więcej czego potrzebuję (a czego nie!), aby przywrócić moją twarz do ładu i pokryło się to z propozycjami Pań, ale budżet mnie hamuje, więc muszę się zdecydować (póki co) na jedną a konkretną rzecz. Chyba będzie to mydło Aleppo, ale trochę się boję, bo czytałam, że po nim nie ma się już ochoty na używanie innych myjadeł do twarzy a mam ich spory zapas i co... ;) Przecież nie wyrzucę!


Ale do rzeczy! Po całkiem pokaźnym majowym denku, nie spodziewałam się, że w czerwcu pójdzie mi równie dobrze, ale mile się zaskoczyłam :) Same zobaczcie


1. Avon, żel Citrus Burst - cytrusowy zapach idealny na lato! Wrócę do niego.

2. Bandi, Hydro Care mleczko intensywnie nawilżające - recenzja niedługo

3. BeBeauty, zmywacz do paznokci z olejem kokosowym i gliceryną - dobrze zmywał, ale trochę przesuszał płytkę. Chodziło mi głównie o opakowanie z pompką, więc kolejnego chyba nie kupię tylko będę przelewać inne ;)

4. Intimea, żel do higieny intymnej kwas mlekowy i ekstrakt z kory dębu - żel jak żel, ale wolę wersję niebieską. Zapach bardziej mi odpowiada a działanie takie samo. 

5. Avon, głęboko nawilżający krem do stóp - pisałam o nim tutaj, może kiedyś wrócę do niego.

6 i 7. Biosilk, odżywka i szampon Silk Therapy - pokochałam ten duet już od samego zapachu a stosowanie także mnie zadowoliło: włosy były miękkie i gładkie, łatwo się układały i szybko nie przetłuszczały a zapach utrzymywał się bardzo długo, do kolejnego mycia (a włosy myję 2 razy w tygodniu, chyba, że muszę częściej). Chętnie wrócę do nich kiedyś. Opakowania zostawiam na odlewki na podróż.

8. Avon, woda Outspoken Intense - zapach nawet ładny, ale trwałość na mnie bardzo kiepska. Nie kupię już tego zapachu.

9. Oriflame, podkład Extralasting - najlepiej kryjący podkład Ori z do tej pory używanych przeze mnie tej firmy (co nie znaczy, że krył wystarczająco...). Zawsze wydobywam produkt do ostatniej kropli, ale z tym tragicznym opakowaniem się nie dało - pod światło widać zużycie, ale nie da się ani odkręcić pompki ani rozciąć opakowania, bo jest z dość grubego plastiku. Dałam sobie spokój i więcej nie kupię.

10. Floslek, emulsja kojąca SOS po opalaniu - mam jeszcze jedną i rozważam pełnowymiarową recenzję :)

11. Avon, kulka On Duty Pure Blue - TRAGEDIA!!! Zapach bardzo ładny, ale działanie masakryczne: bieli pachy i ubrania, nie działa zadowalająco, a w przypadku cieplejszych dni to już w ogóle (a nie mam problemu z nadmierną potliwością)... Nie polecam!

12. e-naturalne, krem nawilżająco-regenerujący - to w zasadzie nie denko a wyrzutek, ale byłam już blisko dna. Recenzja tutaj i tutaj. U mnie się nie sprawdził.

13. Eveline, diamentowa odżywka do paznokci - używałam jej od września ubiegłego roku i przy regularnym stosowaniu w grudniu moje paznokcie były już doprowadzone do porządku. Niestety, ale powrót do kolorowego lakierowania znowu je osłabił i od końca stycznia ratuję się czym mogę - używałam jej teraz nieregularnie, na zmianę z odżywką Wibo i Sensique i dwa paznokcie nadal nie wyglądają dobrze. Być może kiedyś powtórzę kurację (znowu regularnie), ale teraz zajmę się dwiema pozostałymi, bo pokochałam wygląd moich paznokci z trzema warstwami odżywek ♥ (no, może oprócz tej Wibo, bo ciągle prześwituje..)

14. Ziaja, naturalny oliwkowy szampon do włosów - niebawem pojawi się recenzja całej linii, ale już teraz mogę powiedzieć, że biegam i szukam kolejnej butelki. Widziałyście go gdzieś? U mnie w Rossku i Naturze nie ma :/

15. Pollena, Biały Jeleń żel pod prysznic naturalny - bardzo fajny, delikatny zapach, działanie takie jakie powinno być. Może troszkę zbyt galaretowata konsystencją, bo czasem spadł mi z ręki, ale i tak chętnie poznam inne wersje zapachowe.

16. Bingo Spa, kolagen do ciała - moja opinia tutaj. Nic się nie zmieniło i do końca byłam z niego zadowolona. Ratowałam nim nawet spaloną słońcem skórę i dawał radę, choć brakowało mi lekkiego chłodzenia. Chętnie wrócę do niego, ale póki co, mam w kolejce tyle balsamów, że nie będzie to wcześniej niż za rok ;)

17. Avon, chłodzący spray po opalaniu - niedługo pojawi się recenzja porównująca ten spray i emulsję Floslek, zapraszam.



1 i 2. Soraya, kuracja matująca: matująco-nawilżający krem na dzień oraz aktywnie normalizujący krem na dzień i noc - krem nie wyrządził mi krzywdy, ale też jakoś specjalnie nie zawrócił mi w głowie. Dość dobrze matowił, ale nie planuję zakupu pełnowymiarowego opakowania.

3. Biały Jeleń, żel do mycia twarzy - saszetki idealne na wyjazdy :) Jak zejdę trochę z ilości (i nie polubię mydła Aleppo ;)) to kupię duże opakowanie.

4. Handmade Cosmetics, krem nawilżający N1 do skóry mieszanej - bardzo się cieszę, że miałam możliwość przetestowania próbki, bo wiem, że krem jest dla mnie idealny i właśnie zbieram na pełnowymiarowe opakowanie. Zapach, konsystencja i działanie - wszystko mnie zadowoliło i już się nie mogę doczekać zakupu, muszę jeszcze tylko wykończyć Siarkową Moc.

5. Pharmaceris, krem peelingujący - przy mojej cerze powinnam całkowicie przejść na tego typu produkty, ale jakoś nie potrafię zrezygnować z tradycyjnych zdzieraków. Próbka to w tym przypadku mało, aby wyrobić sobie opinię, bo niczego nie zauważyłam...

6. Barwa, krem matujący Siarkowa Moc - mam już pełnowymiarową wersję i jestem zadowolona.

7. Madame Lambre, podkład 2 - bardzo fajny podkład i chętnie zakupię duże opakowanie, ale coś jest namieszane z odcieniami, bo wg mnie nr 1 (testowany ma maju) był o wiele ciemniejszy niż ta 2. Podkład ma bardzo ciekawy zapach i dość dobrze kryje, nawet lepiej niż ten nr 1.

8. L'oreal, delikatny płyn do demakijażu oczu - dobrze radził sobie z tuszem i kredką a cieni nie używam, więc nie wiem. Nie podrażniał. Nie kupię, bo mam już swojego taniego ulubieńca ;), ale opakowanie zostawiam.

9. Carea, płatki kosmetyczne - moje ulubione. Mam w zapasie.




Znacie coś? Podzielacie opinię?

piątek, 14 czerwca 2013

Denko - maj

W końcu odzyskałam dostęp do neta, więc mam nadzieję, że wyjdę jakoś na prostą i ponadrabiam wszelkie zaległości ;)  Już połowa miesiąca a ja dopiero ogarniam denko... A tu jeszcze zaległe spotkanie blogerek, że o zaplanowanych recenzjach nie wspomnę... Biorę się ostro do roboty! :)

W maju poszło mi bardzo dobrze, aż nie mogłam pomieścić wszystkiego w moim denkowym koszyczku!


Tym razem produkty od razu podzieliłam na kategorię i nie mam zbiorowej fotki wszystkich kosmetyków.


  Pielęgnacja - ciało/oczyszczanie


1. Biały Jeleń, emulsja do higieny intymnej - bardzo fajny produkt o przyjemnym zapachu i skutecznym działaniu, już mam kolejną.

2. Oriflame, żel pod prysznic - limitowana wersja o przecudnym zapachu ♥ Miałam cały zestaw i z żelu chyba jestem najbardziej zadowolona. Nie wiem czy będzie jeszcze okazja, ale chętnie kupiłabym ponownie.

3. Avon, peeling do ciała z minerałami z Morza Martwego - mój ulubieniec peelingowy, ale nie jestem pewna czy go niebawem nie zdetronizuję ;) Uwielbiam zapach całej serii i ciągle do nich wracam.

4. Barwa, antybakteryjny żel do mycia ciała -  nie polubiłam go, zapach i konsystencja dziwne, działanie takie jak innego żelu. Opakowanie zostawiam na późniejsze odlewki.


 Pielęgnacja - twarz



5. BeBeauty, płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu - to już drugie opakowanie i z pewnością nie ostatnie! Nie wiem jak u Was, ale u mnie w Biedrze ciągle widzę ten płyn i dobrze, bo go uwielbiam ♥

6. Avon, żel oczyszczający Anew Vitale - miała być recenzja a wyszło jak zawsze... Bardzo fajny żel, ale ja chyba nie mam szczęścia do opakowań tych żeli, bo to już drugi, który popsuł mi się tuż po zakupie. Przelałam do butelki z pompką i używało mi się go o wiele lepiej. Żel ma przecudny zapach i jest bardzo wydajny i skuteczny: świetnie radził sobie nawet z makijażem, nie powodował uczucia ściągnięcia i przesuszenia. Chętnie kupię ponownie.

7. Avon, Anew Clinical serum wyrównujące koloryt skóry - recenzja i zdjęcia szokujących efektów tutaj. Mam już kolejne opakowanie.


Zapachy


8. Oriflame, Diamond Musk - najładniejszy zapach z trójcy, ale już od jakiegoś czasu niedostępny w ofercie. Pod koniec już trochę mi się znudził i zdążył bardzo wkurzyć, bo nie wiem czemu Ori do wód wkłada prosto rurki! Przy końcówce trzeba się nieźle namachać, żeby zużyć wodę do końca. Już drugi raz z tym się męczyłam i raczej prędko nie skuszę się na wodę od nich, chyba, że zobaczę rurkę umieszczoną poprawnie ;)

9. Avon, Jet Femme Holiday -  też już chyba niedostępna woda. Zapach podobał mi się na początku a potem skojarzyłam z nim nękające mnie bóle głowy, coś musi być w nutach, co mi nie pasuje, bo tak poza tym to ciekawy zapach.
Bardzo się cieszę, że w końcu zaczęłam schodzić z wód - dość już tego chomikowania i trzymania 15 butelek! Mam już ochotę na coś nowego, ale na półce wciąż za dużo...


Pielęgnacja - ciało/różne


10. Avon, krem rodzinny - serię pokochałam głównie za zapach i ciągle mam coś w zapasie. Całkiem dobry krem, ale nie sprawdził się u mnie stosowany na twarz czy do rąk. Za to na ciało rewelacja! Skóra po nim była nawilżona i taka przyjemnie aksamitna, szybko się wchłaniał i nie błyszczał. Kupię ponownie.

11. Barwa, wiśniowy krem do rąk - zapach przyjemny, ale krem w działaniu to taki zwyklaczek. Nic wielkiego nie robił z przesuszonymi dłońmi, raczej nadawał się na co dzień. Ważne, że się nie lepił i dość szybko wchłaniał - za to plus.

12. Oriflame, deo w kulce - ostatni element zestawu. Zapach cudny, z działaniem ciut gorzej, ale przynajmniej nie bielił pach i ubrań.

13. Oriflame, żel antybakteryjny - rewelacyjny zapach! Głównie dla niego go kupiłam, ale potem zdążyliśmy się polubić. Ostatnio używałam go po grzebaniu w ciuchlandach ;) Mam już inną wersję zapachową.

Inne


14. Pilomax, maska do włosów zniszczonych - bardzo fajna maska dla moich włosów. Włosy były nawilżone, wygładzone, łatwiej się układały i poprawę czuć już podczas jej zmywania. Mam już kolejne opakowanie i być może poświęcę jej osobny wpis.

15. Avon, peeling doskonały - miałam już dać sobie spokój z avonowymi peelingami do stóp i ten na bank to mój ostatni! Niby nie był tak zły jak wcześniejsze, limitowane wersje owocowe, ale i tak słabo sobie radził ze stopami. Nie wierzę, że sam peeling jest w stanie coś zrobić z piętami latem i do tego używam tarki Nie kupię nigdy więcej peelingu do stóp z Avonu!!!


Makijaż


16. Mariza, pudrowy podkład mineralny - recenzja tutaj. Chętnie wypróbuję ciemniejszy odcień.

17. Oriflame, korektor - nadawał się raczej na każdy krem, ukrywał plamki, ale nie leczył wyprysków. Nie kupię.

18. Avon, błyszczyk Extralasting Perpetual Pink - ładny odcień i faktycznie trwały efekt na ustach, błyszczenie niby znikało, ale delikatny kolor pozostawał. 


Suplement


19. Tymofarm, Alphol Omega Plus - miał być oddzielny post na ten temat, ale w zasadzie nie wiedziałabym co o nim napisać... Łykałam regularnie po 2 tabletki dziennie, ale nie zauważyłam żadnej poprawy. Przed rozpoczęciem suplementacji przeszukałam blogi, bo nie wiedziałam czy to w ogóle dla mnie i czego mogę się spodziewać a teraz żałuję, że jednak nie oddałam mamie :/



Próbki


1. Madame Lambre, pokład nr 1 - bardzo ciekawy produkt! Bardzo ładnie pachnie, kryje średnio, ale nie zapycha. Z chęcią skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie.

2. Astor, podkład Lift Me Up - kolor ciut za ciemny, więc nie umiałam się skupić na innych czynnikach. Raczej mnie nie zainteresował.

3. Garnier, BB -  tragedia!!! Użyłam raz i resztę od razu wywaliłam (więc to takie nie do końca denko ;)). Początkowo myślałam, że nie będzie taki zły, ale koło południa ściemniał mi na twarzy i wyglądałam koszmarnie... Dobrze, że do domu miałam blisko.

4. Mariza, próbka aksamitnego fluidu matująco-kryjącego - świetny podkład! Bardzo pasuje mi odcień (naturalny) i zapach tego podkładu a także jego aplikacja i działanie. Jedyny minus to tandetne opakowanie, ale widząc cenę (ok. 14 zł) można mu to wybaczyć. Kupię.


4. Bandi, krem złuszczający na noc - nie lubię próbek Bandi, bo są tak długie i ciężko wydobyć z nich wszystko :/. Taki sobie krem, po próbce nie zauważyłam nic, co skłoniło by mnie do zakupu. Zresztą, to już raczej nie seria dla mnie.

5. Soraya, kuracja matująca - całkiem przyjemny kremik: szybko się wchłaniał, przyjemnie pachniał i matowił twarz. Mam jeszcze kilka próbek, więc zużyję je jedna po drugiej to może wtedy kupię wersję pełnowymiarową.

6. Dla Kosmetyki, krem dar piękna - uchowała mi się gdzieś ta ostatnia próbeczka :) Nie jest to mój ulubiony krem tej firmy, ale nie mogę go nie docenić. Mimo dość nieprzyjemnego, specyficznego zapachu krem faktycznie ukaja i uspokaja cerę, która po nocy jest mięciutka i gładziutka.

7. Barwa, krem Siarkowa Moc - bardzo dużo spodziewałam się po tym kremie i cieszę się, że miałam okazję go wypróbować. Próbkę zużyłam dopiero po zakupie pełnowymiarowej wersji w akcji Rossmanna i nie żałuję, bo wiem, że będę zadowolona. Krem bardzo dobrze matowi a to jest dla mnie wyjątkowo ważne. Do tego ładnie pachnie, szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż. Mam nadzieję, że pełnowymiarowa wersja mnie nie rozczaruje i nie spotkają mnie żadne przykre niespodzianki.



8. HG, mydełko - taki zwyklaczek, ale radzi sobie.

9. Garnier, balsam intensywnie nawilżający - fajnie nawilżył, ładnie pachniał, szybko się wchłaniał i nie błyszczał się na skórze. Gdyby nie tona innych balsamów czekających w kolejce to może skusiłabym się na zakup, ale póki co muszę trochę powykańczać.



Uff! To tyle. Mam nadzieję, że dobrnęłyście ze mną do końca.
Znacie coś z moich zużyć? Podzielacie opinię?

piątek, 1 lutego 2013

Denko - styczeń

Zastanawiałam się kiedyś czy sobie nie dać spokoju z tym denkiem, bo nauczyłam się już cierpliwości w zużywaniu otwartych i otwieraniu nowych nabytków (przynajmniej w kwestii niektórych produktów) a zawsze ten post idzie mi najtrudniej, ale przez te kilka miesięcy uzależniłam się od tego zbierania pustych pudełek i szkoda mi wyrzucić je tak po prostu, bez paru słów "ku pamięci". Niektóre z nich nie zasługują na wspominanie, ale niektórym niebawem poświęcę nawet oddzielną notkę, bo uważam, że są tego warte.




Produkty pełnowymiarowe:



1. Avon, rewitalizujący szampon z odżywką 2 w 1 do włosów pozbawionych blasku Czerwona Koniczyna i Czarna Porzeczka - prawdę mówiąc to nie spodziewałam się, że ten szampon okaże się być tak dobry, a jednak! Ślicznie pachnie, dobrze myje i pielęgnuje włosy, które są potem miękkie i faktycznie błyszczące. Zapach niestety szybko się ulatnia, ale nie przeszkadza mi to, bo od dawna grzeszę psikając sobie różnymi perfumami we włosy... ;) Kupię go jeszcze kiedyś.

2. Joanna, olejek do kąpieli i pod prysznic Wanilia i śmietanka - napiszę o nim niedługo, ale wstępnie mogę powiedzieć, że nie zachwyca (poza zapachem) i nie kupię.

3. Avon, zmywacz do paznokci z odżywką - (bez acetonu, toluenu i formaldehydu), zmywacz jak zmywacz. Nie zauważyłam, żeby różnił się czymś od tańszych, więc nie będę przepłacać. Nie kupię raczej.

4. Avon, peeling. maseczka. krem myjący - pisałam o nim tutaj, nie wiem czy jeszcze kupię

5. Avon, lekki krem przeciw wypryskom - miał sobie radzić z wypryskami a słabo mu to wychodziło. Czasami czuć było pieczenie, więc chyba coś tam się działo, ale nie na tyle żebym była zadowolona. Nie kupię. (Może polecicie mi coś do stosowania miejscowego, co faktycznie działa?)

6. Nantes, witaminowy tonik z ekstraktem z zielonej herbaty - bardzo udany, pisałam o nim tutaj. Chciałabym kupić go jeszcze kiedyś, ale cena nie na moje możliwości (gdybyście słyszały o jakiejś fajnej promocji to proszę o cynk).

7. Be Beauty, płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu - kolejny rewelacyjny produkt tej marki! Recenzja niebawem, ale szczerze polecam i sama też kupię jeszcze wiele razy.

8. Avon, scrub do ciała Waniliatutaj jest moja opinia, kolejne opakowanie już czeka w łazience :)

9. Avon, rozświetlająco-przeciwzmarszczkowy system pielęgnacji okolic oczu - niby nie moja półka wiekowa, ale skusiłam się na kurację. Działanie czuć było już po pierwszym użyciu, skóra pod oczami była dobrze nawilżona i miękka. Balsam w wieczku taki sobie, ale nie za bardzo maskował moje cienie. Może kupię jeszcze.

10. Avon, maseczka głęboko oczyszczająca pory z glinką i kwasem salicylowym 0,5% - rzeczywiście oczyszczała, ale pory wcale się nie stały mniej widoczne. Po zmyciu skóra była trochę ściągnięta, ale gładziutka i miękka. Nie kupię ponownie, bo mam jeszcze z 10 innych do zużycia, nie licząc takich w saszetkach...

11. Dla kosmetyki, krem na dzień Niszcz pryszcz - recenzja już niedługo

12. Avon, perłowa kuracja do paznokci - tak jak nie lubię perłowych lakierów to paznokcie po tej kuracji nawet mi się podobały, ale tylko przez pierwsze 2 dni. Po tym czasie jakoś dziwnie ciemniała i paznokcie wyglądały na sine. Nie kupię, bo wzmocnienia nie zauważyłam.

13. Delia, emalia pękająca - to mój pierwszy pękacz w kolekcji :) Używałam go w różnych kombinacjach i mi się skończył. Trudno w to uwierzyć, bo mimo wszystko aż tak często z nigo nie korzystałam. Nie kupię.

14. Avon, diamentowa konturówka do oczu Black Ice - pierwsza kredka, którą udało mi się zużyć do końca ;). Postanowiłam sobie, że nie otworzę kolejnej kredki jeśli choć jednej nie wykończę i w styczniu gościła na moim oku niemal codziennie. Mogę powiedzieć, że jest wygodna, łatwa w obsłudze i bardzo wydajna, bo ok. 2 cm kredki starczyły mi na cały miesiąc :). Kupię ponownie, ale może tym razem odcień Sugar Plum.

15. i 16. Carea i Tesco, płatki kosmetyczne - to nie tak, że zużyłam 2 opakowania w ciągu miesiąca, bo te Carea skończyły mi się zaraz na początku stycznia. Pierwsze kupie ponownie a te tescowe są marne, więc na nie już się nie zdecyduję.

17. Choisee, mydło z masłem shea Mięta i nasiona sezamu - parę słów o nim tutaj. Nie kupię.



Próbki:



1. Corine de Farme, krem przeciwzmarszczkowy 2 w 1 twarz i kontur oczu - próbkę (5 ml) zużyłam tak z ciekawości, ale nie za bardzo mogę się na jej temat wypowiedzieć... Starczyła mi chyba na 5 czy 6 dni, ale byłam tak zadziwiona kremem rozświetlającym tejże firmy, że nad tym się już nie umiałam skupić. Mam jeszcze kilka w kosmetyczce i zużyję je wszystkie pod rząd to może wtedy coś bardziej się wysilę :/

2. Corine de Farme, krem rozświetlający nawilżenie 24h - aż samej trudno mi w to uwierzyć (że ja i krem rozświetlający!), ale ta próbka (3 ml) zachwyciła mnie już od pierwszego użycia! Cudny zapach, ale najważniejsze, że nie daje efektu błyszczenia, świecenia się tylko raczej zdrowo wyglądającej skóry. Najgorsze było to, że zostawiłam sobie tylko tę jedną a resztę oddałam siostrze, bo jestem raczej zwolenniczką tępego matu i pozbywam się wszystkiego co ma w nazwie "rozświetlający". Na szczęście   tydzień temu zostałam obdarowana kolejnymi próbeczkami i tych już się nie oddam tak łatwo, więc możecie spodziewać się niedługo mojej bogatszej opinii.

3. Mariza, matujący podkład Oil free - bardzo miło zaskoczył mnie ten podkład oraz sama wielkość próbki (nie wiem ile ma ml, ale starczyła prawie na tydzień). Nie kryje zbyt mocno, ale zapach i odcień bardzo mi przypasował. Matowienie też niezłe i może skuszę się na produkt pełnowymiarowy (choć nie wiem czemu ciągle słyszę, że to podkład dla nastolatków...?).

4. Pharmaceris, krem intensywnie nawilżający - dość ciekawy krem i chętnie przetestowałabym jeszcze parę próbek, bo ta starczyła mi tylko na 2 razy. Zapowiada się dobrze, ale to dla mnie za mało żeby zdecydować się na pełnowymiarowe opakowanie.

5. Nantes, krem pod oczy przeciwzmarszczkowy, redukujący cienie - za mało żeby stwierdzić czy działa. Nie podrażnia. Krem kosztuje 105 zł w promocji...

6. Nantes, stymulujący intensywnie nawilżający krem na noc - bardzo się po nim błyszczałam i błysk nie znikał w ciągu nocy, 129 zł w promocji...





Na koniec jeszcze jeden miły akcent w związku z naszym zeszłotygodniowym spotkaniem blogerskim:

Artykuł w "Kurierze Lubelskim"
 photo by  Patrycja 


Aha! 23 lutego Czarnulka organizuje spotkanie blogerek w Hrubieszowie - ilość miejsc ograniczona, więc spieszcie się zapisywać jeśli macie ochotę :).

Bye, bye :*


niedziela, 2 grudnia 2012

Denko - listopad

Denko, denko...
Nie wiem o co chodzi, ale o ile jeszcze bardzo podoba mi się idea wykańczania zalegających kosmetyków i zbierania ich opakowań po to, aby je później uroczyście wyrzucić, tak tworzenie samego posta odwlekam zwykle jak mogę :/ (może gdybym na bieżąco pisała więcej recenzji to z denkiem byłoby łatwiej?). Lubię czytać posty z Waszymi denkami, bo zawsze wpadnie mi coś w oko, ale u siebie tak mi się nie chce tego opisywać, że nie wiem! I postanowiłam sobie, że dalej będę wykańczać i zbierać, ale od stycznia (jeśli nic mi się nie pozmienia) przy okazji publikowania innego posta będę zamieszczać jedynie zdjęcie zdenkowanych kosmetyków z króciutkim opisem. No chyba, że coś cudownego wydarzy się do tego czasu i najdzie mnie jakaś ogromna nieprzemijająca wena ;)


Przejdźmy zatem czym prędzej do sedna:



1. Luksja, płyn do kąpieli czekolada z pomarańczą - cudny zapach gorzkiej czekolady z owocową nutą ♥ bardzo mi się spodobał, bo wg mnie nie jest ani trochę sztuczny. Dodatkowo ogromna butla, która wystarcza na bardzo długo i cena w promocji ok. 6 zł (aktualnie w Rossmannie) sprawiają, że wrócę do niego z pewnością.

2. Avon, odżywczy szampon z marokańskim olejkiem arganowym - pachnie, wygląda i ma taką samą konsystencję jak reszta szamponów AT, dlatego od początku czułam się zawiedziona, bo spodziewałam się czegoś innego. Wiem, że zbiera on dużo pochwał, ale u mnie pierwsze wrażenie przyćmiło jego zalety i nie potrafię go ocenić :/. Być może skuszę się jeszcze na butelkę i przetestuję gruntownie to wtedy się poprawię ;)

3. Avon, delikatny nawilżający płyn do mycia ciała z wyciągiem z rumianku i owsa - kupuję go zwłaszcza dla zapachu ♥, ale działanie również mnie nie zawodzi, więc wracam regularnie.

4. BARWA Laboratorium, mydło w płynie - pierwszy zdenkowany prezent ze spotkania blogerek :). Musiałam się spieszyć, bo otrzymałyśmy je w zasadzie przeterminowane :/ (10.2012). Gdyby to był kosmetyk do twarzy to wylądowałby w koszu, ale na dłonie zaryzykowałam. Pachnie zwyczajnie, jak zwykłe mydło, trochę wysuszało skórę dłoni a pompka pryskała mydłem za rękę... Nie spodobało mi się, ale opakowanie zostawię (rurkę już mi TŻ zwinął do auta (wrr!) a chciałam ją wykorzystać do dozownika do kolagenu Bingo Spa).

5. Carea, płatki kosmetyczne - zielone zużyłam do zmywania paznokci i tonikowania twarzy a fioletowe fajnie sprawdzały się przy demakijażu oczu. Chętnie kupiłabym jeszcze te dwie nowe wersje (niebieską i fioletową), bo polubiłam je bardziej niż te standardowe.

6. Be Beauty, micelarny żel do mycia i demakijażu - często do niego wracam, ale mam też ochotę na wypróbowanie pozostałych wersji (Którą z nich polecacie? Skłaniam się bardziej ku tej nawilżającej). Ostatnio uparcie poszukuję nowości - płynu do demakijażu tej marki, ale na 6 czy 7 Biedronek w mieście nie ma go jeszcze w żadnej...

7. Avon, tropikalny krem do stóp i łokci z kwasami AHA - to także mój ulubieniec, do którego wracam regularnie. Żaden inny krem do stóp tak mi się nie spodobał i prędko nie spodoba ;)

8. Mariza, puder ryżowy - matowił i utrwalał makijaż nie powodując skutków ubocznych, ale 17,9 zł za 5 g to trochę sporo, zwłaszcza, że w tym celu mogę użyć talku, który jest większy i tańszy (dlatego opakowanie zostawiam i będę tam sobie przesypywać puder Babydream;)).

9. Avon, energizujący krem na dzień SPF 20 - jedyny krem z linii Solutions, którego nie zwróciłam po pierwszym użyciu, ale i tak to nie jest to, czego szukam. Błyszczałam się po nim ciut mniej niż po innych i podobała mi się jego gęsta (odżywcza) konsystencja i ciekawy zapach. UWAGA! "Może plamić ubrania, meble i tapicerkę" :?

10. Avon, bezbarwny sztyft przeciw wypryskom - nie wiem co w nim bezbarwnego skoro gołym okiem widać kolor zielony?! WTF?! Jest tam jeszcze go trochę na dnie, ale ciężko było to wydobyć a poza tym termin jest już przekroczony... TŻ czasem go używał i raczej był zadowolony, bo dla mnie jakoś szału nie było - stosowałam, aby już cokolwiek chociaż mieć na tym syfie :/

11. Avon, odżywka przyspieszająca wzrost paznokci - takiego cudaka to jeszcze nie miałam :) Szybko się skończyła, ale faktycznie wydawało mi się, że paznokcie rosły szybciej (stosowałam ją przeważnie po piłowaniu). Dla mnie ok, ale nie wiem czy będę szukać podobnych specyfików gdziekolwiek (bo w Avonie już nie jest dostępna).

12. Efektima, maseczka oczyszczająca - pisałam o niej tutaj, kupię ponownie


Znowu przewaga Avonu... Ale nie martwcie się! Już się z tego leczę (a przynajmniej mam taką nadzieję). Z zapachów i kolorówki (w moim przypadku lakiery, tusze i kredki/konturówki) oraz serii Planet Spa nigdy nie zrezygnuję, ale jeśli chodzi o inne kosmetyki to już nie kuszą mnie tak bardzo nowości. No jeszcze tylko krem BB, który ma się pojawić niebawem mnie ciekawi ;)

wtorek, 1 maja 2012

Moje pierwsze prawdziwe denko

Dzięki wpisowi u Anwen, który przekierował mnie na bloga Cammie dowiedziałam się na czym tak naprawdę polega projekt denko. Do tej pory jakoś błędnie to rozumiałam i jestem wdzięczna obu dziewczynom za uświadomienie :)

Nie miałam problemu z wytypowaniem 10 produktów do projektu ;) a jednocześnie udało mi się zrobić względny porządek na półce z kosmetykami. Nie są to co prawda produkty z różnych kategorii, ale muszę to opróżnić jak najszybciej, bo kończą się terminy. Teraz cała dziesiątka jest zapakowana w "gustowne" i oldschoolowe tekturowe pudełko, stoi na wannie i czeka na wykończenie.

Oto moja 10:


1. Energizujący żel do zmęczonych nóg z minerałami z Morza Martwego

"Ma działanie chłodzące i ożywcze. Nawilża i rewitalizuje skórę nóg"
Mam problem ze zużyciem go, bo mnie chłodzi za bardzo, aż mam dreszcze... Zapach taki jak całej serii, lekka, żelowa konsystencja, która dobrze się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy.

2. Złuszczający żel z owocowymi ekstraktami Essentials

Wykorzystam go jako peeling do ciała... Nie polubiłam go, ale zapach ma ładny.

3. Chłodzący żel nawilżający dla Niej Bluerush

Chłodzi, ładnie pachnie, dobrze nawilża.

4. Ujędrniający żel z mikrokapsułkami i czystą kofeiną

"Skutecznie zapobiega wiotczeniu skóry na brzuchu"
Kupiłam go już dawno, zużyłam pół tubki i odstawiłam. Ma bardzo fajny zapach, żelowa konsystencja z kapsułkami, które pękają podczas wcierania, dobrze się rozsmarowuje i nie tworzy lepkiej warstwy na brzuchu. Skóra wydaje się być jędrniejsza, gładsza - gdyby dołożyć do tego brzuszki i dietę myślę, że efekty mogą być zadowalające ;)

5. Cytrusowo-miętowy chłodzący balsam do stóp

Raczej nazwałabym to żelem. Faktycznie chłodzi i na plus jest to, że dobrze się wchłania i stopy się nie lepią. Jest już trochę stary i nie czuć zapachu cytrusów a alkohol...

6. Rozświetlający balsam do ciała Sake i ryż, Planet Spa

Lubię ten balsam i jego zapach, ale zalega mi tak długo własnie przez to rozświetlanie. Dobrze nawilża i łatwo się rozprowadza, stosuję go tylko na jakieś imprezy.

7. Modelująco-liftingujący krem do biustu

Nigdy nie używałam go regularnie, więc nie mogę się wypowiedzieć co do efektów... Ważne, że się dobrze wchłaniał - teraz chyba zużyję go na nogi.

8. Lekki, matujący podkład pod makijaż Porcelain

Muszę go wykończyć, bo zbliża się lato a ten odcień jest dla mnie dobry dopóki się nie opalę. Moje zdanie na temat tego podkładu zmienia się w zależności od tego, jakiego kremu użyłam pod... Jeśli krem powoduje błyszczenie na twarzy to podkład jest spoko i spełnia swoją rolę, ale jeśli użyje kremu matującego to wówczas mam podkreślone wszystkie skórki, pory itp itd. Krycie nie jest jakieś rewelacyjne, ale ja nie potrzebuje takiego - na co dzień chcę mieć jedynie przykryte czerwone placki po syfach i z tym jako tako sobie radzi.

9. Wygładzający peeling do twarzy Swedish Spa

Dla mnie za rzadki, za mało tych drobinek. Zapach ok, ściera lepiej niż jego wyżej wymieniony kolega, ale jakoś go nie polubiłam.

10. Wygladzający peeling i kąpiel do stóp 2 w 1

Badziew jakich mało!!! Ohydna, brązowa, galaretowata maź z drobinkami, którą ciężko nałożyć na stopy. Najczęściej używam jej w wannie podczas kąpieli i do szału doprowadzają mnie pływające dookoła mnie gluty!!! Jakiegoś szczególnego wygładzenia nie zauważyłam. Nigdy więcej takich produktów!!!


Nie będę już więcej o nich pisać osobnych postów, że opróżniłam czy coś, a jeśli uda mi się coś wykończyć to zamieszczę jedynie fotkę ze skreślonym kosmetykiem w poście z recenzją lub innym.



I na dokładkę dorzucę Wam to, co udało mi się "wypróżnić" w kwietniu:


- farba do włosów 6.3 jasny złoty brąz - to pierwsze moje farbowanie tym kolorem, ale chyba piąte farbami z Avonu. Generalnie jestem z nich zadowolona, ale żałuję, że zdecydowałam się na farbowanie, bo teraz muszę to robić regularnie, a straszny leń ze mnie... I tęsknię za moim naturalnym kolorem :(


I reszta produktów:


- modelujący żel-krem Swedish Spa - ma modelować i wygładzać i faktycznie to robi. Dobrze się wchłania i pozostawia skórę jakby zmatowioną, nic się nie lepi. Jak zużyję resztę tego typu produktów z mojej półki to jeszcze u mnie zagości.

- micelarny żel do mycia i demakijażu, BeBeauty - mój ulubieniec! Dobrze radzi sobie z makijażem, ślicznie pachnie, nie podrażnia i jest wydajny. Kupię z pewnością :)

- serum naprawcze Reversalist - mój drugi ulubieniec! Kocham go za idealne matowienie mojej twarzy!!! Uwielbiam to uczucie we dnie i w nocy! Ma taką fajną tłustawą konsystencję, która idealnie wsiąka w skórę i "znika", praktycznie od razu można nakładać kolejne specyfiki. Jedyny minus to BEZNADZIEJNE opakowanie - domyślam się, że się skończył, bo naciskam, naciskam i tylko puste psikanie się wydobywa... Kupię, ale przerzucam się na próbki :>

- żel pod prysznic Truskawka i Guawa - żel jak żel, momentami faktycznie czułam zapach truskawek ;) nie kupię, bo lada moment zawita u mnie zestaw żeli Luksja :jupi: :D

- delikatny nawilżający płyn do mycia ciała z wyciągiem z rumianku i owsa - mój trzeci ulubieniec! Kocham go za zapach!!! Dobrze się pieni i jest wydajny, kupię z pewnością.

- woda toaletowa Perceive Dew - zapachu klasycznego Perceive nie znoszę, ale ten jest dla mnie w sam raz. Jest dość trwały jak na EDT. Druga buteleczka czeka już tylko na otwarcie :)

emulsja do higieny intymnej, Intimea - lepsza niż niebieski żel tej firmy, bo jest bardziej wydajna i dobrze się pieni, choć zapach tamtego jest ładniejszy. Mimo wszystko kupię jeszcze obie wersje :)

- maseczka drożdżowa, Soraya - ma zmniejszać problemy cery trądzikowej i tłustej: efektem ma być czysta, gładka i matowa skóra, bez wyprysków i zaskórników. Po jednym użyciu ciężko to stwierdzić, ja mogę powiedzieć, że faktycznie oczyściła, wygładziła i zmatowiła skórę, ale niczego nie zlikwidowała, ani nawet nie przygasiła. Tak czy inaczej, mam ochotę poużywać jej regularnie, ale nie wiem czy występuję jako produkt pełnowymiarowy czy jest dostępna jedynie w takich saszetkach? Jak tak to gdzie?

- aktywne serum rzeźbiące brzuch, uda i pośladki, Tołpa - jedyne co zapamiętałam to uczucie strasznego chłodzenia zaraz po nałożeniu serum! Nie lubię tego, zdecydowanie wolę ciepełko. Oprócz chłodzenia czuć też lekkie wygładzenie i napięcie skóry, ale to raczej chwilowe wrażenie. Nie wiem jak przy regularnym używaniu, bo ja miałam jedynie próbkę. Raczej nie planuję zakupu.




Używałyście może tych produktów? Jak Wasze wrażenia?

niedziela, 4 marca 2012

Pielęgnacja twarzy - oczyszczanie i demakijaż + tonizowanie

Z tego względu, że dopiero raczkuję w kwestii blogowania, mam zamiar najpierw zapoznać Was z moją kosmetyczką, a potem dopiero dodawać notatki o nowościach, do których się przekonałam bądź nie. Jak już mogłyście to zauważyć, prym wiedzie u mnie Avon i Oriflame, ale od kiedy obserwuję Wasze blogi zaczęłam zwracać uwagę na inne firmy i powoli moje zasoby się powiększają.

Dziś chciałabym Wam pokazać kosmetyki, których używam do oczyszczania twarzy. Wczoraj z ciekawości policzyłam swoje kremy do twarzy i to było natchnieniem do tego posta (o nawilżaniu będzie oddzielna notka).



1. Oczyszczanie i demakijaż


A. OCZYSZCZANIE:




- rewitalizujący żel oczyszczający 2 w 1 Anew Rejuvenate - kupiłam miniaturkę w zestawie z kremami z tej samej serii i bardzo mi się spodobał. Ma gęstą, żelową formułę z drobinkami, które podczas masowania pękają. Dobrze oczyszcza i daje uczucie lekkiego chłodzenia. Planuję zakupić produkt pełnowymiarowy.

- mleczko 3 w 1 z wyciągiem z aloesu i imbiru Avon Care - stoi do góry nogami, bo już mi się kończy a czekam na dostawę. Pisałam o nim tutaj -> http://themonique-girlsjustwant.blogspot.com/2012/01/hity-roku-2011-avon.html Będę je kupować tak długo jak będzie w ofercie Avonu. No chyba, że znajdę coś lepszego ;)

- nawilżająca emulsja do mycia twarzy Anew Aqua Youth - kremowa konsystencja, która ma się pienić, ale u siebie tego nie zauważyłam :/. Dodatkowo nawilżenie pozostawia wiele do życzenia - ja mam wrażenie, że skóra po niej jest tępa i natychmiast muszę nakładać krem. SZCZYPIE W OCZY!!! Nie zakupię jej więcej, tego opakowania nie mogę wykończyć...

- żel myjący do twarzy z białą herbatą Planet Spa - dawno go nie używałam, ale z tego co pamiętam to nie jest to nic szczególnego. Oczyszcza dobrze, pachnie tak sobie, ale jakoś zachwycona nie jestem. Nie planuję ponownego zakupu.


B. DEMAKIJAŻ:



- Be Beauty - micelarny żel do mycia i demakijażu - to mój HIT ostatnich dni! Na wielu blogach czytałam dużo dobrego o nim, więc i ja postanowiłam go wypróbować. Używam go codziennie wieczorem do zmywania makijażu (mleczko 3 w 1 już tylko rano) i jest naprawdę rewelacyjny! Dokładnie oczyszcza, świetnie pachnie i jest bardzo wydajny - polecam go i ja na pewno kupię go jeszcze nie raz.

- preparat do demakijażu oczu z odżywką - bardzo go lubię, ponieważ dobrze radzi sobie za każdym razem. Nie wiem jak z cieniami do oczu, bo mój makijaż to tylko kredka i tusz, ale tu sprawdza się w 100%. Nie podrażnia, a odżywka dodatkowo pielęgnuje skórę okolic oczu. Kupię go jeszcze z pewnością.


C. PEELING:

- wygładzający scrub do twarzy Swedish Spa - kupiłam go w zestawie i razem z maseczką z tej samej serii nie spełnił moich oczekiwań, jedynie serum jest według mnie godne uwagi. Jest drobnoziarnisty, ma dość intensywny zapach, dobrze oczyszcza i usuwa naskórek, ale jakoś go nie polubiłam, chyba przez zapach. Nie kupię go więcej.

- peeling głęboko oczyszczający pory Clearskin - to zdecydowanie mój NR 1 wśród peelingów do twarzy! Ma kremową konsystencję i mnóstwo niezwykle ostrych drobinek. Dogłębnie oczyszcza i usuwa martwy naskórek a uczucie chłodzenia i lekko miętowy zapach potęgują doznania. Polecam go z czystym sumieniem, chociaż nie jest dla każdego - osoby z wrażliwą skórą powinny go raczej unikać. Ja taką posiadam, ale nie umiem się powstrzymać przed użyciem go chociaż raz na 2 tygodnie. Z pewnością jeszcze go kupię.

- scrub do twarzy Owoc granatu Avon Naturals- ma fajny zapach i dobrze sobie radzi z oczyszczaniem, jest nieco łagodniejszy niż poprzednik, dlatego używam go częściej. Myślę, że jeszcze go kupię.

- złuszczający żel z owocowymi ekstraktami Essentials - ładnie pachnie, zawiera sporo ścierających drobinek, ale jakoś mi nie odpowiada. Jest zbyt łagodny jak na peeling, który ma usunąć martwy naskórek, wydaje mi się, że sobie z tym nie radzi. To była limitowana edycja i już nie jest dostępny w sprzedaży, ale i tak bym go więcej nie kupiła.



2. Tonizowanie


- oczyszczająco-tonizujące płatki do twarzy Clearskin Professional - używam ich czasem do demakijażu i dobrze sobie z tym radzą. Są idealne na podróż i wszelkie wyjazdy kilkudniowe. Myślę, że jeszcze się na nie skuszę.

- tonik rewitalizujący Solutions - tonik jak tonik, ładnie pachnie i chyba spełnia swoje zadanie. Nie zostawia lepkiej warstwy na twarzy, więc myślę, że kiedyś go jeszcze kupię (chyba, że w końcu znajdę tonik idealny dla mnie...)

- oczyszczający tonik przeciw wągrom z 2% kwasem salicylowym Clearskin - strasznie śmierdzi alkoholem (aż łzy ciekną z oczu) i wysusza! Mam wągry na nosie, ale nie zauważyłam, żeby cokolwiek z nimi zrobił. Nie polecam i nie kupię nigdy więcej!!!



Używałyście któregoś z tych produktów? Jak wrażenia?
Może polecicie mi jakiś dobry tonik?